Kukbuk
Kukbuk
5 minut w kuchni – Przemek Błaszczyk (fot. Michał Lichtański)

5 minut w kuchni: Przemek Błaszczyk

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Odwiedzamy zawodowych kucharzy w ich domowych kuchniach. Rozmawiamy pięć minut – tyle ile gotuje się jajko na twardo. Pytamy o to, czy i jak gotują w domu, co lubią jeść i jakie produkty zawsze mają w szafkach.

Ola Koperda

Ola Koperda – animatorka kultury, lubi jeść i o jedzeniu rozmawiać, prowadzi HyggeBlog, gdzie opowiada o ludziach, którzy robią niesamowite rzeczy, a żyją całkiem zwyczajnie i to też będzie robić dla KUKBUKA.

Tekst: Ola Koperda

Zdjęcia: Michał Lichtański

Opublikowano: 7 Listopada 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 5 minut!

Jajko zjemy dziś w Katowicach, u Przemka Błaszczyka – finalisty drugiej polskiej edycji programu „Top Chef”, współwłaściciela katowickiego sezo’novo, popularnego sezonowego lokalu w kontenerze. Zjecie tu pizzę z pieca opalanego drewnem, a w weekendy spotkacie samego szefa kuchni, serwującego nietuzinkowe potrawy z grilla. Przez cały rok Przemek prowadzi bardziej elegancką filię swojej restauracji – ’novo.

Na tym jego praca się nie kończy. Organizuje warsztaty kulinarne, doradza restauracjom, udziela się w kolektywie Ogień Restobar w Pogorzanach, jest współzałożycielem charytatywnej grupy Szychy na Szychcie. Najbardziej jednak znany jest Ślązakom z autorskiego bistra Mañana, które prowadził w latach 2009-2018 w Chorzowie i które jako pierwsza restauracja na Śląsku zdobyło tytuł Slow Food Polska. Klienci przyjeżdżali do niej nie tylko z pobliskich miast, nierzadko Mañana stawała się głównym celem wyprawy na daleki Śląsk z drugiego końca Polski. Steki, risotta, pasty, a przede wszystkim wyśmienite desery, takie jak słynna Pavlova z fenkułem, były warte każdego przejechanego kilometra. 

Chleb na zakwasie Przemka Błaszczyka (fot. Michał Lichtański)

Przepis na chleb Przemka znajdziecie na końcu wywiadu

Niestety, pod koniec 2018 roku Mañana została zamknięta. Powodów było kilka, ale jak mówi Przemek, to historia na zupełnie inny wywiad.

Pytany o plany na przyszłość odpowiada: „Nieustanna nauka jest dla szefa kuchni bardzo ważna, nawet parę dni spędzonych w innym miejscu w połączeniu z umiejętną obserwacją potrafi otworzyć oczy. Pozwala spojrzeć na dany produkt z odmiennej perspektywy”. Może to zapowiedź kolejnej z jego kulinarno-edukacyjnych podróży, które doprowadzą do powstania nowej autorskiej restauracji?

5 minut w kuchni – mieszkanie Przemka Błaszczyka (fot. Michał Lichtański)

Przemka odwiedzamy w jego mieszkaniu w wybudowanej w latach 30. modernistycznej kamienicy. W niewielkim ogródku znany szef kuchni postawił wędzarnię, w której szlifuje umiejętności przygotowywania swojskich wyrobów, takich jak półgęski, szynki czy kiełbasy. Jak mówi: „Kręci mnie domowy produkt i robienie czegoś od podstaw”. Kuchnia jest spora, jasna, z szaro-czarną, minimalistyczną zabudową i dużą wyspą na środku. Większość sprzętów została schowana. Na blacie stoi misa pełna pomidorów, leży też upieczony dla nas chleb, który zjadamy z masłem i solą.

Jaka była kuchnia w twoim rodzinnym domu?

Wychowałem się na Śląsku, kuchnia mojego dzieciństwa to kuchnia moich babć, które świetnie gotowały. Babcia Halina pochodziła z Częstochowy, a babcia Kazia ze Skalbmierza. W dzieciństwie byłem niejadkiem! Dlatego obie babcie mnie rozpieszczały. Jedna przygotowywała mi naleśniki, makaron z serem na słodko lub z truskawkami. Druga – leniwe i zabielany czerwony barszcz z gniecionymi ziemniakami. Co ciekawe, lubiłem wtedy szpinak. W domu rodzinnym częściej gotował tata, który specjalizował się w mięsach, przygotowywał dobrą gęś, ale również owoce morza. Kupował je co czwartek, niemalże mieliśmy ich dość! Mama robiła bardzo dobry sernik. 

Kiedy ty zacząłeś gotować?

Moi rodzice byli dość zapracowani, więc często siedziałem z babcią w jej kuchni. Gdy chodziłem do szkoły, mama prowadziła restaurację, dlatego po lekcjach spędzałem tam czas i pomagałem za barem lub obserwowałem chłopaków w kuchni. Z czasem polubiłem to bardziej niż granie w piłkę z kolegami. Oglądałem też sporo programów kulinarnych. Kiedy wyprowadziłem się z domu, zacząłem urządzać cotygodniowe kolacje dla znajomych. Zrzucaliśmy się po 20, 30 złotych i gotowałem dla wszystkich. Z czasem, na studiach, zamieniło się to w przyjęcia, które przygotowywałem dla ludzi w ich domach.

Reklama

A co studiowałeś?

Rachunkowość i informatykę. Potem zmieniłem kierunek na hotelarstwo i turystykę, co było lepszym wyborem. Po studiach wyjechałem do Londynu, chciałem poznać bardziej zaawansowaną gastronomię od kuchni. Planowałem wyjechać na trzy miesiące, a zostałem półtora roku. Wszystkie zarobione wtedy pieniądze wydałem na restauracje i podróże.

Wywiad z Przemkiem Błaszczykiem – nalewki własnej roboty (fot. Michał Lichtański)

Gotujesz w domu?

Kiedy prowadziłem Mañanę, z braku czasu w domu nie gotowałem prawie wcale. Teraz do tego wracam. Gotuję, piekę, czasem wędzę. Bardzo lubię domowy chleb. Robię go na zakwasie, który dostałem sześć lat temu od znajomego szefa kuchni. Uwielbiam zwykłą kromkę chleba z dobrym masłem i solą, w sezonie dodaję pomidory. Od lat robię nalewki. W kuchni stoją ogromne słoje. Obecnie mam nastawioną nalewkę z derenia, śliwek, orzechów włoskich, malin i jagód. Za chwilę pojawi się tarnina i rokitnik. Rok temu z sąsiadem zrobiliśmy nasz pierwszy cydr. Jakieś 100 litrów na domowe potrzeby. Lubię też steki z grilla, który potrafię odpalić na balkonie nawet w styczniu.

Wywiad z Przemkiem Błaszczykiem – co w kuchni musi być zawsze (fot. Michał Lichtański)

Co zawsze masz w kuchni?

Wino, masło, wiejskie jajka, sos chili, bo bardzo lubię pikantne potrawy. Sporo mam też serów i domowych wędlin, najczęściej z dziczyzny.

A przedmiot, z którego często korzystasz podczas gotowania?

KitchenAid i sporo książek kucharskich.

Masz swoje ulubione danie?

Jestem chimerykiem i to, co lubię jeść, zależy od pory roku oraz pogody. Lubię mączne potrawy. Jedna z moich babć robiła genialne cepeliny faszerowane gęsiną. A druga– najlepsze ruskie pierogi. Bardzo lubię domową, szczerą kuchnię.

Przepis na chleb Przemka >>

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka