Kukbuk
Kukbuk

Najlepsze koktajlbary w Krakowie – tu warto bywać!

Krakowska kultura koktajlowa ma różne oblicza: od niewielkich barów na kilka lub kilkanaście miejsc, z luźną atmosferą i długą listą stałych bywalców, po lokale dla dużych grup, często z równie ciekawą ofertą jedzeniową. Jakie są najlepsze koktajlbary w Krakowie?

Tekst: Kalina Tyrkiel

Zdjęcie główne: Instagram Mercy Brown

Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 10 minut!

Wszystkie miejsca z listy łączy wysoki poziom sztuki barmańskiej, zarówno w wydaniu klasycznym, jak i bardziej eksperymentalnym. Jeśli chodzi o koktajlbary, Kraków ma się czym pochwalić. Z naszym przewodnikiem łatwo wybierzecie idealne miejsce, dopasowane do waszych potrzeb, wśród starannie dobranych perełek. Odkryjcie razem z nami najciekawsze koktajlowe adresy na Kazimierzu, w okolicy krakowskiego Rynku, w Starym Podgórzu i na Zabłociu. Na zdrowie!

Gdzie na koktajle w Krakowie – na każdą okazję

Fot. Instagram The Trust

The Trust

Zaufane miejsce wielu osób, nie tylko z nazwy! Trustowi patronuje obraz „Nocne marki” Edwarda Hoppera – dostrzeżecie go po lewej od wejścia, a to dopiero przedsmak klimatu, który Was czeka. To miejsce nawiązuje do wszystkiego, co w amerykańskiej tradycji koktajlowej najlepsze, formatu speakeasy (bar jest dosłownie schowany za regałami książek, których dobór absolutnie nie jest przypadkowy) i gościnności na światowym poziomie. 

Ekipa zawsze jest ubrana trochę jak z epoki, a jednocześnie to miejsce nowoczesne i na luzie. Na Węgłową można wpadać w wydaniu eleganckim i poczuć się wyjątkowo, ale można i po prostu wejść spontanicznie z ulicy, usiąść przy barze i też czuć się na miejscu. W menu zawsze czeka nowy Awesome Mix: wybór piosenek raczej starszych, po części zagranicznych, po części polskich, które stanowiły inspirację dla koktajli. Za każdym stoi fascynująca, często wielowątkowa historia. Bonus: Trust ma fantastyczną kartę bezalkoholową, która ani trochę nie odbiega poziomem od tej głównej. 

Fot. Instagram Hanashi

Hanashi

Omakase: zostawiam to tobie. W Hanashi oddajemy się w ręce najlepszych barmanów w mieście. Warto im zaufać! To twarze znane z innych krakowskich barów i lata doświadczenia, na podstawie których powstają zestawy. Koktajle zamawia się najczęściej w setach po kilka sztuk, jak sushi w tej właśnie formule – zresztą można je zamówić z czymś małym do jedzenia do pary, bo Hanashi łączy tutaj siły z sąsiadującym Nago Sushi.

Jak można się spodziewać po nazwie, to dobre miejsce na odkrywanie japońskich alkoholi. Koktajle w Hanashi bazują na ginie i whisky, a sama nazwa baru oznacza historię. Ta też nie jest przypadkowa, bo ekipa na pewno z chęcią opowie wam o tym, co znajduje się w butelkach. Wnętrze jest nienachalne, tak bliskie Japonii, jak to możliwe, nadaje się zarówno dla par, dla kilkuosobowych grup, jak i dla tych, którzy szukają historii przy barze. Zostawcie to barmanom i dajcie się zabrać w podróż!

Fot. Instagram Tag

Tag

Pierwsze miejsce w Polsce, które pojawiło się na słynnej liście 50 Best Bars, i to już 2 lata po powstaniu! Tag ma w sobie coś z secret baru. Zaczynamy od wypatrzenia żółtych liter na drzwiach, dzwonimy domofonem i już od klatki schodowej zaczyna się doświadczenie. Tu nie chodzi się tylko na drinki, tu chodzi się pooglądać najlepsze nazwiska street artu w kraju. Tematy przewodnie Taga to graffiti (tego też można było się domyślić już po nazwie) i rap, a menu zawsze w jakiś sposób nawiązuje do tej estetyki. 

Czego można się spodziewać? Próbowaliśmy tu już koktajli inspirowanych różnymi erami hip-hopu, wybieraliśmy z menu widocznego tylko w świetle ultrafioletowym, a i wszystkie okazje, gdy prosiliśmy o koktajlową klasykę również były sukcesem. To miejsce i na luzie, i na bardziej eleganckie wyjścia, całkiem spore i gotowe na przyjęcie większej grupy. Testowaliśmy nie raz, i nie dwa!

Fot. Instagram Gin Mill

Gin Mill

Mały bar, który skrywa pokłady wiedzy i koktajlowego kunsztu. 9 miejsc, 150 butelek ginu: tak przedstawia się Gin Mill. To kolejny adres, gdzie przychodzi się po rozmowę z barmanem, po doświadczenie, rozszerzanie wiedzy nie tylko o ginie, ale o sztuce miksologii w ogóle. 

W pamięci nadal mamy kartę, w której Gin Mill eksplorował kompozycje inspirowane klasykami kulinarnymi, od mango sticky rice, przez sos berneński, po caprese. Możecie też zostać przy samym ginie, pójść w klasyki z tonikiem, Toma Collinsa, Dry Martini, French 75, albo zupełnie dać się zaskoczyć. Cokolwiek wybierzecie, staną tu na wysokości zadania!

Fot. Instagram Sababy

Sababa

Z początku ukryty, spopularyzowany pocztą pantoflową, z czasem zyskał szyld na fasadzie budynku i status legendy Kazimierza. „Sababa” znaczy „wspaniale”, a ekipa od lat robi wszystko, co w jej mocy, żeby całość doświadczenia pozostawała wspaniała. Do wyboru miejsca na wysokich stolikach, przy barze, albo nasze ulubione: na poduszkach, schowane za kotarami. 

Geneza Sababy jest bliskowschodnia, i takich smaków jest w karcie najwięcej, choć nie brakuje też inspiracji z innych stron świata. Barowe półki zawsze pękają w szwach od nietypowych alkoholi – śmiało pytajcie, jeśli macie ochotę czegoś spróbować! A jeśli chcecie zamówić coś do jedzenia, dzięki współpracy z Hamsą, restauracją z piętra niżej, możecie wybrać pasujące do koktajli przekąski. 

Fot. Instagram Spoko

Spoko

Kultowe miejsce dla miłośników piw kraftowych – byłoby jednak krzywdzące, gdyby opowieść o Spoko zakończyć tylko na tym. Grzesiek, właściciel baru, pasjonuje się także innymi alkoholami i od lat dba o to, żeby lista koktajli była równie ciekawa. 100 wyjątkowych butelek ginu mówi samo za siebie! W karcie często znajdziecie wariacje na temat negroni, choć na tym kreatywność barmanów się nie kończy.

To jedno z najbardziej wyluzowanych miejsc z tej listy, bardzo lokalne i gwarne, psiolubne, otwarte na wszystkich. W ciepłych miesiącach zyskuje przestrzeń ogródka, a w weekendy często również grill na świeżym powietrzu. Lato w Starym Podgórzu najlepiej smakuje właśnie tu!

Gdzie na koktajle w Krakowie – na elegancko

Fot. Instagram Mercy Brown

Mercy Brown

Jeden z pierwszych ukrytych barów w Krakowie, wyznaczający trendy, jedyny w swoim rodzaju. Mercy Brown robi dziś nie mniejsze wrażenie, co zaraz po otwarciu w 2015 roku. Przed progiem restauracji przywita was szatniarz, skieruje na ukryte schody, a za zamkniętymi drzwiami przeniesiecie się do przestrzeni wyjętej z czasów prohibicji. 

Ten adres słynie nie tylko z oferty koktajlowej, ale też kulturalnej. Krakowscy goście z wypiekami na twarzy wspominają występy burleski z ekipami z Berlina i Pragi. Jeśli się tu wybieracie, sprawdźcie na stronie internetowej Mercy Brown, czy tego wieczoru nie planują występu na żywo – to bardzo prawdopodobne! Tu również testowaliśmy ofertę bezprocentową i potwierdzamy, że to dobry kierunek na wersje bezalkoholowe.

Fot. Instagram Hedwig's

Hedwig’s

Pokusimy się o stwierdzenie, że to najbardziej spektakularny cocktail bar w Krakowie. Gdy tylko wejdziecie do środka, zrozumiecie, co mamy na myśli. Pod szklanym sklepieniem gotyckiego wnętrza, które kiedyś służyło jako kaplica, zawisł olbrzymi, charakterystyczny żyrandol. Ten widok zostaje w pamięci na długo, a dobre pierwsze wrażenie tylko zyskuje na sile przy bliższym poznaniu. 

W Hedwig’s (nazwa od imienia św. Jadwigi, patronki kaplicy) dba się o detale na każdym poziomie, od tekstur i materiałów mebli, po to, co w barze najważniejsze: ofertę koktajli. Zwykle sporo w niej akcentów typowo polskich: miodu, trawy żubrowej, suszonych śliwek. Z doświadczenia wiemy, że ze światową klasyką radzą sobie równie dobrze. W weekendy można tu też trafić na sety DJskie na żywo. Co ważne, to bar hotelowy, więc pozostaje otwarty również w poniedziałki. Warto o tym pamiętać, jeśli będziecie szukać opcji na pierwszy dzień tygodnia.

Gdzie na koktajle w Krakowie – na koktajle z kolacją

Fot. Instagram Salute

Salute

Gdy pytamy znajomych o ulubiony koktajl z Salute, zwykle w odpowiedzi pada „ten z pistacjową pianką”. To bar z dolce vita w duszy, pachnący cytrusami i włoskim amaro, a do tego otwarty na wszystkich – każdy koktajl przygotowują w wersji z procentami lub bez. Uwielbiamy ich interpretacje klasyków (zwykle w karcie mają kilka rodzajów negroni i inne wariacje na temat znanych i lubianych standardów) i przekrój smaków, od lekkich i słodkich, przez orzeźwiające, po wytrawne, a nawet pikantne. 

Sercem Salute jest bar, ale to nie jedyny powód, dla którego ten naprawdę spory lokal jest zwykle pełen. Na podobnie wysokim poziomie jest kuchnia, która serwuje nie tylko dopracowane do perfekcji przekąski do koktajli, ale i większe dania. To największe miejsce z tego zestawienia, więc jeśli szukacie adresu dla większej grupy, Romanowicza 4 będzie najlepszą opcją.

Nolio Pop

Pozostajemy w klimacie włoskim, a konkretnie udajemy się do Neapolu. Mural z Maradoną na ścianie nie pozostawia wątpliwości, gdzie trafiliśmy: będzie grane limoncello, różne wersje spritza i degustacyjny set trzech wersji negroni. Nolio Pop to jedna z siostrzanych lokalizacji Nolio z Krakowskiej, do którego zwykle ustawiają się widoczne z daleka kolejki.

Tutaj jest luźniej, choć nie mniej gwarno, z barem na widoku, i z poczuciem humoru widocznym w wystroju i w karcie. Do koktajli polecamy napoletanę h******ą (pisownia oryginalna) – tak, z ananasem, ale grillowanym, z dodatkiem miodu i chili. Nie pożałujecie!

Fot. Instagram Noah

Noah

Kolejny adres, który cenimy za jego uniwersalność. Zasady są łatwe do zapamiętania: małe talerze w Noah są wegetariańskie, większe – mięsne, a w karcie koktajli zawsze jest sekcja klasyczna i sekcja ze smakami i aromatami rodem z ulic Izraela. Autorskie kompozycje pachną różą i owocami cytrusowymi. W tej sekcji można też zawsze liczyć na coś bez alkoholu.

Mało osób wie, że choć karta koktajli-klasyków w Noah jest krótka, są w nich naprawdę dobrzy. Na początek spróbujcie Palomy, albo poproście o polecenie. Obsługa świetnie zna się tutaj na rzeczy i na pewno dobrze Wam doradzi.

BAR

I kolejny bar, ale przez duże B, duże A, duże R. BAR, jaki jest, każdy widzi: czerwony, charakterny, azjatycki, z kartą koktajli współtworzoną z ekipą z The Trust. Na talerzach: rameny, wontony, pierożki gyoza, panko. W szkle: pandan, yuzu, shiso, liczi. Nam szczególnie zapadła w pamięć ich azjatycka wariacja na temat horchaty, do tego bezprocentowa! 

Na jaką okazję najlepiej wybrać się do BARu? Świetnie odnajdą się tutaj dwójki i czwórki, osoby, które piją alkohol i te, które go unikają. To miejsce z sukcesem łączy różne smaki i odpowiada na różne upodobania i potrzeby. 

Haust

Na koniec miejsce, w które wzięlibyśmy znajomych z zagranicy, aby pokazać, że Polacy nie gęsi, i swoją… kulturę koktajlową też mają. Haust zyskuje uznanie za kreatywne podejście do polskiej kulinarnej historii, i robi to nie tylko na talerzu, ale też w szklance i w kieliszku. 

Co powiecie na słowiańską odpowiedź na negroni, na wódce zamiast ginu? Spróbujcie i przekonajcie się, jak dużo ma to sensu, szczególnie w połączeniu z tym jedzeniem. Jest kwaśno, wyraziście, są marynowane owoce i polskie miody. Jest ekscytująco, a Haust to miejsce młode, dopiero się rozkręca – już pokazało dużo i ma potencjał na jeszcze więcej!

Sprawdź też:

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

Koszyk