Kukbuk
Kukbuk

Bolonia – co i gdzie zjeść?

Dodaj do 'Przeczytaj później'

O stolicy Emilii-Romanii zwykło się mówić, że jest czerwona, uczona i… gruba. Bolonia szczyci się jedną z lepszych kuchni w kraju, a o gastronomicznej sławie świadczą liczne restauracje. Pod średniowiecznymi arkadami znajdziemy lokale serwujące smakowite dania i aromatyczne potrawy.

Tekst: Marta Cyzio

Opublikowano: 15 Marca 2017
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 5 minut!

Oba pachną obłędnie i rozpadają się przy każdym kęsie. Nic dziwnego, że Pappare’ codziennie odwiedzają tłumy bolończyków, by rozkoszować się pysznym śniadaniem w centrum miasta.

Włochy kontra Francja


Podczas włoskich śniadań na talerzach królują pozwijane kruche rogaliki. Choć wyglądem przypominają klasyczne croissanty, nie dajcie się zwieść pozorom. W środku kryje się słodkie i gęste nadzienie, które idealnie smakuje z najchętniej wybieranym porannym napojem, cappuccino – kremową kawą z dodatkiem spienionego mleka i szczypty gorzkiej czekolady. By spróbować najlepszych cornetto, bo tak nazywają się te rogaliki, należy udać się do Pappare’, gdzie nad ladą piętrzą się świeżo wypiekane włoskie croissanty: czekoladowe, chianti, orzechowe lub wytrawne z dodatkiem łososia, prosciutto czy mortadeli.

Koniecznie spróbujcie tutejszych specjałów: pistacchionoccioli. Pierwszy ugina się pod orzechową kruszonką, a w maślanym wnętrzu kryje słodko-słony krem pistacjowy, z którego Bolonia słynie. Z kolei nocciola to połączenie gęstej ciemnej czekolady z orzechami laskowymi.

Romańskie korzenie, czyli przekąska w biegu


Choć piadina pochodzi oryginalnie z terytorium historycznej Romanii (obszar dzisiejszej Rawenny, Rimini oraz Forlì), od lat podbija serca bolończyków. Ten placek z mąki pszennej podawany jest na ciepło z przeróżnymi dodatkami: rukolą, szpinakiem, szynką, pomidorami czy różnymi rodzajami serów. Od meksykańskiej tortilli różni się grubością oraz procesem podgrzewania – początkowo używane były w tym celu terakotowe talerze, obecnie wystarczą zwykłe patelnie, na których rozpuszcza się solidną porcję smalcu zwierzęcego. Poprawnie zrobiona piadina ma mocno zaokrąglone brzegi, jest puszysta i przypomina małą poduszeczkę.

Najlepszą piadinę znajdziemy w La Tua Piadina, niewielkiej knajpce ukrytej w niepozornej bocznej uliczce.

Wnętrze tworzy kilka prostych drewnianych stolików, lada, menu wypisane kredą na tablicy oraz jazz w tle. Kucharz tnie kolejne kawałki bolońskiej mortadeli i warzyw, a zapach smażonego boczku czuć już z ulicy.

Wegetarianie nie powinni się martwić – La Tua Piadina ma w menu również bezmięsne propozycje. Co więcej, placki smażone są wtedy na tłuszczu roślinnym, a nie zwierzęcym. Porcje są porządne i ze świeżych produktów – stawiają na nogi nawet najbardziej strudzonych podróżników.

Makaronowe szaleństwo


W Bolonii koniecznie trzeba spróbować makaronu. Miłośnicy tortellini, tortelloni i lasagne nie zawiodą się na tutejszych daniach. Stąd także pochodzą tagliatelle al ragù, zwane potocznie spaghetti bolognese. Jedno z najlepszych znajdziecie w Osterii dell’Orsa: makaron jest tłusty, jajeczny, a sos pomidorowy pieprzny i dosmaczony. Z dodatkiem tartego parmezanu stanowi wyśmienite pierwsze danie.

Fani małych „pierożków” wypełnionych mięsem powinni zajrzeć do Sfoglia Riny. W zawsze zatłoczonej restauracji połączonej ze sklepem spróbujecie nietypowego bulionu z tortellini (tortellini in brodo) oraz tortelloni burro e salvia. Pierwsze danie jest przyprawione gałką muszkatołową i parmigiano reggiano, a podaje się je tradycyjnie podczas świąt Bożego Narodzenia. Drugie to sycące połączenie makaronu faszerowanego ricottą z masłem, szałwią i ze szczyptą świeżo mielonego czarnego pieprzu.

Tym, którzy nie znoszą stać w kolejkach, przypadnie do gustu Pasta Fresca Naldi– niewielki lokal na obrzeżach historycznej części miasta. Rodzinny biznes słynie ze świetnej jakości makaronu, wszelkiego rodzaju, podawanego zarówno w wersjach tradycyjnych, jak i zmodernizowanych. Ponadto wegetarianie znajdą tu dla siebie więcej dań niż w Sfoglia Rinie. Porcje są wydawane w plastikowych pudełkach, z którymi wygłodniali mieszkańcy wychodzą na zewnątrz i przysiadają na krawężniku pobliskiego chodnika, by delektować się delikatnym ciastem. Warto skusić się na orecchiette, drobne uszka z dodatkiem brokułów, pomidorów, czosnku i chili. Makaron jest al dente, a całość wyrazista i bardzo aromatyczna.

Na koniec jeszcze dwa miejsca, do których warto zajść na szybki obiad: Mercato di MezzoMercato delle Erbe. Przyciągają nie tylko turystów, ale również mieszkańców ze względu na niższe ceny niż w restauracjach. W obu halach można zjeść potrawy tradycyjne oraz smakowite frutti di mare, a także zrobić zakupy.


Czas na biesiadowanie


Włosi zaczynają jeść dopiero wieczorem. Z rodzinami, ze znajomymi, w większych i mniejszych grupach, wszyscy udają się w miasto, by ucztować przy kolacji składającej się z trzech dań i zakończonej deserem. W Trattorii da Memenu pęka w szwach od smakowitych potraw, dopieszczonych w każdym calu. Jej renomę potwierdza długie oczekiwanie na stolik – trzeba go rezerwować nawet z tygodniowym wyprzedzeniem.

Z kolei Pepperoni kusi rewelacyjnym ravioli w gęstym sosie orzechowo-śmietanowym. Cienkie poduszeczki wypełnione są delikatnym mięsem albo ricottą. Na drugie danie warto wybrać cotolettę: sporych rozmiarów talerz wypełnia kawał cielęciny smażonej na maśle klarowanym, przykrytej sosem śmietanowym z grzybami.

By nie zrujnować portfela, ale zaznać prawdziwej włoskiej atmosfery, trzeba się wybrać do Osterii del Sole, jednego z najdłużej działających lokali w mieście. W środku znajdują się pochodzące jeszcze z XIX wieku drewniane ławy oraz rzeźbiona balustrada, prowadząca do mniejszego pomieszczenia w głębi restauracji. Jedzenie należy tu przynieść ze sobą, najlepiej kupione w nieodległym Mercato di Mezzo, a następnie zasiąść przy stoliku wraz z mieszkańcami i delektować się wybornymi trunkami. Tutaj wszyscy dzielą się tym, co mają: możliwe, że aromatyczny zapach makaronu przyciągnie do stolika nowych gości i wtedy trzeba będzie się podzielić swoim daniem. W ramach podziękowania ktoś zaproponuje deser albo kolejny kieliszek lambrusco i wtedy zacznie się opowiadanie historii, wspólne picie oraz prawdziwe biesiadowanie. Bo w Bolonii wszystko kręci się wokół jedzenia.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!