Kukbuk
Kukbuk
Aleksandra Koperda – redaktorka bloga Hygge

Aleksandra Koperda: „Dobry dizajn jest na wyciągnięcie ręki”

Aleksandra Koperda w swojej najnowszej książce odwiedza miłośników projektowania przestrzeni, przybliża historie architektów i ikon dizajnu, zdradza adresy niezwykłych sklepów ze starociami, showroomów i pracowni.

Tekst: Joanna Szyndler

Zdjęcia: Michał Lichtański

Opublikowano: 20 Stycznia 2022
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 16 minut!

Książka „Dizajn miejsc codziennych” Aleksandry Koperdy powstała po to, aby zarazić czytelników entuzjazmem, zachęcić ich do tego, by uważnie spojrzeli na miejsce, w którym żyją, i zwrócili uwagę na swoje potrzeby. Autorka odwiedziła 24 mieszkania i domy, ich właścicieli pytała o to, jakiej przestrzeni szukali. Interesowały ją historie miejsc i przedmiotów, pytała o trudy, jakie gospodarze napotkali podczas remontów. Osoby, do których drzwi zapukała Aleksandra Koperda, nie poddawały się modom, wnętrza projektowały z cierpliwością i uważnością. Choć bohaterowie książki mają różne zawody, pasje, żyją w różnych miejscach Polski, łączy ich jedno: „kochają swoje domy mimo niedoskonałości i upływu czasu”. KUKBUK objął „Dizajn miejsc codziennych” patronatem, a zatem wspólnie z autorką zapraszamy, by zajrzeć do wnętrz pełnych dobrego dizajnu.

Mieszkanie Jakuba Opoczyńskiego w willi z 1900 roku w gdańskiej dzielnicy Wrzeszcz

Jakie wnętrze – albo jego detal – ostatnio cię zaskoczyło?

Fronty szafek kuchennych wykonane ze starych drewnianych szaf na ubrania. Bardzo interesują mnie przedmioty zrobione z nieoczywistych materiałów, a także używanie materiałów w zaskakujący sposób, na przykład luster zamiast kafli nad blatem kuchennym. Takie rozwiązanie pojawiło się we wnętrzu pokazanym w mojej pierwszej książce, „Odwiedziny. Rozmowy o dizajnie”, i wiem, że zainspirowało wiele osób.

Kim są bohaterowie twojej najnowszej książki „Dizajn miejsc codziennych”. Co ich łączy?

Wcześniej odwiedzałam głównie projektantów wnętrz, tym razem moi rozmówcy to bardzo różne postacie – mają różne zawody, żyją w różny sposób, w różnych przestrzeniach. Szukałam ludzi, których osobowość możemy zobaczyć we wnętrzach, którzy tworzą przestrzenie nie zawsze idealne, ale nadają im osobisty charakter. Chciałam poznawać historie mieszkańców poprzez przedmioty, które znajdują się w ich otoczeniu. Podczas pracy nad książką pojawiło się nowe zaskoczenie: ludzie coraz częściej nawiązują do historii miejsca, które urządzają, i do lokalności, na przykład dzielnicy albo do miasta. To jest dla mnie nowe zjawisko, ale cenne i ważne. Może podam przykłady.

Jakub Opoczyński i jego mieszkanie w willi z 1900 roku w gdańskiej dzielnicy Wrzeszcz

Bardzo proszę.

To między innymi Jakub Opoczyński i jego mieszkanie w willi z 1900 roku w gdańskiej dzielnicy Wrzeszcz. W łazience, na ściance, która oddziela umywalkę od wanny, odwzorował układ okien stoczni gdańskiej. Natomiast kafle na ścianach – szare i białe kwadraty – wybrał tak, by były jak najbardziej podobne do tych, które wcześniej znajdowały się w tej łazience. Odwzorował coś, co już istniało, nie tworzył od nowa. Kolejnym przykładem może być Ewelina Marciniak, reżyserka teatralna, zamieszkała na Starym Mokotowie w Warszawie, w kamienicy zaprojektowanej przez Arseniusza Romanowicza architekta, twórcę między innymi projektu Dworca Centralnego i stacji Warszawa Powiśle, który do końca życia mieszkał dokładnie w jej obecnym mieszkaniu. Poprzedni właściciel powiesił na ścianach grafiki z projektami Romanowicza. Ewelina je zachowała, by upamiętnić twórcę budynku, pozostawiła też pierwotny układ mieszkania. Nowi właściciele nie niszczą tego, co było, nie starają się odgradzać od przeszłości. Nawet jeżeli parapety, drzwi czy meble, które zastają w nabytych przestrzeniach, nie są idealne, to i tak je zachowują. Coraz więcej mamy tolerancji wobec tego, że rzeczy mogą być podniszczone, mieć rysy, że widać na nich upływ czasu.

Jakie jeszcze zmiany w tym, jak urządzamy wnętrza, zauważyłaś w ostatnich latach?

Odnajdujemy także wartość w przedmiotach, które były w naszych rodzinach od lat. I nie chodzi mi o klasyki dizajnu czy piękne serwisy kawowe. Mam na myśli przedmioty, które ludziom z zewnątrz mogą się wydawać nawet brzydkie, ale dla właścicieli mają wartość sentymentalną. Nauczyliśmy się na nowo czerpać radość z tych przedmiotów i traktujemy je bardzo emocjonalnie. Kolejna zmiana to brak pośpiechu, jesteśmy coraz cierpliwsi. Kiedyś chcieliśmy wejść do wyremontowanego mieszkania i mieć wszystko gotowe – od łazienki po wazon na stole. Teraz chętniej wchodzimy w przestrzenie, które mają tylko najpotrzebniejsze wyposażenie, by z czasem je wypełnić. Szukanie dla wielu osób stało się naturalne. Po prostu żyjąc w mieszkaniu, znajdujemy coś, co będzie do niego pasować. I to jest też dobre dla samej przestrzeni, bo z czasem widzimy, co nam jest potrzebne, a co zupełnie zbędne. Rzeczy, które już nam się nie przydadzą, odsprzedajemy i dajemy im nowe życie. Nie chcemy przedmiotów, które będą z nami jeden sezon. Czekamy na okazję, by kupić na przykład lampę vintage, która będzie służyć latami, być może nawet kolejnym pokoleniom, bo została tak dobrze zaprojektowana i wykonana.
Odkrywamy również to, co zostało zakryte. Ostatnio rozmawiałam z ludźmi, którzy w ścianie mieszkania odkryli okno i przywrócili wykusz, zamurowany najprawdopodobniej w latach 60.

Inaczej patrzymy też na to, co chcemy wieszać na ścianach. U wielu osób pojawia się chęć zainwestowania choćby małej kwoty w prace polskich artystów. Myślę, że znacząco przyczynił się do tego Instagram. Teraz możemy napisać bezpośrednio do artysty. Jest w nas większa odwaga, nie musimy być znawcami sztuki. Sporo osób decyduje się na długoterminowy wynajem mieszkań. Nie jest już tak, że za wszelką cenę chcemy mieszkać na kredyt w nowym budownictwie. Świadomie decydujemy się na wynajem i urządzanie mieszkania tak, jakby było nasze, bez traktowania przestrzeni po macoszemu.

Czyli by dobrze zaprojektować swoje mieszkanie, trzeba mieć albo czas i chęć, aby wyszukiwać wartościowe przedmioty w internecie lub na pchlich targach, albo pieniądze na dobre jakościowo rzeczy.

Każdy, kto decyduje się na remont, musi mieć czas, nie ma się co oszukiwać. Moi bohaterowie to często pasjonaci dizajnu i oni rzeczywiście poświęcają dużo czasu na remont i szperanie na internetowych portalach. Nawet jeśli zatrudniają specjalistę, to aktywnie uczestniczą w procesie projektowym, wyszukują starocie i podsyłają projektantom do akceptacji. Jak już wspominałam, z urządzaniem przestrzeni nie trzeba się spieszyć, można to robić nieco przy okazji. Natomiast jeśli chodzi o pieniądze, to bywa różnie. W mojej książce pokazuję również przestrzenie, które miały minimalny budżet, na przykład chatę w okolicach Limanowej – starą, dwuizbową, drewnianą. Właściciele, Kasia i Mariusz Listwanowie, własnoręcznie doprowadzili ją do takiego stanu, że mogli w niej zamieszkać.

Pamiętam, kiedy na początku studiów zainteresowałam się dizajnem i przeglądałam magazyny wnętrzarskie, to pokazywano w nich wnętrza, o których czytelnik mógł tylko pomarzyć, aspirować do nich. U mnie te zdjęcia budziły frustrację, pojawiała się we mnie potrzeba posiadania, która nie mogła być zaspokojona ze względów finansowych. Zakładając blog Hygge, pomyślałam, że chcę, by ta potrzeba kupowania cały czas nowych rzeczy i robienia co chwila remontów nie pojawiała się u moich czytelników. I o tym między innymi jest moja książka – o kupowaniu z umiarem, możliwości modyfikowania, docenianiu tego, co mamy. 

Jeden z bohaterów twojej książki powiedział, że głównym celem remontu była chęć odgracenia się. Jakie są sposoby na zyskanie przestrzeni, na pozbywanie się przedmiotów albo powstrzymanie się od kupowania nowych?

Ostatnio przeprowadzałam wywiad z jedną z polskich ilustratorek i ona powiedziała mi, że bardzo nie lubi wysokich szaf, woli mieć komody. I że jeśli się ma komodę, to przestrzeń na przechowywanie jest ograniczona. Musiała zatem pozbyć się wielu ubrań, w których nie chodziła. Jej zasada jest więc taka: zmniejsz przestrzeń do przechowywania, liczbę koszy, pudeł, wtedy będziesz zmuszony do ograniczenia liczby przedmiotów. Coś w tym jest.

Trochę na przekór, bo z reguły chcemy mieć więcej miejsca do przechowywania, by utrzymać porządek i zyskać przestrzeń.

Tak, tylko do tego, co chowamy, rzadko potem wracamy. O przedmiotach, które są skryte gdzieś głęboko, zapominamy, czyli najprawdopodobniej są one zbędne. Raz na jakiś czas dobrze krytycznie przejrzeć to, co mamy, i pozbyć się części tych rzeczy. To bardzo odświeżające doświadczenie.

Czy potrzeba, aby we wnętrzu było więcej przestrzeni i lekkości, wynika z tego, że w mieszkaniach spędzamy dużo więcej czasu niż kiedyś? Wnętrze nie może dostarczać nam powodów do rozproszenia?

Pandemia wprowadziła sporo zmian w naszych wnętrzach. Musieliśmy przystosować je do nowych funkcji, do pracy i nauki w domu. I skoro przebywamy tak często w naszych przestrzeniach, lepiej wiemy, czego potrzebujemy. Zaczęliśmy te potrzeby dostrzegać. To ważne, bo mieszkanie powinno być zbudowane tak, by je zaspokajać i sprawiać, że jesteśmy w stanie w nim odpoczywać. Mamy też więcej zieleni, bo zdajemy sobie sprawę, że rośliny mogą, choć w minimalny sposób, oczyścić powietrze w domu. Spotkałam się z tym, że coraz więcej ludzi, którzy decydują się na remont lub przeprowadzkę, powraca do klasycznych układów mieszkań, czyli wydzielonej kuchni. Coraz rzadziej burzymy ściany.

Mieszkanie, w którym można dobrze wypocząć, to jakie mieszkanie?

Właśnie takie, przy którego urządzaniu wzięliśmy pod uwagę swoje potrzeby. Przede wszystkim wygodne. Jeżeli mamy utrudniony dostęp do szafki, którą codziennie otwieramy, wzbudza to naszą frustrację. Mieszkanie ma nam ułatwiać codzienne funkcjonowanie. Bardzo ważne jest też dobre oświetlenie, czyli takie, które można regulować za pomocą różnych źródeł światła w zależności od pory dnia, potrzeby, nastroju. Kiedyś wszyscy w Polsce używali głównie światła sufitowego na środku pokoju, taki był standard. W końcu się to zmienia.

Twoi bohaterowie to osoby wykształcone, żyjące w dużych miastach, zainteresowane dizajnem. Czy te trendy w urządzaniu mieszkań, takie jak zainteresowanie historią czy bardziej odpowiedzialne zakupy, przenikają do powszechnej świadomości Polaków?

Upodobanie do przedmiotów vintage to już zdecydowanie mainstream. Dobre trendy przenoszą się do coraz większej liczby mieszkań. Mam też nadzieję, że świadomość potrzeby dbania o środowisko jest większa, a więc i przedmioty do naszych mieszkań kupujemy rozsądniej.

Aleksandra Koperda – autorka książek „Odwiedziny. Rozmowy o dizajnie” i „Dizajn miejsc codziennych”, pomysłodawczyni i redaktorka bloga Hygge (hygge-blog.com). Kuratorka wystawy „Przedmioty domowe. Rzeczy w życiu człowieka”. Razem z KUKBUK-iem w ramach cyklu „5 minut w kuchni” odwiedzała mieszkania szefów kuchni.

KONKURS

Książka "Dizajn miejsc codziennych" Aleksandry Koperdy

Mamy dla was 5 egzemplarzy książki „Dizajn miejsc codziennych” Aleksandry Koperdy. Aby zdobyć jeden z nich, odpowiedzcie na pytanie: Jaką ikonę dizajnu chcielibyście mieć w swoim mieszkaniu i dlaczego? Odpowiedź wyślijcie na adres konkurs@kukbuk.pl, na zgłoszenia konkursowe czekamy do 4 lutego. Przed wzięciem udziału w konkursie zapoznajcie się z regulaminem. Pamiętajcie, że zgłoszenia niezawierające oświadczenia uczestnika o wyrażeniu zgody na przetwarzanie danych osobowych nie będą brane pod uwagę!

Przeczytaj również:

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Plansza informacyjna PFR

Koszyk