Kukbuk
Kukbuk

Przekąska na jesień: focaccia z ziemniakami i rozmarynem

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Pewnym połączeniom nie sposób się oprzeć – ziemniaki i rozmaryn to duet idealny.

Specjalista w zakresie kuchni śródziemnomorskich, dziennikarz kulinarny, podróżnik, fotograf. Publikuje w magazynie Czas Wina, Kukbuk, Podróże i w Twoim Stylu. Współpracuje z portalem Wirtualna Polska.  Pisze, gotuje i karmi, prowadzi warsztaty kulinarne oraz organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne. Jego pierwsza książka „Italia do zjedzenia” została nagrodzona Nagrodą Magellana 2018 oraz nominowana do Gourmand World Cookbook Awards. Aktualnie kończy prace nad drugą książką tym razem poświęconą Portugalii i jej kuchni.

Tekst: Bartek Kieżun

Zdjęcie: Bartek Kieżun

Opublikowano: 19 Października 2016
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 3 minuty!

Książkę o kuchni apulijskiej kupiłem na lotnisku w Bari trzy minuty przed odlotem do Krakowa, nie zastanawiając się wiele. Nie była mi całkiem obca, już kiedyś miałem ją w ręce – ale nie kupiłem, bo pomyślałem wówczas: „Przecież nie będę książki cały dzień nosić po Wenecji”, a było to zaraz po śniadaniu.

I tak wakacyjne lenistwo sprawiło, że kiedy wreszcie chciałem ją kupić, to nie mogłem, bo nie znalazłem księgarni – bo księgarnia w Wenecji to nie jest taka oczywista rzecz. Gdzieś trzeba przecież handlować chińskimi maskami weneckimi, książki kucharskie zaś to nie jest artykuł pierwszej potrzeby w Najjaśniejszej. Dodam, że Wenecję kocham miłością absolutną i drwię z dużą dozą sympatii i odrobiną złośliwości tylko.

Z jednej strony pomyślałem sobie: „Los tak chciał, bo kto to widział w Wenecji kupować książki o kuchni apulijskiej!”. Z drugiej – zganiłem sam siebie: „Co za kretyński pomysł z tym »los tak chciał«, przecież nie jestem Grekiem i w fatum nie wierzę”. Z trzeciej strony w mojej głowie pojawiła się myśl: „He, he, co za durny pomysł z odkładaniem rzeczy na później… później to mnie może gondola potrącić i tyle będę miał z wizyty w księgarni, ile sobie kupię od razu!”. Doprecyzuję zawczasu, że moim zdaniem nie tylko o książkach i o księgarni to było!

Zatem kiedy na półce na lotnisku zobaczyłem rzecz niekupioną w Wenecji, wyciągnąłem kartę płatniczą szybciej niż Lucky Luke rewolwer, zapłaciłem i pognałem do bramki, by jak najszybciej wejść na pokład i w spokoju zastanowić się, kiedy i co ugotować. Reguła jest taka, że siadam w samolocie i kartka po kartce przeglądam książkę, zaginając rogi w momentach szczególnie interesujących. Kiedy wysiadam w Krakowie, mam gotową listę nowych potraw do ugotowania!

Tym razem na górze listy wylądowała apulijska odmiana focaccii z ziemniakami i rozmarynem. Rzeczone połączenie uwielbiam, nie mogłem go zatem ominąć.

 

Focaccia con patate e rosmarino 1 focaccia

  • suszone drożdże 4 g
  • woda ok. 200 ml (ciepła)
  • cukier szczypta
  • ziemniak 130 g (obrane, pocięte w talarki ugotowane)
  • mąka pszenna 400 g
  • sól do smaku (morska)
  • oliwa
  • świeży rozmaryn garść listków
  • pieprz według uznania (czarny, świeżo mielony)

Drożdże wsypujemy do wody, dodajemy cukier, mieszamy i odstawiamy na chwilę. Do miski wkładamy 30 gramów ziemniaków, wsypujemy mąkę i sporo soli morskiej. Wlewamy zaczyn i zaczynamy wyrabiać. Jeśli ciasto jest za suche, dolewamy odrobinę ciepłej wody; jeśli zbyt wilgotne, podsypujemy mąką. Kiedy ciasto przestanie kleić się do rąk, wkładamy je do natłuszczonej miski i odstawiamy na godzinę, by wyrosło. Ziemniaki w plastrach skrapiamy oliwą i posypujemy listkami rozmarynu. Z ciasta formujemy okrągły placek i układamy na nim ziemniaki. Skrapiamy oliwą, posypujemy solą morską i świeżo mielonym pieprzem. Pieczemy około 25 minut w 190 stopniach.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka