Kukbuk
Kukbuk
Kubek zielonej herbaty na białym płótnie w szklanym kubku. (fot. Alison Marras)

Nieoczywiste rutynowe czynności pielęgnujące umysł i ciało

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Kropla drąży skałę – to chyba najlepsze porzekadło do opisania tego, jak codzienne wybory, powtarzane systematycznie, w ostateczności zostawiają ślad w naszej sferze cielesnej lub duchowej. Skupmy się na tych, po których pozostaje dobry ślad.

Marta Grzebisz i Bartosz Puzio / Jan Barba: Lubią o sobie myśleć "warszawscy rzemieślnicy”. Obszarem ich zainteresowań są rośliny, które w swojej manufakturze zmieniają w perfumy oraz kosmetyki. Wierzą, że w pielęgnacji skóry, sens ma wyłącznie podejście holistyczne, rozwój osobisty może nastąpić poprzez oddanie pracy, prawda i prostota są drogą do osiągnięcia satysfakcji.

Tekst: Marta Grzebisz i Bartosz Puzio / Jan Barba

Zdjęcie główne: Alison Marras / unsplash.com

Opublikowano: 9 Sierpnia 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 10 minut!

Temat podejmowanych codziennie drobnych działań, których skutki, z dnia na dzień, są ledwo widoczne lub nie widać ich wcale, które jednak w długim terminie wpływają na nas znacząco, fascynuje mnie od jakiegoś czasu. Niczym kolekcjoner znaczków, zbieram świadczące o tym wpływie zdania z książek, badań, artykułów. Są dla mnie prawdziwą gratką, czasami napotykam je w najmniej oczekiwanych momentach. Jak postępować, żeby z każdego dnia wyciągnąć nieco więcej jakości?

Kształtuj dobre nawyki poprzez drobne codzienne działania


Jak twierdzą badacze, 40-45% naszych codziennych wyborów determinują nawyki, czy też przyzwyczajenia, nawet jeśli wydaje nam się, że to my podejmujemy decyzje. Lubimy poznawać siebie, własne wnętrze i nazywać swoje wnioski, na przykład: jestem emocjonalny i dlatego postępuję w taki sposób, w jaki postępuję. Jednak według profesora Michaela Puetta, antropologa, badacza historii Chin, chińscy filozofowie, w tym Konfucjusz, wierzyli, że jesteśmy tym, co robimy, i to nas kształtuje, a nie odwrotnie. Czyli jesteśmy składową naszych codziennych, rutynowych drobnych czynności. Rodzi się na tej podstawie nadzieja, że poprzez podejmowanie dobrych dla nas czynności możemy kształtować swój charakter i czuć się lepiej.

Według Konfucjusza nie tylko tworzymy sposób, w jaki będziemy robili rzeczy w przyszłości, my tworzymy osoby, którymi się staniemy. Drobne działania potrafią „przełamywać” nawyki. „Brakiem odwagi jest wiedzieć, co prawe, lecz tego nie czynić”, zwykł mawiać. Jednak czasami to nie jest kwestia odwagi, a mózgu, który nie lubi zmian i skutecznie się przed nimi broni. Z pomocą w tym przypadku przychodzi filozofia kaizen ze swoimi małymi krokami. Tak małymi, że mózg nawet ich nie zauważa, dzięki czemu jesteśmy w stanie je wykonywać, a w efekcie trwale i bezboleśnie zmienić nawyk. Na przykład zacząć od kładzenia się spać o minutę wcześniej każdego dnia, żeby mieć dłuższy sen, uczenia się jednego nowego słowa w języku obcym, robienia jednego głębokiego wdechu itd. Według zasady: to jest tak proste, że co mi szkodzi, mogę to zrobić. 

Mózg boi się także porażki. I na to wielki myśliciel Konfucjusz znalazł odpowiedź. Mawiał, że wartość naszych działań nie leży w efekcie, a w podjętym wewnętrznym wysiłku. Nie należy przy tym zwracać uwagi na zewnętrzne porażki lub powodzenia, tylko działać i wypełniać swoje obowiązki. To pozwoli nam osiągnąć szczęście, ponieważ pozbędziemy się niepokoju o powodzenie i lęku przed porażką. Współczesny nam nauczyciel medytacji, Fabrice Midal, stwierdził: „Kiedy ktoś zataja przed nami, że mądrość jest drogą, a nie celem, to znaczy, że nas oszukuje” („Odpuść sobie i żyj”, Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2018).

Śmiejąca się starsza kobieta w ogrodzie (fot. Huyen Nguyen)

fot. Huyen Nguyen / unsplash.com

Traktuj obowiązki jako część treningu i okazję do rozwoju


Junko Takahashi podczas badań nad japońskimi 100-latkami i ich życiem wysnuła wiele ciekawych wniosków dotyczących ich codziennych wyborów (opisała je w książce „Japoński przepis na stuletnie życie”, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2018). Jeden z nich brzmi: „Wykonywanie codziennych obowiązków samo w sobie jest treningiem”. Opisuje przy tym przykład Mieko Nagaoki, która zaczęła pływać w wieku 87 lat, żeby następnie ustanowić rekord na 800 metrów w kategorii powyżej 100 lat; poza tym należy do niej 25 rekordów świata i 28 rekordów krajowych. Okazało się, że pani Nagaoka na basen chodzi tylko raz lub dwa razy w tygodniu, jednak wiele czasu poświęca na pielęgnowanie domu o powierzchni 600 metrów kwadratowych. Mieszka sama i codziennie sprząta, po czym wychodzi na zakupy i spotyka się z sąsiadami.

Poustawiane na zmywaku naczynia w kuchni. ( fot. Annie Spratt)

fot. Annie Spratt / unsplash.com

Jest to podejście, które wnosi do codzienności więcej ekscytacji i szacunku dla każdej wykonywanej czynności. Warto znaleźć w codziennych, nieuniknionych obowiązkach okazję do rozwoju osobistego. Mistrz zen Thích Nhất Hạnh naucza o medytacji między innymi na podstawie czynności zmywania naczyń. Opowiada, że są dwa sposoby zmywania: zmywanie naczyń po to, by je umyć oraz zmywanie naczyń po to, by je zmywać („Cud uważności”, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2016). Tylko zmywając dla zmywania i nie traktując naczyń tak, jakby nam przeszkadzały, możemy żyć w chwili, w której to robimy. Zauważa, że jeśli nie będziemy umieli zmywać, nie będziemy też umieli pić herbaty, ponieważ myślami będziemy już gdzieś indziej.

Wtóruje mu wspomniany już Fabrice Midal, który zaznacza, że medytacja nie jest oderwaniem się od rzeczywistości. Jest otwarciem się na świat wszystkimi zmysłami i całym ciałem. To czucie ziemi pod stopami, ubrań na skórze, słyszenie hamującego samochodu czy rozmów przechodniów, jednak bez próby rozumienia i oceny.

W dobie nadmiaru pochylenie się nad tym, co już mamy, świadomość co do użyteczności posiadanych przedmiotów chroni nas przed otaczaniem się tym, czego nie potrzebujemy.

Poświęć uwagę każdemu przedmiotowi, który pojawia się w twoim życiu


Pozostańmy przy Japonii i wschodnim podejściu do rzeczy. Dominique Loreau w książce „Sztuka porządkowania” (Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2015) przypomina o jednym z elementów szintoizmu. Według tego wyznania bóstwa rządzą wszystkimi rzeczami w przyrodzie, zarówno żywymi, jak i martwymi. Dlatego też każda rzecz zasługuje na uwagę i szacunek, niezależnie od tego, czy nam się podoba, czy nie. W końcu nie przez przypadek znalazła się w naszym życiu. Nie musimy być wyznawcami szintoizmu, żeby dostrzec piękno tej idei, która zakłada docenianie wszystkiego, co spotykamy na swojej drodze. Podejście to przyczynia się do celebrowania codzienności i czerpania satysfakcji z najmniejszych rzeczy. Jednocześnie w dobie nadmiaru pochylenie się nad tym, co już mamy, świadomość co do użyteczności posiadanych przedmiotów chroni nas przed otaczaniem się tym, czego nie potrzebujemy. Ostatecznie o rzeczy później należy dbać. A brak pogoni za dobrami materialnymi pozwala odetchnąć, zatrzymać się i obniżyć poziom stresu.

Kobieta spacerująca po kamiennym kręgu ułożonym na plaży (fot. Ashley Batz)

ot. Ashley Batz / unsplash.com

Pamiętaj o rozluźnianiu mięśni


„Nie może istnieć zaniepokojony umysł w zrelaksowanym ciele”, twierdził Edmund Jacobson (Anna Sławińska, „Zastosowanie progresywnej relaksacji mięśni Jacobsona w praktyce klinicznej”, „Psychiatria i Psychoterapia” 2016, t. 12, nr 4, s. 3-15), uznawany za pioniera w dziedzinie relaksacji. Co ciekawe, prowadził swoje badania i publikował ich wyniki jeszcze przed drugą wojną światową, ponieważ już wtedy, jego zdaniem, społeczeństwo żyło w zbyt dużym stresie.

Zwróćmy uwagę, że w tym artykule zagadnienia ciała i umysłu subtelnie się przeplatają, ich związek jest nieodzowny. Gdy szukam w rozmaitych źródłach informacji o wpływie stresu na skórę, związek ten staje się szczególnie oczywisty i widoczny. Być może dlatego, że skóra, jako nasz najbardziej zewnętrzny organ, często jako pierwsza informuje nas o stanie naszego zdrowia (mówimy nawet o blasku czy promieniowaniu, gdy jest ono dobre).

Jeśli mięśnie twarzy pozostają w stanie chronicznego napięcia, to utrudnione są reakcje biochemiczne i odżywianie skóry.

Wiele publikacji straszy nas stresem – i słusznie. Jest nieodłącznym elementem życia, a ponadto powiązano go z niektórymi przyczynami śmierci. W skrócie: w przypadku skóry wini się stres za suchość, ziemisty kolor, zatkane pory, trądzik, utratę jędrności oraz rzecz jasna powstawanie zmarszczek. Jeśli mięśnie twarzy pozostają w stanie chronicznego napięcia, to utrudnione są reakcje biochemiczne i odżywianie skóry.

Istnieje też wiele sposobów na radzenie sobie ze stresem. Wśród nich właśnie trening Jacobsona, zwany progresywną relaksacją mięśni. Opiera się on na założeniu, że napięcie nerwowo-mięśniowe jest bazą wielu negatywnych stanów emocjonalnych. Właściwie trening jest bardzo prosty i przyjemny. Trwa 15-30 minut, wykonuje się go, siedząc lub leżąc. Polega na napinaniu, a następnie rozluźnianiu poszczególnych grup mięśni. Dzięki temu uczy dostrzegać występowanie napięcia i z czasem wyrabia nawyk rozluźniania mięśni w dowolnym miejscu i momencie.

 

Kamienie ustawione w wieże (fot. Bekir Dönmez)

fot. Bekir Dönmez / unsplash.com

Wyprostuj się


Kto w dzieciństwie słyszał, zwykle znienacka, hasło „wyprostuj się!”, to tak, jakby wypowiadający te słowa składał mu życzenia życia w zdrowiu i cieszenia się urodą. Natalia Osminina przekonuje, że twarz zaczyna się od szyi, a piękna szyja dodaje twarzy uroku („Odmładzanie twarzy”, Wydawnictwo Vital, Białystok 2015). Szyja też zdradza wiek i nie chodzi tylko o jej gładkość. Ważne jest prawidłowe osadzenie głowy – zachowanie fizjologicznego wygięcia szyi. Osminina ubolewa, że w przeciwieństwie do pięknej królowej Nefretete, właścicielki wspaniałej szyi, przeważnie przeglądamy się w lustrze en face, zapominając o swoim profilu.

Jeśli nie zadbamy o prawidłową postawę (pisząc te słowa, odruchowo się prostuję), na tylnej powierzchni szyi może pojawić się garbik. Nie jest to wina ani wieku, ani grawitacji, a zgarbienia, opuszczania głowy oraz skurczu mięśni ramion (który może być wynikiem nerwowego przeciążenia). Szyja ulega skróceniu, pojawia się nadmiar skóry pod brodą (obwisły podbródek), fałdy, obrzęki czy zmarszczki. Mogą nawet wystąpić bóle głowy i problemy ze wzrokiem.


Dlatego właśnie wśród naszych urodowych rutynowych czynności powinno być dbanie o postawę i naturalną długość szyi. Uwaga, nie należy też szyi wyciągać i rozciągać na siłę, nie zważając na ból, ponieważ z jakiegoś powodu ten skurcz został w naszym ciele zatrzymany. W takim wypadku Natalia Osminina radzi „rozejrzeć się” dookoła szyi i zacząć od pracy nad tymi partiami. Istnieje wiele sposobów oraz drobnych działań, by poczuć się lepiej i codziennie o siebie dbać, żeby mieć lepszy kontakt ze sobą i swoim ciałem. Nie każda metoda będzie działać jednakowo na wszystkich, ponieważ różnimy się od siebie, dorastamy, zmieniamy się, podobnie jak nasze środowisko. Warto poszukiwać – i niekoniecznie ulegać trendom, a raczej słuchać swojej intuicji.

Podsumowanie

 

  • Kształtuj dobre nawyki poprzez drobne codzienne działania
  • Traktuj obowiązki jako część treningu i okazję do rozwoju
  • Poświęć uwagę każdemu przedmiotowi, który pojawia się w twoim życiu
  • Pamiętaj o rozluźnianiu mięśni
  • Wyprostuj się

* Krótkie wyjaśnienie, dlaczego w artykule w kontekście pielęgnacji nie pada słowo „rytuał”. Zanim zabrałam się do pisania, postanowiłam poszukać ciekawych badań, które by mnie zainspirowały i które mogłabym zawrzeć w tekście. Jednak gdy posłużyłam się pojęciem rytuału, trafiłam na zagadnienia niezwiązane z tematem, takie jak symbole, mity, aktorzy, teatr, mechanizm kozła ofiarnego, czas świecki, czas sakralny, faza zerwania z poprzednim życiem… i ani słowa o porannych ćwiczeniach czy stosowaniu kosmetyków. Wówczas słowo „rytuał” wydało mi się nadużywane, także przeze mnie, i dlatego nie pada w tym artykule, poza tym akapitem.

Źródła:

    • Natalia Osminina, „Odmładzanie twarzy”
    • Junko Takahashi, „Japoński przepis na stuletnie życie”
    • Thích Nhất Hạnh, „Cud uważności”
    • Fabrice Midal, „Odpuść sobie i żyj”
    • Rachel Abrams, „Mądrość ciała”
    • Dominique Loreau, „Sztuka porządkowania”
    • Harriet Griffey, „Mocne plecy”
    • Robert Maurer, „Filozofia kaizen”

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka