Kukbuk
Kukbuk

„Jedni w sobotę wspinają się na skałki, a inni tłoczą soki”

Dodaj do 'Przeczytaj później'

W tygodniu pracują na etacie, weekend spędzają w tłoczni. Poznajcie Martę i Łukasza z Sadu Zaścianki – pasjonatów i laureatów drugiej edycji KUKBUK Poleca.

Tekst: Magda Malicka

Sad Zaścianki

Opublikowano: 8 Marca 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 3 minuty!

– Każde jabłko z osobna biorę do ręki, uważnie oglądam, myję. Do soku wybieram tylko te idealne, piękne, zdrowe owoce – mówi Marta Puchalska-Tupaj. – Mój tata się ze mnie śmieje i mówi, że to już przesada, ale takie mamy zasady. Bo nawet jedno obite jabłko może zepsuć smak soku.

Marta i Łukasz tłoczą soki z ekologicznych jabłek pochodzących z sadu założonego ponad 30 lat temu przez pana Stanisława, ojca Marty

Na początku był cydr

Marta i jej mąż Łukasz mieszkają i pracują w Warszawie. Każde z nich na etacie – ona prowadzi sklep internetowy, on zajmuje się architekturą IT. Jednak co piątek wsiadają do samochodu i pokonują ponad 200 kilometrów, by we wsi Zaścianki pod Białymstokiem cały weekend tłoczyć soki z jabłek. Wyselekcjonowane, uprawiane naturalnymi metodami owoce pochodzą z sadu założonego ponad 30 lat temu przez pana Stanisława, ojca Marty.

Na początku chcieli robić nie soki, ale cydry. Oboje bardzo interesowali się winami i serami, często bywali więc na branżowych targach. Na jednych z nich – pięć lat temu w Sandomierzu – poznali ludzi, którzy własnoręcznie wytwarzali cydr.

– Trochę im pozazdrościliśmy i też chcieliśmy spróbować – wspomina Łukasz Tupaj. – Zaczęliśmy więc tłoczyć w Zaściankach pierwsze soki, przeznaczone właśnie na cydr.

Marta Puchalska-Tupaj razem z mężem Łukaszem Tupaj prowadzi firmę Sad Zaścianki

Szybko się jednak okazało, że procedura wytwarzania cydru jest bardzo absorbująca. Marta i Łukasz, jako że na stałe mieszkali w Warszawie, nie mogli na bieżąco doglądać procesu produkcji. Po pierwszej próbie zrezygnowali z cydru.

– Ale mieliśmy już prasę do soku, a przy okazji naszych eksperymentów odkryliśmy, że jabłka z sadu taty są wyjątkowo słodkie i aromatyczne – mówi Marta. – Pomyśleliśmy sobie: czemu nie zająć się sokami? Tak się to wszystko zaczęło.

Jury drugiej edycji KUKBUK Poleca doceniło soki z Zaścianek za ich prawdziwy smak niezmącony wodą i cukrem

Pierwsze sukcesy

Soki zrobiły furorę wśród rodziny i znajomych. Pierwsze sukcesy ośmieliły Martę i Łukasza do sprzedaży produktów. Na początku zbierali zamówienia i tłoczyli tyle soku, na ile było zapotrzebowanie. Z czasem zainteresowanie ich produktami wzrosło. Doceniło je również jury drugiej edycji KUKBUK Poleca, przyznając sokom certyfikat za ich prawdziwy smak niezmącony wodą i cukrem, a także za biodynamicznie prowadzony sad. Dziś soki z Zaścianek można kupić także od ręki – w stolicy, w sklepie Trawa w Hali Mirowskiej, żoliborskiej kawiarni Kawowiec i SAM-ie przy Rydygiera, oraz w Białymstoku,w sklepie JaglAnka – Zdrowe Delikatesy. Małżeństwo bywa też na targach ze zdrową żywnością w całej Polsce.

Prawie jak medytacja

– Lubimy się uczyć i eksperymentować. Dlatego ciągle wymyślamy coś nowego – mówi Marta. – Najpierw stworzyliśmy nowe warianty soków: jabłkowo-cytrynowy i jabłkowy z przyprawami korzennymi. Potem zaczęliśmy eksperymentować z octem jabłkowym – dzisiaj mamy w ofercie świeży i pasteryzowany. Nauczyliśmy się robić oxymel  – naturalny antybiotyk na bazie octu, który chcemy zacząć niedługo sprzedawać. Uczymy się też robić syrop z owoców macerowanych w occie, czyli shrub, idealny do drinków. Mamy tyle pomysłów, że nie starcza nam czasu! – śmieje się.

Ocet jabłkowy czyni cuda, i to nie tylko w kuchni! Poznajcie więcej jego zastosowań i właściwości oraz dowiedzcie się, jak zrobić go w domu.

I chociaż czasu brakuje im niemal na wszystko, nie narzekają. Bo weekendowa praca przy jabłkach ich odpręża.

– To zupełnie inny rodzaj pracy niż ta, którą wykonujemy na co dzień – mówi Łukasz. – Dużo ruchu, świeżego powietrza. Można się wyłączyć. To prawie jak medytacja!

– Są wprawdzie momenty, kiedy jesteśmy trochę wyczerpani, ale to nasze hobby. Jedni w sobotę wspinają się na skałki, a inni tłoczą soki – podsumowuje ze śmiechem Marta. – I dopóki sprawia nam to przyjemność, dopóty będziemy to robić.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!