Kukbuk
Kukbuk
Meczet w Bejrucie

Bejrut: co i gdzie zjeść

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Antyczne zabytki, przepiękne plaże i imponujące góry – Liban ma wiele do zaoferowania przyjezdnym. Jednak najważniejszym powodem, dla którego warto się tam wybrać, jest kuchnia.

Opublikowano: 26 Listopada 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 13 minut!

Liban ma piękne plaże oraz imponujące góry, w których zimą z powodzeniem można szusować na nartach. Nie brakuje tam również zabytków z czasów Rzymian, będących w lepszym stanie niż niejedne ich europejskie odpowiedniki. W pozostałościach antycznych lasów kryją się cedry pamiętające jeszcze czasy starożytnego Egiptu. Do tego znajduje się tu jedna z najwspanialszych jaskiń świata – Jeita, która zachwyci nie tylko speleologów. Z kolei gwiaździste place i szerokie aleje Bejrutu przywodzą na myśl Paryż, a imponujący meczet Mohammeda Amina kojarzy się ze Stambułem. Jednak najważniejszym powodem, dla którego warto odwiedzić Liban, jest kuchnia, należąca do najsmakowitszych w tym rejonie świata. W dodatku stoją za nią przemili ludzie.

Ruchomy stragan ze świeżymi daktylami w Bejrucie

Libańska kuchnia należy do najsmakowitszych w tym rejonie świata

Wyjątkowość kuchni libańskiej wynika z bogactwa świeżych warzyw, które kraj zawdzięcza żyznym glebom i śródziemnomorskiemu klimatowi – wyjaśnia Tania, szatkując natkę pietruszki na tabbouleh, które jest symbolem lewantyńskiej kuchni, a do tego bombą witaminową. – Ogromnie ważna jest prostota. Smaki w naszej kuchni wynikają z samych składników, a nie skomplikowanej obróbki czy dodatku mocnych przypraw – dodaje mama Tani, Joelle, podczas domowej lekcji gotowania w ich bejruckim M3. By podkreślić smak dań, dodaje się do nich sól, sok z cytryny oraz świeżą oliwę, która nadaje potrawom balsamiczny posmak. Z innych przypraw wykorzystuje się jeszcze czarny pieprz, ziele angielskie i cynamon, które tworzą libańską „trójcę” – wszystkie stosuje się jednak dyskretnie i dość rzadko.

Chleb do wszystkiego

Kolacja u rodziny Tani potwierdza jeszcze inną cechę wyróżniającą kuchnię libańska, czy szerzej lewantyńską – posiłek składa się z różnorodnych mezze, czyli sałatek, past i innych smakołyków. Każde z nich nabiera się cienkimi płatami chleba, bez którego trudno wyobrazić sobie lokalną kuchnię. Kupuje się go zazwyczaj w pobliskiej piekarni, choć w samym Bejrucie o to niełatwo. Podczas wspólnych posiłków zawija się w niego grillowane mięsa wraz z piklami i humusem, falafele, jogurty, sery, a nawet chałwę. Także narodowy deser, zapiekany na słodko ser nabulsi, podaje się w chlebie (choć w tym przypadku jest to raczej miękka bułka przypominająca tę do hamburgera). Trudno się dziwić, że w niektórych arabskich dialektach chleb jest nazywany życiem (esh).

W chleb zawija się grillowane mięsa wraz z piklami i humusem, falafele, jogurty, sery, a nawet chałwę

Nie powinno zatem dziwić, że Libańczycy zazwyczaj są przy kości. Szczupła sylwetka nie jest tu szczególnie ceniona. Mieszkańcy żyją z dnia na dzień i skwapliwie korzystają z każdej okazji do zaznania przyjemności. Zamożniejszym, których jest tu wcale niemało, obca jest północnoeuropejska powściągliwość i oszczędność. Jeśli auto, to z najwyższej półki, stroje – od najlepszych projektantów. Architektonicznych cacek może pozazdrościć niejedna europejska stolica. Stąd również jedzenie musi być prawdziwą ucztą – jakby jutro nie istniało. W końcu nikt nie wie, jak długo potrwa pokój i dobrobyt.

Tradycyjna piekarnia w Bejrucie

Idąc w odwiedziny do Libańczyków, przygotujcie się na niekończącą się biesiadę złożoną z mezze oraz mięsnych lub rybnych dań prosto z grilla. Podobnie jest w restauracji, w której same przystawki wystarczyłyby za cały posiłek. W praktyce jednak są tylko wstępem do uczty, do której podaje się dobre lokalne wino.

Klasyczny zestaw mezze w Bejrucie

Dzielnica Gemmayzeh 

Najlepszym miejscem do odkrywania bogactwa lokalnej kuchni jest kosmopolityczny Bejrut. Pasjonująca mieszanka architektoniczna z jednej strony kontrastuje z błękitem Morza Śródziemnego, z drugiej – z wyniosłymi szczytami gór Liban. Na poszukiwanie najlepszych restauracji najlepiej wybrać się do dzielnicy Gemmayzeh. Wśród nadgryzionych zębem czasu i zniszczonych przez wojny kamienic znajdują się modne restauracje, które wyglądem przypominają bardziej Manhattan niż Bliski Wschód. Wybieramy jedną z nich – El Denye Hek.Na rozległym tarasie zamawiamy mieszankę dań libańskich i ormiańskich. Po chwili maczamy chleb w bakłażanowej paście mutabalo intrygującym dymnym aromacie. Towarzyszą jej idealnie kremowy humus oraz tabbouleh. Kolejne kęsy, podobnie jak tubylcy, nabieramy rwanymi płatami chleba.

Na poszukiwanie najlepszych restauracji najlepiej wybrać się do dzielnicy Gemmayzeh

W czasie posiłku przypominają nam się zajęcia z gotowania u Tani, podczas których wyjaśniała nam tajemnicę wybornego smaku libańskich past. Mutabal zawdzięcza swój dymny aromat nie wędzeniu, ale wcześniejszemu opalaniu bakłażana bezpośrednio nad ogniem. Ponieważ tutejsze bakłażany wielkością zbliżają się do melona, nawet po porządnym opaleniu pozostaje mnóstwo delikatnego miąższu, dlatego później w moździerzu wyrabia się z resztek delikatny krem bakłażanowy. Jego właściwą konsystencję gwarantuje dodanie pasty sezamowej tahini, która w tym rejonie świata jest o wiele rzadsza niż w Europie. Tahini dodaje się również do tutejszego humusu – dzięki niej jest on niezwykle gładki. Po wyrobieniu podaje się go najczęściej z soczystymi kawałkami baraniny i prażonymi migdałami. 

Klopsy Kibeh z chlebem

Spośród niezliczonych mezze najbardziej zachwyca nas lebanese manteh – bakłażan zapiekany z czosnkowym jogurtem, w którym znajdują się delikatne mięsne pierożki, oprószone prażonymi migdałami i skropione wiśniowym sokiem. Wyjątkowo bogata przystawka smakuje wyśmienicie – z powodzeniem wystarczyłaby na danie główne. Równie doskonały jest kors kebbeh, czyli pieczone w głębokim tłuszczu klopsy kibbeh z chrupiącą skorupką i delikatnym nadzieniem z orzeszków piniowych. Klopsy idealnie komponują się z kwaskową sałatką z soczewicy, dla której koniecznie trzeba odwiedzić restaurację. Za namową kelnera decydujemy się również na swojsko brzmiące ziemniaki. Pokrojone w kostkę batata harra są zapiekane z czosnkiem i oprószone świeżą kolendrą. Ich smak zmienia nasze postrzeganie pospolitego kartofla – dzięki subtelnemu wykorzystaniu ziół i ciekawemu łączeniu smaków zwyczajne dania przemieniają się w kulinarne cuda.

Spośród niezliczonych mezze najbardziej zachwyca nas lebanese manteh – bakłażan zapiekany z czosnkowym jogurtem

Kulturowy tygiel 

Wyjątkowa mieszanka kultur i różnorodność produktów wynikająca z żyznej gleby sprawiają, że w Libanie potrawy zachwycają smakiem. Tutaj na jednym stole znajdziemy arabski chleb z tureckim jogurtem i prażonymi migdałami, sąsiadujący z ormiańskimi pierożkami czy sałatką z granatem, orzeszkami pinii z dodatkiem daktyli. Nie brakuje nawet francuskiego flanu na deser. Z trudem pałaszujemy zamówione bez umiaru aromatyczne drobiowe szaszłyki taouk oraz mielone szaszłyki kafta. Zmęczone obżarstwem trzewia ratujemy szklaneczką anyżowego araku. Syci i radośni, dajemy się pochłonąć atmosferze najbardziej rozrywkowej ulicy Bejrutu, gdzie młodzież sączy efektowne drinki, w niczym niepasujące do naszych wyobrażeń o tej części świata.

Legendarny Falafel Freiha

W końcu jednak opuszczamy modną część miasta, by wybrać się na zwiedzenie legendarnych miejsc. Na niezwykłą wyprawę zabiera nas rodowita mieszkanka Bejrutu, Marie-Emmanuelle. Wycieczkę rozpoczynamy od najsłynniejszego falafela – w lokalu Falafel Freiha. Tutejsze warzywne klopsy w niewielkim stopniu przypominają te znane nam z europejskich restauracji.

Smak drobnych kulek, zdecydowanie subtelniejszy, kontemplujemy, zawijając je w chleb z dodatkiem sosu tahini, liśćmi mięty oraz piklami z ogórka. Chciałoby się wrócić po kolejną porcję, ale wzrok przewodniczki przypomina nam, że to dopiero początek wycieczki. Po przeciwległej stronie ulicy przyciąga wzrok elegancka witryna cukierni Douaihy. Zamawiamy serowe kanapki kunafa (knefe), którymi Libańczycy lubią rozpoczynać dzień. W przeciwieństwie do pełnych chrupiących pistacji ciastek karabin serowe kanapki wydają nam się przyciężkie i raczej nie staną się naszym śniadaniowym przysmakiem. Po śniadaniu podążamy dalej śladem ulubionych miejsc mieszkańców Bejrutu. Po krótkim spacerze docieramy do Lala Chicken. Tutaj zachwycają nas kawałki soczystej piersi kurczaka z grilla, zawinięte w chleb i podane ze świeżym sosem czosnkowym oraz piklami. 

Malownicze zakątki restaurcyjnej dzielnicy Gemmayzeh

Tutejsze warzywne klopsy w niewielkim stopniu przypominają te znane nam z europejskich restauracji

Po dłuższym spacerze barwnymi ulicami miasta, którymi rowery oraz obdarte dacie i peugeoty jeżdżą tuż obok lamborghini i maclarenów, docieramy do innego kultowego miejsca. Fern Ghattas oferuje lokalną wersję pizzy – chrupiący cienki placek manoushe podaje się tutaj z popularną w krajach arabskich mieszanką przypraw za’atar. Podobnie jak inne opcje fastfoodowe miasta, libańska pizza podana z orzeźwiającym jogurtem labneh wprawia nas w zachwyt.

Przemierzywszy najważniejszą ulicę restauracyjną Bejrutu, docieramy do dzielnicy armeńskiej, mieszczącej się po drugiej stronie rzeki. Niestety, najsłynniejsza ormiańska restauracja, Varouje, jest wypełniona po brzegi gośćmi. Dlatego tylko zerkamy na wnętrze budzące skojarzenia z „Ojcem chrzestnym” i ruszamy dalej w drogę. Nieco dalej wpadamy do jednej z nielicznych tradycyjnych piekarni w mieście. Roześmiany piekarz częstuje nas wybornym chlebem markoukczarnuszką. Tuż obok córka z ojcem rybakiem podają chleb wypełniony świeżo usmażonymi anchois, które także smakują znakomicie. Na zakończenie armeńskiej przygody przeprawiamy się na rowerach przez pieczołowicie odbudowane centrum Bejrutu do niepozornej piekarni Ichkhanian. Tutaj niezmiennie od ponad 70 lat serwowane są świetny placek lahmadżun oraz mięsne pierożki manti, podawane na tacach, polane gęstym jogurtem i skropione pikantną oliwą.

Chez Pepe w Byblos

Jeśli to dla was mało, proponuję wyjechać z Bejrutu. Poza stolicą można się załapać na prawdziwą ucztę z mezze i mięsem prosto z grilla – dodaje nasza przewodniczka. Na kolejny posiłek wybieramy się do Chez Pépé w Byblos, a malownicze miasta, przypominające greckie nadmorskie miejscowości, zostawiamy na kolejny weekend. Jednak już teraz wiemy, że renoma kuchni libańskiej jest w pełni zasłużona, a Liban to najlepsze miejsce na skosztowanie wyśmienitej kuchni Lewantu.

Sałatka tabbouleh

Przepis na domowę sałatkę tabbouleh Tani

Składniki: 

  • cebula 1 sztuka
  • pomidor 1-2 sztuki
  • natka pietruszki 1 pęczek 
  • kasza bulgur 1 łyżka
  • mięta kilka listków 
  • oliwa do smaku 
  • sok z cytryny według uznania 
  • sól do smaku 
  • pieprz do smaku

Krok 1.

Cebulę siekamy, pomidory kroimy w kostkę, natkę pietruszki myjemy, osuszamy, a następnie bardzo drobno szatkujemy.

Krok 2.

Kaszę bulgur rozdrabniamy w blenderze.

Krok 3.

Wszystkie składniki sałatki delikatnie mieszamy, doprawiamy solą i pieprzem.

TIP 1. Smak i wygląd sałatki zależą w dużej mierze od poprawnego poszatkowania natki pietruszki. Trzymając pęczek w dłoni, odkrawamy większą część łodyżek natki, a następnie gęsto szatkujemy liście, począwszy od strony łodyg. Aby uniknąć zbytniego rozdrobnienia i puszczenia soku, nie używamy blendera i nie szatkujemy natki powtórnie. 

TIP 2. Jeśli chcecie wziąć udział w domowym kursie gotowania z Tanią i jej mamą, a przy okazji zobaczyć, jak żyją na co dzień mieszkańcy Bejrutu, wystarczy zarezerwować lekcję na portalu TripAdvisor. Wyszukacie ją pod hasłem: „Lebanese cooking class in Beirut with a local family”.

Krojenie natki na tabouleh w kuchni Joelle i Tani

Restauracje

El Denye Hek

Armenia Road w restauracyjnej dzielnicy Gemmayzeh, to samo wejście co do klubu FABRK, pierwsze piętro.

Lokal oferuje jedno z bogatszych menu w mieście. Wszystko tu dobrze smakuje, a ceny są rozsądne. Dodatkowo restauracja ma taras na dachu, z którego można podziwiać miasto.  

Le Bistro

Phoenician Street, naprzeciwko Radisson Blue.

Libańskie klasyki w bardzo rozsądnych cenach (bez alkoholu).

Onno

Restauracja ormiańska z bogatym i ciekawym menu. Działa w kilku miejscach w Bejrucie. 

Em Nazih

Pasteur Street, w głębi pasażu prowadzącego z głównej ulicy.

Odpowiednik baru mlecznego, idealny dla imprezowiczów (czynny do czwartej rano). Przyzwoite dania kuchni libańskiej na każdą kieszeń. 

Le Chef

Gouraud Street

Domowe jedzenie i codziennie zmieniające się menu z rozsądnymi cenami. 

Mayrig

282 Pasteur Street

Wykwintne dania kuchni libańsko-ormiańskiej. Idealne na romantyczne wieczory. Restauracja ma patio z ogrodem. 

Varouje

Zaułek Bourj Hammoud

Legendarna ormiańska restauracja w dzielnicy, która atmosferą przywołuje wspomnienia o Bejrucie sprzed wojny. Lokal serwuje dania według uznania szefa kuchni. Zalecana jest rezerwacja telefoniczna: +961 3 882 933. Nieczynne w niedziele. 

Kahwet Al Franj

Pierre Gemayel Street, na prawo tuż po wyjściu z Armenia Road

Klubokawiarnia dla hipsterów. Świetne domowe jedzenie podawane w miłej atmosferze.

Piekarnie, cukiernie i fast food:

Ichkhanian Bakery

Hussein Beyhum Street

Armeńska piekarnia słynąca z pysznych placków lahmadżun. Czynna do piętnastej.

Fern Ghattas

Gouraud Street, naprzeciw kościoła Świętego Antoniego

Podają tu świetne placki manoushe i inne szybkie przekąski. W tygodniu lokal jest czynny do piętnastej, w weekendy – do dwunastej. Najlepiej być co najmniej 30 minut przed zamknięciem.

Douaihy

Plac Sassine

Dobrze zaopatrzona cukiernio-kawiarnia, czynna do północy.

Falafel Freyha

Al Salam Street, w pobliżu placu Sassine

Doskonałe kanapki z falafelem.

Lala Chicken

Mar Louis Street

Pyszne kanapki z kurczakiem i sosem tahini.

Reklama

Poza Bejrutem:

Restauracje blisko Bejrutu

Chez Pépé, Byblos

Gargantuiczne zestawy dań kuchni libańskiej. Nietanie, ale warto.

Noclegi blisko Bejrutu

Jiyeh Marina Resort Hotel & Chalets

Atrakcyjna opcja noclegowa dla zmotoryzowanych, około 40 minut na południe od Bejrutu. Spokój, sympatyczna plaża i dobra restauracja w zestawie. 

Cezar’s guest house

Nocleg na farmie ekologicznej tuż obok legendarnego lasu cedrowego Barouk. Świetne domowe śniadania i lokalne potrawy przyrządzane przez wiejskie gospodynie (po wcześniejszym zamówieniu). Opcja dla zmotoryzowanych. Rezerwacje przez popularne portale lub telefonicznie: +961 76 711 811.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka