Kukbuk
Kukbuk
Zdjęcie Tove Nilsson, autorki książki poświęconej zupie ramen

Ramen. Zupa szczęścia i miłości

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Ramen to jedno z najpopularniejszych dań na świecie. O poszukiwaniu najlepszego ramenu, jego przyrządzaniu i trendach związanych z tą wyjątkową zupą rozmawiamy z Tove Nilsson, autorką książki „Ramen. Zupa szczęścia i miłości”.

Tekst: redakcja

Zdjęcia: materiały prasowe

Opublikowano: 14 Stycznia 2020
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 4 minuty!

Kiedy uznałaś, że twoja miłość do ramenu powinna przerodzić się w książkę?

Książkę o ramenie chciałam napisać, odkąd tylko spróbowałam go po raz pierwszy. Obserwowałam, jak w kolejnych krajach otwierały się restauracje serwujące ramen, i zrozumiałam, że jest wiele osób, które mogłyby chcieć przygotować go w domu. Moja książka powstała przede wszystkim z myślą o domowych kucharzach.

Przystawki do ramenu (fot. materiały prasowe)

Jak długo pracowałaś nad książką?

Pracowałam nad nią kilka lat. Być może napisałabym ją szybciej, ale zaszłam w ciążę i nie mogłam znieść zapachu wieprzowego ramenu. Z tego powodu musiałam na kilka miesięcy porzucić testowanie nowych przepisów, a do gotowania wróciłam dopiero po porodzie. W trakcie pisania książki musiałam też ciągle się douczać. Nie pochodzę przecież z Japonii, więc bardzo ważne były dla mnie rozmowy, które prowadziłam z szefami kuchni i restauratorami. Żeby opowiedzieć dobrze historię ramenu, przeczytałam wiele książek i podróżowałam.

Skoro mowa o podróżach: gdzie zjadłaś najlepszy ramen?

W Tokio, rzecz jasna! Był to ramen kotteri, mocno doprawiony pieprzem syczuańskim. Oszałamiająca zupa o wyjątkowo głębokim smaku. Pycha!

Sądzę, że popularność ramenu wynika z ogólnego zainteresowania kulturą Japonii

Ostatnie lata to czas rosnącej popularności ramenu – w państwach skandynawskich, ale też w innych częściach Europy. Gdzie doszukiwałabyś się źródła tego trendu?

To prawda, od dłuższego czasu w Europie i Stanach Zjednoczonych obserwujemy duże zainteresowanie ramenem. Restauracje, które go serwują, można znaleźć nawet w małych francuskich wioskach. W samym Sztokholmie na przestrzeni ostatniego roku otworzyło się kilka takich lokali. Sądzę, że ma to związek z ogólnym zainteresowaniem Japonią, tamtejszą kulturą i kuchnią.

Jakie błędy podczas gotowania ramenu popełnia się najczęściej?

Wiele osób zapomina o próbowaniu zupy na bieżąco. To kluczowe dla znalezienia równowagi pomiędzy dwoma dominującymi w ramenie smakami: słonością i umami.

Zapakowane zupy ramen (fot. materiały promocyjne)

Nawet w pół godziny można przyrządzić bardzo smaczny ramen

W jaki sposób dostosować ramen do współczesnego stylu życia i gotowania?

Przede wszystkim ludzie powinni zrozumieć, że ramenu wcale nie trzeba gotować 48 godzin. Nawet w pół godziny można przygotować bardzo smaczny wywar. Do gotowania nie trzeba też koniecznie używać importowanych japońskich składników. Pyszną zupę można przyrządzić na bazie lokalnych warzyw, ryb i mięs.

A co sądzisz o wegetariańskim ramenie? Można się obejść bez ryb i mięsa?

Uwielbiam wegetariańskie rameny. A przynajmniej te, które znalazły się w mojej książce. Poświęciłam dużo czasu, żeby sprawić, by ich smak był głęboki i zbalansowany. Choć muszę przyznać, że zdarzają się sytuacje, w których wegetariański ramen nie smakuje niczym poza algami i grzybami.

Gotując ramen, wcale nie trzeba sięgać po importowane japońskie składniki

Co uznałabyś za najważniejsze doświadczenie podczas poszukiwania miski najlepszego ramenu?

Myślę, że najbardziej wpłynęła na mnie wizyta w restauracji Ivan Ramen w Nowym Jorku. Wtedy zdałam sobie sprawę z tego, że gotowanie ramenu nie musi opierać się na tradycyjnych przepisach i szeregu zasad – że nie jest zbrodnią przyrządzanie go na własny sposób. Zjadłam tam ramen na zimno z krewetkami, cytryną, lodem i pieczonymi pomidorami. Po tym doświadczeniu odwiedziłam chyba każdą polecaną restaurację z ramenem w Nowym Jorku. Właśnie to był początek mojej przygody i pracy nad książką.

Przepisy na ramen z książki Tove Nilsson

Tantanmen ramen z makaronem, kapustą pak choi, pastą sezamową i jajkiem (fot. materiały prasowe)

Tantanmen ramen >>

Tantanmen to ramen, który najmocniej nawiązuje do źródeł. Ramen jako taki pochodzi przecież z Chin. Do tego dania zawsze dodaje się mieloną wieprzowinę oraz sfermentowaną pastę z fasoli i chili, która wraz z pastą sezamową daje niesamowicie smaczny, gęsty bulion. Różni kucharze dodają różną ilość pasty sezamowej. Osobiście lubię wersję supergęstą, pełną sezamu – przygotuj się więc na wielkie ramenowe obżarstwo.

 

Miska z cold dashi ramen, z krabem, pieczonymi pomidorami, cytryną i ziołami.

Cold dashi ramen >>

Idealne danie na lato. Bulion dashi podawany jest na zimno z kostkami lodu, żeby zapewnić jak najlepszą ochłodę w upalne dni. Bulion jest doprawiany sokiem z cytryny, dzięki czemu ma orzeźwiający, kwaskowy smak. Shiso to rodzaj zioła, które trudno kupić − można je wyhodować samemu, jeśli ma się rękę do roślin. Gdyby nie udało ci się go zdobyć, możesz zamiast niego użyć bazylii tajskiej lub kolendry, które wprowadzą aromatyczną, ziołową nutę.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka