Kukbuk
Kukbuk

SZAMPAŃSKIE SERCE WARSZAWY

Rozmowa z Andrzejem Sternickim, kreatorem i właścicielem restauracji „U Wieniawy”Restauracja „U Wieniawy” jest jednym z 15 miejsc na świecie, gdzie koneser szampana zetknąć się może z najcenniejszym obiektem swego pożądania.

Tekst: redakcja

zdjęcia: materiały prasowe 

Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 3 minuty!

Restauracja „U Wieniawy” dołączyła do ścisłej elity szampańskiego świata, ma pan poczucie spełnionej misji?

Czuję przede wszystkim, że spełnia się jedno z moich marzeń zawodowych, ale i osobistych. Szampan to moja pasja, a posiadać La Table Plénitude de Dom Pérignon, oznacza dostąpić najwyższych szampańskich wtajemniczeń. Jestem też niezmiernie dumny, że za sprawą restauracji „U Wieniawy” dostąpią go także nasi goście. Kreowałem to miejsce jako emanację dobrej przeszłości w polskiej kulturze i wzruszam się w chwili, gdy otwiera się w nim ważny rozdział w polskiej historia szampana.

Pora wyjaśnić cóż to za „czarujący la Table” czyli stół, wokół którego  można zasiąść „U Wieniawy”

Nie tylko zasiąść, ale  czerpać z jego bogactwa. La Table Plénitude de Dom Pérignon to przede wszystkim fenomen artystycznego rzemiosła, stworzony by godnie służyć ukazaniu innego arcydzieła, jakim jest jego zawartość, czyli kolekcja najwyższej jakości szampana. W wersji Table Plénitude jest ich na świecie piętnaście, ale nie tylko liczba przesądza o wyjątkowości dzieła, bowiem każdy z tych przedmiotów nosi indywidualne cechy, począwszy od drewna, na zdobieniach kończąc. 

Mamy zatem do czynienia z dziełem sztuki?

Jak najdosłowniej. Nieprzypadkowo, zanim trafi do gości „Wieniawy”, będzie prezentowany w Domu Aukcyjnym Desa-Unicum jako dzieło sztuki użytkowej par excellence. 

Dziś w sztuce emocje rozpalają przede wszystkim pieniądze...

Cena o pięknie nie przesądza, ale owszem, unaocznia wartość maestrii twórców, w tym wypadku szacuje się ją na około milion złotych.

To chyba jeden z najodważniejszych zakupów na polskim rynku gastronomicznym.

Uważam, że przyszłość jest warta odwagi.

Zajrzyjmy do wnętrza, co się kryje w ten nadzwyczajnej oprawie?

Z odrobiną przekory można powiedzieć, że jest tam zawarta słoneczna przeszłość,  czyli przekrój przez niemal pół wieku historii Dom Pérignon, ukazujący trzy etapy dojrzewania szampana (tzw. plénitudes), od win vintage aż po bardzo rzadkie osiągnięcia typu P2 i P3. Przez większość prezentowanego półwiecza ducha winnicy ucieleśniał Richard Geoffroy, najwybitniejszy Chef de Cave Dom Pérignon. Z jego pracy zrodziła się idea degustacji perspektywicznej, oznacza to obcowanie z winem starannie wyselekcjonowanym, a następnie osiągającym paletę najdoskonalszych cech w perspektywie co najmniej ćwierć wieku, podzielonej na trzy etapy dojrzewania w osadzie. 

Brzmi to nieco czarnoksięsko.

Ta „czarna magia” niebawem rozjaśni się, przynajmniej dla tych, którzy zechcą się z nią zapoznać „U Wieniawy”. Przyznaję, będzie to zjawisko w jakimś sensie nadprzyrodzone, porównywalne ze spotkaniem ducha – ale dobrego! Bo proszę sobie wyobrazić, że dotąd z najcenniejszej plénitudes 3 trafiały do Polski najwyżej dwie butelki. My otrzymaliśmy ich dwadzieścia. To jest naprawdę przełom w kulturze szampana w Polsce.

Oznacza to, że duch genialnego mnicha z Szampanii objął pieczę nad Warszawą?

Często zwiedzam gastronomiczny świat z zawodowego obowiązku, ale zdarzają się w tych podróżach miejsca, z których w pewnym sensie się nie wraca. Do takich należy opactwo Świętego Piotra z Hautvillers w Szampanii. Zostawiłem tam kawałek serca, być może w zamian otrzymałem duchową protekcję Dom Pérignona i goście Wieniawy też zaznają jego życzliwości. Na pewno otwiera się w Warszawie nowa era obcowania z nadprzyrodzoną mocą, która drzemie w znakomitym szampanie.

Materiał powstał we współpracy z restauracją "U Wieniawy".

Sprawdź też:

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

Koszyk