Kukbuk
Kukbuk
Krakowski Kazimierz, ulice Krakowa (fot. Diana Kosiorek)

Elektrycznie w miejskiej dżungli

Droga do pracy może się zamienić w wycieczkę – i to wyjątkowo stylową. Na krakowskich ulicach odkrywamy możliwości, jakie daje elektryczne auto w miejskiej dżungli.

Tekst: Diana Kosiorek

Zdjęcia: Diana Kosiorek

Opublikowano: 8 Czerwca 2021
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 4 minuty!

Wydawałoby się, że Kraków, miasto niemal zawsze zakorkowane, najlepiej przemierzać pieszo. Z ciekawością więc daliśmy się zaprosić na jazdę próbną i wciągnąć w miejską grę, by sprawdzić, czy Jaguar I-Pace podoła słynnym krakowskim korkom i zamieni monotonną jazdę w ekscytującą przygodę. Wysłanniczka KUKBUK-a Diana Kosiorek na co dzień porusza się motocyklem, sprytnie unikając tkwienia w rzędzie powolnie pełznących aut. Na jeden weekend jednak postanowiła zamienić dwa koła na cztery, by sprawdzić, jak elektryczne auto porusza się w miejskiej dżungli. I by nie było nudno, dodatkowo wzięła udział w niecodziennej misji.

Jaguar I-pace, krakowskie ulice, samochód elektryczny, miejska dżungla  (fot. Diana Kosiorek)

Zadaniem, jakie czekało mnie podczas tej niecodziennej wycieczki, było dotarcie do wybranych punktów w centrum i okolicach Krakowa i wykonanie tam tajemniczych zadań. Liczył się czas – a ten, dzięki Jaguarowi I-Pace, za którego kierownicą przyszło mi zasiąść, miał mi minąć nie tylko szybko, ale też komfortowo, jako że auto jest przestronne i spore. Choć przed jazdą po zatłoczonych ulicach Krakowa miałam nieco wątpliwości, wszystkie się rozwiały, kiedy dotarłam do pierwszego punktu kontrolnego – Kopca Kraka. Część zakorkowanej trasy przejechałam szybko, bo korzystałam z buspasa – tak, tak, zielone tablice rejestracyjne Jaguara I-Pace dają ten przywilej! Natomiast w pokonywaniu wąskich uliczek i przesmyków doskonale pomagają kamery i czujniki zbliżeniowe rozmieszczone dookoła pojazdu. Do tego samochód jest wyjątkowo zwrotny, co wprawiło mnie w niemałe zdumienie. Na szczycie Kopca Kraka okazało się, że nieco się spóźniłam i misja, którą miałam do wykonania, zdążyła się zmienić. Na szczęście widoki, słońce i wiosenna zieleń rekompensowały stratę punktu.

Nowy Jaguar I-pace, krakowskie ulice, samochód elektryczny, miejska dżungla  (fot. Diana Kosiorek)

Elektrycznie na autostradzie

Duch rywalizacji odżył, gdy odczytałam z roadbooka kolejny punkt mojej trasy: opactwo Benedyktynów w Tyńcu. Patrząc na wskazania nawigacji, wiedziałam, że niebawem znajdę się za miastem i będę mogła pojechać trochę szybciej. I tak właśnie się stało. Włączyłam się do ruchu na autostradzie, nacisnęłam pedał gazu, a przyspieszenie na błogą chwilę wcisnęło mnie w skórzany fotel. Po dosłownie 2 sekundach zmaterializowałam się kilometr dalej. To 696 niutonometrów momentu obrotowego gwarantuje takie przyspieszenie, a wraz z nim codzienną dawkę adrenaliny przy ruszaniu spod świateł.

Kiedy dotarłam do opactwa, padał drobny grad – tym szybciej więc musiałam wykonać kolejne zadanie w ramach gry, czyli „zapakować” pasażerów, którzy czekali na mnie na miejscu. Jaguar z powodzeniem mieści pięcioro dorosłych, a każdy pasażer ma zapewnione komfortowe warunki. Wszystko zatem odbyło się sprawnie. Jeszcze tylko kilka zdjęć z VIP-ami na pokładzie i mogłam wracać do miasta, by naładować baterie.

Nowy Jaguar I-pace, krakowskie ulice, samochód elektryczny, miejska dżungla  (fot. Diana Kosiorek)

Doładowanie Jaguara

Auto według producenta zapewnia zasięg 480 kilometrów, nie musiałam więc go ładować, ale przy okazji pobytu w mieście sprawdziłam, jak działa jedna z kilkudziesięciu ładowarek samochodów elektrycznych w Krakowie. Podłączyłam wtyczkę, włączyłam muzykę, rozsiadłam się w otwartym bagażniku i urządziłam sobie miejski piknik. Choć moi pasażerowie znieśli ten postój cierpliwie, zgodnie z zasadami gry trzeba było ruszać dalej, na podbój malowniczego Kazimierza.

Udało mi się „porozmawiać” z asystentem głosowym, który pomaga na przykład w wyborze stacji radiowej albo zaplanowaniu dalszej trasy

Krakowskie korki

W drodze na Kazimierz trafiłam na korek, większy niż zazwyczaj, bo zmienna wiosenna pogoda wyłączyła sygnalizację świetlną na jednym z dużych skrzyżowań. Dzięki temu miałam okazję nie tylko dokładnie obejrzeć urokliwe ulice, którymi przejeżdżałam, ale też poznać wszystkie elektroniczne gadżety Jaguara I-Pace. A nawet udało mi się porozmawiać z asystentem głosowym, który pomaga na przykład w wyborze stacji radiowej albo zaplanowaniu dalszej trasy bez odrywania oczu od drogi i rąk od kierownicy. Sama też dodałam sobie zadanie do gry – nawigacja podawała odległość w milach, szybko więc przeliczyłam je sobie na kilometry w ramach ćwiczenia mózgu. Starałam się też przemieszczać tak, by zużyć jak najmniej jaguarowej energii.

Nowy Jaguar I-pace, krakowskie ulice, samochód elektryczny, miejska dżungla (fot. Diana Kosiorek)

Na Kazimierzu zielone tablice znów działają cuda. Dzięki nim mogłam zaparkować w ścisłym centrum za darmo. Samochód pięknie się prezentował w historycznym otoczeniu i wzbudzał zainteresowanie przechodniów. To idealny moment i okoliczności na sesję zdjęciową – szkoda tylko, że pasażerowie się niecierpliwili. Wróciłam do gry, by odwieźć ich do punktu docelowego, który oczywiście został wyznaczony po drugiej stronie miasta. Nawigacja prowadziła mnie przez krakowskie ulice. Zaufałam jej bezgranicznie – aż nagle znalazłam się na środku planu zdjęciowego. Ups! Pan operator akurat patrzył w innym kierunku, więc bezszelestnie – elektryczny Jaguar generuje dźwięk na poziomie zaledwie 56 decybeli – wyjechałam z kadru i oddaliłam się jak gdyby nigdy nic.

Kraków z perspektywy wygodnych siedzeń Jaguara I-Pace okazał się wyjątkowo sympatycznym miastem. Dzięki zielonym tablicom owiane legendą krakowskie korki nie były przeszkodą, a osobisty asystent umilał mi czas w trakcie jedynego, spowodowanego siłą wyższą postoju. Z przyjemnością przesiadłabym się do przestronnego wnętrza na dłużej, by sprawdzić, jak komfortowa może być jazda off-road. Krótka wycieczka za miasto zdecydowanie zaostrzyła mój apetyt na więcej, a zwrotność i łatwość rozpędzania tej elektrycznej maszyny sprawiły, że ze swoimi dwoma kółkami dla Jaguara I-Pace mogłabym rozstawać się częściej.

Materiał powstał we współpracy z marką Jaguar.

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk