Kukbuk
Kukbuk

Dom dwóch szefów

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Nadine Redzepi mówi bez ogródek - na gotowaniu w domu znam się lepiej niż Rene. On prowadzi jedną z najlepszych restauracji na świecie, ona dom pełen ciepłej, kobiecej energii.

Tekst: Małgosia Minta

Zdjęcia: Rafał Meszka

Opublikowano: 9 Maja 2018
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 1 minutę!

Poranek w domu Redzepich to właściwie dwa poranki. Najpierw śniadanie jedzą córki: 10-letnia Arwen, 6-letnia Genta i najmłodsza, Ro. Nadine pije wtedy jedynie herbatę.

Starsze chodzą do szkoły same, mają do niej dosłownie parę minut, Ro zawożę do przedszkola rowerem. Po południu, kiedy ją odbieram, przy okazji robię zakupy, bo wszystkie moje ulubione sklepy są w okolicy. Raczej nie mam z góry ustalonego planu, co danego dnia ugotuję, pomysł rodzi się po drodze – opowiada Nadine.

Rano, gdy odwiezie małą, przychodzi trener Johan Troels Andersen i kilku znajomych – pracowników Nomy, kucharzy. Wspólnie odbywają trening.

Ćwiczymy na naszym podwórku i w najbliższej okolicy, na nabrzeżu, czasem w parku. To trening funkcjonalny, ma na celu poprawę kondycji. Trochę cardio, przysiadów, pompek, stania na rękach, ćwiczeń, które ułatwiają potem życie przy wchodzeniu po schodach czy noszeniu ciężkich rzeczy. Jeśli kiedyś spadnę z klifu, będę umiała podciągać się na jednej ręce – żartuje Nadine.

Zajęcia mają codziennie, nawet zimą, jeśli temperatura nie spada poniżej minus pięciu stopni. Potem jedzą razem duże, zasłużone śniadanie.

Najpierw, na pierwszy głód, zjadam coś małego, owoc albo jogurt, i zabieram się do szykowania posiłku. Zawsze mamy ugotowane jajka i ryż plus to, co zostało z poprzedniego dnia, warzywa, rybę czy stek. Potem tylko prysznic i można iść do pracy – relacjonuje poranny harmonogram Nadine.

Oboje z mężem pracują w Nomie – on zawiaduje kuchnią, ona biurem. To właśnie w Nomie się poznali. Przez przypadek.

O tym jak wyglądało ich pierwsze spotkanie i co, razem z dzieciakami, najczęściej robią w weekendy przeczytacie w najnowszym numerze KUKBUK-a „Hej, Dziewczyny!”.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!