Przez długi czas uważano, że w Polsce można produkować świetne wina musujące czy spokojne białe, ale nie czerwone. Często – bywało zresztą, że słusznie – krytykowano je za brak dojrzałości i nieprzekonujące aromaty. Lata jednak mijały, winiarze nabierali doświadczenia, decydowali się na wybór innych niż dotychczas odmian winorośli; pomagały też dobre roczniki (do tych dobrych z pewnością należy zaliczyć 2023 i 2024 – jedne z najcieplejszych w ostatniej dekadzie).
Wielu producentów decydowało się też na dojrzewanie win w dębowych beczkach, który to proces wygładza teksturę wina i dobrze integruje wszystkie jego elementy. Nie da się też ukryć, że polscy konsumenci po prostu lubią wina z „beczkowymi” aromatami, czyli te maślane, tostowe, pachnące wanilią, kokosem czy przyprawami.



