Kukbuk
Kukbuk
nieznane miejsca w rzymie

Kulinarny Rzym dla wtajemniczonych – DZIEŃ 1

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Proponuję dwudniową przygodę. Zmysłowy, odprężający spacer po Rzymie. Razem odwiedzimy miejsca z pysznym jedzeniem oraz urokliwe, zabytkowe zakątki, o których wiedzą tylko nieliczni.

Tekst: Martyna Cybuch

Zdjęcia: Martyna Cybuch

Opublikowano: 18 Marca 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 4 minuty!

Dzień zaczniemy od słodkiego śniadania w iście rzymskim stylu. Wysiadając z metra na stacji Vittorio Emanuele, mamy już tylko kilka kroków do miejsca, o którym nie sposób nie wspomnieć. Pasticceria Regoli – dwa lata temu obchodziła 100-lecie istnienia. Już od we- jścia zniewala nas niebiański zapach.

Po lewej stronie znajduje się cukiernia, po prawej – kawiarnia. Kelnerzy i cukiernicy serwują Maritozzo – bułeczki, przekrojone i przeciągnięte kremową śmietaną. Podają je sobie przez malutkie, urokliwe okienko w ścianie, oddzielającej lokale. Un caffè e maritozzo – tego absolutnie nie pożałujecie.

Regoli to świetne miejsce na rozpoczęcie zwiedzania Wiecznego Miasta. Idąc dalej na wschód w stronę Palatynu, jednego z siedmiu wzgórz Rzymu, zobaczymy panoramę Koloseum i Forum Romanum, z zupełnie innej perspektywy niż na większości pocztówek. Przechodząc przez Circo Massimo, warto usiąść na chwilę na starej, kamiennej ławeczce by podziwiać widok na ruiny Terme di Caracalla.

Kolejne kroki doprowadzą nas do cudownego ogrodu pomarańczowego – Giardino degli Aranci na wzgórzu Awentyn. Stąd roztacza się przepiękna panorama miasta. Wejścia do ogrodu strzeże fontanna del Mascherone di Santa Sabina – zdobi ją twarz z groteskowym grymasem i krzaczastymi brwiami, wypluwając ze swych ust strumień lodowatej wody. Sam park jest idealnym miejscem na romantyczny spacer, lub odpoczynek w cieniu cyprysów i drzew pomarańczowych.

Idąc dalej, dojdziemy do słynnych drzwi projektu Piranesiego, prowadzących do ogrodu Zakonu Maltańskiego. Zwykle jest tam bardzo długa kolejka, każdy chce zerknąć przez dziurkę od klucza, by na własne oczy ujrzeć idealnie wykadrowaną kopułę bazyliki św Piotra.

taras widokowy, panorama rzymu, przewodnik

Następnie pójdziemy wzdłuż Tybru, kierując się w stronę Dzielnicy Żydowskiej. Po chwili, po prawej stronie, ujrzymy wysepkę Tyberyską. Prowadzą do niej dwa prastare mosty, pochodzące z I wieku przed naszą erą. Łączą one centrum miasta z Trastevere. Na lewo rozpościera się już Ghetto di Roma – miejsce, do którego trudno nie trafić. Znajduje się niemal w samym sercu Rzymu. To jeden z najbardziej klimatycznych zakątków – pełen kawiarni, restauracji i piekarni żydowskich.

Jednym z miejsc, które mnie tam ściągnęło, jest malutka koszerna piekarnia znajdująca się na rogu piaza Costaguti i via del Portico d’Ottavia. Zwie się Pasticceria Boccione. To jedna z najstarszych rzymskich piekarni, wciąż świetnie prosperująca. Rodzina Limantani prowadzi ją od prawie 200 lat. Udało mi się poznać aż trzy jej pokolenia, w tym jedno, jeszcze ledwo sięgające lady, jednak bacznie obserwujące swoją babcię i mamę przy pracy. Piekarnia słynie między innymi z niebiańskiej Torta di ricotta z wiśniami lub czekoladą. Znajdziemy tam również tradycyjne ciastka pełne miodu, orzechów, rodzynek i migdałów. Prawdziwym przysmakiem jest jednak pizza ebraica, która z typową pizzą niewiele ma wspólnego. Jest to ciastko wyrabiane z mąki, tłuszczu i cukru, doprawiane marsalą z migdałami, orzeszkami pinii i kandyzowanymi owocami.

I tak oto nadszedł czas kolacji. Do Osterii De Memmo, która znajduje się zaraz obok piazza Navona, trafimy podążając wzdłuż Tybru, mijając stragany dla turystów. Najpierw usłyszymy gwar, a potem przez oszklone drzwi ujrzymy tłum gości, krzątających się kelnerów oraz krążącego między stolikami właściciela, który już od 40 lat, niezmiennie, każdego wieczoru wita przybyłych.

Karta dań przyprawia o zawrót głowy. Proponuję zacząć od przystawek, aby spróbować wszystkiego po trochu. Antipasti to półmiski pełne pyszności, od pulpetów zanurzonych w aromatycznym pomidorowym sosie, po wszelkiego rodzaju sery, sałatki i wędliny. Karczochy na sposób rzymski, marynowane papryki, cukinie, bakłażany i dużo, dużo więcej. Ociekające oliwą palce sięgają po kolejną kromkę chleba, by nie pominąć ani kropli sosu. Nawet gdy na stole brakuje już miejsca, przystawki wciąż napływają a stos półmisków przed naszymi oczami rośnie. Kto by się tym jednak przejmował!

Osteria oferuje również ręcznie robione pasty w klasycznych włoskich sosach. Najbardziej popularna to Amatriciana, przez wielu uznawana za najlepszą w Rzymie. Gdy zostanie wam jeszcze trochę miejsca na deser, skuście się na kawałek tortu z bezy i mascarpone, z wierzchu ozdobionego nitkami kremu kasztanowego, a w środku ukrywającego ich kandyzowaną postać. Pyszności! I tak oto, nasz pierwszy dzień dobiegł końca.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!