Kukbuk
Kukbuk
Sambuł, przewodnik kulinarny

Stambuł poza sezonem

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Tłumy ludzi kłębią się na wąskich ulicach, szczelnie wypełniając miasto. Wilgoć i podmuchy zimnego wiatru nie pomagają. Uliczni handlarze przekrzykują jego szum, a sami są przekrzykiwani przez mewy. Z tych powodów można by nie polubić przedwiosennego Stambułu.

Specjalista w zakresie kuchni śródziemnomorskich, dziennikarz kulinarny, podróżnik, fotograf. Publikuje w magazynie Czas Wina, Kukbuk, Podróże i w Twoim Stylu. Współpracuje z portalem Wirtualna Polska.  Pisze, gotuje i karmi, prowadzi warsztaty kulinarne oraz organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne. Jego pierwsza książka „Italia do zjedzenia” została nagrodzona Nagrodą Magellana 2018 oraz nominowana do Gourmand World Cookbook Awards. Aktualnie kończy prace nad drugą książką tym razem poświęconą Portugalii i jej kuchni.

Tekst: Bartek Kieżun

Zdjęcia: Barek Kieżun

Opublikowano: 10 Kwietnia 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 8 minut!

A jednak zapach pieczonych kasztanów, gorąca lokma i krwiście czerwony sok z granatów sprawiają, że miasto nad Bosforem smakuje wtedy jak żadne inne.

Stambulska starówka pod względem kulinarnym z pozoru nie należy do najciekawszych zakątków. Głównie działają tu sklepy z baklavą i pamiątkami. Jednak wystarczy nieco dłużej pospacerować jego uliczkami, by znaleźć się w zakątkach, do których przelotni turyści nie trafiają – a w których jedzenie jest świetne. Zawsze też można tam liczyć na ulicznych sprzedawców. Ci niemal nigdy nie zawodzą – karmią demokratycznie wszystkich, i miejscowych, i turystów. 

Od nich więc zaczniemy!

przewodnik Stambuł, Stambuł
Stambuł, przewodnik po Stambule, przewodnik kukbuk

Zaraz po zejściu z mostu Galata niezależnie od siły i obecności wiatru zaatakuje was zapach grillowanej ryby, choć nic nie wskazuje na to, by w okolicy znajdował się grill. Jak wyjaśnić tę zagadkę? Otóż bajecznie kolorowe stateczki, rozsiane po Złotym Rogu, to nic innego jak pływające restauracje serwujące balik ekmek, czyli kanapkę z grillowanym filetem makreli. W piątki, muzułmański odpowiednik niedzieli, dzieją się tam sceny dantejskie. Trzeba mieć sporo zaparcia, by zjeść kultową stambulską kanapkę. W inne dni tygodnia jest nieco spokojniej. Oprócz smacznego jedzenia to miejsce ma inną zaletę – jest tu tanio.

Jeśli kolejka po kanapkę jest za długa, można obrócić się na pięcie i trafić na sprzedawcę pikli. Nie było daleko, prawda? Turcy marynują wszystko i od setek lat. Jest to jeden z tradycyjnych sposobów konserwowania żywności, a dziś wiemy, że prócz przedłużania jej terminu przydatności do spożycia przy okazji zapewnia długie życie konsumentom. W dalszą drogę można ruszyć z kubeczkiem pełnym pikli, a po ich zjedzeniu wypić to, co zostało w naczyniu. Wodę spod marynowanych buraków butelkuje się i sprzedaje, a Turcy pijący raki mówią, że to rewelacyjne lekarstwo na kaca. Kubeczek pikli to wydatek rzędu 2 złotych.

Stambuł przewodnik
Stambuł przewodnik, Stambuł, co zjeść w Stambule
Stambuł, przewodnik po Stambule

Śniadanie tureckie to orgia. Na stole znajdą się konfitury, miody, sery, wśród których wyróżnia się boski kaymak, oliwki, pasty. Do tego obowiązkowo simit, czyli precle, i turecka herbata w szklankach o kształcie tulipana. Na śniadanie chodzi się co najmniej w parach, bo cena jest liczona dla dwóch osób i wynosi około 40 złotych. Warto, bo orgia w tej cenie nie trafia się zbyt często. Aby zjeść dobre śniadanie na starówce, trzeba postarać się tylko odrobinę i znaleźć Kubbe-i Aşk, czyli Kopułę Miłości. Restauracja znajduje się na ostatnim piętrze kamienicy przy Fetva Yokuşu 3. Żeby się tam dostać, należy odszukać budynek z parasolkami zawieszonymi na żyłkach przed wejściem, wkroczyć odważnie na korytarz, minąć miejsce idealne do selfie, czyli huśtawkę, i wdrapać się po schodach na samą górę. Oznacza to minięcie piętra z akwarium, które wygląda, jakby pamiętało jeszcze wyprawy krzyżowe, i drogę wzwyż, mimo że wszystko będzie sprawiać wrażenie, jakby wyżej nie było już nic. Na tych, którzy wytrwają, czeka położony na dachu taras z pięknym widokiem i dobre śniadanie. Po posiłku polecam spacer do Süleymaniye Cami, czyli jednego z najpiękniejszych meczetów Stambułu, bo jest bardzo, bardzo blisko!

Stambuł, przewodnik po Stambule
Przewodnik po Stambule, Stambuł
Stambuł, hagia sophia

Dziedziniec przed Hagią Sophią

Na stambulski Hipodrom Konstantynopolitański też nie jest daleko. Poza tym dobrze spalić to wszystko, co właśnie zjedliście. Miłośnicy starożytności po dotarciu na miejsce padają z zachwytu. Trudno sobie wręcz wyobrazić, jak to miejsce mogło wyglądać wcześniej, zanim czwarta krucjata z wenecjanami na czele nie ograbiła miasta w sposób bezczelny i bezlitosny. Inna rzecz, że Konstantyn, gdy zakładał miasto, też kradł i przywoził do Stambułu, co mu się tylko spodobało. Dlatego dziś na hipodromie stoi Kolumna Wężowa, która została wydarta Delfom, oraz obelisk Teodozjusza, który przyjechał tu z Luksoru – i również nie był to przyjazd do końca legalny. Przy Hipodromie stoi Błękitny Meczet – piękny, ale obecnie w remoncie. Stąd już tylko rzut beretem do muzeum Hagia Sophia. Wizyta tam to oczywistość, a ja dodatkowo polecam Muzeum Sztuk Pięknych Turcji i Islamu. Mnóstwo w nim wspaniałych pamiątek z bogatej przeszłości i prawie pusto, jeśli chodzi o zwiedzających. Muzeum znajduje się w starym pałacu, więc przemierzając korytarze, można sobie wyobrażać, jak wyglądało życie bogaczy w szesnastowiecznym Stambule.

Wejście do Hagii Sophia wiąże się z koniecznością odstania w kolejce kwadransa. Albo dwóch. Wczesnym rankiem jest to tylko odrobinę łatwiejsze. Zwiedzanie zajmie wam godzinę lub dwie, więc szybko ruszajcie dalej, byle nie na głodnego. Cały plac wokół dawnego kościoła, a później meczetu pełen jest ulicznych sprzedawców. Handlują kukurydzą grillowaną, gotowaną albo pieczonymi kasztanami. Kukurydzę mamy nad Wisłą dorodną, dlatego polecam kasztany – 100 gramów kosztuje około 7 złotych i warto je wydać. 

Przyprawy, Hagia Sophia, Stambuł

Wielki Bazar i Bazar Egipski to kolejne punkty obowiązkowe. Zakupy należą do jednej z ulubionych tureckich rozrywek, więc tu również będzie gęsto od ludzi. Ja wolę ten drugi bazar – jest mniejszy i bardziej klimatyczny. Mnóstwo tu przypraw i tradycyjnych słodyczy. Czy kupować? Tylko, jeśli umiecie się targować – i pamiętajcie, że jeśli ustalicie cenę, to nie można od transakcji odstąpić!

Stambuł jedzenie, co zjeść w Stambule, przewodnik po Stambule
przewodnik po stambule, stambuł

Czas na obiad. A na starym mieście obiad to już wyzwanie. Jednak dzięki Şeyhmuz Kebap na ulicy Medresesi 4a jesteście uratowani. Nieduża restauracja, którą prowadzą przybysze z Mardinu, leżącego przy granicy z Syrią, pokazuje, że kebab niejedno ma imię. Zjecie go tu z bakłażanem, w cieście, z mięsem mielonym albo grillowanym w kawałkach. Ciężko się zdecydować. Mnie najbardziej smakował mardin kebap z mielonej baraniny z sałatką z cebuli z sumakiem. Oczywiście w towarzystwie ajranu, czyli słonego napoju na bazie jogurtu. Następnego dnia wróciłem, by jeść dalej. Obiad dla dwóch osób w tym miejscu to wydatek 50 złotych, a że wpada tu cała okolica, o stolik bywa trudno. Ale warto poczekać. Ci, którym dane będzie usiąść w pierwszej sali, będą mogli podziwiać spektakl z mięsem i grillem w roli głównej. 

Lahmacun, Stambuł, przewodnik po Stambule

Lahmacun

W Şeyhmuz Kebap można też zamówić lahmacun. Przewodnicy mówią o tym daniu jako tureckiej pizzy. Po zjedzeniu paru w kilku różnych miejscach muszę powiedzieć, że lahmacun z pizzą nie ma prawie nic wspólnego, ale ten cienki placek z mieloną jagnięciną wart jest grzechu i stanowi jedną z najtańszych opcji obiadowych.

Po obiedzie czas na kawę. Fener, dawna dzielnica grecka, przez dziesiątki lat popadała w ruinę. Dziś ożywa. Mnóstwo w niej kawiarni i barów, więc warto się tam wypuścić na dłuższy spacer. Cooklife na Balat Mahallesi i zaczynająca się w okolicy ulica Vodina Caddesi to istny wybieg dla początkujących hipsterów. Graffiti robi za tło selfie, a sieć wi-fi w powietrzu jest tak gęsta, że łatwo się zaplątać.

Stambuł przewodnik, przewodnik po Atambule

Salep

Można tu skosztować słynnego zimowego przysmaku ze Stambułu, czyli salepu. Jest sprzedawany na ulicy z wielkich samowarów, serwowany w papierowych kubeczkach, ale można go też dostać w kawiarniach i wówczas podaje się go w filiżankach. Pachnie cynamonem, jest gęsty i słodki – na przedwiośniu nie ma nic lepszego. Jego cena bywa różna, ale mieści się w przedziale 5-10 złotych. Do przygotowania tego specjału potrzebne są sproszkowane bulwy storczyka męskiego, a korzysta się z ponad 30 gatunków tej rośliny. Niegdyś był popularny w całej Europie, jednak dziś nikomu już nie zastępuje kawy ani herbaty, nie jest też traktowany jak afrodyzjak, choć w taką moc tego napoju wierzono w starożytności. 

Na kolację albo zakupy wybierzcie się na Itfaiye Caddesi. Ten położony pod drzewami plac targowy jest jednym z moich ulubionych w Stambule. Można tu kupić dowolny rodzaj mięsa i każdą rybę, warzyw też jest mnóstwo. Restauracje działające przy placu karmią świetnie, więc siadajcie w którejkolwiek z nich bez wahania. Ja wybrałem Sur Ocakbaşi znajdującą się pod numerem 19 i byłem bardzo zadowolony. Faszerowane baranie jelita polecam tylko widzom o mocnych nerwach, ale każdy z tutejszych kebabów jest świetny. Do tego niewysokie ceny, bo koszt kolacji dla dwóch osób zamknął się w 50 złotych. 

Za unikalny klimat Stambułu odpowiedzialne są nie tylko strzeliste minarety, z których słychać nawoływania muezinów. Również tamtejsza kuchnia i życzliwi ludzie. Nawet zimą to miasto potrafi uwieść przybyszów, a robi to między innymi poprzez swoją różnorodność. Obiecuję podzielić się jeszcze adresami z azjatyckiej strony Stambułu oraz tymi z jego najbardziej europejskiej części, czyli okolic wieży Galata. Ale to już następnym razem.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka