Kukbuk
Kukbuk

Podsumowanie roku 2025 – te rzeczy zapamiętamy!

Koń z chałki, wszędobylska zielona herbata i nowa polska kuchnia – rok 2025 należy do jednych z ciekawszych, jeśli chodzi o kulinaria. Wybraliśmy zjawiska, które według nas najbardziej wpłynęły na polską gastronomię.

Tekst: Dominika Zagrodzka

Zdjęcie główne i zdjęcia w tekście: Unsplash.com

Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 6 minut!

Kulinarne trendy zmieniają się dynamicznie – czy dziś jeszcze ktoś pamięta konia z chałki, który rozpalał naszą wyobraźnię na początku roku 2025? Na tym jednak polegają żywieniowe mody, są wyjątkowo efemeryczne, mimo, że niektóre z nich odciskają ważny ślad na naszych kulinarnych zwyczajach. Co działo się w gastronomii w 2025 roku? Sprawdzam!

Nowa gwiazdka

Ogłoszenie restauracji wyróżnionych w Przewodniku Michelin to zawsze duże wydarzenie. Zarówno dla samych lokali – w końcu znaleźć się w gronie nagrodzonych jest marzeniem chyba każdego szefa kuchni – jak i dla nas, gości. Gwiazdka, wyróżnienie Bib Gourmand czy rekomendacja przewodnika to potwierdzenie jakości i wciąż najważniejszy drogowskaz w kulinarnym świecie. 

Rok 2025 należy pod tym względem do wyjątkowych, ponieważ po raz pierwszy w czerwonym przewodniku uwzględniono także Wrocław. Wprawdzie żadna wrocławska restauracja nie otrzymała gwiazdki, ale trzy – BABA, IDA kuchnia i wino oraz restaurację Tarasową – nagrodzono tytułem Bib Gourmand za świetny stosunek jakości do ceny. Wśród rekomendowanych lokali z kolei znalazły się między innymi Młoda Polska, dinette czy La Maddalena. 

Największą sensacją Przewodnika była jednak gwiazdka przyznana warszawskiemu hub.praga, dowodzonemu przez szefa Witka Iwańskiego. Mam nadzieję, że uda się ją utrzymać, a może i zdobyć kolejne!

Przemysław Klima utrzymał dla krakowskiej Bottiglierii 1881 dwie gwiazdki, po jednej gwiazdce mają także nadal Nuta pod wodzą Andrei Camastry i poznańska Muga, gdzie szefuje Artur Skotarczyk. Gwiazdką nagrodzono również Rozbrat 20 i kuchnię Bartosza Szymczaka oraz gdańską restaurację Arco by Paco Pérez i jej szefa Antonia Arcieriego. Jedną gwiazdką może pochwalić się też Giewont w Kościelisku, gdzie gotuje Przemysław Sieradzki. 

Chałkoń i sztuczna inteligencja

Czy pamiętacie chałkonia? Koń zrobiony z chałki sam w sobie jest sporym ewenementem, a jeśli jeszcze okaże się, że to twór sztucznej inteligencji robi się naprawdę ciekawie. Wszystko zaczęło się od z pozoru niewinnego zdjęcia gigantycznego konia z chałki i stojącej obok niego piekarki. Obraz poniósł się w social mediach i doczekał mnóstwo memów i reinterpretacji.

To jednak nie tylko nieszkodliwy żart. Chałkoń doskonale pokazał, że sztuczna inteligencja coraz lepiej udaje rzeczywistość. Osoby starsze, ale często i młodzi ludzie, nie potrafią odróżnić prawdziwego zdjęcia od obrazu wygenerowanego przez AI. Czy za chwilę przepisy będą ilustrować już tylko sztuczne obrazki?

W 2025 robiliśmy dubajskie serniki, pączki z dubajskim nadzieniem i jedliśmy batoniki w dubajskim stylu. Co będzie następne?

Dubajska czekolada po raz drugi

Muszę to przyznać po raz kolejny – ten rok, jeszcze bardziej niż poprzedni, należał do dubajskiej czekolady. Wymyślona w Dubaju, nadziewana ciastem kataifi i kremem pistacjowym, czekolada była wszędzie. Trudno się dziwić, w końcu nie dość, że wygląda atrakcyjnie, to jeszcze dobrze smakuje i doskonale chrupie. 

W tym roku robiliśmy dubajskie serniki, pączki z dubajskim nadzieniem i jedliśmy batoniki w dubajskim stylu. Na szczęście, ten trend wydaje się powoli przycichać. Co będzie następne?

Wszędobylska matcha

W 2025 każda szanująca się kawiarnia musiała w swoim menu mieć matchę. Powstało też sporo miejsc, matcha barów, serwujących tylko i wyłącznie napoje na bazie sproszkowanej zielonej herbaty.

Matcha dla wielu osób nie ma łatwego i przyjemnego smaku, dlatego zwykle serwuje się ją z dodatkami, które ten smak tłumią (żeby nie powiedzieć, że całkiem niemal niwelują). 

Piliśmy więc matchę z truskawkami lub mango, a nawet z wodą kokosową (matcha cloud). Wiele miejsc z japońską herbatą adresuje swoją ofertę do młodego pokolenia, słusznie licząc na to, że instagramowość napoju jeszcze zwiększy jego popularność.

Bez białka? Bez sensu!

2025 należał do produktów proteinowych. To słowo stało się niemal synonimem jakości i zdrowia! A przecież nie zawsze rzeczy pełne białka są równocześnie pozbawione konserwantów czy polepszaczy smaku. 

Mówi się jednak już o tym, że ten trend powoli się kończy. A na popularności zyskują na przykład adaptogeny, dodawane do żywności, takie jak grzyby. Na ten rok życzę sobie większej różnorodności!

Koniec konceptów talerzykowych

W 2025 roku mieliśmy już naprawdę serdecznie dosyć miejsc opartych na tak zwanym koncepcie talerzykowym. I choć idea jest dobra – w tego typu lokalach menu zachęca do dzielenia się jedzeniem, zamawiamy kilka mniejszych dań na środek stołu i wspólnie ich próbujemy – to wiele lokali skutecznie ją wypaczyło.

Jak? Serwując maleńkie porcje w nie tak maleńkich cenach i proponując dania, które nijak nie nadają się do podziału.

Dlatego właśnie talerzyki z ciekawego trendu stały się popularnym wśród foodiesów memem. Oczywiście, nadal trzymam kciuki za miejsca, które robią to naprawdę dobrze, ale wierzę też, że w 2026 będziemy chcieli mieć na talerzu własną porcję. 

Kuchnia polska na nowo

Są takie trendy, które (czy tego chcemy, czy nie) będą trwały co najmniej przez kilka lat. Jednym z nich jest newstalgia, czyli reinterpretowanie na współczesną modłę klasyków polskiej kuchni. 

W 2025 powstały kolejne miejsca (takie jak warszawski Bajs), serwujące dania, które pamiętamy z dzieciństwa w nowej wersji. A do tego czytamy książki o kluskach i przypominamy sobie smaki lat 90. W 2025 kuchnia polska lśniła coraz jaśniej. 

Co tam słychać na TikToku?

TikTok jak zwykle nie zawiódł, jeśli chodzi o kreowanie kulinarnych mód. Co gotowaliśmy? Dużą popularnością cieszyła się... cebula. Zarówno ta pieczona w całości z masłem i przyprawami, jak i w formie krążków a la chipsy. 

Zajadaliśmy się sałatką z ogórka, doprawionego między innymi sosem sojowym czy surówką z cienkich pasków marchewki. TikTok oszalał też na punkcie matchy – nie tylko tej z kawiarni, ale i przygotowywanej w domu. Końcówkę roku zdominowała z kolei chrupiąca żurawina w słodkiej otoczce z cukru pudru i sernik z ciasteczkami Lotus. Moim hitem okazał się również domowy kebab – zmielone mięso formuje się w cienkie plastry i piecze. Tego typu przepisy pokazują, że w 2026 będziemy zdecydowanie więcej gotować w domu!

Co czytaliśmy w 2025?

Ubiegły rok obfitował w dobre książki kucharskie. Moją ulubioną z pewnością była ta Pauliny Nawrockiej-Olejniczak „Kluski. Teoria i praktyka” z przepisami na klasyki polskiej kuchni. Uwielbiam też sentymentalną podróż w przeszłość, którą proponuje Mariusz Mac w albumowym „1991”. Koniecznie warto przynajmniej przejrzeć takie pozycje jak „Wegańskie rameny” Marcina Wojtasika„Soczysta. Kuchnia kapsułowa” Jagny Niedzielskiej. Do poczytania polecam z kolei nową książkę Bartka Kieżuna „Barcelona. Łakomym okiem” oraz walczącą ze stereotypami na temat kuchni włoskiej pozycję „Delizia. Wielka historia Włochów i ich jedzenia” Johna Dickiego

Oby 2026 był równie ciekawy!

 

Sprawdź też:

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

Koszyk