Kukbuk
Kukbuk
Spiżarnia (fot. Clem Onojeghuo)

Poznajcie bliżej laureatów 3. edycji konkursu KUKBUK Poleca w kategorii „ze spiżarni”

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Kategoria „ze spiżarni” od pierwszej edycji konkursu KUKBUK Poleca należy do najmocniejszych, zarówno pod względem liczby, jak i jakości zgłaszanych produktów. Przepyszne oleje, wyborne miody, wyśmienite kiszonki, oryginalne połączenia smakowe w słodkich i wytrawnych przetworach – wybór najlepszych nie jest łatwy. Sprawdźcie, kto w tym roku zdobył uznanie jury.

Tekst: Katarzyna Bujnowska

Zdjęcie główne: Clem Onojeghuo / unsplash.com

Opublikowano: 26 Lipca 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 12 minut!

Smak Natury Marek Hałat

W Bielsku-Białej działa olejarnia, która podtrzymuje ponad 100-letnią rodzinną tradycję produkcji olejów. Dziś należy do Ewy i Marka Hałatów. Założył ją pradziadek Ewy w 1908 roku. Tłoczył olej rzepakowy na potężnej lwowskiej drewnianej prasie, która dziś służy jako atrakcja dla osób odwiedzających tłocznię. Choć firma Smak Natury korzysta już
z innego, nowocześniejszego sprzętu, w dalszym ciągu pozyskuje oleje tą samą metodą co pradziadek 100 lat temu – ręcznie, za pomocą prasy z drewnianymi elementami.

Warto podkreślić, że obecnie większość olejów, nawet tych tłoczonych na zimno, wytwarza się przez rozcieranie w elektrycznych maszynach z metalowymi głowicami. Powstaje wówczas tarcie i ziarna rozgrzewają się do ponad 70 stopni Celsjusza – w takich warunkach witaminy i kwasy omega ulegają zniszczeniu. Prasa Smaku Natury nie trze ziaren, tylko je zgniata i jest częściowo wykonana z drewna. Dzięki temu oleje zachowują wyjątkowy smak i wartości odżywcze.

Pradziadek Ewy prowadził swój biznes do końca drugiej wojny światowej. W PRL-u działalność olejarni ukróciło państwo – nastały nowe porządki i nie było miejsca na prywatną produkcję. W sklepach dostępne były tylko rafinowane oleje, w niczym nieprzypominające tych tłoczonych tradycyjną metodą. A zapotrzebowanie na nie było ogromne. To sprawiło, że powstało „olejowe podziemie”. Mimo zakazu dziadkowie, a potem również rodzice Ewy, tłoczyli olej na potrzeby rodziny i sąsiadów – spragnionych smaku, jaki pamiętali jeszcze z czasów przedwojennych.

Nielegalne tłoczenie odbywało się dwa razy w roku – przed Bożym Narodzeniem i przed Wielkanocą. Wtedy ukryta przed wszędobylskim okiem władzy prasa pracowała pełną parą, by na świąteczne stoły trafiły przysmaki jak za dawnych lat. Tak to wyglądało aż do około 1985 roku, kiedy przepisy prawne złagodniały i znów można było legalnie tłoczyć olej
w prywatnych przedsiębiorstwach. Zbiegło się to jednak w czasie z przejściem ojca Ewy na emeryturę. Trzeba było podjąć decyzję – co dalej z tłocznią? Po rodzinnej naradzie Marek, Ewa i jej brat Tadeusz zdecydowali się przejąć schedę po rodzicach.

Tadeusz zajął się uprawą roślin i produkcją oleju. Marek i Ewa skupili się na marketingu oraz formalnościach. W 2013 roku postanowili założyć firmę i od tej pory sprzedają swoje wyjątkowe produkty pod nazwą Smak Natury. W ich ofercie znajdziemy oleje: rzepakowy, konopny, z czarnuszki, z ostropestu, z pestek dyni, z orzechów włoskich, z wiesiołka, rydzowy, słonecznikowy i z ogórecznika, oraz ocet jabłkowy. Na absolutną wyjątkowość tych produktów mamy dowód – drugi rok z rzędu podbiły serca jurorów konkursu KUKBUK Poleca.

Smak natury

Gdzie kupić?

Produkty sygnowane logo Smak Natury można kupić za pośrednictwem strony internetowej marki: e-smaknatury.com.pl/sklep.

Pst!

Oleje marki Smak Natury zostały wpisane na listę produktów tradycyjnych Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi. To oznacza, że gleba pod uprawami jest badana co pół roku pod kątem czystości. Gdyby wykryto w niej obecność pestycydów i nawozów sztucznych, oleje zostałyby skreślone z listy.

Studio Kulinarne Devaldano

W 1995 roku na terenie Puszczy Noteckiej, słynącej z bogactwa grzybów i owoców leśnych, powstała rodzinna firma Danex. Jej nazwa pochodzi od imienia żony założyciela Waldemara Bierbasza – Danuty. Małżeństwo z powodzeniem zarządza swoim biznesem już prawie ćwierć wieku, angażując w to również swoje dzieci.

Owocem wspólnej pracy jest ich własna marka, Devaldano, powstała w 2011 roku – dostarczająca na polskie stoły wspaniałe, aromatyczne dary lasu, grzyby i owoce, pozyskiwane z ekologicznie czystych terenów Puszczy Noteckiej i przetwarzane z poszanowaniem środowiska. W ofercie marki znajdziemy przetwory owocowe, grzyby różnych gatunków i w różnej postaci (marynowane, suszone, mrożone, w zalewie naturalnej), a także gotowe dania, na przykład maślaki w sosie pomidorowym, smażone grzyby leśne czy aromatyczny koncentrat grzybowy. Oferta Devaldano stale się powiększa, niedawno wzbogaciła się o linię produktów certyfikowanych Bio.

Jak wygląda proces tworzenia nowych produktów w Studiu Kulinarnym Devaldano? W skrócie to SKD, czyli słuchanie – klientów, pracowników, potrzeb z rynku, kosztowanie – kilkudziesięciu propozycji, z których każda podlega ocenie pod względem wyglądu, smaku, zapachu i konsystencji, dzielenie się z ludźmi – efektami swojej pracy i tym, co w naturze najlepsze. W fazie przygotowań szefowa kuchni Devaldano posługuje się tradycyjnymi metodami, które na kolejnym etapie – po pozytywnej weryfikacji produktu – muszą być przełożone na skalę produkcyjną tak, by nie stracić jego jakości. To jest prawdziwa sztuka!

Rodzina Bierbaszów przełamuje kulinarne schematy, udowadniając, że grzyby i owoce leśne znajdują w polskiej kuchni wszechstronne zastosowanie i stanowią idealne, bo zdrowe i bogate w wartości odżywcze, uzupełnienie naszego menu. Warto po nie sięgać, nie tylko w sezonie i od święta, ale przez cały rok.

 

Studio Kulinarne Devaldano

Gdzie kupić?

Produkty sygnowane logo Devaldano są dostępne w większości polskich sieci handlowych,
a niedługo pojawią się również w sprzedaży online na stronie internetowej marki.

Pst!

Studio Kulinarne Devaldano to kameralna pracownia kulinarna, w której ręczne metody produkcji oparte są na idei zero waste. Doceniony w tym roku przez jury konkursu KUKBUK Poleca ocet balsamiczny to produkt poboczny, który powstaje w procesie macerowania borowików. Słoiki, w których zamykane są przetwory marki, w 40% pochodzą z recyklingu. Produkty suszone są sprzedawane w praktycznych pojemnikach wielokrotnego użytku, a świeże kurki i podgrzybki – dystrybuowane w ekologicznych drewnianych koszykach wykonanych bez użycia metalowych elementów. A to jeszcze nie wszystko! Papier, z którego robione są etykiety, jest w 100% wytworzony z makulatury. Szanujemy rozwiązania, które szanują przyrodę!

Laureaci 3. edycji konkursu KUKBUK Poleca  w kategorii „ze spiżarni”

Cytrynowe Królowe

Gdzieś na Mazowszu, na skraju wsi, pod lasem, w najmniejszym i najbardziej żółtym królestwie tego świata – Cytrynowym Królestwie – mieszkają dwie siostry, starsza Bogusława i młodsza Karolina, znane szerszej publiczności jako Cytrynowe Królowe. Zostały nimi przez zupełny przypadek kilka lat temu. Ale po kolei.

Pani Bogusława przez wiele lat była aktorką. Grała w Polsce i we Francji. Zawód ten pochłonął ją bez reszty. Pani Karolina zaś to urodzona bizneswoman. Ileż to firm w życiu rozkręciła! Co najciekawsze, wszystkie miały coś wspólnego z żywnością. Był to między innymi sklep z produktami ekologicznymi czy firma produkująca opakowania spożywcze. Gdy przyszły cięższe czasy, obie sprzedawały humus i sernik z ricotty z dodatkiem wanilii na bazarku w podwarszawskim Milanówku. I to te dwa szybko psujące się w wysokich temperaturach wyroby naprowadziły je na nieco bardziej wytrzymały cytrynowy szlak, będący, jak się później okazało, absolutnym strzałem w dziesiątkę!

Gdy pierwsza partia (dokładnie dziewięć słoiczków) konfitur cytrynowych sprzedała się na pniu, siostry poczuły wiatr w żaglach i rozpoczęły eksperymenty. Do jednego rondla z bulgoczącymi ekologicznymi cytrynami dodały imbiru, do drugiego chili, do trzeciego wanilii itd. Te nieoczywiste pod względem smakowym połączenia okazały się nadzwyczaj udane i w efekcie powstało aż 15 wariantów smakowych w królewskiej kolekcji cytrynowej. Znajdziemy w niej między innymi wariant ze świeżym rozmarynem, tymiankiem, suszonymi owocami jałowca, kolorowym pieprzem czy korą cynamonu.

Konfitury cytrynowe to stuprocentowe rękodzieło. Robione są tradycyjnie, z całych cytryn, łącznie z miąższem i ze skórką, dzięki czemu mają bardzo intensywny w smak. Piękny żółty kolor i konsystencję miodu zawdzięczają długiemu warzeniu. Doskonale pasują do mięs, wędlin, ryb, serów, sosów, deserów, a nawet zup, jaglanek czy warzyw. Słowem – do wszystkiego!

Cytrynowe Królowe

Gdzie kupić?

Adresy sklepów, w których można kupić konfitury cytrynowe, znajdziecie tutaj: .cytrynowe-krolowe.pl

Pst!

Najnowsze dwa smaki konfitur zostały przygotowane na czerwonym winie. Gorąco polecamy!

Sosta

Historia marki Sosta rozpoczęła się od wizyty jej pomysłodawców i założycieli na targu żywności ekologicznej. Ten jeden raz wystarczył, by ich zawodowe życie wywróciło się do góry nogami. Jednak początków można też szukać nieco wcześniej i trochę dalej – w słonecznej Italii, gdzie Bożena Machelska i Bogusław Węglarz niegdyś przez chwilę mieszkali. Jak łatwo się domyślić, pokochali ten kraj i genialną w swojej prostocie kuchnię, w której dużą rolę odgrywa oliwa – kwintesencja włoskiego smaku. Kiedyś w chwili absolutnego nad nią zachwytu pomyśleli, że może by zacząć wyrabiać zdrowe i równie pyszne oleje w Polsce. Jak pomyśleli, tak zrobili, choć od pomysłu do realizacji trochę wody w Odrze upłynęło.

W końcu stało się! W Czernicy na Dolnym Śląsku powstała wytwórnia olejów tłoczonych na zimno, nierafinowanych i nieoczyszczonych. Po jakimś czasie dołączyła do nich musztarda, bo na rynku nie znaleźli takiej, która spełniłaby ich oczekiwania, zarówno jeśli chodzi o smak, jak i skład. Musztarda Sosta powstaje z zaledwie kilku składników – gorczycy, miodu, octu jabłkowego i naturalnych dodatków oraz przypraw. A jej smak jest równie szlachetny jak skład.

Oleje i musztardy, produkowane bez użycia środków chemicznych i konserwantów, a do tego wyraziste w smaku, szybko zjednały rzeszę fanów i zostały docenione na targach żywności ekologicznej i produktów regionalnych.

 

Sosta musztarda

Gdzie kupić?

Produkty marki Sosta stacjonarnie można kupić na targach zdrowej żywności oraz
w delikatesach ekologicznych na terenie całego kraju lub online – w firmowym sklepie internetowym: https://sosta.pl.

Pst!

Produkty Sosta mają certyfikat rolnictwa ekologicznego wydany przez jednostkę certyfikującą Agro Bio Test.

Hummus Amamamusi i majobez

Poznajcie Kasię i Barta – humusotwórców. Codziennie przyrządzają ten przysmak w 25 smakach (między innymi cytrynowym, czosnkowym, dyniowym, kolendrowym, marchewkowym) w prowadzonym przez nich lokalu Hummusija na krakowskim Kazimierzu. To kuchnia i jadalnia w jednym. Można tam wpaść rano na szybką kromkę z pastą z ciecierzycy lub nieco wolniejsze wegańskie śniadanie, popijane kawą z tygielka.

Ich humusowa historia rozpoczęła się pięć lat temu w Berlinie, gdzie pierwszy raz w życiu skosztowali tej słynnej pasty. Gdy szwendali się po mieście, zgłodnieli i zawitali do maleńkiej, niepozornej knajpki, która była po drodze. W otwartej kuchni uwijał się uśmiechnięty Syryjczyk, a jego berlińska żona podawała gościom talerze po brzegi wypełnione kolorową
i pachnącą strawą. Intuicja podpowiadała im, że dobrze trafili, ale do momentu, w którym skosztowali humusu, nie wiedzieli, że aż tak dobrze. Ach, co to był za smak! Delikatny, lekko kwaśny, czuć było czosnek, sezam i nieznany im jeszcze wtedy słodko-gorzki kumin. Zjedli wszystko, co mieli na talerzach, i poczuli się bezbrzeżnie szczęśliwi, kulinarnie zaspokojeni.

Ta potrawa ich znalazła, trafiła przez żołądek do serca i musiała do nich wrócić. Tak się też stało – wróciła razem z Bartem z jego kilkumiesięcznej podróży do Afryki. Wręczając Kasi w prezencie półkilogramowe pudełko ich ulubionej pasty, rzekł: „Róbmy humus dla ludzi”, a warto podkreślić, że w tamtym momencie nie miał bladego pojęcia o gotowaniu. Jednak zaczęli go robić – wieść, gdzie można zjeść najlepszą pastę z ciecierzycy, szybko rozeszła się po Krakowie (i nie tylko). Ludzie ją pokochali, tak samo jak oni.

A to nie koniec tej humusowej historii! Jest jeszcze jeden genialny produkt marki, który zachwycił jury 3. edycji konkursu KUKBUK Poleca. Mowa o wegańskiej alternatywie majonezu – majobezie. I tu należy przedstawić kolejnego bohatera tej opowieści, którym jest Krzysztof Mitka – pomysłodawca i twórca majobezu. Na co dzień można go spotkać w Hummusii, gdzie pracuje i wymyśla czasem coś z niczego, co potem okazuje się spektakularnym sukcesem. Tym razem Krzysztof znalazł zastosowanie dla bogatych w białko i wartości odżywcze litrów aquafaby, w których codziennie gotował ciecierzycę na humus Amamamusi. I to jakie zastosowanie! Jego majobez smakiem zaskakuje nawet największych zwolenników jajek w majonezie. Aquafaba spektakularnie zastępuje kurze białko, nawet tak samo się ubija. Majonez na jej bazie niczym nie odbiega w smaku od oryginalnej wersji, ma gładką, puszystą konsystencję i co najważniejsze – jest dużo lżejszy od jajecznego klasyku, więc można go jeść bez wyrzutów sumienia. Brzmi dobrze? Lepiej sprawdźcie, jak smakuje! W kuchni jak w przyrodzie – nic nie ginie! Szanujemy takie rozwiązania. Majobez Amamamusi występuje w różnych wariantach smakowych, na przykład z dodatkiem pieprzu cayenne czy kurkumy z czosnkiem.

Majobez. wegański majonez

Gdzie kupić?

Produkty Amamamusi można kupić w Krakowie, przy ulicy Meiselsa 4. Majobez jest dostępny również w wegańskich delikatesach na terenie całej Polski.

Pst!

Robicie humus i potrzebujecie do niego najlepszych składników? Pastę tahini, suchą ciecierzycę i tradycyjne przyprawy, za’atar i sumak, kupicie u Kasi i Barta w Hummusii.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!