Kukbuk
Kukbuk

Płynne przyprawy – jak używać olejów w kuchni?

Orzechowy, pikantny, owocowy, ziołowy – naturalny zimnotłoczony olej to więcej niż tylko zwykły tłuszcz! I nie zawsze musi być tłem dla innych składników. Czasami wystarczy kilka kropli, by całkowicie zmienić smak sałatki, makaronu czy… deseru. Jak używać olejów w kuchni, by w pełni wykorzystać ich aromaty i właściwości? Podpowiadamy!

Tekst: Dominika Zagrodzka

zdjęcia: materiały prasowe 

Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 6 minut!

Olej najczęściej traktujemy użytkowo. Rozgrzewamy go na patelni, żeby usmażyć mięso, wlewamy do ciasta albo mieszamy z ziołami i sokiem z cytryny, aby uzyskać sos do sałatki. Tymczasem oleje tłoczone na zimno mogą same w sobie być płynnymi przyprawami, które dodają potrawom głębi i charakteru.

Postanowiliśmy sprawdzić, dlaczego warto mieć w kuchni co najmniej kilka różnych rodzajów olejów tłoczonych na zimno. Podkręcą smak dań, a przy okazji, dzięki odpowiedniemu procesowi produkcji, dostarczą nam cennych składników odżywczych. Oleje z Manufaktury Rodziny Sadowskich zaskakują różnorodnością wariantów: olej rzepakowy, lniany, z pestek dyni, ostropestu, czarnuszki, sezamowy, z rokitnika czy z pestek czarnej porzeczki - każdy smakuje nieco inaczej - sprawdźmy, jak używać ich do potraw. 

Czym jest olej tłoczony na zimno?

Dlaczego warto wybierać oleje tłoczone na zimno i spożywać je również bez podgrzewania? Tłoczenie na zimno to metoda pozwalająca pozyskać olej z nasion czy pestek bez poddawania ich wysokiej temperaturze, co sprawia, że pozyskany tłuszcz zachowuje one cenne składniki odżywcze. Przykładowo, olej rzepakowy tłoczony jest w temperaturze poniżej 35°C, a do butelek trafia od razu, bez poddawania procesom rafinacji czy oczyszczania. Dzięki temu nie tylko zachowuje naturalny aromat i kolor, ale także właściwości.  

Oleje tłoczone na zimno to cenne źródło kwasów tłuszczowych wielonienasyconych (jak omega-3 i omega-6, obecne np. w oleju lnianym czy z czarnuszki) i jednonienasyconych (jak kwas oleinowy, obecny np. w oliwie z oliwek czy oleju rzepakowym) oraz witamin, które są niezwykle istotne w codziennej diecie. Dzięki maksymalnie skróconemu procesowi produkcji i niskiej temperaturze, takie oleje to prawdziwe odżywcze skarby. A do tego są pyszne, ponieważ zachowują pełnię smaku - olej z czarnuszki ma charakterystyczny ziołowy, lekko pieprzny aromat, sezamowy pachnie i smakuje orzechowo, a olej z pestek czarnej porzeczki ma subtelną, owocową nutę.

Oleje najlepiej jeść na zimno, dodając do potraw na sam koniec. Nie stracą wtedy cennych składników, a odwdzięczą się w najlepszy możliwy sposób - wyjątkowo intensywnym smakiem.

Do sałatek i pieczonych warzyw: prosto i pysznie

Od czego zacząć eksperymentowanie z olejami? Najlepiej od sałatek! Przygotujcie swoją ulubioną i sprawdźcie, który olej będzie do niej pasował. Do prostych sałatek warzywnych świetnie sprawdzi się olej rzepakowy. Ma łagodny smak i aromat, dzięki czemu nie przykrywa smaku warzyw. Możecie przygotować na jego bazie bazowy sos winegret, z dodatkiem soku z cytryny i musztardą.

Do pieczonych warzyw albo sałatek w azjatyckim stylu (jak na przykład ta z kapusty, marchewki i ogórka) dobrze pasuje z kolei olej sezamowy, który w towarzystwie soku z limonki i sosu sojowego stworzy idealnie zbalansowany dressing. 

Jeśli sałatka ma słodko-kwaśny charakter, warto sięgnąć po olej z pestek czarnej porzeczki. Jego delikatnie porzeczkowy aromat dobrze komponuje się zarówno z warzywami, jak i owocami. Można połączyć go z sokiem z cytryny, odrobiną miodu i szczyptą soli, a następnie polać nim sałatkę z buraków, koziego sera i jabłka.

Z kolei olej z pestek dyni aż prosi się o zestawienie z produktami o ziemistym, słodkawym charakterze: pieczonymi batatami, dynią, ziemniakami czy fasolą. Jego wyraźnie orzechowy smak nie potrzebuje wielu dodatków.

Pamiętajcie, że im bardziej intensywny olej, tym prostsza może być sałatka. Wystarczy zaledwie kilka składników, coś chrupiącego (pestki, orzechy) i odrobina oleju. 

Do zup: ostatnia kropla robi różnicę

Olej dodany na samym końcu przygotowywania potrawy może zadziałać jak przyprawa wykańczająca danie. Do imbirowego kremu z dyni można dodać olej z pestek dyni, do kremu z brokułów – łagodny rzepakowy, a do zupy pomidorowej z papryką kilka kropli oleju z czarnuszki.

Ten ostatni ma zdecydowanie mocniejszy charakter: jest intensywny, lekko pieprzny i wyrazisty. Będzie wspaniale smakował również jako kropka nad i w zupie jarzynowej czy ogórkowej.

Do pieczywa: najprostsza przekąska świata

Dobra kromka chleba i dobry olej to duet, który udowadnia, że siła tkwi w prostocie. Ulubiony olej można po prostu wylać na talerz, doprawić odrobiną soli i pieprzu, a następnie maczać w nim pieczywo. Prawdziwe pole do popisu dają również kanapki. 

W przepisie na bruschettę z pikantną salsą z awokado, kukurydzy i pomidora oliwę zastępujemy olejem z pestek czarnej porzeczki, żeby klasyczna kombinacja nabrała owocowego akcentu. Można też wykorzystać olej z ogórecznika o ziołowym aromacie, który dobrze pasuje do tego typu dań. 

Do kanapki z burgerem z tuńczyka oraz do kanapki w stylu bánh mì z pastą z fasolki szparagowej lepszy będzie z kolei olej sezamowy.

Do twarogu i past: na śniadanie

Niektóre oleje naturalnie kojarzą nam się z konkretnymi daniami. Para olej lniany i twaróg to doskonale znane wszystkim smakoszom połączenie. Łagodny, lekko orzechowy aromat oleju pasuje również do serków, past kanapkowych, owsianki czy koktajli. 

Olej z czarnuszki można natomiast wykorzystać do humusu albo pasty z awokado. Jest intensywniejszy, dlatego najlepiej zacząć od kilku kropli i dopiero potem zdecydować, czy potrzebujemy więcej. To zresztą dobra zasada przy wszystkich olejach o charakternym smaku - mają podkreślić smak, a nie go zdominować.

Do makaronu i kaszotto: kropla nad i

Olej tłoczony na zimno może też zastąpić klasyczny sos – zwłaszcza jeśli danie ma już sporo smaku.

Do ugotowanego makaronu można dodać kilka kropli oleju sezamowego, chili, szczypiorek i prażony sezam. Z kolei olej z pestek czarnej porzeczki sprawdzi się przy kaszach czy risotto. W sezonie pomidorowym warto przygotować także makaron z sosem z surowych pomidorów. Wystarczy pokroić je drobno, dodać sól i czosnek, a następnie wymieszać z ugotowanym makaronem. Całość możemy polać olejem z czarnuszki albo z ogórecznika i podać z burratą. 

Warto zwrócić uwagę, by olej dodawać już po ugotowaniu dania, najlepiej na talerzu lub do lekko przestudzonej potrawy. 

A nawet… do lodów

Brzmi zaskakująco? Właśnie dlatego warto spróbować. Olej może działać w deserze podobnie jak sól morska czy skórka cytrynowa – niekoniecznie ma być wyczuwalny jako osobny składnik, ale może wydobywać smak innych produktów.

Do waniliowych lodów warto dodać kilka kropli oleju z pestek czarnej porzeczki, a następnie posypać je świeżymi czarnymi porzeczkami i pistacjami. Delikatny porzeczkowy aromat oleju połączy się z owocami, ale nie będzie tak oczywisty jak sos owocowy. Jeszcze ciekawszy może być olej z rokitnika – jego charakterystyczny pomarańczowo-czerwony kolor aż prosi się o wykorzystanie w deserach. Kilka kropli na lodach waniliowych, do tego odrobina kwaśnych owoców i chrupiąca beza – i zwykła gałka lodów staje się pełnoprawnym deserem.

Olej jako przyprawa? Tak!

Oferta Manufaktury Rodziny Sadowskich pokazuje, jak różnorodną kategorią mogą być oleje tłoczone na zimno – od codziennego rzepakowego i lnianego po bardziej nieoczywiste oleje z pestek czarnej porzeczki, ogórecznika czy rokitnika. Kto wie, być może okaże się, że półka z olejami w naszej lodówce (po otwarciu oleje przechowujemy w lodówce) stanie się równie ważna jak szuflada z przyprawami? Kilka kropli oleju może zmienić smak dania, podkręcić jego aromat lub dodać do niego zaskakujący akcent. I tylko od nas zależy, którą opcję wybierzemy. 

Materiał powstał we współpracy z marką Manufaktura Rodziny Sadowskich.

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

Koszyk