Kukbuk
Kukbuk

Wrocław: gdzie wypijemy najlepszą gorącą czekoladę?

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Czekoladę uwielbiamy za cudowny smak, zapach i moc poprawiania nastroju. Gdy na zewnątrz zimno, filiżanka gęstego, gorącego napoju sprawia największą radość. Poznajcie trzy wrocławskie lokale, do których warto wpaść na ten przysmak.

Tekst: Anna Stachów

zdjęcia: Anna Stachów

Opublikowano: 8 Stycznia 2018
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 3 minuty!

Czekoladziarnia

Wszystko jest tutaj na swoim miejscu – na przykład nawiązujące wyglądem do tabliczki czekolady kasztanowe kanapy, w które można się zapaść niczym kakaowy pył w lekką miksturę z puchatego mleka i śmietanki. Do tego szczypta jazzowego brzmienia, kołyszącego w rytm romantycznego wnętrza, i filuterna elewacja zaprojektowana przez architektów i założycieli tego miejsca – Tomasza Chołuja i Jerzego Gomółkę. Czekoladziarnia przy ulicy Więziennej od 11 lat uwodzi klasycznymi i nietypowymi czekoladowymi znakomitościami. Bądźmy tu gotowi na śmiałe połączenie tego afrodyzjaku z serem pleśniowym, jedno z ulubionych powracających do Czekoladziarni gości. Jeżeli ktoś pragnie zabrać ten wykwintny smak do domu, może wybrać ręcznie robioną pralinkę o nazwie desperados lub tę wrocławską – wskazywaną ochoczo palcem w szklanej witrynie przez turystów. Zimową porą kusi tu czekolada na ciepło, w duecie z pomarańczą, imbirem, jabłkiem, ze śliwką, a nawet z espresso, w cenie od 7 złotych. Na pragnących więcej słodkości czeka przygotowane na bazie tradycyjnej receptury brownie, o którym właściciele często słyszą, że warto choćby po jeden kawałek przejechać pół kraju.

Fot. Michał Bryl

Mleczarnia

Klimatyczna klubokawiarnia, której urok kryje się w dyskretnie rozproszonym świetle pachnących minioną epoką lamp. Na stołach tlą się świece, a za oknem widać jedną z najpiękniejszych ulic Wrocławia. Gdy do tego sypie śnieg, jest już całkiem jak w bajce. Zimą lokalni pasjonaci słodkości wiedzą, że koniecznie trzeba choć raz zatrzymać się w Mleczarni na filiżankę gorącej czekolady podawanej w towarzystwie korzennego ciasteczka. Jej bazą jest czekolada sprowadzana z Włoch, a napój przygotowuje się w pradawnej czekoladziarce, która obchodziła już dwudzieste urodziny. Według anegdoty została znaleziona w tajemniczej piwnicy – i być może właśnie w jej solidnym doświadczeniu tkwi sekret smakowitego sukcesu. W zależności od naszej fantazji otrzymamy w Mleczarni gorącą czekoladę w wersji klasycznej (już od 9 złotych) albo z dodatkami z najskrytszych marzeń. Towarzystwo jest liczne. W kolejce ustawiają się bita śmietana, cynamon, kardamon, pieprz czerwony, listki mięty oraz gwiazda – nadzwyczaj często wybierana konfitura wiśniowa. Pozostaje zanurzyć usta w czekoladowej toni – zachwyci nas nie tylko smakiem, lecz także gęstością. A na zakończenie będziemy zerkać nieśmiało na boki, zastanawiając się, czy wypada wyskrobać do cna hebanowy ślad napoju.

Cocofli

Mieszkańcy Wrocławia zapewne pamiętają jeszcze słynną Czekoladziarnię przy ulicy Włodkowica 19 i tęsknią za jej koronnym przysmakiem. Tymczasem okazuje się, że przy tej samej ulicy, pod numerem 9, można skosztować gorącej czekolady o identycznej recepturze, którą właściciele Czekoladziarni przekazali Cocofli. Do tego miejsca pachnącego słodyczą, kawą i winem z różnych zakątków świata zapraszamy więc nie tylko tych, którzy tęsknią za aromatem gęstego napoju, lecz także wszystkich, którzy jeszcze go nie próbowali. Gorąca czekolada w klasycznej formie kosztuje w Cocofli 9 złotych lub 11 złotych (w dużej filiżance). Serdeczna obsługa poleca skusić się na dodatek miodu lub bitej śmietany. Tej prawdziwie czekoladowej rozkoszy dopełnią ręcznie robione, koszerne i wegańskie trufle z belgijskiej czekolady, produkowane przez manufakturę w Wodzisławiu Śląskim według przepisu z 1917 roku. Nie można też pominąć toskańskiego ciasta di Siena. To pełen miodu, czekolady i bakalii tradycyjny włoski przysmak, którego historia sięga XIII wieku. Ciasto di Siena pachnie kardamonem, cynamonem i gałką muszkatołową, więc doskonale komponuje się z mocną kawą. Jeden kęs i bez względu na pogodę za oknem wyobraźnia podsuwa cyprysy, gaje oliwne, upalne wieczory przy winie, szalone cykady i smak jedynej takiej włoskiej czekolady.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!