Kukbuk
Kukbuk
co kupić na wyprzedaży garażowej

Loppis. Zakupy po szwedzku

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Jeśli uwielbiasz skandynawski design i chcesz, by twój stół, twoja kuchnia czy twój dom wyglądały lepiej od tych w magazynie wnętrzarskim, naucz się jednego słowa po szwedzku i kieruj się nim w trakcie wyjazdu na północ.

Tekst: Monika Ratajczyk

Zdjęcia: Monika Ratajczyk

Opublikowano: 6 Czerwca 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 3 minuty!

Czym jest "loppis"?

Loppis pochodzi od słowa loppa czyli pchła i oznacza wyprzedaż garażową. To wydarzenie, na które wszyscy czekają – miejsce spotkań i rozmów o skandynawskim designie i modzie, dodatkowo doskonale wpisujące się w ekologiczny styl życia Skandynawów. Bo dzięki tutejszym pchlim targom Szwedzi nie wyrzucają niepotrzebnych im rzeczy, ale dają im szansę na drugie życie.

szwedzka wyprzedaż garażowa
szwedzka wyprzedaż garażowa

Wśród staroci, jakie wystawia się tu na sprzedaż, można znaleźć prawdziwe skarby. Vintage dekoracje do domu? Proszę bardzo. Stare drewniane meble? Tak jest. Ubrania, zabawki, książki?  Oczywiście. Ale mój  największy entuzjazm na loppis wzbudzają sprzęty kuchenne – wytęż wzrok a może uda Ci się wyszperać oryginalną szwedzką zastawę obiadową sprzed kilku dekad, serwis kawowy czy posrebrzaną paterę. A może upolujesz obrus w piękne skandynawskie wzory czy oryginalny świecznik, który stanie się ozdobą twojego stołu.

co przywieźć ze szwecji
szwedzki design

Przygotuj się na loppis - gdzie je znaleźć?

Brzmi zachęcająco, prawda? W takim razie przechodzimy do działania. By przy najbliższej wizycie w Szwecji przyjemne połączyć z pożytecznym wpiszcie w wyszukiwarce hasło loppis i miasto, do którego się wybieracie lub wejdźcie na stronę www.svenskaloppisar.se i znajdźcie najbliższy okoliczny targ. Przed wyprawą warto poczytać co nieco o skandynawskim designie, żeby w gąszczu przedmiotów umieć dostrzec prawdziwą perełkę. Aby skarby miały szansę trafić pod wasz dach, koniecznie weźcie ze sobą gotówkę albo pobierzcie aplikację Swish payments, z której dziś korzysta już większość wystawiających. Przygotujcie się też na nieoczekiwane – znaleziska, których zupełnie nie szukaliście, ale w których nie sposób się nie zakochać – niemal na pewno takie niespodzianki wrócą z wami do domu.

szwedzki design

Plan polowania

Kiedy już dotrzecie na loppis, rozejrzyjcie się za porcelaną marki Rörstrand, czyli wytworami z najstarszej szwedzkiej manufaktury. Wyróżniają ją kobaltowe wzory i kwiaty. Jeśli uwielbiacie estetykę lat 50, Rörstrand powinno trafić w wasze gusta, bo ta dekada była czasem prężnego rozwoju firmy. Powstała wtedy między innymi słynna zastawa Mon Amis, która dziś jest jednym z symboli Szwecji. Ja na razie poluję na Rörstrand bezskutecznie, ale nie tracę nadziei – w końcu to dzięki niej odwiedzamy wszelkie garażówki.

szwedzka wyprzedaż garażowa
gdzie znaleźć szewdzkie garażówki

Wypatrujcie też miedzianych dodatków do kuchni. Garnuszki i rondelki musiały być tu jakiś czas temu modne, bo są dość częstym wyprzedażowym okazem. Widząc naczynie o przyjemnym dla oka kształcie, kupujcie i bez obawy, że stłucze się w drodze, zabierzcie do domu. W najgorszym wypadku posłuży jako osłonka do kwiatów.

Wśród morza przedmiotów nie przegapcie tych z najsłynniejszej szwedzkiej sieci meblowej. Zwłaszcza kolekcjonerskich rzeczy z lat 90-tych, 80-tych a jeśli będziecie mieli szczęście – z jeszcze wcześniejszych dekad.

szwedzka wyprzedaż garażowa
szwedzka wyprzedaż garażowa

Koszty przyjemności

Ceny na loppis zaczynają się od 10-20 koron, czyli ok. 5-10 złotych. Za tyle kupiłam na wyprzedaży w Göteborgu kilka wazoników na kwiaty czy łyżki do sałaty. Najwięcej kosztował mnie ikoniczny, ręcznie strugany i malowany konik z Dalarna, który zgodnie z tutejszą legendą broni domu przed złymi duchami. Zapłaciłam za niego równo 60 koron (30 zł). To wyjątkowo mało – miałam szczęście. Górnej granicy cenowej nie ma. Wszystko zależy od stanu rzeczy, jej wieku i…nastroju sprzedającego. A także waszej cierpliwości do tego, by trochę się potargować.

szwedzka wyprzedaż garażowa

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!