Kukbuk
Kukbuk
Festiwal 5 smaków: kadr z filmu "Smak pho" (fot. materiały prasowe)

Festiwal Filmowy Pięć Smaków: egzotyczna uczta na ekranie

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Uczucia wyrażane przez gotowanie, potrawy opowiadające o lęku i szarej codzienności, smakowanie życia przez jedzenie. Festiwal Filmowy Pięć Smaków to doskonała okazja do poznania klasyki azjatyckiego kina i tradycji kuchni Wschodu.

Tekst: redakcja

Współautorka tekstu: Kasia Siewko


Zdjęcia: materiały prasowe

Opublikowano: 11 Listopada 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 10 minut!

Festiwal Filmowy Pięć Smaków to największy w Polsce cykliczny przegląd kina azjatyckiego. W tym roku przypada między 13 a 20 listopada w Warszawie – projekcje odbędą się w kinie Muranów oraz w Kinotece. Jeżeli więc po seansie „Parasite” wyszliście z sali kinowej zachwyceni, to mamy dla was więcej inspirujących propozycji filmowych, które będziecie mogli obejrzeć w najbliższym tygodniu!

„Smak pho”(2019), reż. Mariko Bobrik, patronat KUKBUK-a

Życie stawia przed nami różne wyzwania i sprawia, że musimy zaadaptować się do każdej sytuacji. „Smak pho” to historia ojca i córki, którzy każdego dnia uczą się świata, jak również siebie nawzajem. Film stanowi pełnometrażowy debiut Mariko Bobrik, japońskiej reżyserki, która zamieszkała w Polsce. 

Festiwal Filmowy 5 smaków: Wielki apetyt (fot. materiały prasowe)

Tytułowe pho jest w jej filmie tym, co wiąże ze sobą obie rzeczywistości – europejską i azjatycką – i stanowi punkt wyjścia do refleksji nad warunkami, w których mogą one harmonijnie współistnieć.

„Wielki apetyt” (2019), reż. Hsieh Pei-ju

Coraz częściej i głośniej mówi się w mediach i debatach społecznych o problemach zdrowotnych wywołanych zaburzeniami odżywiania. Z drugiej strony równie ważnym zagadnieniem wydaje się wpływ tego, co jemy, na to, w jaki sposób jesteśmy odbierani przez otoczenie. Właśnie temu zagadnieniu w dużej mierze poświęcony jest doskonały obraz tajwańskiej reżyserki Hsieh Pei-ju. Opowiada historię młodej kobiety, która podejmuje walkę z własnym ciałem – film z pewnością zostanie z wami na dłużej.

„Pierożki” (2004), reż. Fruit Chan

Ze starością walczymy w różny sposób – farbujemy włosy, nakładamy makijaż, który ukrywa kolejne zmarszczki, czy zmieniamy radykalnie garderobę. Co jednak, gdybyśmy mogli po prostu zjeść magiczne pierożki, które zagwarantują nam wieczną młodość i atrakcyjność? Czy skorzystalibyśmy z tej szansy? „Pierożki” to film o młodości, tęsknocie za nią, ale jego projekcja będzie powrotem do starszej twórczości doskonałego chińskiego reżysera Fruita Chana, który w swoich obrazach odwołuje się do tematów współczesności z wyjątkowym, awangardowym zacięciem.

Festiwal Filmowy 5 smaków: Jinpa (fot. materiały prasowe)

„Jinpa” (2018), reż. Pema Tseden

Propozycja dla fanów filmów drogi. Szary, zamglony krajobraz to nie tylko efekt wizualny, ale także doskonałe odwzorowanie psychiki głównych postaci. Dwóch mężczyzn o tym samym imieniu, ośnieżone wzgórza dookoła i tajemniczy plan popełnienia morderstwa. To podróż psychologiczna nie tylko bohatera, ale także widza. Świetne kino tybetańskie!

„Z kości powstałeś” (2018), reż. Toshiyuki Teruya

Jeżeli widzieliście w ostatnich latach „Sieranevadę” albo odświeżaliście sobie „Pociąg do Darjeeling” i szukacie podobnych wzruszeń filmowych, to powinniście obejrzeć „Z kości powstałeś”. Chociaż wszystkie te filmy zdecydowanie różnią się od siebie, tym, co je łączy, jest tematyka śmierci. Jak o niej rozmawiać? Jak przedstawić ją na ekranie? Czasem aż trudno uwierzyć, że śmierć bliskiej osoby może jedynie rozpocząć serię przykrych wydarzeń. Wspaniały japoński komediodramat.

Reklama

Jeśli czujecie niedosyt, polecamy wam również filmy, które, choć nie znalazły się w programie tegorocznej edycji Festiwalu Filmowego Pięć Smaków, wciąż rozbudzają wyobraźnię i zachęcają do rozmowy o tym, czym jest współcześnie jedzenie.

 „Jedz i pij, mężczyzno i kobieto” (1994), reż. Ang Lee

Zanim tajwański reżyser Ang Lee zyskał sławę w Hollywood i dwukrotnie sięgnął po Oscara za reżyserię filmów „Tajemnica Brokeback Mountain” i „Życie Pi”, najpierw debiutował na rodzinnym Tajwanie. Karierę rozpoczął trylogią, z której największą popularnością cieszyła się ostatnia część, „Jedz i pij, mężczyzno i kobieto”. To historia emerytowanego szefa kuchni pana Chu, wdowca mieszkającego z trzema dorosłymi córkami. Bohater jest krzepki i sprawny fizycznie, ale traci najcenniejszy dla kucharza zmysł – smak. Chu musi zmierzyć się nie tylko z problemami wynikającymi z wieku, ale również z kwestią rozluźniających się więzów rodzinnych. Tym, co dodaje mu siły i pozwala na zbliżenie się do córek, są niedzielne obiady, które mężczyzna z namaszczeniem przygotowuje od wczesnych godzin porannych.

Film otwiera scena, w której bohater patroszy rybę, a następnie przygotowuje kurę, szoruje warzywa, lepi pierogi. Ekran mieni się feerią barw, zewsząd dochodzą najrozmaitsze dźwięki – od skwierczenia oleju po bulgotanie wywaru. Choć Chu gotuje jedynie dla kilku osób, jedzenia wystarczyłoby co najmniej dla kilkunastu. Nic więc dziwnego, że córkom więcej czasu zajmuje pakowanie resztek do pojemników niż samo jedzenie. Dla bohatera filmu gotowanie jest sensem życia. Jak opisuje go znajomy kucharz, Chu jest ostatnim bastionem tradycyjnej chińskiej kuchni, kulinarnym Beethovenem. Przez lata mężczyzna pracował w restauracji, którą obecnie okazjonalnie wspiera, ratując bladych i przerażonych restauratorów. To właśnie w tym miejscu wychowywały się jego córki.

Festiwal Filmowy 5 smaków: Jedz i pij, mężczyzno i kobieto (fot. materiały prasowe)

Chu jest doskonałym przykładem zaradnego ojca. Bez trudu rozplątuje kolejne pary wypranych rajstop oraz staniki córek. Dba nie tylko o własne dzieci, ale również kilkuletnią córkę przyjaciółki rodziny. Nie pozwala na jedzenie gotowców i zaopatruje ją w kilkudaniowe lunche, którymi dziewczynka z czasem zaczyna handlować wśród rówieśników. Mimo to bohater nie potrafi wyrażać inaczej uczuć niż przez codzienne starania oraz gotowanie. W filmie z ust jednej z córek pada nawet zdanie „Komunikujemy się przez jedzenie”.

„Jedz i pij…” mówi dużo o chińskich tradycjach kulinarnych i zmaskulinizowaniu zawodu kucharza. Gotowanie pokazane jest tutaj jako wyczerpująca fizycznie praca wymagająca męskiej siły. Jia-Chien, średnia córka Chu, wspomina dzieciństwo u boku ojca: „Moje wspomnienia to smak”. Wiązała swoją przyszłość z gastronomią, ale skończyła w korporacji. Gotuje z przyjemnością, choć tylko poza domem, daleko od oceniającego wzroku ojca. Jednocześnie jako jedyna ma odwagę wytknąć mu błędy wynikające z utraty smaku. Perypetie sercowe rodziny Chu, odkrywane wraz z kolejnym niedzielnym obiadem, prowadzą do poruszającego finału, w którym nadmiar imbiru w zupie ugotowanej przez córkę przywraca ojcu smak.

W japońskim etosie pracy nie ma w niej miejsca na spontaniczność ani pomyłki

„Kwiat wiśni i czerwona fasola” (2015), reż. Naomi Kawase

Kameralny film Naomi Kawase otworzył sekcję Un Certain Regard MFF w Cannes w 2015 roku. Obraz jest adaptacją książki o tym samym tytule. W oryginale oba dzieła noszą nazwę „An”, co oznacza słodką pastę z czerwonej fasoli. Odgrywa ona kluczową rolę w filmie – jest niczym spoiwo losów zupełnie różnych od siebie bohaterów. Niewielką kawiarnię prowadzi Sentaro, stroniący od słodyczy kucharz, który (o ironio!) dzień w dzień serwuje dorayaki – słodką przekąskę składającą się z dwóch małych pankejków przekładanych pastą z czerwonej fasoli. Sentaro doskonale rozumie japoński etos pracy – nie ma w niej miejsca na spontaniczność ani pomyłki. 

Dlatego dni mijają mu na powtarzalnych, przewidywalnych czynnościach i serwowaniu tego samego dania tym samym gościom: hałaśliwym licealistkom plotkującym przy dorayaki oraz okolicznym emerytom. Rutynę przerywa dopiero przybycie ekscentrycznej staruszki o imieniu Tokue, która pyta o możliwość podjęcia pracy. Sentaro odwodzi ją od pomysłu, tłumacząc się wymogiem siły fizycznej. Jego decyzję zmienia dopiero smak pasty z czerwonej fasoli, którą kobieta przynosi mu na drugi dzień.

Od tej pory stały rytm dnia Sentaro ulega zmianie. W kuchni pojawia się nie na dwie godziny przed otwarciem, ale pięć minut przed. Czas zabiera mu rytualne niemal przygotowanie pasty wraz z Tokue, które rozpoczynają, jeszcze zanim wstanie słońce. Staruszka tłumaczy szefowi, że fasoli trzeba słuchać, należy być dla niej delikatnym, inaczej po prostu się nie uda. To moment, w którym spotykają się nie tylko różne pokolenia, ale też dwa zupełnie odmienne podejścia do gotowania. Tokue nie godzi się na kulinarne skróty, ma cierpliwość i pasję do jedzenia przygotowywanego od podstaw. Sentaro nie ma nic przeciwko półproduktom, a długie godziny wypełnione bulgotaniem gotującej się fasoli wypełnia nerwowo odpalanymi papierosami. Efekty tej karkołomnej przeprawy widoczne są od razu. W cieniu wiśni ustawiają się kolejki nowych klientów, do których dotarły wieści o wyjątkowych dorayaki. Dobrą passę przerywają jednak plotki o chorobie staruszki. „Kwiat wiśni i czerwona fasola” to kulinarna i kulturalna uczta, w której dorayaki są jedynie pretekstem do podjęcia opowieści o lęku i społecznej stygmatyzacji. 

Festiwal Filmowy 5 smaków: Kwiat wiśni i czerwona fasola  (fot. materiały prasowe)

„Tampopo” (1985), reż. Jûzô Itami

„Tampopo” to wciągająca komedia satyryczna, w której nie brakuje nawiązań do amerykańskiego westernu. Oprócz skrupulatnego przeglądu japońskiej kuchni reżyser prezentuje galerię co dziwniejszych i bardziej ekscentrycznych postaci, które łączą siły, by pomóc owdowiałej kucharce, tytułowej Tampopo, stworzyć idealną miskę ramenu. Na czele tej „kuchennej rewolucji” stoi szlachetny kierowca ciężarówki Goro, który chce przywrócić dawny blask prowadzonej przez wdowę restauracji Lai Lai. Szkoli kucharkę, by miała siłę do prowadzenia restauracji. Goro okazuje Tampopo, jak należy przygotowywać ramen – wytyka słabe i mocne strony restauracji, kompletuje załogę, która wspólnym wysiłkiem pomaga wdowie stanąć na nogi. Dzięki temu w kuchni wreszcie każdy otrzymuje konkretne zadanie. W tym unikatowym azjatyckim westernie zamiast pojedynków na rewolwery gra toczy się o niezwykłą zupę oraz obronę honoru Tampopo. Gdy bohaterka ostatecznie zgłębi wszystkie tajniki wiedzy i zakończy szkolenie, a po jej klasyczny wieprzowy ramen i ten z shinachiku ustawią się długie kolejki, Goro odchodzi z poczuciem spełnionej misji.

Festiwal Filmowy 5 smaków: kadr z filmu Tampopo  (fot. materiały prasowe)

Film Itamiego jest przesycony miłością do jedzenia i japońskiej kultury w ogóle. Bohaterowie przygotowują dania ze szczególną dbałością o szczegóły, niemal z namaszczeniem – bez względu na to, czy jest to ramen, prosty omlet ryżowy, czy dopiero co wyłowiona z morza ostryga. Mnóstwo tu także historii pobocznych oraz scenek rodzajowych, w których jedzenie odgrywa równie fundamentalną rolę. Ironiczne, przepełnione czarnym humorem sceny stały się już kultowe. Podobnie jak epizod z parą kochanków – gangsterem i jego partnerką. W pokoju hotelowym spędzają czas na smakowaniu siebie i dostarczanych im dań. Bita śmietana, owoce, jajka i przyprawy są elementami erotycznej gry wstępnej. Pocałunki z przekazywanym sobie z ust do ust żółtkiem weszły do kanonu filmowych scen erotycznych. Itami stworzył epopeję o smakowaniu życia przez jedzenie – o czułości do potraw i osób, które je przygotowują.

Kultowe azjatyckie filmy i współczesne oblicze kina Azji można poznać podczas 13. Festiwalu Filmowego Pięć Smaków, który odbywa się 13-20 listopada w Warszawie.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka