Kukbuk
Kukbuk
Ołomuniec Czechy

Czechy nieodkryte. Przewodnik po Ołomuńcu

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Nasi południowi sąsiedzi brak dostępu do morza wynagradzają sobie piwem, kalorycznymi przekąskami i dystansem do życia, którego możemy im pozazdrościć.

Tekst: Kasia Siewko

Zdjęcia: Kasia Siewko

Opublikowano: 15 Maja 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 9 minut!

Republika Czeska, częsty kierunek weekendowych wypadów Polaków, to nie tylko reprezentacyjna Praga i Karlowe Wary, ale przede wszystkim małe miejscowości, turystyczne enklawy, które mogą zaoferować więcej powodów do kulinarnego zachwytu niż smażony ser.

Ołomuniec to drugie, po Pradze, czeskie miasto z największą liczbą zabytków. Ze średniowieczną starówką, z zabudowaniami klasztornymi i kolumną Trójcy Przenajświętszej wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO na czele. Mimo to wymyka się definicji miasta turystycznego. Z dużą ilością zieleni, infrastrukturą rowerową, sprzyja codzienności w rytmie slow. To miasto ze starą duszą i z młodzieńczą energią, co roku zasilane przez 25 tysięcy studentów. Od Katowic Ołomuniec dzielą 192 kilometry, od Wrocławia niewiele ponad 200 kilometrów. Jeśli zamiast na samochód zdecydujecie się na kolej, wystarczą niespełna dwie godziny, by z Czeskiego Cieszyna dotrzeć w miejsce, gdzie Mozart skomponował symfonię nr 6 F-dur, a piwo jest tańsze niż butelkowana woda.

Long story short

Long Story Short napędza pasja i otwartość jego właścicieli oraz energia gości, którzy zostają przyjaciółmi tego miejsca

Wikt i opierunek. Long Story Short Hostel & Café

Koželužská 945/31

Krótko i zwięźle nie będzie. Historia powstania hostelu i restauracji Long Story Short to opowieść o pasji, miłości do swojego miejsca na ziemi i poszanowania jego długoletnich tradycji. Eva Dlabalová stworzyła w części pięknego ceglanego budynku, dawnej fortecy w kształcie podkowy, przystań dla turystów, wolnych duchów i cyfrowych nomadów. Wnętrzom na pierwszy rzut oka bliżej do Berlina i Londynu niż miasta ze 100-tysięczną populacją. Dużo tu grubych belek i betonu, przyjaznego, minimalistycznego dizajnu. Goście znajdą tutaj przestrzeń co-workingową, dobrze zaopatrzoną w książki i magazyny biblioteczkę oraz przestronny, cichy taras. Long Story Short napędza pasja i otwartość jego właścicieli oraz energia gości, którzy zostają przyjaciółmi tego miejsca. Wiele przestrzeni należących do hostelu jest otwartych dla mieszkańców miasta i przybyszów z zewnątrz. Słynie on z bogatej oferty kulturalnej – koncertów i wernisaży, jak również z pachnących porannych wypieków. W XIX wieku wypiekano tutaj chleb dla stacjonujących w fortecy żołnierzy. Symboliczna jest dla tego miejsca wielka powódź w 1997 roku, która położyła kres ostatnim piecom do wypieku chleba. Potrzeba było dwóch dekad, by piekarskie tradycje powróciły, a okolica wypełniła się zapachem świeżego pieczywa. Kuchnia Long Story Short opiera się na prostocie i zrównoważonej gastronomii. Nie używa się tutaj półproduktów, a większość składników pochodzi z ogródka u stóp cytadeli. Oprócz królewskich pszennych śniadań i lekkich, zielonych lunchów warto napić się parzonej alternatywnie czarnej kawy z upraw fair trade.

Wholesome mindfulness po czesku. Živá zahrada

Przekroczywszy próg Živej zahrady, poczujecie, jakbyście znaleźli się w czyimś mieszkaniu bez uczucia dyskomfortu, że przekraczacie granicę prywatnej przestrzeni

Wholesome mindfulness po czesku. Živá zahrada

Edelmannův palác 367/5

W jednej z kamienic okalających Górny Rynek stare drewniane schody prowadzą do miejsca pozostającego w służbie ciała i duszy. Para zapaleńców jogi, ajurwedy i holistycznego stylu życia, Lucia i Honza, powołała do życia lokal swoich marzeń. Tutaj przyrządzają witariańskie posiłki i zapraszają do praktykowania jogi. Nawet jeśli jesteście na bakier z rozciąganiem i medytacją, a do kuchni raw podchodzicie jak do jeża, nikt nie wytknie wam tutaj ewentualnych braków w zakresie zdrowego odżywiania, a i skutecznie zachęci do spróbowania czegoś nowego. Przekroczywszy próg Živej zahrady (pol. żywego ogrodu), poczujecie, jakbyście znaleźli się w czyimś mieszkaniu bez uczucia dyskomfortu, że przekraczacie granicę prywatnej przestrzeni. Pod stopami skrzypi drewniana podłoga, w kącie śpią psy, a obsługa jest skora do uśmiechów i pomocy. Niebywałym atutem tego miejsca jest jego lokalizacja. Duże drewniane okna wychodzą wprost na górującą nad rynkiem kolumnę Trójcy Przenajświętszej. Pozłacani święci i cherubiny patrzą z góry z niedowierzaniem na miskę surowego makaronu z cukinii i burgery z nasion. My, wraz z uśmiechniętym Buddą, gorąco polecamy.

Trzecia fala za Morawą. Kafe jak Lusk

tř. Svobody 646/4

Ołomuniec może poszczycić się aż ośmioma adresami, pod którymi serwowane są parzone alternatywnie kawy z palonych lokalnie ziaren. W Kikafe wypijecie espresso, siedząc na workach z zielonymi ziarnami, które czekają w kolejce na palenie. W Traffic Coffe, zlokalizowanym tuż przy dworcu kolejowym, oprócz smakowania czarnej kawy wsłuchacie się w brzmienie czarnej płyty i usiądziecie na krześle T3.1 projektu właściciela kawiarni, architekta Ludka Jasioka. Jednak naszym ulubionym miejscem na filiżankę dobrego dripa jest przestronne i niezwykle sympatyczne Kafe jak Lusk. To miejsce popularne wśród freelancerów, zatopionych w niebieskim świetle laptopów, i grup znajomych nadrabiających towarzyskie zaległości. Przemyślane wnętrze stwarza możliwości zarówno na jedno, jak i drugie – i nikt nie wchodzi sobie w drogę. W ofercie, oprócz alternatywnych metod parzenia i kaw palonych w czeskich palarniach (między innymi w Rusty Nails, KAFÖ), znajdziecie pyszne espresso tonic z pomarańczą, a także kwaśne, mocno owocowe lemoniady borówkowe serwowane w laboratoryjnych karafkach. Jeśli skierujecie swoje kroki do Kafe jak Lusk o poranku, macie szansę trafić na pachnące drożdżowe buchty z kremem. Miejska legenda mówi, że ktoś kiedyś zostawił resztki maślanej kruszonki na talerzu!

Drapal Czechy Ołomuniec

Wystrój Drapala trąci myszką, ze ścian zza sumiastych wąsów spogląda Franciszek Józef, a na półkach piętrzą się ceramiczne kufle sprzed dziesiątek lat. Jest muzealnie, ale autentycznie. 

Czeski duet. Smażony ser i piwo. Drapal

Havlíčkova 637/1

Mówienie, że piwo stanowi element stylu życia Czechów, nie jest ani przesadą, ani krzywdzącym stereotypem. Mimo że świat gna do przodu, piwne hospody nie tracą na popularności i wciąż są miejscem spotkań towarzyskich. W końcu piwo to dla Czechów spoiwo społeczeństwa, w złym guście jest pić samemu – albo z przyjaciółmi, albo wcale. Niech was więc nie zdziwi, jeśli przyjdziecie w środku dnia do serwującej lokalne przysmaki i trunki hospody, a stoliki będą już usiane rezerwacjami na wieczorne spotkania w gronie najbliższych. Drapal to najczęstszy kierunek wieczornych wyjść mieszkańców Ołomuńca. W lokalu wypełnionym salwami śmiechu i brzdękiem kufli znajdziecie aż 170 miejsc siedzących. Niewiele jest tutaj małych stolików, jednak nieznajomi szybko zostają przyjaciółmi. Hospoda działa pod szyldem Pilsnera, który w latach 90. rozpoczął projekt tworzenia miejsc, które będą łączyły pokolenia, i kultywowania w ten sposób piwowarskich tradycji Czechów. Wystrój Drapala trąci myszką, ze ścian zza sumiastych wąsów spogląda Franciszek Józef, a na półkach piętrzą się ceramiczne kufle sprzed dziesiątek lat. Jest muzealnie, ale autentycznie. W menu opatrzonym zdjęciami (a jakże!) standardowe zagryzki pod złoty trunek. Nie możecie jednak odmówić smażonego sera z hranolkami (frytkami), którym zajadają się tutaj biznesmeni w garniturach, studenci na Erasmusie i stali bywalcy, nucący piosenki Jaromira Nohavicy pod nosem.

Czechy twarożki

Tylko dla odważnych. Twarożki ołomunieckie. Prodejna Olomouckých tvarůžků

Horní nám. 365/7

Kontrowersyjna atrakcja turystyczna, przysmak Czechów, którym z dozą niepewności dzielą się ze światem. Łatwiej je znaleźć w tradycyjnych czeskich hospodach niż turystycznych punktach miasta. Być może to z uwagi na silny zapach długo dojrzewającego sera tak bardzo chroni się przed nim turystów. Pierwsze wzmianki o twarożkach (jak nazywa się, tłumacząc bezpośrednio z czeskiego, ołomunieckie serki) pochodzą z XVI wieku. Zaczęto je produkować w gospodarstwach za murami miasta, jednak swoją nazwę zawdzięczają właśnie Ołomuńcowi, w którym krzyżowały się szlaki kupieckie, co dało serowarom nowe rynki zbytu. Do dziś certyfikowane sery produkuje się w oddalonych o 30 kilometrów od miasta Lošticach, gdzie wzniesiono muzeum ołomunieckiego przysmaku. Jeśli nie macie w planach wypadu za miasto, polecamy udać się do sklepu firmowego na Rynku. Koszt tej wątpliwej dla wielu przyjemności to 25 czeskich koron (4,50 złotego).

Ołomuniec: Inne adresy warte sprawdzenia

  • Sophie’s Café Denisova 292/33 – kawiarnia i przyjazny hostel. Romantyczne wnętrze i piękny miejski ogródek z hamakiem. Zjecie tutaj pysznego Sachera i Pavlovą.

    Konvikt Univerzitní 3 – klubokawiarnia i bistro na dziedzińcu Uniwersytetu Palackiego. Studencki klimat, niezobowiązująca kuchnia i drinki z widokiem na stare mury uczelni oraz park Bezručovy sady.

    Ogród botaniczny Rozarium Wolkerova 37/17 – pachnąca, kwiatowa enklawa miasta. Ołomunieckie parki to aż 48 hektarów zieleni.

    Pivní Ráj Komenského 897/10 – dobra selekcja czeskich piw rzemieślniczych oraz lokalnych kiełbas i wyrobów masarskich.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!