Kukbuk
Kukbuk
Carnaval Sztukmistrzów w Lublinie. (fot. Kancelaria Prezydenta - Marketing Miasta Lublin)

Lublin nie tylko kulinarnie

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Gdzie w Lublinie można dobrze zjeść? To pytanie frapowało mnie w drodze na Carnaval Sztukmistrzów. Korzystając ze znajomości, z plotek i intuicji, opracowałem listę, którą na miejscu pieczołowicie sprawdziłem.

Specjalista w zakresie kuchni śródziemnomorskich, dziennikarz kulinarny, podróżnik, fotograf. Publikuje w magazynie Czas Wina, Kukbuk, Podróże i w Twoim Stylu. Współpracuje z portalem Wirtualna Polska.  Pisze, gotuje i karmi, prowadzi warsztaty kulinarne oraz organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne. Jego pierwsza książka „Italia do zjedzenia” została nagrodzona Nagrodą Magellana 2018 oraz nominowana do Gourmand World Cookbook Awards. Aktualnie kończy prace nad drugą książką tym razem poświęconą Portugalii i jej kuchni.

Tekst: Bartek Kieżun

Zdjęcie główne:  Kancelaria Prezydenta - Marketing Miasta Lublin


Zdjęcia: Bartek Kieżun

Opublikowano: 12 Sierpnia 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 6 minut!

Lista ta będzie dobrym przewodnikiem niezależnie od pory dnia czy nocy, bo starałem się jeść, jak to mam w zwyczaju, od rana do wieczora, nie robiąc zbyt długich przerw. Szczegóły podaję w kolejności od najważniejszego posiłku dnia, czyli śniadania, aż do wieczornej imprezy!

ŚNIADANIE NA DOBRY DZIEŃ

Cafe Mari

Grottgera 8

Rozkosznie wielkie i bardzo smaczne śniadanie dostaniecie na Grottgera 8. My wybraliśmy klasykę. Na pierwszy ogień poszło śniadanie angielskie (25 zł). Kiełbaski były bardzo dobre, sos do fasoli podbity świeżymi pomidorami, kaszanka się skończyła, więc poprosiłem o humus. I tenże był taki sobie, ale że bekon chrupał jak należy, nie będę się czepiać. Śniadanie klasyczne (22 zł), na które składa się pięć pozycji do wyboru, między innymi pasta jajeczna, pasta z pstrąga, humus, jajka (zerówki!) czy konfitury, również było niczego sobie! Do śniadania w Cafe Mari dostaniecie pieczywo wytrawne i lekko słodką chałkę. Za bardzo dobrą kawę odpowiada lokalna palarnia Coffee & Sons!

Śniadanie w Cafe Mari w Lublinie

Śniadanie w Cafe Mari

Freski bizantyjsko-ruskie

Kaplica Trójcy Świętej

W myśl zasady „coś dla ciała, coś dla ducha” ruszyliśmy do lubelskiego zamku, by przyjrzeć się freskom w kaplicy Trójcy Świętej. Robią ogromne wrażenie – powiem krótko! Kaplicę wymalowano na zlecenie Władysława Jagiełły, który, jak głosi plotka, sztukę wschodnią przedkładał nad dzieła mistrzów z Zachodu. Na początku XV wieku malarze ruscy pod kierunkiem bliżej nieznanego mistrza Andrzeja pokryli wnętrze kaplicy malowidłami bizantyńsko-ruskimi. Co ciekawe, przez sporą część swojego istnienia freski były przykryte warstwą tynku. Kiedy zostały odkryte, okazało się, że mamy do czynienia z jednym z najważniejszych zabytków sztuki średniowiecznej w Polsce. Wiele możecie pominąć – tego nie!

Rynek Starego Miasta w Lublinie (fot. Kancelaria Prezydenta - Marketing Miasta Lublin)

fot. Kancelaria Prezydenta - Marketing Miasta Lublin

Anabilis

Lubartowska 7

Skuszeni informacją, że cukiernia Anabilis pracuje na starannie wybranych produktach, weszliśmy do środka. Z psem. I nikt nie miał nic przeciw. Zamówiliśmy sernik na zimno (klasyka się nie starzeje) i babkę cytrynową. Jako osoba zaprawiona w bojach z kuchnią włoską powiem tak: była to najlepsza babka cytrynowa (9 zł), jaką jadłem! Gratuluję! Mój towarzysz po pierwszym kęsie sernika (9 zł) zakrzyknął: „Sernik i guma balonowa w jednym”. „Zachwycające”, dodał. „Smak dzieciństwa!” Ze wspomnieniami się nie dyskutuje, a z zachwytu wnoszę, że dostał dokładnie to, czego potrzebował.

Pieczywo z restauracji Zielony Talerzyk w Lublinie

PORA OBIADOWA

Zielony Talerzyk

Królewska 3

Po spacerze i spaleniu słodyczy (byliśmy między innymi w katedrze, polecam!) postanowiliśmy zjeść coś lekkiego. Wybraliśmy bakłażana po libańsku, czyli z pieca, z tabbouleh i sałatką (29 zł). Było smacznie, a zapewnienia, że Zielony Talerzyk ma stałych dostawców z okolicy, którzy dostarczają zioła i sery, bo budują lokalną społeczność, trafiły na podatny grunt. Doceniamy biznesy prowadzone świadomie!

PS
No dobra, przyznam się: zamówiliśmy jeszcze bulion pomidorowy i też był bardzo okej.

Kiełbaska wieprzowo wołowa, warzywa grillowane, musztarda, domowa ciabatta. Perłowa Pijalnia Piwa w Lublinie
Perłowa Pijalnia Piwa, Lublin

Perłowa Pijalnia Piwa

Bernardyńska 15A

Mieliśmy wpaść tylko na piwo, ale zamurowało nas na wejściu. Brawa dla architektek i architektów, którzy pracowali nad tym wnętrzem. Jest wspaniałe. To owalny bar wypełniający całą salę, która została spięta dębową boazerią. Jeśli to nie brzmi dobrze – nic nie poradzę. Idźcie i przekonajcie się sami, że jest super. Skoro już siedzieliśmy, to do piwa zamówiliśmy jeszcze tatar (23 zł) i perłową wersję burgera w drożdżowej bułce na parze (24 zł). Tatar był fajny, jak to tatar potrafi, burger zaś był… straszliwie gumowy, a szkoda, bo dodatki były zacne, podobnie jak bułka…

Jak łatwo się domyślić, na kolację nie starczyło nam już miejsca, dlatego wieczorem wybraliśmy się tylko na piwo.

Burger ze Świętego Michała z Lublina

Restauracja Święty Michał

Święty Michał

Grodzka 16

Wszyscy dookoła jedli i wyglądali na bardzo zadowolonych. Postanowiliśmy być twardzi! Zamówiliśmy po piwie. Stanęło na Califii z Browaru Trzech Kumpli. Piwo znakomite! Zdaje się, że 12 zł za pintę, czyli niemalże pół litra.

Ostro

Krakowskie Przedmieście 25

Było nieco po północy. Przed drzwiami, w ogródku, uwijał się DJ. Obok niego tłum, który nie wylewał za kołnierz. Mimo późnej pory było głośno jak w południe. Impreza na całego, od razu widać, że lato w pełni. Zamówiliśmy po kieliszku wódki. Wódka jak wódka, ale atmosfera przednia!

Restauracjia Ostro w Lublinie

Restauracja Ostro

Ogród w stylu francuskim przed pałace w Kozłówce

CEBULARZ – REGIONALNY PRZYSMAK

Muzeum Zamoyskich w Kozłówce

Nadmiar kalorii spożytych poprzedniego dnia spowodował, że na śniadanie chwyciliśmy po cebularzu na Rynku Starego Miasta – i to wystarczyło nam za cały posiłek. Dopiero po fakcie dowiedziałem się, że najlepsze są w Mandragorze i w Trybunalskiej – oba adresy do zapamiętania. Trzeba tu powiedzieć parę słów o cebularzu. Te wytrawne drożdżówki mają korzenie ukryte gdzieś daleko w przeszłości. Pisano o nich już w XIX wieku, a wywodzą się z kuchni żydowskiej. Słynął z cebularzy Lublin, słynął i Zamość – teraz miasta się nie lubią, bo się pokłóciły, kiedy lubelskie cebularze zarejestrowano jako produkt regionalny.
Z cebularzami w dłoniach ruszyliśmy do pałacu w Kozłówce. Jak podaje strona muzeum, został on wzniesiony około 1742 roku dla rodziny Bielińskich według projektu Józefa Fontany. W 1799 roku stał się własnością rodziny Zamoyskich. Przebudowany został przez Konstantego Zamoyskiego w latach 1897-1914. We wnętrzach pałacowych zachował się autentyczny wystrój z przełomu XIX i XX wieku w stylu Drugiego Cesarstwa. I to robi wrażenie. A że pałac ma świetne przewodniczki (trafiliśmy na taką w sukience z lat 30. XX wieku!), to zwiedzanie tego miejsca jest czystą przyjemnością!

Flaki z chleb z restauracji Rarytas w Lublinie

Rarytas

Lubelska 100, Piaski

Mówią, że to najsłynniejsze flaki w Polsce. Mówią, że ludzie po nie ze słoikami przyjeżdżają. A skoro tyle mówią, to pojechaliśmy sprawdzić. Flaki z Rarytasu są takie jak flaki, które zapamiętałem z dzieciństwa. Doprawione jak należy majerankiem i pieprzem. Kosztują 10 zł i myślę, że uszczęśliwiłyby tych, którzy przepadają za flakami. Innym nie polecam, bo kto nie lubi, ten nie polubi!

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka