Kukbuk
Kukbuk

Od zmierzchu do świtu

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Przesypiamy przeciętnie jedną trzecią życia. Ale mimo że coraz więcej atrakcji odciąga nas od łóżka, na śnie nie warto oszczędzać. Wyspani, lepiej wykorzystamy pozostałe dwie trzecie. Dobrze więc wiedzieć, jak spać, żeby się wyspać.

Tekst: Agnieszka Berlińska, Karola K, Daria Pawlewska

Materiały prasowe

Opublikowano: 17 Marca 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 13 minut!

Jeśli lubicie spać wtuleni w ukochaną osobę, na łyżeczkę albo splątani nogami – nie mamy dobrych wieści. Najlepiej śpi się w pojedynkę. W idealnych warunkach z ukochaną osobą spędzalibyśmy czas przed zaśnięciem i po obudzeniu się, ale na noc rozchodzilibyśmy się do osobnych łóżek albo sypialni.

Kiedy zapada ciemność, nasz organizm produkuje melatoninę, hormon regulujący sen.

Ręka do góry, kto czuje się wyspany! Podobno każdej nocy przeznaczamy na sen nawet o dwie godziny mniej niż nasze równolatki pół wieku temu. Żyjemy szybciej, pracujemy więcej. Ale czy tym można wszystko wytłumaczyć? Nick Littlehales, brytyjski trener snu, który pracuje ze sportowcami nad optymalizacją wypoczynku, twierdzi, że powinniśmy na nowo nauczyć się spać, tak samo jak uczymy się zdrowo odżywiać. Bo spać można dobrze albo źle. Otoczeni sztucznym światłem, uzbrojeni w elektroniczne gadżety, wyłączyliśmy swój naturalny zegar dobowy. Pora znów go włączyć.

W idealnych warunkach wstawalibyśmy ze słońcem, a zasypialibyśmy po zachodzie, zgodnie z porami dnia. Światło – mówi Littlehales – to najlepszy budzik. Z kolei kiedy zapada ciemność, nasz organizm produkuje melatoninę, hormon regulujący sen (stąd senność, która nas ogarnia na widowni w teatrze lub w kinie, gdy zgasną światła). Co ciekawe, te idealne warunki możemy odtworzyć sobie w sypialni, od tego są symulatory wschodu słońca. I na tym koniec z elektroniką.

Pierwsza zasada zdrowego snu brzmi: nie zabieraj smartfona do łóżka. Littlehales w swojej książce „Śpij dobrze” porównuje sen do schodzenia po schodach. Kiedy kładziemy się spać, stoimy na samej górze. Pierwsze schodki to drzemka i faza płytkiego snu. Stąd bardzo łatwo zawrócić nas na górę – gdzieś trzasną drzwi, ktoś zaśmieje się pod oknem i musimy zasypiać od nowa. Im głębiej zanurzamy się we śnie, tym niżej schodzimy po schodach. Na samym dole czeka nas faza głębokiego snu, a stąd już tylko krok do fazy REM i krainy szalonych marzeń sennych. Warto zapuszczać się tu jak najczęściej, bo głęboki sen ma silne właściwości regeneracyjne, a faza REM dobrze wpływa na naszą kreatywność. W ciągu nocy przemierzamy te schody nie jeden, ale kilka razy, dlatego ważne, by sen nie był rwany, by ciało czuło się bezpiecznie. W najgłębszej fazie jesteśmy tymczasowo sparaliżowani, więc jeśli dzienne sprawy i stresy stają się naszymi nocnymi zmorami, nie pozwalamy sobie zejść na samo dno i odpoczynek jest wtedy niepełny.

Littlehales, analizując istotę snu, obliczył, że pełny cykl trwa 90 minut, a regeneracja jest wielokrotnością tego czasu. Średnio do pełnego wypoczynku potrzebujemy pięciu cykli. Zdarza się, że niektórym wystarczy mniej albo przeciwnie – potrzebują sześciu cykli, by dobrze odpocząć. I co najważniejsze – nie da się ich odespać. Więc kto przez cały tydzień zasuwa i sypia po kilka godzin, a w weekend śpi do oporu – jeszcze bardziej sobie szkodzi i rozregulowuje swój naturalny zegar dobowy. Ale jest pewien sposób, by nadrobić braki. Jaki? Zajrzyjcie do książki!

Z fazy głębokiego snu już tylko krok do fazy REM i krainy szalonych marzeń sennych.

Warto zapuszczać się tu jak najczęściej, bo głęboki sen ma silne właściwości regeneracyjne, a faza REM dobrze wpływa na naszą kreatywność.

Elastyczność gwarantuje konstrukcja z naprzemiennych warstw: naturalnego lateksu, włókien kokosowych, końskiego włosia, kruszonych alg morskich i lawendy, działającej aromaterapeutycznie.

Coco-Mat to producent nowoczesnych materaców z naturalnych materiałów. Elastyczność gwarantują nie metalowe sprężyny, ale wielowarstwowa konstrukcja z naprzemiennych warstw: naturalnego lateksu, włókien kokosowych, końskiego włosia, kruszonych alg morskich i lawendy, działającej aromaterapeutycznie. Materace są ręcznie robione i produkowane w dowolnym rozmiarze
na indywidualne zamówienie. Dzięki specjalnej budowie utrzymują ciało w prawidłowej pozycji. Coco-Mat dba też o środowisko, wspierając wiele inicjatyw ekologicznych. Produkcja materaców odbywa się bez hałasu i zanieczyszczeń, jest oparta na tradycyjnym rzemiośle i metodach wykorzystujących recykling. Grecki producent deklaruje także demokratyczne zasady zatrudniania pracowników. Liczą się chęci i umiejętności, a nie wyznawana religia czy kolor skóry. Takie świadome podejście do biznesu z pewnością przekłada się na jakość produktu wytwarzanego w przyjaznym otoczeniu. Dobrze wiedzieć, co znajduje się wewnątrz materaca.

Coco-Mat to ręcznie robione materace z naturalnych materiałów.

Twarde podstawy snu

Najstarszy materac odkryty przez archeologów ma prawie 50 tysięcy lat, a jego szczątki zostały odnalezione w Afryce Południowej. Składał się z warstw ubitych łodyg i liści roślin zawierających substancje owadobójcze. W okresie renesansu materiałowe worki zastąpiono aksamitem i jedwabiem, a w ich wnętrzu znalazły się groch, pióra i podarte tkaniny. Z czasem zaczęto używać końskiego włosia.

W latach 70. naukowcy NASA wynaleźli piankę termoelastyczną Visco, dbającą o wygodę kosmonautów podczas długotrwałego przebywania w jednej pozycji. Dziś specjaliści reprezentujący różne dziedziny nauki pracują wspólnie nad opracowaniem materaca idealnego. Czy taki istnieje?

Zacznijmy od podstaw, czyli łóżka. Dobrze, żeby było stabilne i miało prostą konstrukcję – skomplikowany kształt utrudnia bowiem zasypianie. Znaczenie mają też materiały użyte do produkcji. Powinny być naturalne i z jak najmniejszą zawartością metalu, który zaburza pole magnetyczne, niekorzystnie wpływając na jakość snu. W epoce nowych technologii dobry materac niczym superbohater ma wiele  zadań do wypełnienia.

Włókno Outlast dba o odpowiednią temperaturę ciała w czasie snu.

Na szczególną uwagę zasługuje włókno Outlast, w którym wykorzystano opracowaną przez NASA innowacyjną technologię chroniącą kosmonautów przed skokami temperatur. Zalety materiału sprawdzają się także w domowym zaciszu. Outlast reguluje temperaturę ciała w czasie snu, dzięki czemu nie przegrzewamy się ani nie wyziębiamy. W ten sposób zapobiegamy rozwojowi drobnoustrojów, które lubią wilgoć i ciepło.

Nowojorski start-up Casper podchodzi do kwestii snu naukowo, ale też z przymrużeniem oka. W promowaniu kultury dobrego snu marka sięga po niekonwencjonalne działania marketingowe. Klienci mogli wypróbować różne warianty materaców w kabinach do spania zamontowanych w skonstruowanym do tego celu autobusie, który jeździł po USA. Wykorzystując badania naukowe dowodzące, że sen pozwala na większą produktywność i kreatywność, Casper zwraca się przede wszystkim do osób z pokolenia spędzającego długie godziny w pracy.

Wygodne materace mają ciekawy dizajn i trafiają prosto pod drzwi klienta w zgrabnie zwiniętym rulonie. Oprócz darmowej i szybkiej dostawy Casper daje aż 100 dni na przetestowanie produktu i 10-letnią gwarancję na sprzedany produkt. Założyciele marki twierdzą, że zanim ruszyła produkcja pierwszego materaca, spędzili wiele godzin na badaniach fokusowych oraz rozmowach z rodziną, przyjaciółmi i naukowcami, aby się dowiedzieć, co ludzie kochają, czego nienawidzą i o czym marzą, myśląc o idealnym materacu. Nad stworzeniem produktu pracowali inżynierowie z doświadczeniem w NASA i IDEO.

Na boku, na brzuchu czy na wznak? Idealna pozycja do spania to pozycja embrionalna. Praworęczni powinni spać na lewym boku, a leworęczni na prawym.

Twórcy innego amerykańskiego start-upu, Purple, postanowili stworzyć materac, dzięki któremu po obudzeniu się będziemy wstawać wypoczęci. Opracowali technologię dopasowania materiału do ciała użytkownika w taki sposób, że podczas snu kręgosłup odpoczywa, a nie jest spięty.

Właściciele firmy wiedzieli, jak sobie radzić z problemem bólu, bo wcześniej jako producenci wózków inwalidzkich opatentowali technologię produkcji siedzisk, które chronią przed odleżynami. Na powierzchni materaca umieszczono hiperelastyczny polimer, który daje wrażenie, że obok nas nie ma nikogo. Ta cecha okazuje się szczególnie istotna dla tych, którzy mają trudności z zaśnięciem, bo obok wierci się partner, partnerka czy ukochany zwierzak.

Idea japońskich futonów została z powodzeniem przeniesiona na grunt europejski, na przykład w futonach marki Karup.
Dzięki uprzejmości Kolorowychsnow.pl.

Materac Purple zaradzi bólom kręgosłupa.

Materac Casper cieszy prostym dizajnem i łatwo zwija się w rulon.

W materacach marki Sleep Number umieszczono specjalne sensory monitorujące sen. To rodzaj mebla typu smart, który łączy funkcjonalność z aplikacją analizującą dane użytkownika: godziny wstawania i kładzenia się spać, fazy i ruchy podczas snu, rejestrującą także kłopoty z zaśnięciem. Na podstawie tych informacji materac dostosowuje swoją wysokość i twardość, a nawet ułożenie ciała. Dane transmitowane na smartfon, tablet lub komputer pozwolą lepiej poznać nasze nawyki
i poprawić jakość spania. Minimaliści docenią zapewne prostotę japońskich futonów.

jak dobrze spać, zdrowy sen

Robot Somnox pomaga walczyć z bezsennością.

 

Tradycyjne japońskie materace mają grubość około 5 centymetrów, są wypełnione bawełną lub włóknem syntetycznym i pokryte bawełnianym lub lnianym pokrowcem z charakterystycznym pikowaniem. W Japonii sprzedaje się je w zestawach z dodatkowym materacem zmiękczającym posłanie i poduszką wypełnioną nasionami gryki. Tradycyjny futon jest układany na podłodze wyłożonej matami tatami, a w ciągu dnia zwijany, aby zapewnić więcej miejsca w pokoju; ponadto regularnie wietrzony na słońcu lub trzepany przy użyciu specjalnych bambusowych trzepaczek. Futony to materace przyjazne dla środowiska, ponieważ nie zawierają substancji chemicznych. 

Producenci materaców często rozszerzają asortyment o poduszki, w których umieszcza się monitor aktywności z czujnikami monitorującymi fazy snu. Inteligentna poduszka Chrona nie tylko zbiera dane o nim w aplikacji, ale też aktywnie wpływa na jego jakość. Kiedy wykryje fazę głębokiego snu, zaczyna wydawać odgłosy o niskiej częstotliwości i robi to samo w czasie pobudki, by przebudzenie nastąpiło w jak najbardziej skuteczny i miły sposób.

Dla tych, którzy jednak czują opór przed zaprogramowaną przyszłością, doskonałym wyborem są tradycyjne poduszki Plantule. Powstają one z naturalnego lnu i bawełny, a wypełniane są ekologiczną łuską zbóż: gryki, płaskurki, orkiszu
i lawendą. Roślinna poduszka daje nie tylko spokojny sen, ale dopasowuje się do kształtu głowy i ma
właściwości lecznicze.

Roślinne poduszki Plantule (tegoroczny laureat konkursu KUKBUK Poleca) mają właściwości lecznicze. Do nabycia na Sklep.kukbuk.com.pl.

 

Zupełnie futurystycznym rozwiązaniem jest pierwszy robot do spania Somnox. Jego twórcami są studenci Uniwersytetu Technicznego w Delfcie w Holandii. Urządzenie ma walczyć z bezsennością. Czujniki mierzące szybkość oddechu i puls oraz wykrywające ruchy i wydające dźwięki na podstawie algorytmu ustalają rytm oddechu, który pomoże nam zasnąć. Osoba cierpiąca na bezsenność przytula się do robota i synchronizuje z nim rytm swojego oddechu. W poduszkę wgrane są również kołysanki i pomagający w zasypianiu biały szum – dźwięk przypominający odgłos krwi pępowinowej, działający kojąco na ludzki
układ nerwowy.

Program na sen

Zwykle z utęsknieniem czekamy na moment, kiedy nadchodzi sen. Jednak nigdy nie mamy pewności, że ten błogi stan uda nam się szybko osiągnąć. Dlatego czasem warto sobie pomóc.

Wyhamowywanie dziennego pędu to jedno, wyciszanie głowy i wietrzenie sypialni to drugie, ale są jeszcze triki i gadżety, które pozwolą zoptymalizować sen. Zacznijmy od światła. To, które ma nas uspokoić i zrelaksować, nie może być intensywne. Najlepiej, żeby barwą i natężeniem dostosowywało się do pory dnia. Takie podejście posłużyło marce General Electric jako punkt wyjścia do zaprojektowania dwóch żarówek z serii CbyGE. Pierwsza steruje naszym dniem, druga kładzie nas spać, a także budzi. Żarówki, emitując odpowiednie światło, przystosowują się zarówno do warunków, jak i pory dnia. Oczywiście stopień jasności można ustawiać samodzielnie, za pomocą specjalnej aplikacji dostępnej dla systemów iOS i Android.

Philips Hue to domowy, bezprzewodowy system oświetleniowy

Dużo bardziej rozbudowany jest projekt Hue marki Philips – to, w dużym skrócie, bezprzewodowy system oświetleniowy. Na zestaw startowy  składa się kilka żarówek, specjalny mostek podłączany do domowego rutera oraz aplikacja mobilna (iOS, Android). W zależności od potrzeb możemy dowolnie dobierać zarówno żarówki, jak i lampy LED-owe, tak aby domowy system odpowiadał
naszym potrzebom.

dohm, dobry sen

Dohm wytwarzając dźwięki tłumi je.

Jednak nie tylko źle dobrane światło może zniweczyć próby przejścia w stan odprężającego snu. Również hałas może skutecznie nas rozdrażnić. Wówczas dobrym rozwiązaniem będzie urządzenie do wygłuszania dźwięków Dohm. Mała skrzynka emituje tak zwany biały szum, czyli nieinwazyjne fale, które nie dość, że wytłumiają dochodzące do nas hałasy, to jeszcze wytwarzają miarowe dźwięki wydychanego powietrza, wyciszające i pozwalające spokojnie usnąć.

Bardziej tradycyjnymi gadżetami, które przygotują nas na dobry sen, są specjalne spraye (z reguły o zapachu lawendowym), którymi opryskuje się wieczorem poduszkę, oraz świece o kojącym i relaksującym aromacie.

Neuroon – urządzenie mające precyzyjnie badać sen, by zaproponować najlepsze momenty, kiedy organizm powinien odpocząć.

Hackowanie snu

Jest! Mamy go! W końcu błogi sen nas porywa. Organizm odpoczywa, ale mózg pracuje. Nad naszym komfortem. Tak, możemy go poprawić.

I tu z pomocą przychodzą mniej lub bardziej zaawansowane urządzenia monitorujące sen. W założeniu produkty te mają na podstawie dostarczanych zmiennych dawać odpowiedź na pytanie, na ile nasz sen jest efektywny – czy udaje nam się zregenerować podczas najgłębszej fazy snu, czy może błądzimy całe noce w płytkim zamroczeniu?

Neuroon – urządzenie projektu Kamila Adamczyka, które swojego czasu zawojowało platformę crowdfundingową Kickstarter – miał precyzyjnie badać sen po to, aby zaproponować najlepsze momenty, kiedy organizm powinien odpocząć. W ciągu doby mielibyśmy ucinać sobie krótkie drzemki, a nasza wydajność znacznie by rosła. Tyle teoria, w praktyce projekt, który zebrał kilka razy więcej datków, niż zakładał jego twórca, ewoluował.

Praca ze specjalistami z dziedziny badania snu jednak zmieniła założenia pomysłu. Choć dziś Neuroon to wciąż jeden z lepszych gadżetów do monitorowania snu. Urządzenie posiada kilka funkcji, między innymi śledzenia snu (badanie fal mózgowych, pulsu, temperatury i ruchliwości), terapii światłem czy minimalizowania skutków jet lagu.

Neuroon – pomysł polskiego neurochiruga

Sensor Sense to również dizajnerski gadżet

Innym popularnym na Kickstarterze projektem jest sensor Sense. Ta niepozorna kulka to centrum przetwarzania danych o śnie. Klips przypinany do poduszki informuje o poziomie odprężenia. Mikrofon wychwytuje nieoczekiwane głośne dźwięki, które mogą zaburzyć odpoczynek. Specjalne czujniki monitorują również stan powietrza w sypialni. Jest też funkcja, która pozwala się obudzić tuż po zakończeniu najgłębszej fazy snu.

Oczywiście wszystkie odkrycia są rejestrowane i za pomocą aplikacji dostępne do dalszej analizy. Wynalazcy i dizajnerzy prześcigają się w szukaniu najskuteczniejszych sposobów badania naszej nocnej aktywności.

I tak Pear Sleep Assistant to urządzenie, które wkłada się do… ucha. Takie rozwiązanie ma dać możliwie najdokładniejsze pomiary. A badane są ruchy ciała, oddech, fale mózgowe, temperatura i puls. Dodatkowo ten asystent snu, z racji jego ulokowania, tłumi hałasy docierające  do nas w nocy.

Artykuł ukazał się w numerze 15/2019 KUKBUK W te pędy

https://sklep.kukbuk.pl

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka