Kukbuk
Kukbuk
skyla design unsplash

Fake food. Czy naprawdę wiesz, co jesz?

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Przeciętny Europejczyk w ciągu roku zjada około 5 kilogramów dodatków do żywności – wynika z badań Światowej Organizacji Zdrowia . Część z nich może być niezwykle szkodliwa dla naszego zdrowia. Na jakie produkty powinniśmy najbardziej uważać?

Tekst: Marta Cyzio

Zdjęcie głowne: Skyla design / unsplash.com

Opublikowano: 19 Marca 2018
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 9 minut!

Sprawdzanie produktów przed zakupem nie jest szczególnie popularne wśród konsumentów: jedynie co trzeci sprawdza terminy ważności, co piąty czyta etykiety na opakowaniach. Z nieświadomości i lenistwa konsumentów skwapliwie korzystają producenci. Według raportu Polskiej Federacji Producentów Żywności w 2017 roku aż co piąty produkt pochodził z tak zwanej szarej strefy – był podrobionym produktem znanej marki lub został wytworzony przez nielegalne podmioty. Nieuczciwi producenci kierują się głównie chęcią zysku i pokonania konkurencji na rynku, używają tańszych składników, by zmniejszyć koszty produkcji, a co za tym idzie – obniżyć ceny swoich produktów. Tym samym stają się atrakcyjniejsi dla konsumentów. Tylko w 2017 roku, jak podał „Dziennik Gazeta Prawna”, na fałszywą żywność Polacy wydali ponad 43 miliardy złotych. Według Polskiej Federacji Producentów Żywności najczęściej podrabiane są wędliny, nabiał i przetwory owocowo-warzywne.

Aż co piąty produkt pochodził z tak zwanej szarej strefy – był podrobionym produktem znanej marki lub został wytworzony przez nielegalne podmioty.

Raportu Polskiej Federacji Producentów Żywności z 2017 roku

W słoikach z miodem możemy znaleźć także melasę, syropy skrobiowe oraz cukrowe.

Miód bez pszczół

Dobrze znane odżywcze i lecznicze właściwości miodu sprawiają, że coraz chętniej go kupujemy – według danych statystycznych GUS-u z 2017 roku spożycie pszczelego nektaru w Polsce rośnie z roku na rok. Obecnie średnio zjadamy około 30 gramów miodu miesięcznie. Niestety, populacja pszczół się zmniejsza, co potwierdzają raporty Greenpeace’u oraz OPERA Research. Choć według oficjalnych danych w Polsce liczba rodzin pszczelich wzrasta, warto pamiętać, że informacja ta oznacza, że rośnie liczba pasiek, co niekoniecznie oznacza większą populację pszczół. To wszystko sprawia, że producenci decydują się na sprzedaż miodów importowanych, których masowa produkcja poza granicami Polski jest znacznie tańsza, a nawet na ich mieszanie z miodami krajowymi. Skutkiem tego jest gorsza jakość produktów. Ponadto w słoikach z miodem możemy znaleźć także melasę, syropy skrobiowe oraz cukrowe, a z trudem doszukamy się na przykład pyłków lipy w produkcie opisanym jako miód lipowy. Potwierdzają to specjalistyczne badania laboratoryjne przeprowadzone w Białymstoku na zlecenie Głównego Inspektoratu Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (GIJHARS). Co więcej, już w raporcie z 2010 roku Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wskazywał, że nierzadko zdarza się, że producent podaje nieprawdziwe dane na temat jego pochodzenia lub fałszuje etykiety. Jak sprawdzić, czy kupiliśmy prawdziwy miód? Niestety, bez sprzętu laboratoryjnego przeciętny konsument nie ma takiej możliwości. Jedynym sposobem, by ograniczyć ryzyko natrafienia na zafałszowany miód, jest sprawdzenie nazw producentów, którzy w przeszłości stosowali tego typu praktyki, na oficjalnej stronie IJHARS, w zakładce „zafałszowane artykuły rolno-spożywcze”.

fake food

Pod słońcem „nowej” Toskanii

Oliwa, najlepiej pochodząca z pierwszego tłoczenia, od lat uważana jest za prawdziwy skarb narodowy Włoch. Ze względu na jej walory smakowe i właściwości zdrowotne w ostatnich latach obserwuje się wzrost spożycia tego produktu na terenie całej Europy. Prawdopodobnie z tego powodu jest też najchętniej fałszowanym produktem, o czym donosił „Journal of Food Science”. Ze względu na wysokie koszty produkcji oliwy (drzewko, z którego produkuje się typ extra virgin, powinno mieć co najmniej 10 lat, a produkt należy wytworzyć w ciągu 24 godzin od zerwania owoców, niepoddanych oczyszczeniu ani przetworzeniu) dodaje się do niej inne oleje – głównie tańszy orzechowy, ale także sojowy czy słonecznikowy (więcej na ten temat w książce Toma Muellera „Extra Virginity: The Sublime and Scandalous World of Olive Oil”). W efekcie wartości odżywcze fałszowanej oliwy są mniejsze, a bywa, że produkt całkowicie je traci. Przed zakupem warto sprawdzić, czy na butelce jest zamieszczona chroniona nazwa pochodzenia (PDO) oraz specjalne oznaczenie geograficzne (PGI). Ponadto zgodnie z unijnymi przepisami oliwa extra virgin powinna zawierać specjalną formułkę „najwyższa kategoria oliwy z oliwek, uzyskana bezpośrednio z oliwek i wyłącznie za pomocą środków mechanicznych”, która poświadcza autentyczność produktu.

Kolejnym włoskim produktem skwapliwie podrabianym jest parmezan, czyli parmiggiano reggiano. Ten twardy, podpuszczkowy ser produkowany w regionie Emilia-Romania nie tylko zrobił zawrotną karierę na całym świecie, ale też jest jednym z najczęściej podrabianych serów regionalnych według danych organizacji włoskich rolników Coldiretti. Obecnie linie produkujące parmiggiano reggiano można znaleźć nawet w Argentynie czy Rosji, jak podawał już w 2014 roku Reuters.

Podobny los spotkał ocet balsamiczny, który tradycyjnie wytwarzany jest w okolicach Modeny. Uzyskuje się go z winogron poddanych fermentacji z udziałem specjalnego szczepu grzybów i bakterii, a sam proces może zajmować od 12 do 50 lat. Z tego powodu oryginalny ocet balsamiczny nie należy do produktów tanich – za butelkę trzeba zapłacić nawet 100 złotych. Według wydawanego przez Uniwersytet Kalifornijski magazynu „Berkeley Wellness” ocet balsamiczny, który trafia do supermarketów, najczęściej jest produkowany z odpadków po produkcji wina, a słodycz i barwę zawdzięcza dodatkom dorzuconym do płynu dla uzyskania odpowiedniego koloru.

Producenci mieszają ziarna kawowca z innymi produktami, które wprawdzie nie są dla człowieka szkodliwe, ale zmieniają aromat oraz smak napoju.

Arabica spod znaku jęczmienia

Kawa przeterminowana albo nawet wycofana z handlu na Zachodzie na półce w supermarkecie – niemożliwe? Niekoniecznie. Do Polski często napływa towar złej jakości, ponieważ standardy kawy mielonej, która zdominowała rynek, są znacznie łagodniejsze od norm dotyczących kawy zielonej i palonej – czytamy w artykule biuletynu „Wiedza i Jakość”. Pod etykietą tej szlachetnej kawy możemy znaleźć nie tylko ziarna arabiki, ale także wypełniacze. Producenci mieszają ziarna kawowca z innymi produktami, które wprawdzie nie są dla człowieka szkodliwe, ale zmieniają aromat oraz smak napoju. Tak oto w porannej filiżance oprócz kawy znajdują się jeszcze: burak, cykoria, jęczmień, pszenica – wskazują badania przeprowadzone w laboratoriach GIJHARS. Jeśli ziarna zostały zmielone, a następnie były palone z „ulepszaczami”, wyczucie ich w naparze jest praktycznie niemożliwe. W takiej sytuacji jedynym sposobem zabezpieczenia się przed oszustwem jest kupowanie ziaren u znanego i zaufanego producenta, a następnie zmielenie ich samodzielnie w domu lub w zaprzyjaźnionej kawiarni.

W 2006 i 2008 roku ponad 10% badanych maseł zawierało dodatek tłuszczów roślinnych, w tym oleju palmowego.

raport Inspekcji Handlowej

Zdrowy rozsądek

Wyżej wymienione przypadki zafałszowania żywności wskazują, że tego typu praktyki nie należą do rzadkości, jednak wbrew powszechnemu mniemaniu z każdym rokiem jest ich coraz mniej. Klasycznym przykładem jest masło. Wciąż można spotkać się ze stwierdzeniem, że producenci w imię „lepszego” smaku dodają do niego różne oleje roślinne, gdy tymczasem masło powinno się składać wyłącznie z tłuszczu zwierzęcego i zawierać go minimum 82%. Takie praktyki były stosowane na większą skalę ponad 10 lat temu. Badania przeprowadzone w 2006 i 2008 roku wskazały, że wśrod zbadanych próbek ponad 10% zawierało dodatek tłuszczów roślinnych, w tym oleju palmowego, który w nadmiarze nie tylko sprzyja otyłości, ale też może zwiększyć ryzyko schorzeń układu krążenia. Jednak już w 2010 roku raport Inspekcji Handlowej (IH) dowodził, że z przebadanych partii masła 6,7% było zafałszowane. Od tego czasu liczba ta znacząco spada, a większość zastrzeżeń dotyczących produkcji tego tłuszczu nie dotyczy dodawania do niego olejów roślinnych, a sposobu oznakowania czy pakowania, o czym przeciętny konsument może nie wiedzieć, gdyż działania takich instytucji jak IH i IHJRS, przeprowadzających rzetelne analizy produktów dostępnych na rynku, nie pozostają w kręgu ścisłego zainteresowania mediów.

Warto wiedzieć, że odkryte nieprawidłowości, naruszające przepisy prawa żywnościowego, które w pewnych przypadkach mogą szokować, nie są aż tak częste, jakby chciały tego media. W większości też nie stanowią zagrożenia dla życia, co jest wynikiem ścisłych regulacji naniesionych przez polskie ustawodawstwo oraz UE, która obudowała produkcję jedzenia szeregiem zasad dotyczących znakowania produktów, oznaczania pozostałości pestycydów czy obecności wszelkiego rodzaju dodatków. To wszystko sprawia, że coraz trudniej jest zafałszować żywność.

Niemniej w myśl zasady „jestem tym, co jem” warto być świadomym konsumentem i podczas zakupów czytać etykiety. Na ogół w znacznej mierze oddają one rzeczywisty skład produktów. To on najszybciej podpowie nam, co wrzucić do koszyka – najwięcej w produkcie jest tego, co znajduje się na początku listy podanych składników. Mięso i nabiał najlepiej kupować w sklepach i sieciach, które nie ukrywają informacji o swoich dostawcach. Jeśli po spożyciu danego produktu czujemy się źle albo wydaje nam się on podejrzany, możemy zwrócić się do najbliższej stacji sanepidu albo Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, która w swoich laboratoriach zbada skład produktu. Ponadto na stronie tej instytucji można znaleźć wykaz legalnie działających firm, które dopuściły się jakiegoś błędu czy niedopatrzenia podczas produkcji, co może nam ułatwić zakupy. Warto pamiętać, że nie musimy kupować wszystkiego – to tylko kwestia decyzji. 

BIBLIOGRAFIA

  • ŹRÓDŁA

    1. Andy Bellatti, Beware of Food Fraud, „Berkeley Wellness”, luty 2016, http://www.berkeleywellness.com/healthy-eating/food-safety/article/beware-food-fraud [dostęp: 11.03.2019].
    2. Sylwia Chudy, Agnieszka Makowska, Jakość handlowa polskiego masła, „Kwartalnik Prawo – Społeczeństwo –Ekonomia” 2015, nr 1, https://repozytorium.amu.edu.pl/bitstream/10593/13665/1/2.pdf [dostęp: 11.03.2019].
    3. Magdalena Hodujko, Zafałszowania w miodach i metody ich wykrywania, „Wiedza i Jakość” 2016, nr 1 (42), s. 33-37, Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, https://ijhars.gov.pl/pliki/A-pliki-z-glownego-katalogu/ethernet/2016/SME/biuletyn_1_2016_internet.pdf [dostęp: 27.02.2019].
    4. Markus Lipp, Jeffrey C. Moore, John Spink, Development and Application of a Database of Food Ingredient Fraud and Economically Motivated Adulteration from 1980 to 2010, „Journal of Food Science”, kwiecień 2012, https://onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.1111/j.1750-3841.2012.02657.x [dostęp: 11.03.2019].
    5. Raport Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych, http://www.ijhars.gov.pl/pliki/A-pliki-z-glownego-katalogu/ethernet/2018/maj IJHARS_Sprawozdanie%20roczne_2017.pdf [dostęp 27.02.2019].
    6. Joanna Olszewska-Siemaszko, Gdynia kawą pachnąca, „Wiedza i Jakość” 2010, nr 2 (18), http://www.e-biotechnologia.pl/Artykuly/Gdynia-kawa-pachnaca/ [dostęp: 27.02.2019].
    7. Patrycja Otto, Fałszerstwo podane na talerzu. Rynek żywności rośnie wraz z szarą strefą, http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/1122605,coraz-wiecej-produktow-spozywczych-podszywa-sie-pod-znane-marki.html [dostęp 27.02.2019].

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!