Kukbuk
Kukbuk
laureatki kukbuk poleca, portret kobiet

Wege Siostry: roślinne „serowarki”

Dodaj do 'Przeczytaj później'

O modzie na weganizm, pracy w siostrzanym duecie i ulubionych warszawskich restauracjach rozmawiamy z Zuzą i Magdą Rzymanek – właścicielkami firmy Wege Siostry i laureatkami drugiej edycji konkursu KUKBUK Poleca.

Tekst: Magda Malicka

Zdjęcia: Maciek Niemojewski

Opublikowano: 12 Kwietnia 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 6 minut!

Zuza i Magda Rzymanek to siostry czarodziejki – czarują uśmiechem, energią i pasją. Potrafią też przemienić nerkowce w wegańskie „serki”, które podbiły serca jurorów drugiej edycji KUKBUK Poleca smakiem rozgryzionym do perfekcji. Od dwóch lat zgłębiają magię roślinnego „serowarstwa”, prowadząc rodzinną firmę Wege Siostry.

fot. materiały prasowe

Jak to jest prowadzić firmę z siostrą? 


Magda Rzymanek:
Z jednej strony fajnie, bo możemy sobie zaufać jak nikomu innemu. A w razie konfliktu mamy na posterunku mediatora, czyli naszą mamę! Bo oczywiście spięcia się zdarzają.

Zuza Rzymanek: Szczególnie że w stosunku do siebie nawzajem pozwalamy sobie na więcej niż w kontaktach z innymi współpracownikami. A kiedy jest natłok roboty, jesteśmy w stresie, to niestety czasem puszczają nerwy. Teraz jest dużo lepiej niż na początku. Kiedy zaczynałyśmy prowadzić firmę, każda z nas zajmowała się wszystkim po trochu. Nie uzgodniłyśmy, która za co odpowiada, i to generowało chaos i konflikty. W pewnym momencie doszłyśmy do punktu krytycznego, kiedy musiałyśmy usiąść i ustalić, która jest za co odpowiedzialna.

M.R.: Ale najważniejsze jest, że po każdej kłótni się godzimy i nadal jesteśmy razem. Krok po kroku uczyłyśmy się prowadzenia firmy. I siebie nawzajem.

Jak wygląda dzisiaj podział obowiązków?


Z.R.:
Receptury i przygotowanie produktów to moja działka. Chociaż z wykształcenia jestem prawniczką, pracowałam jako kucharka. Zanim założyłyśmy biznes, podróżowałam po świecie i gotowałam w różnych wegetariańskich i wegańskich restauracjach, między innymi w Australii.

M.R.: A ja zajmuję się logistyką i pozyskiwaniem nowych klientów. Razem z mężem prowadziłam wcześniej firmę, więc wszystkie te formalności nie są mi straszne.

Czyli się uzupełniacie.


Z.R.:
Zdecydowanie. Jesteśmy zupełnie różne, nie tylko pod względem doświadczenia zawodowego. Magda jest świetną organizatorką, ma zawsze wszystko uporządkowane, zaplanowane. Ja jestem bardziej spontaniczna i roztrzepana. Dużo lepiej pracuje mi się z kaszą jaglaną i nerkowcami niż z tabelkami w Excelu.

Dużo się u was zmieniło, odkąd w zeszłym roku zdobyłyście certyfikat KUKBUK Poleca?


M.R.:
Dostajemy coraz więcej propozycji współpracy od sklepów i restauracji. Niedługo po raz trzeci będziemy przeprowadzać się do większej pracowni. W dotychczasowej już się nie mieścimy, tak nam się rozwinęła produkcja. W zeszłym roku podpisałyśmy umowę z siecią delikatesów ekologicznych Organic, więc nasze „sery” można teraz kupić w sklepach pod tym szyldem w całej Polsce.

Z.R.: Od pół roku jesteśmy też w niektórych warszawskich sklepach Carrefour. Siłą rzeczy nasza marka jest bardziej rozpoznawalna. Widać to choćby podczas targów z żywnością wegetariańską i wegańską, na których często bywamy. Dawniej ludzie podchodzili i pytali, co sprzedajemy. Dzisiaj większość już nas kojarzy.

wegesiostry, producentki wegańskiego sera

Coraz więcej niewegan sięga po wegańskie jedzenie, bo jest po prostu smaczne.

Wydaje mi się, że roślinne zamienniki nabiału miały kiedyś złą sławę – patrzyło się na nie jak na wynalazki dla „biednych wegan”, którzy tęsknią za serem.

Z.R.: Tak do niedawna było, ale teraz to się zmienia, bo dieta wegetariańska i wegańska jest coraz bardziej popularna. Rośnie konkurencja, a co za tym idzie – jakość roślinnych produktów. Świetną robotę robią też restauracje wegańskie, które udowadniają, że kuchnia roślinna może być naprawdę świetna. Coraz więcej niewegan sięga po wegańskie jedzenie, bo jest po prostu smaczne. Wydaje mi się, że ludzie są coraz bardziej otwarci na eksperymenty, chętnie próbują nowości.

M.R.: Widać to nawet na naszych spotkaniach rodzinnych – „wszystkożerni” ciocie i wujkowie zajadają się naszymi „serkami”. Potem polecają znajomym, kolegom z pracy i oni też je kupują, bo im po prostu smakują.

Z.R.: To jest dla nas największy komplement! Że ktoś, kto mógłby równie dobrze zjeść ser z krowiego mleka, sięga po nasze Toczone i Smarowańce z nerkowców.

W Londynie powstał pierwszy sklep z roślinnymi zamiennikami sera – La Fauxmagerie.

Klienci często dzielą się z wami wrażeniami?


Z.R.:
Tak, dlatego uwielbiamy jeździć na targi! To jest właśnie najfajniejsze w naszej pracy – kiedy widzimy pozytywne reakcje na to, co robimy. Na co dzień, gdy siedzimy w pracowni, jesteśmy od tego trochę oderwane.

M.R.: Pamiętam dziewczynę, która na targach spróbowała naszych produktów i się rozpłakała, bo tak jej smakowały. Byłam w szoku, że tyle szczęścia można dać drugiemu człowiekowi kawałkiem wegańskiego „serka”.

Z.R.: Są też tacy, którzy przychodzą i dziękują. Mówią, że dzięki nam udało im się wreszcie przejść na weganizm, bo już nie brakuje im sera.


Pamiętacie jakieś inne ciekawe historie?


M.R.:
Wiemy, że kiedyś nasze „serki” pomogły rozwiązać konflikt między rodzeństwem…

Z.R.: Podczas targów odwiedziła nas pani, która ma dwóch synów. Jeden uczulony na mleko, drugi może jeść wszystko. Ten z alergią czuł się zawsze poszkodowany, kiedy jego brat jadł zwykły ser, więc zaczęła mu kupować nasze smarowidła – i obaj chłopcy się na nie przerzucili. Konflikt zażegnany!

 

Powiedziałyście, że dieta roślinna jest coraz popularniejsza. Wiem też, że kuchnia roślinna została uznana za jeden najmocniejszych trendów kulinarnych tego roku. Rośnie wam konkurencja?


M.R.:
W temacie roślinnego „serowarstwa” dużo się dzieje, szczególnie za granicą. Jeszcze rok temu to były pojedyncze firmy, dzisiaj jest ich znacznie więcej – szczególnie w Niemczach, w Anglii. W Londynie powstał nawet pierwszy sklep z roślinnymi zamiennikami sera – La Fauxmagerie.

Z.R.: Wybieram się tam na majówkę! I na pewno wezmę ze sobą nasze „serki”. Kto wie, może zaczniemy je sprzedawać za granicą?

Ulubione miejsca Wege Sióstr w Warszawie

Kochamy chodzić do Vegan Ramen Shop – to chyba nie wymaga komentarza! Kto nie zna, ten po prostu musi iść i spróbować. Jeśli mamy ochotę na pizzę, idziemy do Quatro Piatti – małej restauracji na Mokotowie. Nie jest to lokal wegański, ale można tam zjeść marinarę, która z założenia jest bez sera i mięsa. Wspaniała atmosfera i przemiły właściciel – rodowity Włoch. Uwielbiamy też falafele ze sklepiku przy meczecie na ulicy Powsińskiej w Warszawie.

Na deser zwykle idziemy do Wegeguru – kochamy ich ciasta! No i można tam kupić nasze sery!

Adresy ulubionych miejsc Wege Sióstr:

  • Vegan Ramen Shop

    Saska Kępa:

    ul. Finlandzka 12 a, Warszawa

    Mokotów:

    ul. Kazimierzowska 43, Warszawa (wejście od ul. Różanej)

  • Quattro Piatti

    ul. Stępińska 2, Warszawa (Mokotów)

  • wegeguru

    ul. Marszałkowska 28, Warszawa

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!