Kukbuk
Kukbuk
Widok na Trzy Korony – najwyższy szczyt Pienin Środkowych (fot. Aleksander Szojer)

Pieniny od zaplecza

Wyjście poza utarte szlaki prowadzi często do zaskakujących odkryć. W wypadku Pienin są nimi bajeczne widoki i górskie szlaki na (niemal) wyłączność, a także smakowite dania kuchni słowackiej.

Tekst: Aleksander Szojer

Zdjęcia: Aleksander Szojer

Opublikowano: 20 Maja 2022
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 11 minut!

Do Sromowców Niżnych trafiliśmy przypadkiem, szukając alternatywy dla zatłoczonych białczańskich tras narciarskich. Zimowe podejście wyjątkowo malowniczym wąwozem na emblematyczne Trzy Korony uzależniło nas i skłoniło do powrotu, a potem kolejnych wizyt, podczas których wciąż odkrywamy nowe oblicza Pienin.

Najchętniej wybieramy się tutaj wiosną, kiedy pienińskie łąki pokrywają się kobiercem barwnego kwiecia, pośród którego migoczą motyle – naliczono ich tu aż 1500 gatunków. Na tle świeżej zieleni łąk i pierwszych liści drzew białe skały gór wyglądają szczególnie uroczyście. W okolicy szczytów czy w osłoniętych dolinach wciąż trafiamy na śniegowe płaszcze urozmaicające wędrówkę. Do połowy kwietnia, czyli przed oficjalnym rozpoczęciem sezonu, i późniejszą jesienią dolina Dunajca i Tatry są wyludnione, niemal na naszą wyłączność.

Sromowce Niżne – kładka łącząca polską stronę ze słowackim Czerwonym Klasztorem (fot. Aleksander Szojer)

Atrakcje Sromowców Niżnych

Poza wejściem na górskie szczyty, mniej uczęszczanym niż szlaki ze Szczawnicy-Krościenka, w Sromowcach ma też swój początek spływ, przyciągający co roku tysiące turystów. Na nasze szczęście większość wycieczkowiczów rozpoczyna przeprawę w Sromowcach Wyżnych. My zaś w położonych w niższym biegu rzeki Sromowcach Niżnych machamy im z pieszo-rowerowej kładki łączącej brzeg polski i słowacki. Słowacka strona odsłania oblicze Pienin, w którym można się zadurzyć, granica państwowa biegnąca wzdłuż rzeki wydaje się co najwyżej administracyjnym wybrykiem.

Sklepienie Czerwonego klasztoru – kościoła na Słowacji w miejscowości Czerwony Klasztor nad Dunajcem, na pograniczu Pienin i Magury Spiskiej (fot. Aleksander Szojer)

W odległości krótkiego spaceru w towarzystwie majestatycznych Trzech Koron docieramy do Czerwonego Klasztoru (sł. Červený Kláštor; to także nazwa miejscowości, w której znajduje się ten zabytek). Średniowieczna budowla o czerwonym dachu i pogmatwanej historii kryje atrakcyjne muzeum klasztornych i flisackich pamiątek. Najbardziej jednak zachwyca polichromia gotyckiego kościoła i jego wybujały barokowy ołtarz. Intryguje nas opowieść o bracie Cyprianie, który sporządził pionierski zielnik pienińskich i tatrzańskich roślin. Grube klasztorne mury okraszone legendami przywołują na myśl klasztor z „Imienia róży” czy bliższego nam „Jasminum”. Latem niektóre z opisanych w zielniku ziół można zobaczyć i dotknąć w rozpościerających się na tle rozczapierzonych Trzech Koron klasztornych ogrodach.

Rozpoczęcie sezonu spływów w Czerwonym Klasztorze nad Dunajcem (fot. Aleksander Szojer)

By podreperować nadwerężone spacerem siły, zaglądamy do mieszczącej się w klasztornych murach kawiarni Pod Lipami. Jemy tu doskonałe ciasta kokosowe, które popijamy słodkawym od miodu piwem Romuald. Przy odrobinie szczęścia trafimy na jeden z festynów, takich jak na przykład kwietniowe rozpoczęcie sezonu spływowego, kiedy na klasztornym dziedzińcu rozbrzmiewa muzyka ludowa, a garkuchnia podaje wyjątkowo smaczną kwaśnicę z kiełbasą i grzybami czy wykwintne hamburgery z karczkiem.

Wędrówka wąwozem rzecznym nad Dunajcem (fot. Aleksander Szojer)

Wędrówka wąwozem rzecznym

Spod murów klasztoru rozchodzi się pętla wędrownych i rowerowych szlaków na różne możliwości, gusty i potrzeby. My wybieramy pieszą wędrówkę jednym z najpiękniejszych w Europie wąwozów rzecznych. Spacerujemy nieśpiesznie, spoglądając od czasu do czasu na turystów na tratwach czy pontonach, przeprawiających się pod bacznym okiem górskich szczytów. Obserwujemy brodzących w rzece wędkarzy, zastanawiając się, jakie ryby łowią. Z ciekawością przyglądamy się młodym kaczym rodzinom i pośród powalonych drzew wypatrujemy bobrzych nor i żeremi. W tej trasie towarzyszą nam jedynie rowerzyści, pokonujący jedną z kilku specjalnie dla nich wytyczonych rowerowych pętli.

Drewniany dom w wiosce Lechnica (Lesnica) w Pieninach (fot. Aleksander Szojer)

Na wysokości czwartego przystanku trasy spacerowej, opisanej po słowacku i polsku, opuszczamy na chwilę rzekę, by wspiąć się na polanę pod przełęczą Targov. Rozpościera się stąd jeden z najpiękniejszych widoków na masyw Pienin. Stąd schodzimy do sennej wioski Lechnica (Lesnica), tak odmiennej od zakorkowanej Szczawnicy. Oko cieszą zgrabna rustykalna zabudowa, drewniane okiennice i półdzikie ogródki. 

Przez kraty podglądamy rokokowe wnętrze wiejskiego kościółka. Do Dunajca wracamy asfaltową drogą. Na tym odcinku rzeka otoczona jest imponującymi zboczami, które pamiętamy ze spływu sprzed kilku lat. W ostrym wiosennym słońcu wracamy rzecznym szlakiem do Czerwonego Klasztoru. Ośmiokilometrowy spacer mija nam niemal niespostrzeżenie – zaintrygowani kolejnymi szczytami wyłaniającymi się na zakolach, rzecznym ptactwem, przelatującymi motylami i rechotem ropuch, nie dostrzegamy upływu czasu ani długości trasy.

Huśtawka zawieszona na drzewie z widokiem na Dunajec i górskie szczyty (fot. Aleksander Szojer)

Knedle i śliwowica – kuchnia regionalna Pienin

Na zasłużoną kolację udajemy się do polecanej restauracji Goralskiej. Z bogatej karty dań regionalnych wybieramy gulasz z sarniny z knedlami bułczanymi – klasyka, bez której nie wyobrażamy sobie wyprawy do naszych południowych sąsiadów. Popijamy posiłek smacznym piwem i kieliszkiem wybornej śliwowicy. Zostawiamy jeszcze miejsce na deser, który dla odmiany zjemy gdzie indziej. Idąc w stronę kładki, cieszymy się jak dzieci – z huśtawki zawieszonej na nadrzecznym drzewie przez chwilę podziwiamy widok na Dunajec i górskie szczyty. Wisienką na torcie tego niezapomnianego dnia jest widok na ośnieżone szczyty Tatr z balkonu naszych gospodarzy w Sromowcach – choć rzeczony deser, kluski z makiem i waniliowymi lodami podane w Pltnickiej Kolibie, stanowił dla niego nie lada konkurencję.

Ołtarz w gotyckim, drewnianym kościele św. Michała Archanioła w Dębnie Podhalańskim (fot. Aleksander Szojer)

Nazajutrz, w drodze powrotnej, zatrzymujemy się w drewnianym kościółku w Dębem. Jego polichromie onieśmielają swoim pięknem. Po raz kolejny wspinamy się na wieżę widokową gorczańskiego Lubania, by ujrzeć bodaj najpiękniejszą górską panoramę Polski. Jak na dłoni wyrastają przed nami skaliste szczyty Tatr, na których tle Pieniny wydają się niemal karłowate. Wciąż ośnieżony, samotny wulkaniczny stożek Babiej Góry dominuje nad zachodnim niebem niczym japoński szczyt Fudżi. Za naszymi plecami zaś rozciągają się łagodne zbocza Beskidów, ciągnące się niemal do bram Krakowa. Patrzymy na to wszystko z zachwytem i myślą: jak dobrze, że o tym miejscu wiedzą nieliczni.

Pieniński Przełom Dunajca – przełom rzeki Dunajec przez pasmo górskie Pienin, pomiędzy Sromowcami Niżnymi a Szczawnicą (fot. Aleksander Szojer)

Co robić w Sromowcach Niżnych?

  • Spragnionym aktywnego wypoczynku polecamy klasykę, czyli wyprawę pontonową Dunajcem ze Sromowców lub z Czerwonego Klasztoru. Warto w te rejony zabrać rower – trasy dla ambitnych rowerzystów biegną z Czerwonego Klasztoru, do którego ze Sromowców prowadzi wygodny most. Łagodniejsze i mniej forsujące przejażdżki można odbyć wzdłuż Dunajca albo widokowymi trasami górskimi.
  • Dla urozmaicenia spływ Dunajcem można połączyć ze spacerem górskim:

    Opcja 1.: prosimy flisaka o wysadzenie nas przy szlaku na Sokolicę. Stąd niezwykle malowniczym niebieskim szlakiem przez Sokolicę i Trzy Korony wracamy do Sromowców (4-5 godzin).

    Opcja 2.: dopływamy do Krościenka i stąd wracamy żółtym szlakiem z opcją wejścia na Trzy Korony (3-4 godziny).

    • Tereny Sromowców Niżnych są doskonałe jako trasy spacerowe. My polecamy zwłaszcza spacer wzdłuż Dunajca, spacery górskie po stronie polskiej (ze Sromowców na Trzy Korony albo dalej na Sokolicę) i spacery górskie po stronie słowackiej – mapy znajdziecie przy wejściu na ścieżkę wzdłuż Dunajca.
Kompleks klasztorny na Słowacji w miejscowości Czerwony Klasztor nad Dunajcem (fot. Aleksander Szojer)

Gdzie zjeść w Sromowcach Niżnych?

  • Restauracje Goralska i Pltnicka Koliba w Czerwonym Klasztorze. Obie czynne przez cały rok, obie serwują podobne dania słowackie i barowe. Pltnicka Koliba jest nieco bardziej kameralna.

  • Karczma Pod Lipami w Czerwonym Klasztorze (desery i napoje).

Inne atrakcje

Na dziedzińcu Czerwonego Klasztoru odbywają się liczne festiwale: teatralne, artystyczne, kultury Rusinów i Łemków, warsztaty zielarskie i inne. Atrakcyjnych wydarzeń szukajcie również w Lechnicy.

Nocleg

Liczne kwatery znajdziecie w Sromowcach Niżnych, Czerwonym Klasztorze i Lechnicy.

Odwiedź również:

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Plansza informacyjna PFR

Koszyk