Kukbuk
Kukbuk

In and Out na 2026 według influencerów

Co właśnie staje się modne, a co przechodzi do lamusa? Zapytaliśmy zaprzyjaźnionych influencerów, które kulinarne trendy rozpalają ich wyobraźnię, a o których woleliby raczej zapomnieć.

Tekst: Dominika Zagrodzka

Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 7 minut!

Są takie trendy, na myśl o których usta same rozciągają się w uśmiechu. A są i takie, które dawno powinny się skończyć. Zapytaliśmy influencerów – Gawła Czajkę, Szymona Dudka, Anię Dembską i Maję Padzik – jakie są ich In and Out na 2026 rok. Sprawdźcie poniżej, co nasi bohaterowie kochają, a za czym raczej nie będą tęsknić!

Maja Padzik

In:

  • zapiekanki – make polish fast food great again! Marzy mi się miejsce z zapiekankami zrobionymi z naprawdę topowych składników, z nowoczesnymi, polskimi smakami i dopracowaną kartą.
  • restauracje, w których można zamówić jedno konkretne, świetne danie, zjeść je w całości, nie dzielić się z nikim i wyjść naprawdę najedzonym. Może być drożej – byle było wybitnie.
  • polskie zupy – kocham ramen i pho, ale nasze zupy są zdecydowanie niedoceniane. Restauracje, róbcie więcej dużych porcji pysznych, polskich zup!
  • niesieciówkowe bary mleczne, i w ogóle polskie jedzenie, ale w wersji naprawdę babcinej. Nadal szukam takiego idealnego miejsca!
  • niestandardowe jedzeniowe scenografie i wszystkie formy łączenia jedzenia ze sztuką.

Out:

  • nowe koncepty „talerzykowe” robione wyłącznie pod windowanie rachunku, a nie z realnej potrzeby miejsca czy kuchni.
  • matcha w miejscach, które nie mają ani wiedzy, ani naprawdę dobrej jakości herbaty.
  • lokale powielające zagraniczne formaty, bez lokalnego kontekstu czy własnego pomysłu – inspiracje są super, kalki zdecydowanie mniej.
  • obsesyjne odchudzanie jedzenia na siłę i udawanie, że jogurt z ciastkami to sernik, skyr z wiórkami to rafaello, a kostka chudego twarogu na patyku to Big Milk. Naprawdę nie każda rzecz na świecie będzie fit i to jest okej.
  • kelnerzy mówiący „przyjemności” zamiast zwykłego „smacznego” – autentycznie  cała moja przyjemność wyparowuje w sekundzie w której słyszę to słowo.

Gaweł Czajka

In:

  • herbata hojicha – japońska zielona herbata prażona, która bardzo różni się od klasycznej senchy czy matchy. I to nie jest tak, że zastąpi matchę, bo ta rozsiadła się wygodnie i przejęła całą kanapę. Ale hojicha będzie coraz bardziej dostępna i z pewnością znajdzie u nas swoich fanów.
  • nostalgiczne smaki – doskonale nam znane smaki dzieciństwa wracają jak bumerang. Na swoim Instagramie proponuję kolejne przepisy i notuję pewną regułę – kochacie dobrze wam znane smaki i bardzo chętnie odtwarzacie je w swoich domach. To bardzo przyjemne nostalgiczne wspomnienia.
  • kontynuacja wzmożonego apetytu na to co w sezonie i na to co w pobliżu. Lokalność i sezonowość to bardzo przyjemny trend, i to cieszy. Rzemiosło i jakość zamiast popisów i fajerwerków przykrywających słaby produkt.

Out:

  • ultraprzetworzone sztuczne zamiennika mięsa.
  • mikroporcje talerzykowe warte sztabki złota. Racjonalizujemy wartość serwowanych mniejszych dań i wracamy do odpowiednio niższych cen.
  • hasło zero waste – całościowe  wykorzystanie danego produktu to siła i codzienna praktyka, a samo wyświechtane haslo „zero waste” odejdzie do lamusa.

Ania Dembska

In:

  • ferment! – kiszonki i fermentacje ponownie królują w polskich kuchniach. Nie boimy się eksperymentów i dziwnych połączeń. Dbamy tutaj zarówno o ciało, jak i z radością wracamy do kulinarnych tradycji.
  • domowe smaki – z różnych stron świata. Powrót do smaków dzieciństwa, prostej, ale wybitnej kuchni domowej, skupienie na jakości składników, a nie ich ilości czy skomplikowanych technikach. Otulająca prostota, ale także tradycyjne i domowe kuchnie innych państw. 
  • słodko-pikantnie – połączenie słodkiego i pikantnego pojawia się wszędzie – od hot honey po egzotyczne sosy i przekąski.
  • smaki historyczne – poszukiwanie smaków sprzed dziesiątek, setek lat. Studiowanie starych książek kucharskich i powrót do dawnej kuchni. To jeszcze dalej posunięty trend „powrotu do korzeni”. 
  • większe skupienie na napojach – poszerzanie wiedzy nie tylko w zakresie gotowania, ale także przygotowania napojów. Od kawy, herbaty, matchy przez domowe eksperymenty z sokami, kombuchami i różnymi innymi napojami. 

Out:

  • trendy zdrowotne, skupione na pojedynczych składnikach np. tylko białko / tylko błonnik.
  • sezonowe, viralowe hity – zwracajmy uwagę bardziej na jakość produktów i ich skład, niż modę i virale. Na rzykład: out – produkty takie jak dubajska czekolada, in - świetnej jakości prosta czekolada bez dodatków z dobrego źródła.
  • ostateczne pożegnanie dziwnych nazw dań w restauracjach – koniec używania w menu zwrotów takich jak „pod pierzynką”, „na otulinie” – są przerysowane i niejasne.

Szymon Dudek (Człowiek od jedzenia)

In:

  • polska kuchnia wraca do gry – z dumą i bez kompleksów. Coraz chętniej sięgamy po smaki, które mamy najbliżej. Kuchnia polska – zarówno ta regionalna, jak i domowa – wraca na stoły w nowej, lepszej odsłonie. To jedzenie, które daje poczucie bezpieczeństwa i czystą przyjemność. Comfort food jest potrzebny, bo świat bywa męczący – a talerz ma nas czasem po prostu przytulić.
  • Azja 2.0 – Korea, Japonia i Chiny jako nowe Włochy. Kuchnie azjatyckie coraz mocniej wchodzą do codzienności. Izakaye, koreańskie napoje, hot-poty czy grille stają się tak samo naturalnym wyborem jak pizza albo burger. Sos sojowy, miso, kimchi czy gochujang przestają być egzotycznymi dodatkami – zaczynają być podstawą domowego gotowania. W 2026 coraz więcej polskich kuchni będzie inspirować się Azją tak swobodnie, jak dziś inspiruje się Włochami. To już nie chwilowa moda, lecz trwała zmiana kulinarnej mapy.
  • low & no alcohol – w wersji premium. Picie bez procentów przestaje być kompromisem. Mocktaile, paringi 0% i alternatywne napoje mają być tak samo dopracowane jak klasyczne koktajle i wina. Goście nie chcą już „soku za 32 zł”, tylko złożonych kompozycji smakowych z charakterem. Coraz więcej lokali buduje osobne karty i rytuały serwisu wokół napojów bezalkoholowych. To trend napędzany zmianą stylu życia – ludzie chcą wychodzić, celebrować i bawić się smakiem, ale bez konieczności picia alkoholu.
  • convenience store jako nowa stołówka – sklepy z gotowym jedzeniem o coraz lepszym składzie zaczynają realnie konkurować z gastronomią. Szybki lunch, ciepła przekąska, sensowna kolacja „na już” – convenience store staje się odpowiedzią na brak czasu. Ten trend będzie się tylko wzmacniał i niewykluczone, że wkrótce zobaczymy w Polsce formaty z miejscami do jedzenia na miejscu – tak jak od lat działa to w Azji.
  • „trzecie miejsca” - więcej niż jedzenie. Kawiarnie i wine bary stają się przestrzenią pomiędzy domem a pracą. Ludzie coraz częściej wychodzą nie tylko po to, żeby coś zjeść, ale żeby pobyć, spotkać się i poczuć klimat. Gastronomia coraz mocniej łączy się z kulturą i stylem życia. Miejsca z charakterem zaczynają pełnić rolę lokalnych mikrospołeczności.

Out:

  • viral ponad smak – jedzenie tworzone wyłącznie pod social media coraz szybciej się nudzi. Goście zaczynają wyraźnie odróżniać potrawy, które mają wyglądać, od tych, które mają smakować. Rok 2026 premiuje powtarzalność i jakość, a nie jednorazowy efekt wow - w stylu tortu z kebaba czy deseru bardziej do zdjęć niż jedzenia.
  • niedopracowane mocktaile – skoro napoje stają się pełnoprawną kategorią, to wersje bezalkoholowe też muszą być dopracowane. Technika, balans, składniki – to wszystko ma znaczenie. Podawanie słodkiej lemoniady jako „mocktailu premium” przestaje przechodzić. Goście niepijący alkoholu oczekują szacunku i jakości, nie tanich zamienników.
  • mini porcje w nieuczciwej wersji – moda na „talerzyki” do dzielenia się bywa ciekawa – ale tylko wtedy, gdy jest robiona uczciwie. Trzy mikrokrokiety dla dwóch osób czy symboliczny kotlecik „do podziału” coraz częściej budzą frustrację zamiast zachwytu. Dzielenie się jedzeniem ma być przyjemnością, a nie sprytną sztuczką zwiększającą rachunek.
  • kupowanie bez planu i marnowanie jedzenia – chaotyczne zakupy i wyrzucanie produktów będą coraz gorzej postrzegane – i ekonomicznie, i moralnie. Świadome planowanie posiłków, rozsądne zakupy i lepsze wykorzystanie tego, co już mamy w lodówce, stają się nowym standardem. W 2026 marnowanie jedzenia po prostu przestaje być akceptowane.

Sprawdź też:

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

Koszyk