Kukbuk
Kukbuk

DIY z Tartarugą: minimakatka na ścianę

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Wiktoria Podolec i Jadzia Lenart z Tartarugi z myślą o czytelnikach KUKBUK-a przygotowały prostą instrukcję, jak własnoręcznie zrobić tkaninę dekoracyjną na ścianę. Może to być idealny prezent dla kogoś bliskiego, a na jej zrobienie wystarczy jeden wieczór.

Tekst: Tartaruga

Zdjęcia: Tartaruga

Opublikowano: 14 Grudnia 2018
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 10 minut!

Ramkę do tkania można przygotować samodzielnie w domu – wystarczy drewniana rama, w którą wbijamy gwoździe u góry i na dole, w odstępach co pół centymetra. My użyłyśmy bardziej zaawansowanej ramki z listwą pomagającą podnoszenie nitek osnowy. W taki sprzęt można się zaopatrzyć na naszej stronie, w zakładce „zestawy tkackie”. Oprócz ramki przydadzą nam się nożyczki i czółenka, na które będziemy nawijać przędzę. Potrzebujemy również przędz, którymi będziemy tkać (najlepsze są te wełniane), oraz osnowy będącej bazą tkaniny – w tej roli najlepiej sprawdzi się cienka, ale mocna lniana nitka.

Oprócz ramki przydadzą nam się nożyczki i czółenka, na które będziemy nawijać przędzę. Potrzebujemy również przędz, którymi będziemy tkać (najlepsze są te wełniane), oraz osnowy będącej bazą tkaniny – w tej roli najlepiej sprawdzi się cienka, ale mocna lniana nitka.

Zanim zaczniemy, jeszcze tylko krótki słowniczek tkacki:

– Krosno – tak inaczej możemy nazwać ramkę służącą nam do tkania.

– Czółenko – długa i płaska listewka z nacięciami na obu końcach, na którą nawijamy przędzę.

– Osnowa – bazowe nitki w tkaninie (te pionowe); najlepiej, jeśli są cienkie, ale się nie rozrywają ani nie rozciągają.

– Wątek – układ poziomych nitek w tkaninie; te nitki, którymi tkamy.

– Przędza – inaczej nitka, której będziemy używać do tkania.

– Czesanka – to ta puchata chmurka wełny.

Pierwszy krok to wykonanie projektu tkaniny. Oczywiście można tkać bez niego, ale uwierzcie, że tak jest bezpieczniej. Przy małych tkaninach wygodnie jest przygotować sobie rysunek w skali 1:1 – wtedy można podkładać go pod krosno i mieć podgląd na żywo.

W projekcie, oprócz kompozycji i kolorystyki, warto od razu uwzględnić również frędzle.

Kiedy projekt jest już gotowy, przechodzimy do założenia osnowy. Najlepiej, by była rozmieszczona co pół centymetra. Na naszym krośnie nacięcia znajdują się w odstępach centymetrowych, dlatego osnowę przygotowujemy tak, by z każdego nacięcia wychodziły po dwie nitki. Tym samym, jeśli tkanina ma mieć 20 centymetrów szerokości, osnowa powinna składać się z 40 nitek.

Należy zwrócić uwagę, by wszystkie nitki były tak samo naciągnięte. Nie powinny być ani zbyt luźne, ani zbyt napięte – takie by bez problemu można było wsuwać między nie palce czy czółenko z nawiniętą przędzą.

Po naciągnięciu wszystkich nitek odcinamy końcówkę i przywiązujemy ją na stałe, tak by supeł się nie przemieszczał, a nitka się nie poluzowała. Ważne jest także, by początek i koniec osnowy znajdowały się po tej samej stronie krosna – u góry.

Nasze krosno ma dodatkową listwę, która pomaga podnosić nitki osnowy, a tym samym przyspiesza pracę. Nacięcia na jej powierzchni rozmieszczone są co pół centymetra.

Wkładamy ją pod nitki osnowy tak, żeby jedna nitka wsuwała się w jedno nacięcie. Dzięki tej listwie nitki układają się równomiernie co pół centymetra, czyli tak jak chcemy.

Pora zacząć tkanie na poważnie! Polecamy tkanie podwójną nitką – tkaniny będzie nam dużo szybciej przybywać.

Ważne! Żeby tkanina na koniec wyglądała pięknie, polecamy tkanie do góry nogami. Znaczy to, że zaczynamy pracować od góry tkaniny, a skończymy na frędzlach. Być może trudno to sobie wyobrazić, dlatego właśnie warto mieć przy sobie projekt.

Obracamy ramkę w taki sposób, żeby strona bez węzełków na osnowie była bliżej nas – to będzie góra tkaniny.

Wybieramy pierwszy kolor spośród przygotowanych przędz i odcinamy kawałek o długości mniej więcej 3-4 długości ręki.Możemy skorzystać z tego, że tkamy podwójną nitką – dlatego składamy odcięty kawałek na pół w taki sposób, żeby brzegowa nitka osnowy znalazła się w środku. Następnie łapiemy za dwie końcówki przędzy i nawijamy cały odcinek na czółenko.

Pora na pierwszy rządek. Przy użyciu czółenka (lub palców) podbieramy do góry wszystkie parzyste nitki osnowy i przeciągamy pod nimi nitkę wątku. W ten sposób nitka wątku znajduje się naprzemiennie raz nad, a raz pod nitką osnowy.

Układamy wątek dość luźno, tak żeby nie był naciągnięty, ale żeby naturalnie się falował. Pierwszy rządek ściągamy do dołu, kilka centymetrów od dolnej krawędzi ramki, i układamy w linii poziomej.

Teraz pójdzie już z górki! Drugi rządek robimy w sposób analogiczny, wprowadzając czółenko od drugiej strony. Tym razem podnosimy nitki nieparzyste. Przeciągamy nitkę i postępujemy dokładnie tak samo jak w pierwszym ruchu. Właśnie tak wykonuje się najprostszy splot tkacki – płócienny.

Te dwa ruchy powtarzamy tak długo, aż uzyskamy pożądaną liczbę rządków. Jeśli skończy nam się nitka – końcówkę zostawiamy po lewej stronie i w tym samym miejscu wprowadzamy nową nitkę (również zostawiamy końcówkę po lewej stronie). Kontynuujemy tkanie normalnie – po lewej stronie nie trzeba wiązać supełków, gdyż końcówki zostaną zabezpieczone i ściśnięte w momencie, gdy dodamy kolejne rządki.

Aby zakończyć dany kolor, odcinamy nitkę, pozostawiając parę centymetrów zapasu. Końcówkę zaplatamy o kilka nitek osnowy (tak jakby powstawał kolejny rządek) i zostawiamy po lewej stronie.

Na środku tkaniny zaplanowałyśmy kształt przypominający trapez. Żeby go zrobić, konieczne jest wprowadzenie do tkaniny kolejnego koloru. Tym razem zaczynamy nie od brzegu, ale od środka. Po obu stronach zostawiamy taką samą liczbę nitek. Nową przędzę wprowadzamy dokładnie tak samo jak na początku – poprzez złożenie jej na pół na jednej z nitek osnowy.

Kształt zwężający się wykonujemy poprzez stopniowe opuszczanie bocznych nitek osnowy podczas tkania kolejnych rządków. W ten sposób możemy uzyskać nie tylko trójkąt czy trapez, ale też inne, bardziej nieregularne figury geometryczne.

Gdy kształt jest gotowy, odcinamy nitkę i chowamy ją po lewej stronie.

Kolejnym krokiem jest wypełnienie pustych przestrzeni po prawej i lewej stronie trapezu. Pamiętajcie, że najlepiej, jeśli nitki wątku układają się zawsze poziomo (a nie po skosie), bo wtedy tkanina zdjęta z krosna będzie bardziej stabilna i nie będzie się falować.

Na tym przykładzie widać doskonale, że ile kształtów jest w jednym rzędzie, tyle samo musi być wątków – nawet jeśli kolory się powtarzają.

Nasz projekt zakładał, że na środku tkaniny będzie cienki pasek. Dlatego wprowadzamy kolejny kolor (w taki sam sposób jak na początku) i wykonujemy kilka rządków. Przędzę znowu odcinamy, a końcówkę chowamy po lewej stronie.

W następnych krokach powtórzymy jeszcze raz sekwencję z trapezem, lecz tym razem w innych kolorach.

Kolejny trapez jest gotowy. Tkanina wygląda już całkiem pokaźnie. Dołożymy jeszcze jeden biały pasek i przejdziemy do tkania czesanką.

Płaska część makatki jest gotowa. Na dole chcemy dodać trochę efektów specjalnych – do tego celu posłuży nam miękka i puchata czesanka wełniana. Wymaga specjalnego, delikatnego traktowania, ale daje uroczy efekt chmurki. Końcówkę czesanki rozwłókniamy i wplatamy pomiędzy nitki osnowy, żeby zaczepić ją w tkaninie.

Wykonujemy pierwszy rządek. Nie musimy podnosić co drugiej nitki, tak jak w przypadku tkania klasyczną cienką przędzą. Wystarczy, jeśli podniesiemy na przykład co czwartą nitkę – wtedy powstałe „chmurki” będą większe i bardziej wystające. Zawracamy i wykonujemy drugi rządek, zwracając uwagę, by nie podnosić tych samych nitek co wcześniej.

Końcówkę czesanki rozwłókniamy, zaplatamy z kilkoma nitkami osnowy i chowamy po lewej stronie.

Niestety, czesanka ma to do siebie, że zostawia bałagan w osnowie. Dlatego, żeby robić cokolwiek dalej, konieczne jest wykonanie kilku (przynajmniej 3-4) rządków zwykłą przędzą i zwykłym splotem, żeby osnowa się ustabilizowała.

Jeden z ostatnich etapów – frędzle! Najlepiej przygotować je wcześniej: jeśli chcemy mieć frędzle o długości 20 centymetrów, przygotujmy nitki dwa razy dłuższe, czyli 40-centymetrowe. W naszej tkaninie na jeden frędzel przypadać będą cztery nitki, których wcześniej używałyśmy jako wątku.

Jeden frędzel (fachowa nazwa to węzeł turecki) powstaje na dwóch nitkach osnowy. Chwytamy przygotowaną wcześniej wiązkę nitek – prawa końcówka do prawej ręki, a lewa do lewej. Oplatamy końcówki w kierunku od zewnątrz do wewnątrz, od tyłu do przodu – prawa końcówka o prawą nitkę, a lewa o lewą. Po zaciśnięciu pętelki ściągamy ją w dół tkaniny, a luźne nitki układamy na dole.

Czynność tę powtarzamy na całej szerokości tkaniny. W tym momencie frędzle cały czas są luźne i niezabezpieczone, więc to jeszcze nie pora, żeby podziwiać tkaninę w całej okazałości.

Żeby zabezpieczyć frędzle przed rozpadnięciem się, musimy wykonać na koniec jeszcze kilka zwykłych rządków (minimum cztery). Nie będzie ich widać pod frędzlami – jest to zabieg czysto konstrukcyjny. Końcówkę przędzy tradycyjnie obcinamy i zostawiamy po lewej stronie.

I to właśnie jest ostatni moment, żeby sprawdzić, czy wszystko gra. Przerzucamy frędzle na drugą stronę – i voilà! Właśnie tak będzie wyglądała nasza tkanina po zdjęciu z krosna. Jeśli chcecie jeszcze coś poprawić, spruć czy dołożyć, to tylko teraz – później nie będzie już odwrotu.

Przed nami ostatni etap: bierzemy nożyczki w dłoń i odcinamy. Najlepiej odcinać po cztery nitki i od razu wiązać je w supełki. Ważne, by były zawiązane jak najbliżej tkaniny, ale żeby nie zaciągać nitek osnowy zbyt mocno.

Gdy strona z frędzlami została odcięta, bierzemy się do wykończenia góry tkaniny. Tutaj już nie używamy nożyczek – po prostu wysuwamy nitki osnowy z nacięć. W ten sposób powstają pętelki, przez które przełożymy drewniany patyczek. Wiążemy w supełki po cztery nitki, dokładnie tak samo jak pod frędzlami.

Przez pętelki przekładamy drążek drewniany (można użyć też takiego w stylu boho, znalezionego w parku czy w lesie). Tkanina jest gotowa do powieszenia. Teraz tylko ładne pudełko, trochę papieru i wstążka – prezent pod choinkę gotowy!

PS

Jeśli ma to być prezent od siebie dla siebie, możecie pominąć krok z pudełkiem, papierem i wstążką.

Wiktoria Podolec – założycielka Tartarugi i mózg operacji. Urodzona w Bielsku-Białej, łodzianka z wyboru. Z tkaniną i z Jadzią zetknęła się na studiach. Projektuje od 2014 roku. Finalistka konkursów make me! i Staged Design Award. Prywatnie wielbicielka polskiego rzemiosła, fanka NBA, cukiernik amator. Kocha rośliny doniczkowe, Netflixa i wszystkie zwierzęta. Psia mama adoptowanej suczki Bajki.

Jadzia Lenart – w Tartarudze pełni funkcję prawej i lewej ręki. Raciborzanka, której wydaje się, że w Łodzi mieszka od zawsze. Tkać nauczyła się kilka lat temu i od tego czasu nie odchodzi od krosna. Nadaktywna studentka dwóch kierunków związanych z tkaniną. Lubi dobre wzornictwo, naturalne materiały i chodzenie boso po trawie. Po godzinach stara się zaprzyjaźnić ze swoim kotem Franką, ogląda nałogowo seriale i słucha kryminałów. Kiedyś będzie miała psa i ul.

W ofercie Tartarugi są kilimy, tkaniny na ścianę, dywany oraz zestawy tkackie, dzięki którym nawet amatorzy mogą zacząć przygodę z rzemiosłem. Wiktoria i Jadzia prowadzą też indywidualne warsztaty tkackie.

Wiktoria i Jadzia stawiają na ekologię i działania prospołeczne. Wszystkie używane w pracowni materiały zostały wyprodukowane w sposób zrównoważony lub pochodzą z recyklingu, a 2% dochodu z każdej sprzedaży trafia do fundacji Refugee.pl działającej na rzecz zapobiegania rasizmowi oraz budowania otwartego i obywatelskiego społeczeństwa.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka