Kukbuk
Kukbuk

Najlepsze śniadania w Krakowie

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Bartek Kieżun poleca 10 sprawdzonych adresów kawiarni i restauracji. Tu zjecie między innymi kanapki z pastrami i bajgle z nutellą.

Specjalista w zakresie kuchni śródziemnomorskich, dziennikarz kulinarny, podróżnik, fotograf. Publikuje w magazynie Czas Wina, Kukbuk, Podróże i w Twoim Stylu. Współpracuje z portalem Wirtualna Polska.  Pisze, gotuje i karmi, prowadzi warsztaty kulinarne oraz organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne. Jego pierwsza książka „Italia do zjedzenia” została nagrodzona Nagrodą Magellana 2018 oraz nominowana do Gourmand World Cookbook Awards. Aktualnie kończy prace nad drugą książką tym razem poświęconą Portugalii i jej kuchni.

Tekst: Bartek Kieżun

Zdjęcia: Bartek Kieżun

Opublikowano: 13 Sierpnia 2018
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 7 minut!

Kraków to miasto, które, wbrew temu, co głosi się w kampaniach reklamowych, czasem jednak zasypia. A gdy się budzi, jest głodne. Gdzie o poranku zaspokoić apetyt i czym ukoić wyczerpany wieczornym rozpasaniem żołądek? Odpowiedzi na to pytanie szukał dla nas Krakowski Makaroniarz.

Wesoła Cafe, ul. Rakowicka 17

Wesoła o poranku to najlepsze rozwiązanie dla wszystkich głodomorów oraz miłośników kawy (espresso – 8 zł, aeropress – 11 zł, chemex – 21 zł), ponieważ, jak mawiają w tym miejscu, „Lepiej pić kawę niż nie!”. Tym, którzy jej jednak nie pijają, bariści zaproponują kubek gorącego lub zimnego kakao (8 zł). Nam najbardziej spodobały się dwie propozycje: doskonale puszysty omlet z cheddarem (16 zł) oraz świetna kanapka z twarogiem w bułce zwanej kukiełką z podkrakowskich Liszek (kanapki – 9-13 zł). Apetyt można też zaspokoić wielką miską owocowego smoothie z migdałami (14 zł), jeśli komuś nie po drodze z glutenem lub nabiałem. Zza okna dobiega miejski hałas, bo przejeżdżają tamtędy tramwaje. A my uważamy, że Wesoła to doskonały sposób, by rozpocząć dzień w stolicy Małopolski.

Alchemia od Kuchni, ul. Estery 5

Najpierw na jajka po benedyktyńsku (13 zł) i po florentyńsku (14 zł) wpadali krakowscy hipsterzy, potem wieść poszła w świat i w chwilę po otwarciu Alchemia od Kuchni była popularna jak Club 54 w epoce disco. Dziś sytuacja nieco się uspokoiła, choć nadal w porze weekendowego śniadania na stolik trzeba chwilę poczekać. Świetna obsługa i dobrze zaprojektowane wnętrze utrzymują to miejsce w zdecydowanej czołówce lokali ze śniadaniami. Musimy jednak przyznać, że chorizo hash brown (16 zł) to nieco dziwny pomysł na rozpoczęcie dnia, ale nie czepiamy się za bardzo, bo przecież sami wpadliśmy na pomysł, by je zamówić.

Cheder, ul. Józefa 36

Cheder to wyjątkowe miejsce, niespieszne. Można się tam napić doskonałej kawy, w tym parzonej w findżanie – oryginalnym izraelskim tyglu (12 zł). Do jedzenia – nie tylko na śniadanie – humus klasyczny (15 zł) albo z piklami (20 zł) i mezze, przekąski inspirowane kuchnią bliskowschodnią (25 zł). Wszystko bardzo proste i bardzo smaczne. To takie miejsce, gdzie przy śniadaniu można odpocząć.

Cafe Camelot, ul. Świętego Tomasza 17

Lokal legenda. Kawy z chemexu tu nie znajdziecie, ale jajka znoszą dla Camelotu szczęśliwe kury z ekologicznej hodowli. Na śniadanie można zjeść jajecznicę albo omlet. My z przyjemnością pałaszowaliśmy omlet z kurkami (w zestawie z kawą za 19 zł), podziwiając niezmienność Zaułku Niewiernego Tomasza. Jeśli szczęśliwe kury was nie przekonują, polecamy francuskie tosty z konfiturą i owocami (13,50 zł) albo owsiankę (14,50 zł). I niezmienność – jako gwarancję jakości.

Bagelmama, ul. Dajwór 10

Bajgle, wkład Krakowa w kulinarną historię świata. W 1610 roku karmiono nimi kobiety w połogu. Dziś, by zjeść bajgla, nie trzeba rodzić, ba, nawet planowanie ciąży nie jest konieczne. Wystarczy wyprawa na ulicę Dajwór. Założycielem Bagelmamy jest Nava de Kime, Amerykanin mieszkający w Krakowie, który przywiózł ze Stanów recepturę na bajgle. Podaje je w wersji klasycznej, z wędzonym łososiem, kremowym twarożkiem i czerwoną cebulą (15,90 zł), z humusem (9,50 zł), ale zdarzają się też wersje mniej kanoniczne. Nas zachwycił Woody Allen z pastą z tuńczyka, sałatą i pomidorem (14,50 zł). Bajgle na słodko, na przykład z bananami i nutellą (10,90 zł), również są w karcie. Gdyby tylko personel był nieco milszy, to świat Bagelmamy byłby idealny.

Hummus Amamamusi, ul. Beera Meiselsa 4

Kuchnia, jadalnia i mała restauracja w jednym. Kasia i Bart serwują przede wszystkim humus – w 21 smakach. Naszym faworytem jest ten z burakami, ale pikantny z jalapeño też uwielbiamy. We wrześniu tego roku wystartowała specjalna oferta śniadaniowa. Jest wersja bliskowschodnia z szakszuką i izraelskie śniadanie z sałatką tabbouleh, do obu ciepła pita i porcja humusu. Na poszukiwaczy kalorycznego kopa czeka mace braj na słodko – omlet z płatkami macy, białym serkiem, domową konfiturą i syropem cynamonowym z sezonowymi owocami. Wszystkie śniadania w tej samej cenie 19 zł.

Café Lisboaul. Dolnych Młynów 3/4

Jeśli byliście na wakacjach w Lizbonie, a teraz tęsknicie, to jest na to rozwiązanie. W Cafe Lisboa wypijecie filiżankę słynnej portugalskiej kawy z palarni Delta i zjecie wspaniałe, gorące, oprószone cukrem pudrem i cynamonem pasteis de nata. To wystarczy, by choć przez chwilę poczuć się jak w mieście nad rzeką Tag. Dla nas: top!

Wyszukane Desery Braci Szewczenko, ul. Rynek Kleparski 14

Rodzeństwo z dalekiego Dniepropietrowska na pewno nie ma nic do ukrycia, a użytkownicy Facebooka są zgodni i jednogłośnie wystawiają im piątkę. I słusznie. Słodycze u Braci Szewczenko są piękne, smakują fantastycznie i świetnie sprawdzają się również jako pierwszy posiłek dnia. Jeśli macie ochotę na śniadanie à la Maria Antonina, trafiliście idealnie. Spróbujcie tortu Czarny Książę (14 zł) – i od razu zrozumiecie, o co nam chodzi.

Ranny Ptaszek

ul. Augustiańska 5, Kraków

Trochę brat, a trochę syn Amamamusi. Nie wnikając we własnościowe szczegóły powiemy, że na Augustiańską warto wybrać się na pyszne śniadanie, najlepiej to, które w karcie występuje pod nazwą „Krzepiące” (26 zł), które składa się m.in. z ciecierzycy w pomidorach, sadzonego jaja, węgierskiej kiełbaski, ciepłej pity, humusu, pikli i majonezu ze srirachą. Do tego niezła kawa i kieliszek rieslinga, a wszystko to w cieniu kościoła świętej Katarzyny, jednego z najpiękniejszych w mieście!

Więcej o tym miejscu i jego właścicielce >> 

śniadanie ranny pratszek, śniadaniownia kraków

Szakszuka w Rannym Ptaszku (fot. Zuza Rożek)

Pochlebstwo, ul. Romanowicza 5/7b

Jeśli do tej pory nie namówiliśmy was na wychylenie nosa z domowych pieleszy w porze śniadaniowej, nie martwcie się, mamy w zanadrzu coś specjalnego. Na Zabłociu, przy ulicy Romanowicza działa mikropiekarnia, w której na 13 metrach kwadratowych codziennie, z wyjątkiem poniedziałku, dwoje chlebowych pasjonatów zagniata ręcznie ciasto. Jak mówią: „Chleba nie poganiamy. Wiemy, że potrzebuje dużo czasu, żeby w pełni rozwinąć skrywane w składnikach aromaty! Jeśli czegoś dosypujemy, to jedynie ziaren. Chleba na zakwasie nie wspomagamy drożdżami, a temu na drożdżach nie dodajemy zakwasu”. Nas uwiedli smakiem. Zatem jeśli śniadanie w domu, to koniecznie z pieczywem z Pochlebstwa.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!