Kukbuk
Kukbuk
ilustracja przedstawiająca parę jedzącą wspólnie makaron (il. Marcin Lewandowski)

Czego nie jeść na pierwszej randce?

Cebula czy czosnek to oczywiści pogromcy pierwszych pocałunków, ale pułapek kulinarnych, w które mogą wpaść zaślepieni miłością, jest więcej. Oto dania, których lepiej unikać podczas romantycznych kolacji.

Tekst: Marta Cyzio

ilutstracje: Marcin Lewandowski

Opublikowano: 12 Lutego 2020
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 5 minut!

Znacie to uczucie, które towarzyszy poznawaniu nowej sympatii? Ogólny niepokój i stres związany z chęcią, by wypaść jak najlepiej, objawiają się zazwyczaj ściśniętym żołądkiem, pocącymi się dłońmi i podwyższonym tętnem. Jakby tego było mało – najczęściej, zupełnie nieświadomie, na pierwszą randkę wybieramy restauracje, w których menu wprost roi się od zdradliwych składników i potraw.

Ilustracja przedstawiająca lewitujące papryki (il. Marcin Lewandowski)

Nadmiar rozgrzewających przypraw w najlepszym razie sprawi, że zaczniecie się pocić i czerwienić

Piekielna randka

Marzycie o gorącej randce? Choć papryczki chili mogą podnieść poziom endorfin i podgrzać atmosferę, uważajcie. Ignorowanie ostrzeżeń dotyczących ostrości potraw może nie być najlepszym pomysłem, zwłaszcza że takie przyprawy jak papryczka chili, pieprz cayenne czy imbir w większej ilości mogą wywołać zgagę, wzdęcia oraz ból brzucha. Nadmiar rozgrzewających przypraw w najlepszym razie sprawi, że zaczniecie się pocić i czerwienić. W najgorszym – zamiast na miłej pogawędce przy stoliku spędzicie wieczór… w toalecie. Z tego względu kuchnia indyjska czy meksykańska to ryzykowny wybór.

Przeminęło z wiatrem

Na niekorzyść kuchni meksykańskiej jako randkowej egzotycznej wyprawy, przemawia również duża ilość fasoli, której zjedzenie, jak wiadomo, prowadzi do nadprodukcji gazów w jelitach. Jeśli wciąż wahacie się, czy jednak nie zaryzykować zamówienia klasycznego burrito, czy chili con carne, przypomnijcie sobie ostatni raz, kiedy zjedliście na przykład fasolkę po bretońsku.

Ilustracja przedstawiająca twarz Casanovy w otoczeniu ostryg przypominających serca (il. Marcin Lewandowski)

Kiedy na pierwszej randce zaczniemy siłować się ze skorupiakiem, czy siorbać, nie pomoże nam nawet błogosławieństwo Casanovy

Prawie jak Casanova

Najsłynniejszy kochanek świata deklarował, że to im zawdzięcza sukcesy w miłosnych podbojach, nie dziwi więc, że ostrygi wymieniane są na czele listy afrodyzjaków. Jeśli jednak nie jedliśmy ich wcześniej, istnieje duża szansa, że podczas pierwszego spotkania, nie zapałamy do nich miłością. Debiutantom trudno jest oddzielić zawartość muszli od skorupy i zgrabnie skonsumować zawartość. Błogosławieństwo Casanovy nie pomoże, kiedy na pierwszej randce zaczniemy siłować się ze skorupiakiem, czy siorbać.

Niemniej problemów napotkamy, kosztując małż, krewetek czy homarów. Tu również należy wiedzieć, jak je otworzyć, obrać, a następnie zjeść. Dotyczy to szczególnie tych ostatnich – dostanie się do wnętrza homara, wymaga użycia kleszczy, którymi miażdżone są jego szczypce, następnie szpikulcem lub widelcem należy wydobyć mięso ze środka skorupiaka. Nawet jeśli z dobieraniem się do homarzego wnętrza radzicie sobie sprawnie, lepiej nie ryzykujcie na debiutanckiej randce – podczas tej czynności naprawdę trudno jest się nie pobrudzić.

Po nitce do kłębka

Wszyscy pamiętamy słynną scenę, w której bohaterowie „Zakochanego kundla” jedzą spaghetti. W rzeczywistości bardziej prawdopodobne jest jednak, że zamiast niespodziewanym pocałunkiem zakończymy kolację z porcją sosu na twarzy lub ubraniu. Ponieważ jednak włoska kuchnia jest doskonała na każdą okazję, także na pierwszej randce sprawdzi się idealnie. Pamiętajcie tylko, by zamiast makaronu, którego długość wymaga nieskończonego okręcania go na widelcu, wybrać farfalle czy penne, które zjecie z łatwością.

Wielbiciele azjatyckich zup – wy też miejcie się na baczności. Umamiczny smak ramenu prowadzi wprost do nieba, ale spadające do miski noodle mogą sprawić, że będzie to niebo deszczowe. Chlapanie zupą na wszystkich wokół czy siorbanie bulionu (tak, wszyscy to lubimy) zaleca się dopiero na trzeciej randce.

Ilustracja przedstawia upapranego sosem Augusta Gottfrieda Burgera, trzymającego w ręku burgera (il. Marcin Lewandowski)

Związek skonsumowany

Znacie to uczucie, kiedy staje przed wami danie, a wy nie wiecie, jak je ugryźć, by wypaść elegancko? Królem w konkurencji potraw, które na pewno rozpadną się przy pierwszym kęsie, jest burger. Jakkolwiek byśmy się starali, niemal na 100% sos ścieknie po palcach, a dodatki wymkną się bokami, by ostatecznie spaść na znajdujące się przed nami talerze (jeśli mamy szczęście) lub kolana (jeśli szczęścia nie mamy).

Widok obgryzanych kolejnych kawałków mięsa niekoniecznie jest tym, który nasza nowa sympatia powinna zapamiętać z tego wieczoru

Podobna sytuacja prawdopodobnie przydarzy nam się podczas jedzenia innego klasyku kuchni amerykańskiej, czyli żeberek. Widok obgryzanych kolejnych kawałków mięsa zamarynowanych w solidnej porcji sosu niekoniecznie jest tym, który nasza nowa sympatia powinna zapamiętać z tego wieczoru (chyba że jest fanką Flintstonów, wtedy może to podziałać wręcz odwrotnie).

A co z modnym wciąż sushi? Tu nie bójcie się ryzykować. Jeśli nie potraficie dobrze posługiwać się pałeczkami, nie ryzykujcie upuszczenia kawałka prosto w sos sojowy i śmiało jedzcie rękami. Podpowiadamy, że imbir, który najczęściej znajduje się obok kolejnych rolek sushi, uspokaja żołądek, co ma niebagatelne znaczenie, jeśli pierwsze randki was stresują.

Ilustracja przedstawiająca parę jedzącą wspólnie makaron (il. Marcin Lewandowski)

Przełknij to 

Dokądkolwiek traficie na pierwszej randce i cokolwiek wybierzecie z menu, pamiętajcie – prawdziwa miłość przełknie wszystko. Jedzenie ma dostarczać przede wszystkim ogromnej przyjemności, dlatego powyższe zestawienie potraktujcie z przymrużeniem oka. Jeśli macie ochotę zamówić cokolwiek z powyższej listy – zróbcie to. Ulubione dania, choć czasem kłopotliwe w konsumpcji, mogą być dobrym pretekstem do rozpoczęcia rozmowy, o czym przekonują, chociażby bohaterzy serialu „Foodie Love”. Kto wie, może w was obojgu miska apetycznego tantanmenu wzbudzi wyjątkowe uczucia, a na widok spaghetti aglio e olio nie będziecie mogli przestać się oblizywać. A jeśli jakaś niesforna nitka makaronu ostatecznie ucieknie wam z talerza, będziecie mieć dowcipną anegdotę do wspominania na kolejnych spotkaniach.

Przeczytaj również:

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka