Kukbuk
Kukbuk
Kalabria, plaża Paradiso del Sub (fot. Olga Maj)

Kalabria (nie)odkryta

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Na samym czubku włoskiego buta leży region terra da scoprire, czyli „ziemia do odkrycia”. Tym mianem określa się Kalabrię – niezbyt znaną część Włoch, którą pomijają nawet przewodniki.

Opublikowano: 24 Października 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 7 minut!

W internecie również próżno szukać informacji o miejscowych perełkach. Tymczasem Kalabria ma mnóstwo do zaoferowania. Morze, rajskie plaże, góry, skąd można podziwiać niesamowite widoki, oraz kuchnię pełną smaków, o których nie da się zapomnieć jeszcze długo po powrocie z podróży. Co więcej, słonecznie jest tutaj przez 320 dni w roku. Dlatego każdemu, komu znudziły się popularne wakacyjne kierunki i kto wolałby odkrywać nieznane miejsca, polecamy ten region Włoch. Choć jest to najdalej wysunięta na południe część kraju, wcale nietrudno się tam dostać. Wystarczy polecieć do Lamezia Terme, a stamtąd wypożyczonym autem pozostaje już tylko ruszyć w nieznane.

Zdjęcie miasta Pizzo w Kalabrii z plażą (fot. Olga Maj)

Ukryte plaże

Gdyby Kalabria miała walczyć z innymi częściami Włoch o tytuł regionu z najpiękniejszymi plażami, bezsprzecznie zostałaby zwycięzcą. Nie brakuje tu niezwykłych widoków, krystalicznie czystej wody i dzikiej przyrody. My przedstawiamy nasze cztery ulubione plaże, idealne na odpoczynek wśród morskich fal.

Paradiso del Sub

Gdzie? Zambrone niedaleko Tropea

To dzika plaża nieopodal miasta Tropea. Uprzedzamy – nie jest łatwo się tam dostać. Najpierw trzeba znaleźć miejsce parkingowe, co nie jest proste. Później czeka was długi spacer krętymi ścieżkami i skalistym wybrzeżem, gdzie z pewnością nie sprawdzą się japonki. Po dotarciu na plażę rozpoczyna się poszukiwanie właściwego miejsca. O skrawek cienia jest tu trudno, dlatego polecamy zabrać ze sobą parasol. Oprócz stroju kąpielowego dobrze jest zaopatrzyć się w torbę z jedzeniem. Po pokonaniu tylu trudności będziecie chcieli spędzić na plaży cały dzień, a w pobliżu nie ma żadnego baru. Nie zapomnijcie także o masce do nurkowania. W końcu nie bez przyczyny włoska nazwa tego miejsca oznacza „raj nurka”. Paradiso del Sub to punkt obowiązkowy dla wszystkich, którzy lubią przygody i dziką naturę. Co więcej, gwarantujemy, że zdjęcia, które tu zrobicie, zaskoczą niejednego oglądającego.

Zdjęcie plaży Arco Magno w Kalabrii (fot. Olga Maj)

Spiaggia dell’Arco Magno

Gdzie? San Nicola Arcella

To kolejna propozycja dla miłośników dzikich plaż. Znakiem rozpoznawczym tego miejsca jest łuk skalny, pod którym znajduje się tajemnicza grota. Tutaj, choć nie ma problemu z zaparkowaniem auta, ponownie będzie was czekać długa droga do pokonania, nim dotrzecie do celu. Kiedy miniecie już kamienne schody i przejdziecie wąską ścieżką wśród skał, czekają was dwie plaże. Na mniejszej z nich nietrudno o miejsce i piękne widoki. Druga – nieco większa – jest zdecydowanie bardziej nasłoneczniona. Polecamy odwiedzić obie, zażyć orzeźwiającej kąpieli oraz utrwalić te chwile na zdjęciach. Moc atrakcji gwarantowana.

Lido Acquagrande

Gdzie? Na trasie między Scillą a Favazziną

Ta kameralna plaża znajduje się zaledwie kilka kilometrów od miasteczka Scilla, które można podziwiać z oddali podczas kąpieli w morzu. W przeciwieństwie do dwóch poprzednich miejsc na plażowiczów czekają tu leżaki z parasolami, prysznic oraz bar, który serwuje rewelacyjne przekąski. To właśnie na Lido Acquagrande jedliśmy słynne na całą Kalabrię friselle, czyli chrupkie pieczywo z tuńczykiem, mozzarellą, pomidorami, czerwoną cebulą, oliwkami, kaparami i ostrą papryczką, skropione oliwą. To niewątpliwie plaża dla osób, które cenią przede wszystkim wygodę. Niestety, niełatwo znaleźć tutaj miejsce parkingowe. Niemniej atmosfera i spokój, jakie tu panują, zrekompensują wszystkie problemy związane z podróżą.

Friselle z tuńczykiem, kaparami, pomidorami i czerwoną cebulą (fot. Olga Maj)

Tropea to jedna z najczęściej odwiedzanych plaż w Kalabrii.

Spiaggia di Tropea

Gdzie? Tropea

To jedna z najczęściej odwiedzanych plaż w Kalabrii. Roztacza się z niej widok na urokliwe, położone na wzniesieniu miasteczko oraz na słynny półwysep z sanktuarium – Santa Maria dell’Isola. W odróżnieniu od pozostałych plaż Spiaggia di Tropea jest rozległa i piaszczysta – niestety, za dnia zwykle oblegana przez tłumy turystów. Jeśli nie przepadacie za tłokiem, polecamy udać się tam dopiero, kiedy zacznie zachodzić słońce. Kąpiel w morzu z tak przepięknym widokiem z pewnością pozostanie w waszej pamięci na długi czas.

Plaża w Tropea o zachodzie słońca (fot. Olga Maj)
Ostre papryczki z Kalabrii na targu (fot. Olga Maj)

Cebula, papryczka, bergamotka i tartufo

Włoska kuchnia różni się diametralnie w zależności od regionu. Każdy z nich szczyci się jakąś wyjątkową potrawą lub produktami, które napawają mieszkańców dumą. Kalabria słynie przede wszystkim z czterech składników, których, będąc w tym regionie, grzechem byłoby nie spróbować.

Peperoncino, czyli ostra papryczka, i ’nduja

Kalabryjska kuchnia potrafi być ostra. Wszystko za sprawą papryczki, którą dodaje się tutaj do wielu dań, w szczególności do ’ndui. To rodzaj bardzo pikantnej kiełbasy o szczególnej konsystencji. Przygotowuje się ją z tłuszczu wieprzowego, do którego dodaje się peperoncino, sól i przyprawy. Kalabryjczycy lubią smarować ’ndują pieczywo i podawać to jako przekąskę. Często dodaje się tę kiełbasę do makaronów oraz pizzy. Co więcej, raz do roku w miasteczku Diamante odbywa się festiwal poświęcony peperoncino, o którym pisaliśmy tutaj. 

Granita o smaku bergamotki (fot. Olga Maj)

Bergamotka

Bergamotka to prawdziwa perła Kalabrii – kto jest na południu Włoch, nie może przejść obok niej obojętnie. Dzięki niezwykłemu zapachowi jest wykorzystywana na całym świecie do produkcji perfum. Jednak w Kalabrii docenia się ją również w kuchni. Dość gorzki i cierpki cytrus z dodatkiem cukru uzyskuje wyjątkowy smak. Dlatego polecamy skosztować granity o smaku bergamotki oraz lodów, które w upalny dzień przynoszą natychmiastowe orzeźwienie. Nam te cytrusowe desery posmakowały szczególnie w mieście Reggio Calabria – w lodziarni Gelato Cesare, która mieści się w charakterystycznej zielonej budce nieopodal nadmorskiego deptaku.

Cipolla rossa di Tropea, czyli czerwona cebula z Tropea

To nie jest zwykła cebula! Jej wyjątkowość wynika przede wszystkim z niepowtarzalnego smaku, w którym łączą się słodycz, kruchość i delikatność. Z tego względu jest ona chroniona specjalnym znakiem geograficznym. Każdy mieszkaniec Kalabrii doskonale zna cipollę rossę. Na wielu kuchennych ścianach wiszą zaplecione w warkocze pęki cebuli. Gospodynie domowe zwykle serwują ją na surowo, jako dodatek do sałatki. Tę najpopularniejszą przygotowuje się z pomidorów i cebuli z dodatkiem suszonego oregano i skrapia suto oliwą. Warzywo dobrze smakuje również po upieczeniu. Na ulicach Tropei czerwoną cebulę znajdziecie jeszcze w postaci krążków smażonych w głębokim tłuszczu, podawanych w papierowym rożku, z dodatkową cebulą na wierzchu, bo tej nigdy dość. Aby jednak dobrze poznać jej smak, spróbujcie koniecznie surowej. A jeśli chcecie podarować komuś słynną cebulę, kupcie słoik z cebulową marmoladą.

Orzeźwiające tartufo z czekoladą (fot. Olga Maj)

Tartufo di Pizzo, czyli lody tartufo z Pizzo

Mówiąc o lodach, nie sposób nie wspomnieć o słynnych tartufo. Nie mylcie ich z grzybami, bo nie mają z nimi nic wspólnego. Te lodowe kule pochodzą z Pizzo, które Włosi nazywają miastem lodów. Tartufo dostaniecie w każdej lokalnej lodziarni. My, żeby skosztować tego kalabryjskiego specjału, wybraliśmy się do legendarnego Baru Gelaterii Ercole, gdzie przepis na tartufo jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Dzięki uprzejmości wnuka właściciela zobaczyliśmy na własne oczy, jak tartufo są formowane i wypełniane klasycznym sosem czekoladowym z dodatkiem orzechów. Jeśli nie przepadacie za podobnymi połączeniami, nie martwcie się. Tartufo znajdziecie również w innych smakach.  

Chianalea

Kiedy będziecie w Kalabrii, koniecznie odwiedźcie Scillę. Są ku temu trzy powody. Pierwszy z nich to wspomniana już plaża Lido Acquagrande. Kolejnym jest bar San Francesco, w którym wypijecie wyśmienitą granitę lub zjecie lody z brioche. Ostatnim powodem jest malownicza dzielnica rybacka – Chianalea. Jej urok urzeka każdego. Wzdłuż wąskich, schodzących prosto do morza uliczek ciągną się urokliwe domy. Po drodze można spotkać rybaków łowiących ryby, z których największą popularnością cieszy się pesce spada, czyli miecznik. My polecamy spróbować go w panino con pesce spada, czyli w bułce. Szczególnie dobrze smakuje z food trucka Il Gourmet Vagabond w Reggio Calabria. Chianalea to także idealne miejsce na romantyczny spacer czy lampkę wina wieczorną porą.

Rybackie miasto Chianalea o popołudniu (fot. Olga Maj)

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka