Kukbuk
Kukbuk

Czarna Owca na medal

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Owczarnia Lefevre produkuje sery dopiero od roku, ale już zdobywa nagrody.

Tekst: Kasia Stadejek

Zdjęcia: Rafał Meszka / KUKBUK

Opublikowano: 11 Września 2016
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 2 minuty!

Za Czarną Owcą, piramidką z owczego twarożku obsypaną popiołem, która wygrała konkurs podczas tegorocznego festiwalu Czas na Ser w Lidzbarku Warmińskim, stoi Stéphane Lefevre, Francuz spod Paryża.

Do Polski przeprowadził się razem z Magdą i dwójką dzieci ponad rok temu. W Kiersztanowie na Warmii było wszystko – zachwycająca przyroda, piękny, stary dom, warzywa prosto z grządek i nawet porządne wino, ale nie było jednego. Serów. A Stéphane nie wyobrażał sobie bez nich życia, więc postanowił produkować je sam.

Sery wytwarzane przez Owczarnię Lefevre powstają z mleka owiec rasy Lacaune. Tylko z niego można zrobić roquefort, ulubiony ser Stéphane’a.

Oprócz krążków z niebieską pleśnią powstają tu owcze twarożki. Stéphane posypuje je pachnącymi dodatkami – suszoną papryką, ziołami prowansalskimi, kawałkami fig, makiem, orzechami czy mieszanką cebuli i przypraw. Dzięki temu każdy serek smakuje nieco inaczej, więc przy zakupach nie sposób poprzestać na jednym. Poza świeżymi serami w Owczarni powstają także okrągłe serki saint-marcellin, la brique i suszony brie, który z powodzeniem może zastąpić parmezan, tak intensywnie smakuje.

Z owczego mleka Stéphane produkuje też jogurty i swoją ulubioną crème fraîche, którą trudno kupić w polskich sklepach.

Magda robi konfitury i przetwory, które doskonale pasują do serów. U Lefevre’ów można też kupić pasztety i terriny z królika, przygotowywane według francuskich receptur mamy Stéphane’a.

Sery i inne smakołyki z Owczarni Lefevre można kupić tam, gdzie powstają, w Kiersztanowie. Ponadto Stéphane z rodziną jeżdżą na ekotarg do Jezioran, czasami dowożą swoje wyroby do zamawiających. Wystarczy zajrzeć na ich stronę internetową i napisać, z pewnością znajdzie się jakiś sposób, żeby połączyć miłośników sera.

Jaką drogę trzeba przejść, by z Paryża trafić do Kiersztanowa? Reportaż z niezwykłego domu rodziny Lefevre’ów przeczytacie w najnowszym numerze KUKBUK-a.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!