Kukbuk
Kukbuk
lemoniada z jagodami

Co na upał? Fakty i mity

Dodaj do 'Przeczytaj później'

W sezonie letnim na wielu stronach poświęconych zdrowiu i żywieniu możemy znaleźć listy produktów, które mają nam pomóc radzić sobie z gorącem. Co mówi współczesna nauka? Czy rzeczywiście spożywanie określonych pokarmów i picie konkretnych płynów może nas ochłodzić?

Wykształcony polonista, niedoszły filozof, kucharz z powołania, dziennikarz w międzyczasie. W KUKBUK-u odpowiedzialny jest za kuchenne laboratorium, w którym bada przepisy na idealne potrawy.

Tekst: Tomek Zielke

Zdjęcie główne: Karly Gomez / unsplash.com

Opublikowano: 13 Czerwca 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 8 minut!

Co dzieje się z ciałem, kiedy robi się gorąco?

Kiedy zwiększa się temperatura otoczenia, dochodzi również do podwyższenia temperatury ciała i aktywowania naturalnych systemów regulacji temperatury. Ten bodziec wywołuje cały szereg reakcji, które mają przywrócić równowagę organizmu. Dochodzi między innymi do przyspieszenia tętna i rozszerzenia naczyń krwionośnych, które transportują gorącą krew w pobliże skóry, gdzie może dojść do rozproszenia ciepła – dlatego właśnie niektórzy ludzie w trakcie upałów robią się czerwoni. Gorąco jest szczególnie uciążliwe, a nawet niebezpieczne dla ludzi z chronicznymi chorobami, na przykład układu krążenia.

Temperatura ciała jest również obniżana przez pocenie się. Wszystko rozbija się o niesamowite właściwości wody i przemianę jej stanów. By zmienić się w parę, woda potrzebuje ogromnych nakładów energii, którą pobiera ze skóry, efektywnie ją chłodząc. Dlatego w warunkach utrudnionego parowania, na przykład kiedy nosimy nieoddychające ubranie lub kiedy wilgotność powietrza jest wysoka, tak dotkliwie odczuwamy gorąco. Kombinacja gorąca i wilgotności otoczenia może być niezwykle niebezpieczna. Kiedy natomiast nosimy przewiewne ubranie i jest sucho, parowanie jest przyspieszone, co wiąże się z większym komfortem oraz uczuciem chłodu. Chlapanie się wodą lub zwilżanie ciała mokrym ręcznikiem imituje pocenie się i miło nas orzeźwia.

Ta walka z gorącem może być wycieńczająca, nawet gdy jesteśmy nieaktywni. Wyobraźcie sobie zatem, jak bardzo zwiększają się wymagania wobec organizmu, jeśli w upale wykonujemy ćwiczenia lub pracę fizyczną. Ćwiczenia przyspieszają metabolizm, a przez to zwiększają temperaturę ciała, więc musimy walczyć zarówno z gorącem z otoczenia, jak i z własnego wnętrza. 

W walce z temperaturą pomaga dobra kondycja – ludzie z wysoką wydolnością lepiej radzą sobie z regulowaniem temperatury niż typowe piecuchy i lwy kanapowe, zwłaszcza w przypadkach wyższej aktywności, na przykład w trakcie wycieczek w góry czy intensywnego zwiedzania. To jeden z powodów, by w sezonie zimowym zadbać o formę na lato.

Nie powinniśmy również lekceważyć okresu aklimatyzacji, w którym nasze ciała przyzwyczajają się do wysokich temperatur i uczą radzić sobie z nimi w optymalny sposób. Wyjazd na wakacje bywa szokiem dla organizmu – chłodne, klimatyzowane wnętrza zastąpione zostają gorącymi plażami i skwierczącym słońcem. Nie można się dziwić, że pierwsze dni urlopu mogą być uciążliwe. Później jednak, po przejściu procesu aklimatyzacji, robi się dużo lepiej. W początkowych dniach warto dozować przebywanie na słońcu oraz ograniczać nadmierny wysiłek.

fot. Pradeep Javedar / unsplash.com

Co pić w trakcie upałów?

Intensywne pocenie wiąże się z utratą wody, czasami bardzo poważną, dochodzącą w ekstremalnych sytuacjach, kiedy jest gorąco i sucho, nawet do 2-3 litrów na godzinę. I chociaż większość z nas nie będzie się tak pocić, to warto mieć przy sobie butelkę z wodą i popijać, kiedy poczujemy taką potrzebę – na szczęście poziom wody w organizmie jest dobrze regulowany i wcale nie jest prawdą, że pragnienie pojawia się, kiedy jesteśmy już odwodnieni . Niestety, nie ma uniwersalnych wytycznych – zapotrzebowanie na wodę będzie różnić się znacznie w zależności od masy ciała, aktywności, temperatury, wilgotności powietrza. Płyny można uzupełniać, spożywając dowolne napoje niealkoholowe, także herbatę i kawę. Uważajmy na siejących ferment internetowych szamanów, próbujących nam wmówić, że powinniśmy pić tylko wodę destylowaną ze względu na jej rzekomą czystość – takie zachowanie może doprowadzić do utraty minerałów i zaburzyć gospodarkę elektrolitów. Nie szarżujmy z ilością wypitej na raz wody, pochłonięcie kilku litrów na zapas również może zaszkodzić – zdarzały się przypadki śmierci wskutek przewodnienia.

W walce z temperaturą pomaga dobra kondycja – ludzie z wysoką wydolnością lepiej radzą sobie z regulowaniem temperatury niż typowe piecuchy i lwy kanapowe, zwłaszcza w przypadkach wyższej aktywności, na przykład w trakcie wycieczek w góry czy intensywnego zwiedzania. To jeden z powodów, by w sezonie zimowym zadbać o formę na lato.

fot. Priscilla Du Preez / unsplash.com

Kilka lat temu głośno było o badaniach przeprowadzonych na Uniwersytecie w Ottawie przez Olliego Jaya i kolegów, według których picie gorących napojów miałoby lepiej schładzać organizm niż picie zimnych odpowiedników. Wytłumaczenie tego nieintuicyjnego rezultatu jest następujące: zimne napoje, kiedy je spożywamy, dają wrażenie ochłodzenia, ale tak naprawdę słabo chłodzą, bo redukują pocenie się. Gorące napoje natomiast powodują intensywne pocenie i w efekcie skuteczniej ochładzają organizm, nawet jeśli wydaje nam się, że nas rozgrzewają. Jak mówi jednak sam autor badania, nie znaczy to, że powinniśmy zastąpić lemoniadę gorącą herbatą. Zaobserwowana różnica nie była znaczna, a eksperyment został przeprowadzony w specjalnych warunkach – na uczestników skierowane były wiatraki, które umożliwiały kompletne odparowanie potu, przez co chłodzenie było wyjątkowo efektowne. Okazuje się, że rodzaj napoju nie ma aż takiego wpływu na chłodzenie: zamiast głowić się nad wyborem, lepiej po prostu pić to, na co mamy ochotę, przede wszystkim wodę, nie wystawiać się na działanie słońca i nie przemęczać.

Okazuje się, że rodzaj napoju nie ma aż takiego wpływu na chłodzenie: zamiast głowić się nad wyborem, lepiej po prostu pić to, na co mamy ochotę, przede wszystkim wodę, nie wystawiać się na działanie słońca i nie przemęczać.

Co jeść w czasie upałów?

Czy jedzenie może wpływać na to, jak organizm funkcjonuje w czasie upałów? Może nam się wydawać, że mieszkańcy ciepłych krajów mają jakieś sekrety żywieniowe, które pomagają im radzić sobie z gorącem. Prawda jest jednak taka, że to, co się je w danym kraju, podyktowane jest po prostu kulturą kulinarną oraz lokalną dostępnością produktów i niekoniecznie musi wynikać z problemu radzenia sobie z klimatem. Dla mnie ogromnym zaskoczeniem było to, że w rozpalonym w lecie Neapolu je się tak dużo ciężkich, smażonych rzeczy – po obiedzie złożonym z ziemniaczanych krokietów w panierce oraz smażonej na głębokim oleju pizzy ledwie poruszałem się po skąpanym w słońcu mieście. Zwyczaje mogą znacznie różnić się w zależności od miejsca, które odwiedzamy, i raczej nie ma jednoznacznie dobrej diety na upały.

Napoje chłodźące

fot: Emily Webster / unsplash.pl

Warto dodać, że ciepło jest generowane przez sam proces trawienia, po obfitym posiłku temperatura ciała może wzrosnąć nawet o 1 stopień Celsjusza. Najwięcej ciepła generują produkty bogate w białko, a więc mięso, nabiał, strączki. Nic dziwnego, że latem zastępujemy te produkty owocami i warzywami. Zresztą kiedy jest gorąco, mamy stłumiony apetyt i spożywamy mniej jedzenia. Nie jest to niebezpieczne ani niezdrowe, jeśli nie jesteśmy zmuszeni do ciężkiej pracy, która wymagałaby podwyższonej podaży kalorii. 

Ogólnie gorący klimat nie wymaga jakiejś szczególnej diety: w większości przypadków nie są wymagane wyższe ilości witamin czy makroskładników niż te zawarte w normalnej, zrównoważonej diecie. Potencjalnie mogą się pojawić problemy z niedoborem sodu, kiedy pocenie jest wyjątkowo obfite, ale w przypadku reszty minerałów raczej nie ma takiego problemu, jeśli jemy wystarczająco dużo owoców i warzyw. Nie przejmujmy się więc nadmiernie tym, co mamy na talerzach, tylko korzystajmy z życia, pamiętając o ochronie przed słońcem, aklimatyzacji i uzupełnianiu płynów. Nie zapomnijmy również o klimatyzacji, która może uratować życie. Dosłownie.

 

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!