Kukbuk
Kukbuk

Sopot poza sezonem

Dodaj do 'Przeczytaj później'

W cieniu rywalizujących w rankingach o najlepszą jakość życia Gdańska i Gdyni Sopot wiedzie spokojne życie. W sezonie przywdziewa turystyczne barwy, wabiąc przyjezdnych zapachem gofrów i smażonej ryby. Gdy tylko z plaży znikną ostatnie parawany, a temperatura spada, miasto odkrywa swoje prawdziwe oblicze. Jest zielone, przyjazne zabłąkanym artystycznym duszom, ale też rodzinom z dziećmi. Zza nagich drzew wyłaniają się okazałe wille z międzywojnia. Sezonowe bary ustępują miejsca ulubionym lokalom tubylców.

Tekst: Kasia Siewko

Zdjęcia: Kasia Siewko

Opublikowano: 23 Kwietnia 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 6 minut!

Cały Gaweł. Dworcowa 7

Podróżującym do Sopotu koleją po wyjściu z dworca na horyzoncie ukaże się całe spektrum kulinarnych możliwości. Nie traćcie nadziei i nie wybierajcie zbyt pochopnie. Na końcu gastronomicznego pasażu wzdłuż ulicy Dworcowej uchował się Cały Gaweł – miejsce, które bez względu na porę jest stale oblegane. Pełna luzu śniadaniownia i kantyna powstała z zamiłowania do bąbelków w prosecco, lokalnych produktów i goszczenia wygłodniałych przybyszów, którzy dopiero co przybyli do Sopotu. W menu śniadaniowym dominują jajka i klasyczne poranne zestawy. W maślanej jajecznicy błyszczą płynne oka żółtek, a chleb jest przyjemnie kwaśny od zakwasu. W ciągu dnia Cały Gaweł serwuje między innymi bowle w różnych wariantach geograficznych: polskim, orientalnym, libańskim. W klasyczne fish and chips tchnięto trochę nowości – smażoną rybę serwuje się z kapustą kiszoną i sosem limonkowym. Lokal jest niezwykle przyjazny czworonogom, dla których oprócz miski z wodą znalazła się specjalna pozycja w karcie – wątróbka zagrodowa z makaronem! Uszy będą się trzęsły!

Cały Gaweł. Pełna luzu śniadaniownia i kantyna powstała z zamiłowania do bąbelków w prosecco, lokalnych produktów i goszczenia wygłodniałych przybyszów, którzy dopiero co przybyli do Sopotu

Dwie Zmiany. Bohaterów Monte Cassino 31

Monciak poza sieciówkami, pamiątkowymi standami i hordami turystów kryje mniej oczywiste adresy. W miarę dalszego eksplorowania Sopotu zdecydowanie warto skierować kroki pod numer 31. Miasto jawnie romansuje ze sztuką, z teatrem, niegdyś z jazzem i filmem. Dwie Zmiany to lokal, w którym spotykają się kulinaria i twórczość artystyczna. Jest owocem działań spółdzielni socjalnej założonej przez artystów, performerów i animatorów kultury. Karmią ducha i ciało. Za dnia serwują lekką międzynarodową kuchnię. Puszczają oko w stronę Azji i Bliskiego Wschodu. Rozpieszczają grzesznymi deserami, serwując porcje, które są wyzwaniem nawet dla największych łasuchów. Popołudniami i wieczorami zapraszają na warsztaty, wystawy, pokazy filmowe i otwarte dyskusje. Wybór koktajli jest tu bardzo duży, a jeśli przyjdziecie na drinka, macie duże szanse, że traficie akurat na muzykę na żywo.

LAS dolnysopotpółnoc. Jana Jerzego Haffnera 42

Kierując się w stronę Parku Północnego usianą zabytkowymi willami ulicą Jana Jerzego Haffnera, natraficie na miejsce przedziwne i pociągające. Wnętrze nie przypomina żadnej innej kawiarni serwującej kawę specialty. Nie znajdziecie tutaj foteli Chierowskiego, a liczba monster jest tu zdecydowanie poniżej kawiarnianej średniej. Nie szkodzi. Kawiarnia poza tym, że podaje doskonałą, najlepszą w Sopocie kawę, sama w sobie jest artystycznym performance’em, sceną dla scenografii i nietuzinkowych instalacji. Za projekt odpowiada fotografka i artystka Joanna Zastróżna. Industrialną, betonową przestrzeń wypełniła artefaktami figury Matki Boskiej, żyrandolem z plastikowych rur, geometryczną instalacją na suficie i styropianowymi półkami. Ciepło wnętrzu nadaje centralnie umieszczony kredensowy bar, znad którego unoszą się zapachy świeżo mielonej i parzonej kawy. Bariści służą pomocą w wyborze ziaren i metody parzenia, nie odmówią też przyjaznej wymiany zdań z gośćmi.  

Za projekt odpowiada fotografka i artystka Joanna Zastróżna.

Bar Przystań. Wojska Polskiego 11

Zlokalizowanej przy nadmorskiej ścieżce Przystani można zarzucić wiele grzechów. Oldschoolowy na potęgę wystrój z jarmarcznymi dekoracjami w postaci spadających z sufitu sieci, stoły-łódki, marynistyczne bibeloty, brzęczące pagery, nadużywanie plastiku w sezonie, kolejki… Żadne z powyższych nie odbierze jednak Przystani palmy pierwszeństwa w byciu najsmaczniejszą i najbardziej kultową sopocką, jeśli nie trójmiejską, smażalnią. Paprykowa zupa rybna, z której mrugają oka tłuszczu, to najlepsze, co może was spotkać po spacerze wybrzeżem, gdy temperatura nie przekracza 20 stopni Celsjusza. Przez cały rok popularnością cieszą się zimne przekąski rybne, w tym blisko 10 wariacji na temat śledzia. Menu sugeruje, które ryby są obecnie poławiane, a więc – sezonowe i najświeższe. Poza sezonem letnim musicie spróbować śledzia lub flądry, w towarzystwie frytek i surówek rzecz jasna. Każda wizyta w Przystani jest powrotem do nadmorskich wakacji w latach 90. Któż nie chciałby odbyć takiej podróży sentymentalnej?

Tapas de Rucola. Pułaskiego 14

Kiedy w chłodny wieczór posilicie się już wysoce satysfakcjonującą zupą rybną, po gruszkówce z Tapas de Rucola zatęsknicie za latem. Wybrzeże Bałtyku nie udaje hiszpańskiej riwiery, ale może zbliżyć się do niej przez bardzo udaną kuchnię iberyjską i tapas. Wystarczy tylko zboczyć z głównego traktu turystycznego – Monciaka. W ofercie przekąski sezonowe, takie jak tatar wołowy z dodatkiem pasty truflowej i borowików, smażone klasyki: patatas i croquetas oraz owoce morza. Prawdziwą gwiazdą jest jednak wspomniana gruszkówka – opracowana do perfekcji lokalnej produkcji nalewka, która smakuje dojrzałymi w późnoletnim słońcu słodkimi gruszkami i ma swoją moc. Podawana na lodzie i w shotach, ukoi w ciepły dzień, otuli w chłodny. Po spróbowaniu gruszkówki podważycie tezę, jakoby tapas i wino były najlepszym duetem.

AleBrowar Sopot. Podjazd 11

Moda na browary rzemieślnicze obiegła kraj nad Wisłą. Po spróbowaniu bogatych w smaki i aromaty kraftowych piw te koncernowe omija się szerokim łukiem. Nowe browary pojawiają się w nadzwyczajnym tempie, jednak nie wszystkim udaje się wytrwać na przesyconym rynku, a na dodatek zbudować wokół siebie wierną i zaangażowaną społeczność. Pomorski AleBrowar zdobył zaufanie wymagających piwoszy wysokiej jakości trunkami warzonymi w różnych stylach i pozwolił sobie na otworzenie pierwszego lokalu firmowego w Gdyni. Po sąsiedzku i w komitywie z bistro Czerwony Piec raczyli duetem pizzy i piwa. Trzeci bar AleBrowaru w Sopocie od niedawna ma za zadanie odciążyć obleganego sąsiada i posilać plackami przygotowywanymi przez kuchnię sopockiego lokalu. To połączenie skazane na sukces, w rzeczywistości spełnia wszelkie oczekiwania. Zależność między dobrą kuchnią a piwem nie jest tu jedynie frazesem. Włoskie placki zawierają tylko najlepsze, świeże składniki. Sopocki AleBrowar ma bardzo dobrą lokalizację – kilka kroków od dworca, ale w mniej obleganej części miasta. Piwa na kranach zmieniają się regularnie, lodówki pękają w szwach. Uśmiechnięta załoga AleBrowaru jest gotowa pomóc w podjęciu decyzji w tym piwnym eldorado – poda do degustacji soury, cytrusowe IPA czy pełne w smaku, kremowe stouty.  

Pomorski AleBrowar zdobył zaufanie wymagających piwoszy wysokiej jakości trunkami warzonymi w różnych stylach i pozwolił sobie na otworzenie pierwszego lokalu firmowego w Gdyni. 

Inne warte sprawdzenia adresy kulinarne i nie tylko:

  1. Zatoka Sztuki, al. Franciszka Mamuszki 14–położone najbliżej morza miejsce na kawę i lunch dla całych rodzin, ze świetną infrastrukturą dla najmłodszych
  2. Młody Byron,ul. Józefa Czyżewskiego 12– pięknie położona kawiarnia artystyczna z cichym ogródkiem.
  3. Sztuczka, ul. Generała Józefa Bema 6 – gustowne miejsce na randkę i niezobowiązującą kolację.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!