Kukbuk
Kukbuk
Starsi ludzie. Jak długo żyć? (fot. Cristinaa Gottardi/Unsplash)

Tajemnice długowieczności

O tym, jak sprawić, by nasze życie było dłuższe, ale też lepsze, opowiada Marta Zaraska – autorka książki „Tajemnice długowieczności. Jak przyjaźń, życzliwość i optymizm pomagają dożyć stu lat”.

Tekst: Ada Michalak

Zdjęcie główne: Cristina Gottardi / unsplash.com

Opublikowano: 30 Marca 2022
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 19 minut!

Spragnieni tego, by odwlec w czasie nieuchronne nadejście starości, często skupiamy się na istotnych, ale nie najważniejszych rozwiązaniach. Diety mające zdziałać cuda, liczne wyrzeczenia, długie i intensywne treningi czy łykanie garści suplementów to tylko niektóre z metod, jakie stosujemy, by jak najdłużej cieszyć się dobrym, pełnym zdrowia życiem. W tej próbie zatrzymania młodości często zapominamy, że dobroczynne działanie dla organizmu kryje się często w prozaicznych czynnościach, które zupełnie naturalnie można wpleść w swoją codzienność.  

Marta Zaraska, dziennikarka specjalizująca się w publikacjach naukowych, postanowiła zgłębić temat wpływu zwyczajnych nawyków na ogólny dobrostan człowieka. W książce „Tajemnice długowieczności. Jak przyjaźń, życzliwość i optymizm pomagają dożyć stu lat” wyjaśnia, dlaczego pomoc sąsiadowi może bardziej przysłużyć się zdrowiu niż chodzenie na siłownię, a trening z przyjacielem jest lepszy niż w pojedynkę. Po przeanalizowaniu setek badań, prac naukowych i eksperymentów przekonuje, że zawieranie przyjaźni, posiadanie życiowego celu, bycie empatycznym, życzliwym czy uczynnym może skutecznie wydłużyć życie i jednocześnie sprawić, że będzie ono bardziej wartościowe.   

Starsza kobieta (fot. Danie Franco / unsplash.com)

fot. Danie Franco / unsplash.com

Czy istnieje jakaś uniwersalna metoda na długowieczność? 

Kiedy pisałam „Tajemnice długowieczności”, rozmawiałam z francuskim naukowcem, który od wielu lat prowadzi badania na superstulatkach, czyli osobach powyżej sto dziesiątego roku życia. Bardzo dobrze znał między innymi Jeanne Louise Calment – najstarszą kobietę świata, która dożyła 122 lat. Podkreślał on, że ilu jest superstulatków, tyle przepisów na długowieczność. Jeden będzie mówił, że życie przedłużyło mu jedzenie czekolady, a inny – że jej unikanie. Jeszcze inny będzie pewien, że dożył sędziwego wieku dzięki ciężkiej pracy, a kolejny – że najbardziej pomogło mu wymigiwanie się od niej. Każdy z nas jest inny, a uniwersalnego, działającego na każdego sposobu na długowieczność niestety nie ma. Nauka daje nam jednak pewne sugestie, które działają u większości ludzi. O tym, że mamy całkiem jasny i niezły obraz tego, co zazwyczaj działa, piszę właśnie w swojej książce.   

Tzw. społecznikostwo może obniżyć ryzyko śmiertelności nawet o 65%

Co zatem, zgodnie z sugestią nauki, będzie działało na większość?  

Dieta i ćwiczenia są oczywiście bardzo ważne, aby zachować zdrowie, ale nie aż tak ważne, jak uważa się w niektórych środowiskach. Część ludzi przejmuje się tymi aspektami za bardzo, jednocześnie zapominając o innych czynnikach, które mają niezwykle istotny wpływ na zdrowie – takich jak przyjaźń, dobroczynność, sens życia, optymizm, ogólny sposób, w jaki podchodzimy do życia, i tzw. społecznikostwo, które może obniżyć ryzyko śmiertelności nawet o 65%.  

Aktywność sprzyja długowieczności (fot. Kylie Lugo / unsplash.com)

fot. Kylie Lugo / unsplash.com

Czyli dobre zdrowie zależy od dobrego życia?     

Tak, i to jest wspaniałe, że ludzie dobrzy i tacy, którzy żyją dobrze z innymi, żyją dłużej. Przynajmniej w tym aspekcie świat jest sprawiedliwy! Wielu z nas zwraca szczególną uwagę na sport czy odpowiednią dietę, ale rzadko myślimy o tym, że wpływ na zdrowie mają również inne kwestie. Że długie życie w zdrowiu to nie tyko brokuły, ale też życzliwość, bycie uczynnym i dobrym człowiekiem. Tak, 65%! Ta liczba wywarła na mnie ogromne wrażenie! 

Czy z myślą o nieprzekonanych możemy powiedzieć, jak wypada porównanie szans na długowieczność życzliwego człowieka z szansami osoby stosującej zdrową dietę lub aktywnej fizycznie?  

Ćwiczenia czy dieta obniżają ryzyko śmiertelności o mniej więcej 30%. Jak widać, różnica względem osób żyjących „dobrym życiem” jest naprawdę spora. Co ciekawe, w wypadku społeczników, którzy są palaczami, ryzyko śmiertelności jest równe osobom niepalącym, ale nie zaangażowanym społecznie. 

Najlepiej w kontekście długowieczności wypadają sporty synchroniczne, na przykład jogging

Bycie społecznikiem oznacza spędzanie czasu z innymi. Czy uprawiając sport w towarzystwie, działamy podwójnie na korzyść własnej długowieczności?  


 Tak – i warto wykorzystać ten efekt „dwa w jednym”. Ruch fizyczny jest bardzo korzystny dla zdrowia. Zamiast samemu ćwiczyć w piwnicy czy przy telewizorze, warto ten czas spędzić z innymi – pobiegać z przyjacielem czy pograć z nim w tenisa.  Najlepiej w kontekście długowieczności wypadają sporty synchroniczne. Jogging jest idealny. Sprawdzą się też kajaki, spinning czy zajęcia z zumby, na których wszyscy robią to samo.   

Bliskość sprzyja długowieczności (Youssef Naddam/Unsplash)

fot. Helena Lopes / unsplash.com

Bycie towarzyskim to jedno, ale w swojej książce podkreślasz też, że życie przedłuża nam inwestowanie w relacje.  

Tak, jednak nie mogą być to wyłącznie relacje powierzchowne. Każdy z nas powinien mieć co najmniej jedną głębszą relację, jednego przyjaciela, na którym można polegać. Choć oczywiście to też zależy od osoby – każdy ma inne potrzeby i każdy sam czuje, ilu tych przyjaciół naprawdę potrzebuje. Chodzi o to, by mieć kogoś, kto w trudnych chwilach nam pomoże, komu można się wypłakać i zwierzyć. Ważne w aspekcie długowieczności jest również posiadanie szerokiej siatki znajomych. Z niektórych badań wynika, że jeśli jesteś w stanie wymienić co najmniej 18 osób, z którymi rozmawiasz przynajmniej raz na dwa tygodnie, to zaliczasz się do grupy wysoko społecznej. Ale badań i metod na bycie społecznym jest wiele. Japończycy na przykład wierzą w zasadę pięciu domów – uważają, że powinno się znać sąsiadów z trzech domów naprzeciwko swojego i z dwóch domów sąsiadujących po bokach. Wtedy można czuć się osadzonym w swojej społeczności. 

Życzliwość skierowana ku komuś lubi się mnożyć

Dzisiejsze czasy są dość trudne pod tym względem. Pandemia, rozmowy przez komunikatory, szybkie życie, wszechobecny w sieci hejt…  

Myślę, że teraz w Polsce uczymy się tego życia w społeczności trochę od nowa. Nie tylko dlatego, że w obliczu wojny w Ukrainie jesteśmy świadkami ogromnego zrywu serdeczności i chęci pomocy uchodźcom. Ta życzliwość rozlewa się też między samymi Polakami. Jesteśmy dla siebie teraz bardziej serdeczni niż zazwyczaj.  Co daje nadzieję, bo życzliwość skierowana ku komuś lubi się mnożyć. Jeden z takich przypadków opisałam w swojej książce. Miał miejsce w kanadyjskiej kawiarni Tim Hortons. Jeden z kierowców podjeżdżających tam do drive thru po złożeniu swojego zamówienia powiedział, że chętnie zapłaci za to, co zamówił klient za nim. Ta osoba, z wdzięczności, zapłaciła za kolejną osobę. Skończyło się tym, że tak samo zrobiło ponad 220 osób. Stworzył się łańcuszek uczynności. Więc rzeczywiście można powiedzieć, że bycie serdecznym jest zaraźliwe.  

Spotkanie towarzyskie, przyjaciele (fot. Hillary Ungson / unsplash.com)

fot. Hillary Ungson / unsplash.com

Czyli ci, którzy teraz bezinteresownie pomagają, mimowolnie przedłużają sobie życie?  

  
Tak. A co najmniej przeciwdziałają jego skróceniu z powodu stresu.  

Skoro mówimy o pomaganiu – czy jest jakaś grupa zawodów, które dają większą szansę na wydłużenie życia?  

  
To bardziej kwestia poczucia sensu życia niż wykonywanego zawodu. Gdy zbadano osoby, które zajmują się sprzątaniem szpitali, zauważono, że niektóre z nich żyją w dobrym zdrowiu psychicznym. Były bardziej optymistyczne i zadowolone ze swojego życia niż inni sprzątacze. Naukowców zafascynowały te wyniki. Kluczem do rozwiązania okazało się to, jak ci ludzie postrzegali swój zawód – nie jako wykonywanie czynności mającej na celu utrzymanie porządku, a jako pracę, dzięki której życie pacjentów w szpitalu jest dużo lepsze. Uważali, że swoją obecnością poniekąd przyczyniają się do ratowania ich zdrowia. Takie podejście sprawiało, że czuli się o wiele szczęśliwsi, pełni satysfakcji i spełnieni.  Nie zawód więc, a sens życia  i patrzenia na świat  jest tu nadrzędny.

Profesor Robin Dunbar podkreśla, że jedzenie we wspólnocie jest dla człowieka niezwykle ważne

Wiemy już, że niezwykle ważne jest nastawienie, budowanie relacji i spędzanie czasu z innymi ludźmi. A jak długowieczność ma się do kultury kulinarnej? Nie tylko do tego, co spożywamy, ale przede wszystkim w jaki sposób i z kim jemy.  

To ma ogromne znaczenie. Rozmawiałam o tym między innymi z profesorem Robinem Dunbarem – brytyjskim naukowcem, który przez lata prowadził badania na temat zależności między wielkością kory nowej w mózgu a liczbą relacji w społeczności. Podkreślał on, że jedzenie we wspólnocie jest dla człowieka niezwykle ważne. Służy choćby do tego, by wszystkie systemy fizjologiczne, hormony odpowiedzialne za relacje społeczne działały poprawnie w ciele. We Francji, gdzie od dawna mieszkam, zawsze je się wspólnie, podobnie jak we Włoszech czy w Hiszpanii. Francuzom rzadko zdarza się jeść w samotności w samochodzie czy przy biurku w pracy. To faux pas. Posiłki tutaj to cała kultura jedzenia, której uczy się od najmłodszych lat i która przynosi pozytywne skutki dla organizmu człowieka.  

Kolacja z przyjaciółmi (fot. Mona Masoumi / unsplash.com)

fot. Mona Masoumi / unsplash.com

Widać to na przykładzie miasteczka Roseto, o którym wspominasz w swojej książce. Mogłabyś powiedzieć coś więcej o tym przypadku?  

  
Jest to na tyle istotny przykład, że myślałam nawet o tym, by zatytułować książkę „Efekt Roseto”. Roseto to miasteczko w Pensylwanii, które zostało zasiedlone przez Włochów. W latach 60. badacze zauważyli, że wśród tamtejszej społeczności nie ma przypadków zawałów. To był ewenement, także dlatego, że w innych miasteczkach w okolicy było zupełnie inaczej. W Roseto wszyscy mieli serca jak dzwony. Naukowcy starali się dowiedzieć, co takiego jest w tym Roseto – czy to może dieta, woda, rodzaj wykonywanej pracy. Okazało się, że mieszkający tam ludzie jedli bardzo niezdrowo, pracowali w fabryce, palili papierosy i pili mnóstwo alkoholu. Jedyne, co ich wyróżniało, to kultura, którą zachowali z Włoch. Mieszkali w wielorodzinnych domach, organizowali przyjęcia, na które każdy każdego zapraszał, wszyscy się nawzajem odwiedzali i wspólnie spędzali czas. Mogli też na siebie liczyć – wspierali się i sobie pomagali. W Roseto żyło wówczas 2 tysiące osób, a funkcjonowały tam aż 22 organizacje społeczne – nie tylko pomocowe, ale też kluby hobbystyczne.  

Okładka książki "Tajemnice Długowieczności"

Czy mieszkańcy Roseto skorzystali z badań i do dziś żyją długo i szczęśliwie?  

  
Naukowcy przewidzieli, że jeśli mieszkańcy kiedyś odejdą od tego stylu życia, to „efekt Roseto” zniknie. I – niestety – to się sprawdziło. Już w latach 80. Roseto wypadało zupełnie przeciętnie, jeśli chodzi zdrowie jego mieszkańców. Nowe pokolenie odeszło od stylu życia rodziców i zaczęło funkcjonować jak wszyscy inni.   

  
Podsumowując: jeśli chcemy uniknąć błędów obecnych mieszkańców Roseto i żyć długo w zdrowiu i dobrostanie, poza uprawianiem sportu  czy zdrową dietą powinniśmy przede wszystkim być towarzyscy i pomocni.  

  
Najważniejsze jest to, by być dobrym, stadnym homo sapiens. Organizm człowieka wymaga tego, by żył on z innymi, i to w dobrych relacjach. Warto więc inwestować w głębsze znajomości, nawet jeśli ich budowanie wymaga czasu. Warto być życzliwym, uczynnym, pomagać i myśleć o innych, bo to sprawia, że sami żyjemy dłużej. Dla mnie wiedza o tym, że staranie się, by być dobrym człowiekiem, w pewnym sensie prowadzi do tego, że żyjemy zdrowiej i dłużej, jest niezwykle satysfakcjonująca i pokrzepiająca. 

Marta Zaraska – autorka książki „Tajemnice długowieczności. Jak przyjaźń, życzliwość i optymizm pomagają dożyć stu lat”

Marta Zaraska

dziennikarka specjalizująca się w publikacjach naukowych – w książce „Tajemnice długowieczności. Jak przyjaźń, życzliwość i optymizm pomagają dożyć stu lat” bierze na warsztat temat długowieczności oraz mitów związanych z tzw. zdrowym trybem życia. Autorka przeanalizowała setki badań, prac naukowych i eksperymentów, wyciągając wnioski dotyczące tego, co w naszym życiu powinno być naprawdę ważne, jeśli chcemy żyć jak najdłużej. Przystępnym językiem opowiada o dobrych nawykach, wadze relacji społecznych i zaangażowaniu w rozwój osobisty.

Przeczytaj również:

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Plansza informacyjna PFR

Koszyk