Kukbuk
Kukbuk

Słodka Wielkanoc. Kto ugryzł ucho zająca?

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Choć zwyczaj szukania schowanych przez wielkanocnego zająca słodyczy nie jest naszą narodową tradycją, święta i tak kojarzymy z myszkowaniem po szafkach w poszukiwaniu słodkości – zwłaszcza tych czekoladowych.

Tekst: redakcja

Zdjęcia: materiały prasowe

Opublikowano: 12 Kwietnia 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 3 minuty!

Mimo,że cukrowy baranek zawsze musiał znaleźć się w niesionym do święcenia koszyczku, ten rodzaj słodyczy nigdy nas nie nęcił. Za to zając z czekolady owszem. A jeśli czekolada, to oczywiście E.Wedel – marka ikona, która pojawia się na polskich stołach od pokoleń. 

Do cioci nie wypadało wybrać się bez torcika wedlowskiego, babcia zawsze miała ukrytą dla wnuków czekoladę, a na rodzinnych uroczystościach obowiązkowo pojawiało się Ptasie Mleczko ® . A cukierki z mieszanki wedlowskiej? Każdy miał swojego faworyta i nie raz toczyliśmy boje, gdy nasz gust pokrywał się z preferencjami smakowymi kuzynów. W dzieciństwie Wielkanoc bez E.Wedla była niemożliwa, więc i dziś trudno sobie wyobrazić, że kultowa czekolada nie pojawi się na wielkanocnym stole.

E.Wedel to synonim jakości dla pokolenia naszych rodziców i babć, ale historia czekoladowego giganta sięga jeszcze głębiej, bo aż do 1851 roku. Wtedy właśnie Karol Wedel otworzył w Warszawie cukiernię i małą manufakturę słodyczy. W 1872 roku, Karol Wedel przekazał swojemu synowi Emilowi przedsiębiostwo w prezencie ślubnym. Mieszkańcy stolicy oszaleli na punkcie serwowanej u niego czekolady, a produkcja szybko się rozrosła. W efekcie powstała pierwsza fabryka E.Wedla na warszawskiej Pradze, z której do dziś po okolicy roznosi się słodki zapach. W latach 30. XX wieku do Emila dołączył syn Jan i razem stworzyli jedną z najnowocześniejszych polskich firm tamtych czasów.

Obaj byli przedsiębiorczymi wizjonerami i nie bali się podejmować odważnych decyzji – jak na przykład tej o… zakupie samolotu. Służył on do transportu wedlowskich słodyczy, ale i rozprzestrzeniania ulotek reklamujących firmę. Przed wejściem do fabryki stanęła pierwsza w Polsce maszyna wendingowa – automat ze słodyczami. Zakład Wedla jako jeden z pierwszych w Polsce zaczął na początku XX wieku zatrudniać kobiety. Wszyscy pracownicy mieli zapewnioną opiekę dentystyczną, a ich dzieci – przyzakładowy żłobek i przedszkole.

Jan bezustannie szukał inspiracji, między nimi podczas licznych podróży. Z jednej z nich – do Paryża – przywiózł pomysł na waniliowe pianki w mlecznej czekoladzie. W ten sposób w 1936 roku na rynek trafiło Ptasie Mleczko. Szybko stało się hitem i do dziś jest jednym ze sztandarowych produktów marki. Po ponad 80 laty firma Wedel nie ustaje w poszukiwaniach i eksperymentach. Co roku pojawiają się nowe warianty znanych łakoci, a ulubione produkty zyskują nowe opakowania.

Wielkanoc ma swoje tradycje, a to co uwielbialiśmy jako dzieci, wciąż budzi w nas sentyment i na zawsze pozostaje nieodzowną częścią świąt. Na stole nie zabraknie więc pianek Ptasie Mleczko®, które w tym roku zdobią nadruki z wiosennymi i wielkanocnymi motywami. Fanów skąpanych w czekoladzie pianek zapewne skusi nowy malinowy smak. Dla najmłodszych wielkanocny zajączek zostawi bombową czekoladę ze strzelającym cukrem i czekoladowe pisanki w kolorowych sreberkach. Dojrzalsze podniebienia z chęcią przyjmą baryłki o smakach słodkich nalewek i gorzką czekoladę pełną bakalii. Choć kuzyni już dorośli i tak będziemy się z nimi droczyć o mieszankę wedlowską. A jakie będą wasze wspomnienia z tegorocznych świąt wielkanocnych?  

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!