Kukbuk
Kukbuk
wywiad z Jamim Oliwerem

Wojownik Jamie

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Na oczach widzów zabija 150 kurczaków z chowu klatkowego, żeby zademonstrować, jak wątpliwej jakości mięso ląduje na naszych talerzach. W licznych książkach i programach telewizyjnych pokazuje siłę płynącą z różnorodności kuchni etnicznych i demokratyczny charakter jedzenia. Od 20 lat Jamie Oliver namawia do świadomych postaw konsumenckich i gotowania. To w kuchni przecież zapadają ważkie dla kondycji świata decyzje. Także polityczne.

Tekst: Daria Pawlewska

Zdjęcia: Paul Stuart

Opublikowano: 22 Maja 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 7 minut!

Artykuł ukazał się w 30 numerze magazynu KUKBUK Goście Idą (grudzień/listopad 2017). Wypowiedzi Jamiego Olivera pochodzą z przeprowadzonego 24 sierpnia 2017 r. w Londynie wywiadu. W pracy nad artykułem autorka korzystała także z książki Gilly Smith – „Jamie Oliver. Człowiek, jedzenie, rewolucja” (Vesper, 2010).  

Kiedy podjeżdżam taksówką pod budynek Paper Mill Studios w Londynie, milczący do tej pory kierowca uśmiecha się porozumiewawczo i bardziej stwierdza, niż pyta: – Będziesz się widzieć z szefem, co? Nie ma wątpliwości, o kogo chodzi. Jamie Oliver niczym gwiazda rocka uwodzi i prowokuje, ostrzega przed wysoko przetworzonym jedzeniem oraz spotyka się z najważniejszymi politykami na świecie, aby zmienić ponowoczesną rzeczywistość i zatrzymać zalew śmieciowego żarcia, którym niszczymy siebie i środowisko.     

Wędzony łosoś, czarny pieprz i kilka kropel cytryny

Oliver wychowuje się w spokojnej wiosce Clavering w hrabstwie Essex – całymi dniami biega z kolegami po pobliskich łąkach i lasach. Sally i Trevor dają synowi poczucie pewności siebie i wiarę w moc rodziny. Prowadzą słynący z gościnności pub The Cricketers z tradycyjną brytyjską kuchnią. Rodzice przywiązują dużą wagę do składników używanych w kuchni i zabierają małego Jamiego na lokalne targi żywności. Chłopiec uwielbia gawędzić z ogrodnikami, hodowcami, rolnikami czy rybakami. W Wielkiej Brytanii w latach 70. i 80. nie mówi się powszechnie o lokalnym i sezonowym jedzeniu, a podgrzewany w mikrofalówce obiad z pudełka jest normą. Dom rodzinny Jamiego zwyczajami kulinarnymi wyprzedza swoje czasy. Oliver już jako ośmiolatek pomaga w restauracji. Ma precyzyjny plan na dorosłe życie. Często wynosi z pubu jedzenie, aby karmić nim swoich „cygańskich” kolegów mieszkających w przyczepach. Pewnego dnia daje im do spróbowania wędzonego łososia, którego skrapia cytryną i przyprawia pieprzem. Ci najpierw wzbraniają się przed rybą, a potem, przekrzykując się, proszą o dokładkę. Ta przemiana uświadamia Oliverowi, jaką potęgą może być jedzenie. 

wywiad z Jamie Oliverem

Daria Pawlewska i Jamie Oliver

Zasady należy łamać

W trakcie londyńskiej premiery książki „5 składników. Gotuj szybko i łatwo” (Insignis, 2017) Oliver chętnie odwołuje się do początków swojej kariery i zdaje się rozumieć zawrotne tempo współczesnego świata. – W ciągu 20 lat napisałem ponad 20 książek, ta jest najlepsza, bo najmniej skomplikowana. Aż tyle lat potrzebowałem, żeby dojść do najprostszych rozwiązań – mówi. Przeklinający z wdziękiem 42-latek rozśmiesza zgromadzonych w studiu kulinarnym dziennikarzy i peroruje na każdy temat. Jamie nie ma złudzeń, że rewolucja dokonuje się powoli, a szum wokół kolejnej jego publikacji ma służyć bardziej ambitnym celom. Kucharz celebryta wręcz obsesyjnie powtarza wezwanie, aby gotować z najmłodszymi, sięgać po rodzinne przepisy, utrwalać prawdę o autentycznym jedzeniu, dzięki któremu ludzie siadają przy jednym stole i rozmawiają ze sobą. – Trzynaście lat temu istniały w Zjednoczonym Królestwie przepisy dotyczące jedzenia dla zwierząt, ale nie było norm regulujących standardy żywienia dzieci w szkołach! Ta sytuacja wymagała zmiany – oburza się Oliver. 

Niech kucharki w szkołach zaczną gotować 

Emitowany w 2005 roku program telewizyjny „Jamie’s School Dinners” rozpoczyna jedzeniową rewolucję, na której czele staje najsławniejszy kucharz świata. Podejmuje wyjątkowo trudne wyzwanie – zmiany nawyków żywieniowych. Dzieci jedzą byle co, bo byle co jada się w domach, a szkoły tylko utrwalają model żywieniowy, który prowadzi do otyłości, chorób cywilizacyjnych i przedwczesnej śmierci. Oliver nie przebiera w słowach i obsesyjnie rzuca się w wir pracy nad uzdrowieniem menu serwowanego dzieciom w brytyjskich stołówkach. Opór przed zmianą jest tak wielki, że uczniowie organizują protesty i domagają się powrotu na talerze frytek i śmieciowego jedzenia. Jamie ma poczucie, że robi to, co mądre i ważne. Spotyka się z politykami, by nadać zmianom moc legislacyjną. – Jeśli rząd wprowadza zakazy odnośnie jazdy pod wpływem alkoholu czy z nadmierną prędkością, to dlaczego miałby odmówić pomocy w uświadamianiu obywatelom związku między żywieniem a zachowaniem i stanem zdrowia ich dzieci? – argumentuje kucharz. 

"Jeśli wspólnymi siłami nie przeprowadzimy jedzeniowej rewolucji, to zniszczymy Ziemię."

Jamie Oliver

"Mam gdzieś, czy dzieciaki będą znały się na geografii. Najważniejsze, żeby rozumiały, czym jest prawdziwe jedzenie."

Twoje dziecko będzie żyło krócej niż ty 

Jamie Oliver swobodnie porusza się w meandrach prawa i z prędkością karabinu maszynowego wyrzuca z siebie liczby i dane, ubierając je w dramatyczne hasła. – Mam gdzieś, czy dzieciaki będą znały się na geografii. Najważniejsze, żeby rozumiały, czym jest prawdziwe jedzenie. Bo jeśli tego nie wiesz, umierasz młodo. W Stanach Zjednoczonych już urodziło się pokolenie, które nie przeżyje swoich rodziców – grzmi Oliver. A kiedy to mówi, staje mi przed oczami jego wystąpienie przed amerykańską publicznością na konferencji TED. Kucharz, wówczas 34-letni, wchodzi na scenę z taczką pełną cukru i wysypuje słodką używkę na podest, by uzmysłowić widzom, ile cukru spożywa w ciągu roku statystyczne dziecko w USA. Oliver z precyzją chirurga obnaża przyczyny otyłości amerykańskiego społeczeństwa na tak gargantuiczną skalę. Jednocześnie nie pozostawia złudzeń reszcie świata, bo wysoko przetworzona żywność produkowana przez międzynarodowe korporacje dociera niemal wszędzie. W rozmowie z KUKBUK-iem również namawia do działania. – Jeśli wspólnymi siłami nie przeprowadzimy jedzeniowej rewolucji, to zniszczymy Ziemię. Moje książki to fajne, ładnie wydane publikacje, ale powiedzmy to sobie szczerze: ich zadanie jest poważniejsze. Gotujcie na ich podstawie z dziećmi, bo w najmłodszym pokoleniu pokładam nadzieję na uratowanie planety. Najnowsza książka ma także, niczym pomocna dłoń, pomóc ludzkości obudzić się z konsumpcyjnego snu, w którym obżarstwo to grzech główny.   

wywiad z Jamim Oliwerem

Nagi kucharz w parlamencie? 

Książki Olivera przetłumaczono na 40 języków; nowatorskie programy telewizyjne i charyzmatyczne wystąpienia publiczne sprawiły, że stał się jedną z najpotężniejszych postaci politycznych na świecie. Figura woskowa kucharza dołączyła do sław u Madame Tussaud oraz stanęła między ówczesnym premierem Tonym Blairem i prezydentem USA George’em Bushem. Przeprowadzone w 2006 roku badania opinii publicznej pokazały, że Oliver znalazł się wśród idoli klasy średniej – daleko w tyle zostawił ówczesnego lidera Partii Konserwatywnej, a późniejszego premiera Davida Camerona. W 2013 roku Oliver wygrał proces ze znaną siecią restauracji fast food, która wniosła pozew do sądu po tym, jak w serii filmów pokazał, że hamburger serwowany w kanapkach powstaje z odpadów mięsa wołowego, do którego dodaje się amoniak. W lutym 2016 roku wezwał rząd brytyjski do wprowadzenia podatku od cukru i uzyskał poparcie ministrów. Od 2018 roku producenci napojów zawierających więcej niż 8 gramów cukru na 100 mililitrów produktu będą płacić wyższe podatki. Oliver chętnie wypowiada się na tematy polityczne, w tym broni imigrantów, bez których jego zdaniem gastrobiznes na Wyspach przestałby funkcjonować. – Wiedza o jedzeniu pozwala szerzej patrzeć na świat, na innych ludzi, inne kultury – wyznaje sławny kucharz, ale pytany o to, czy planuje karierę polityczną, odpowiada z pewnym wahaniem: – Walczę z tym pragnieniem. System demokratyczny oznacza zmianę władzy co cztery lata. Politycy marnują pieniądze i często działają wbrew wartościom moralnym. Nie! Chcę działać oddolnie i de facto wprowadzać zmiany.   

Kultura konsumpcji woli zajadać problemy, niż je analizować. Jamie Oliver, jak nikt inny, opanował łączenie roli telewizyjnego celebryty i aktywisty społecznego, którego prowokujące projekty mają wpływ na praktyki wielkich korporacji. Udowadnia, że jednostka żyjąca w erze globalnej potrafi zjednoczyć naród i zmusić rząd do zmiany przepisów. – Uczmy się od siebie. Dzielmy się wiedzą, rozmową, doświadczeniem. Bądźmy razem – jednym tchem wyrzuca z siebie Oliver. Wierzy w magię ludzi, którzy poprzez budzenie społecznej świadomości na temat jedzenia sprawią, że przeminą czasy tanich kurczaków i gotowych obiadów w pudełkach. I, aby budować swoją wiarygodność, Jamie Oliver nie potrzebuje wydumanej stylizacji, tatuaży na każdym centymetrze ciała ani brody strzyżonej u modnego fryzjera. Jest autentyczny, jak jedzenie, o które z takim zapałem walczy.     

 

Artykuł ukazał się w 30 numerze magazynu KUKBUK Goście Idą (grudzień/listopad 2017). Wypowiedzi Jamiego Olivera pochodzą z przeprowadzonego 24 sierpnia 2017 r. w Londynie wywiadu. W pracy nad artykułem autorka korzystała także z książki Gilly Smith – „Jamie Oliver. Człowiek, jedzenie, rewolucja” (Vesper, 2010).

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!