Kukbuk
Kukbuk
Rodzina Simsonów w świątecznych strojach (fot. materiały prasowe)

Merry series, czyli święta w serialach

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Świąteczny nastrój podkręcają nie tylko Wham!, Mariah Carey czy „Kevin sam w domu”, ale i grudniowe odcinki specjalne ukochanych seriali.

Opublikowano: 12 Grudnia 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 7 minut!

Z rodziną

Niewielu widzów może pamiętać, że trwająca nieprzerwanie od 30 lat saga Simpsonów została zapoczątkowana w grudniową noc 1989 roku świątecznym odcinkiem „Simpsons Roasting on an Open Fire”. Jeszcze zachowawczy, jeszcze daleki od absurdu, dopiero dawał przedsmak tego, co czekało amerykańską telewizję przez kolejne dekady. Od czasu pilota, w którym rodzina Simpsonów powiększa się o pomocnika Świętego Mikołaja – psa, który jako czworonożny członek rodziny towarzyszy im wraz z kontynuacją serialu – wyświetlono kilkanaście świątecznych odcinków. Zmieniały się one wraz z serią.

Bart Simpson wsiada do ekspresu polarnego, by złożyć skargę u samego Świętego Mikołaja

Od utrzymanego w dobrym guście, ciepłego telewizyjnego debiutu po coraz bardziej absurdalne i surrealistyczne z każdym kolejnym odcinkiem wizje. Springfield wielokrotnie udowodniło, że zdarzają się tam rzeczy dziwniejsze niż w Smallville i takie, które nie śniły się agentom Mulderowi i Scully. W świątecznych odcinkach pojawiła się: adaptacja wydarzeń z Betlejem z udziałem Simpsonów i ich sąsiadów, przejście Lisy na buddyzm czy złowieszcze zabawki niszczące inne zabawki.

Z typowym dla tej serii humorem oraz tendencją do komentowania aktualnych zjawisk i zachwytów popkultury również odcinki świąteczne czerpią z niej pełnymi garściami. Bart Simpson wsiada do ekspresu polarnego, by złożyć skargę u samego Świętego Mikołaja i odbywa podróż podobną do bohatera animacji Roberta Zemeckisa.

Odcinek „Miracle on Evergreen Terrace” nawiązuje do kultowego świątecznego obrazu „Miracle on 34th Street”.Z kolei zabawę słowną (i nie tylko) z zupełnie nieświątecznym „Kill Billem” Quentina Tarantino podejmuje odcinek „Kill Gill”. I chociaż w świecie Simpsonów Święty Mikołaj jest w dołku finansowym i na obiad zjada własnego renifera, z każdego odcinka płynie przesłanie, że z rodziną dobrze wychodzi się nie tylko na zdjęciu.

Ciasteczka świąteczne w kształcie członków rodziny Simpsonów (fot. materiały prasowe)

Nie mniej niestandardową amerykańską familią jest rodzina Soprano i jej najbliższe mafijne otoczenie. W trzecim sezonie, w odcinku „To Save Us All From the Satan’s Power” Tony Soprano i jego współpracownicy spod ciemnej gwiazdy nie mogą liczyć na zwolnienie tempa w biznesie. W przededniu Bożego Narodzenia, które amerykańsko-włoska rodzina Soprano świętuje gęsią i lasagne, w notesie Tony’ego, obok ostatnich świątecznych zakupów prezentowych, figurują mafijne porachunki, których Wigilia nie odroczy. Po załatwionej robocie pod choinką w domu w New Jersey lądują: hulajnoga, kamera cyfrowa i luksusowa biżuteria. Tony może w spokoju pić espresso i zajadać się panettone.

Rodzina Soprano na święta (fot. materiały prasowe)
Przyjęcie świąteczne w serialu Mad Man (fot. materiały prasowe)

Również w serialu „Mad Men” pokutuje obraz archetypicznego zapracowanego mężczyzny, dla którego rodzina zawsze znajduje się na końcu zapełnionego terminarza. Choć Don Draper może spać spokojniej niż Tony Soprano, i on nie jest wolny od moralnie wątpliwego zachowania. Od relacji rodzinnych począwszy. List do Świętego Mikołaja napisany przez dzieci otrzymuje nie bezpośrednio, a z rąk swojej sekretarki. A czego pragną 10-latki w latach 60. XX wieku? Radia, zestawu bębnów, roweru i grawerowanego naszyjnika z Macy’s. Draper do listy dorzuca album Beatlesów.

Z przyjaciółmi

Odświeżacz powietrza lub świąteczna piosenka w bożonarodzeniowym prezencie? Przyjaciołom można wybaczyć zapominalstwo i ekscentryczne pomysły, najważniejsze, by byli obok. Szóstka nowojorczyków, przesiadujących częściej w kawiarni niż w pracy, spędzała świąteczny czas na różnych życiowych zakrętach i w różnych konfiguracjach związkowych i rodzinnych, ale niezmiennie razem. Oczywiście w typowy dla siebie sposób. Joey w czasie aktorskiego przestoju dorabia sobie, sprzedając świąteczne drzewka.

Phoebe próbuje dać drugie życie tym niechcianym i pozbawionym igieł, które trafiłyby pod ostrze. W innym odcinku postanawia obdarować przyjaciół nie prezentami, a piosenką (udałoby się, gdyby nie to, że trudno jest znaleźć rym do Rachel).

Monica piecze ciasteczka, którymi obdarowuje całą kamienicę. A świąteczna impreza, którą organizuje z Rachel, kończy się zwiędniętą choinką i kolejkami do lodówki – z uwagi na awarię kaloryfera. Ross (zaskakująco po trzech małżeństwach) boi się zobowiązań, mimo że rzecz dotyczy wysłania jedynie wspólnej kartki świątecznej z nową dziewczyną Moną.

Ross jako pancernik w pojedynku z Chandlerem jako Świętym Mikołajem (fot. materiały prasowe)

Przebrany za pancernika, odbywa kultowy pojedynek z Joeyem w kostiumie Supermena i Chandlerem jako Świętym Mikołajem, próbując wytłumaczyć synowi chanukowe tradycje. Ostatniemu sezonowi, w którym apartament z fioletowymi drzwiami opustoszał, a przyjaciele na zawsze zostawili swoje klucze, zabrakło gwiazdkowego odcinka. Świątecznym pożegnaniem z serią okazał się epizod „The One with Christmas in Tulsa”. Ten, w którym Chandler ze swoim grinchowym usposobieniem, w opozycji do świąt, porzuca pracę (i nie jest to stanowisko transportera!), by być blisko ukochanej i przyjaciół. 

Lily z "Jak poznałem waszą matkę?" w czapce Mikołaja (fot. materiały prasowe)

W „Jak poznałem waszą matkę” scenografia przygód podobnych nowojorskich przyjaciół, z podobnymi problemami, zmienia się z kawiarni na bar. Serial zdradza trochę więcej rytuałów świątecznych, zarówno w gronie przyjaciół, jak i w ich rodzinach. Oprócz oczywistych świątecznych wątków, jak obdarowywanie bliskich, przygotowania czy końcoworoczne rozrachunki, serial podkreśla elementy typowe dla amerykańskiej popkultury. Jednym z nich jest przystrajanie domów i świąteczne dekorowanie. Trzykrotnie stają się ważnymi dla fabuły wątkami.

Po raz pierwszy, kiedy Lily, dbająca o świątecznego ducha w mieszkaniu trójki bohaterów, w ramach zemsty na Tedzie przenosi wszystkie świecące artefakty do swojego mieszkania. Komunikat jest prosty, brak bibelotów, lampek, zielonych i czerwonych stroików oraz świeczek odbiera bohaterom święta. Po tym akcie, którego nie powstydziłby się Grinch, wątek powraca w kolejnym sezonie, kiedy to Ted zadaje sobie trud, by pocieszyć Robin świąteczną iluminacją zsynchronizowaną z „Highway to Hell” AC/DC. Ta przynajmniej nie musi już samotnie popijać ajerkoniaku z kartonu w Central Parku. 

W serialach święta sprzyjają również wielkim gestom, miłosnym wyznaniom i nowym początkom

Po raz kolejny Marshall dekoruje dom na Long Island, stawiając sobie za cel, by nie tylko prezentował się najbardziej imponująco na ulicy, ale i… był widoczny z kosmosu. W „Jak poznałem waszą matkę” święta sprzyjają również wielkim gestom, miłosnym wyznaniom i nowym początkom. Jest też co nieco o tęsknocie za domem i poczuciu alienacji w dużym mieście.

Sitcom w typowy dla siebie sposób obraca temat w żart, rozwiązując problem Robin wizytą w kanadyjskim barze, w którym bohaterowie potwierdzają wszystkie złośliwe stereotypy, jednak zwraca uwagę na to, że jej tęsknotę za domem wyleczy zweryfikowanie, że dom jest tam, gdzie są ludzie, którzy chcą dla niej dobrze. Nawet jeśli jest to rodzina, sprowadzona przez los w efekcie nieudanej randki z facetem, który pierwszego dnia mówi, że ją kocha.

Barney w świątecznym nastroju – "Jak poznałem waszą matkę?" (fot. materiały prasowe)

W biurze

Poczucie zażenowania jest wpisane w świąteczne imprezy w biurowych okolicznościach. Choinka nigdy nie jest tak idealna, jak mogłaby być, dekoracji zawsze za mało, by wzbudzić efekt wow, a w zabawie w Secret Santa wylosowało się nie tego, dla kogo prezent został obmyślony na długo przed nadejściem grudnia. Nawet widmo nadchodzących świąt i długiego weekendu nie pozwala znosić z uśmiechem ekscentrycznego szefa i sąsiadów, z którymi dzielimy biurko, a z którymi bynajmniej nie jest nam po drodze. Jeśli nie brzmi to jak wasza biurowa rzeczywistość, to na pewno bliskie jest fabule kultowego mockumentu „The Office”.

Świąteczne wyzwania podczas przygotowywania Wigilii w "The Office" (fot. materiały prasowe)

W oryginalnej, brytyjskiej wersji serialu widzom przypadł tylko jeden dwuczęściowy odcinek świąteczny. Jako ostatni podsumowywał losy bohaterów i zakończył się wyczekiwanym przez wszystkich miłosnym happy endem. W amerykańskiej odsłonie, która doczekała się aż dziewięciu sezonów, a „The Office” pod wodzą Michaela Scotta było najczęściej oglądanym serialem na amerykańskim Netflixie, świątecznych epizodów z różnymi zestawieniami bohaterów i wątków miało kilka. W papierowym przedsiębiorstwie Dunder Mifflin etatowy czas pracy wymierzają niewybredne dowcipy Scotta oraz przerwy na lunch i przekąskę z automatu. 

Jednak gdy zbliżają się okazje, takie jak urodziny, Halloween, rocznice czy Gwiazdka, a Party Planning Comitee podejmuje imprezowe wyzwania, biurowa rzeczywistość staje się jakby przyjaźniejsza. Na stole w sali konferencyjnej lądują jednorazowe czerwone kubeczki i zielone serwetki oraz słynne brownie Angeli i pudrowe ciasteczka. Pojawiają się też alkohol i krępujące zdjęcia. 

Bez względu na to, czy temat wieczoru to dziadek do orzechów, czy noc w Maroku, świąteczny duch opanowuje nawet największych sceptyków i malkontentów. Karaoke zbliża antagonistów, kłótnie o to, kto ma odegrać rolę Świętego Mikołaja, kończą się genderowym rozejmem i zaszczytnym dzieleniem obowiązku przez Michaela i Phyllis. 

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka