Kukbuk
Kukbuk

Tel Awiw. Kulinarne królestwo

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Od dłuższego czasu Izrael nie kojarzy się już tylko z koszernym jedzeniem i gefilte fish, ale również z potrawami pełnymi przypraw i smaków Bliskiego Wschodu.

Tekst: Marcin Liwarski

Zdjęcia: Marcin Liwarski 

Opublikowano: 21 Marca 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 4 minuty!

Obecnie loty z Polski do Tel Awiwu mają bardzo rozsądne ceny. Warto z tego skorzystać i polecieć do Izraela choćby na kilka dni. Nie ukrywam jednak, że sam pobyt tam może już mocno nadszarpnąć budżet. Nie jest to najtańsza destynacja, ale nadal można tam zjeść pysznie w rozsądnych cenach. Jedyne, o co możemy się martwić, to przejedzenie humusem i pitą, choć nie wiem, czy jest ktoś, kto by na ich nadmiar narzekał! 

Coraz częściej szukamy w swoich osiedlowych sklepach harrisy czy za’ataru, chcąc przenieść izraelską mieszankę kultur do naszych domów.

Dokoła Carmel Marketu znajdziecie mnóstwo małych restauracji i barów, które zaspokoją wszystkie potrzeby waszych kubków smakowych. Wykorzystajcie okazję – eksplorujcie i pozwólcie sobie na kulinarne szaleństwo.

Carmel Market 

Obowiązkowe miejsce na trasie każdego smakosza. Warto spędzić kilka godzin na spacerowaniu i obserwowaniu pochłoniętych pracą handlarzy, kupić przyprawy i świeże warzywa oraz, dla przeciwwagi, obłędną baklavę i słodką chałwę. Podczas pobytu w markecie warto zajrzeć do Hummus HaCarmel – humusowni która z zewnątrz wygląda jak synagoga. Wizyta tam to najlepsza lekcja, jak powinien smakować humus!

Na małą przekąskę dobrze udać się do Shmuela – podają tam kanapkę z piersią kurczaka, podrobami i kebabem, która naprawdę jest godna wyróżnienia. Do tego koniecznie odświeżający dodatek w postaci petrushka salad – połączenia pietruszki, kolendry, mięty i buraka.

Sabich, Telaviv

Kanapka Sabich w Sabich Tchernikhovski

Sabich

Wizyta w Izraelu nie powinna obejść się bez zjedzenia sabich – kanapki z bakłażanem, ziemniakami, jajkiem i pikantnym sosem amba z marynowanych owoców mango. 

Kiedy tylko jestem w Tel Awiwie, zawsze odwiedzam dwa miejsca, które się w nich specjalizują: Sabich Frishman i Sabich Tchernikhovski. Z tego drugiego lokalu warto udać się na leżącą po sąsiedzku ulicę Bialik, by podziwiać architekturę Bauhaus. 

Port Said

Ta kultowa restauracja jest usytuowana obok pięknej synagogi. Klimat wokół przypomina nieco ten z warszawskiego placu Zbawiciela. Stoliki znajdują się głównie na zewnątrz – zdarza się czekać na nie nawet godzinę, ale jedzenie w pełni wynagradza tę niedogodność. 

Wszystko jest tu pyszne – pieczony bakłażan, ziemniaki, bataty, kapusta, minute steak, wątróbka z kurczaka. Większości potraw podaje się w towarzystwie tahini lub crème fraîche. Dania może nie są największe, ale sycące i niepowtarzalne. 

Podobny klimat panuje w knajpce Miznon (King George 30), serwującej kanapki w chlebie pita w wersji wegetariańskiej lub mięsnej. Prosta bułka z ziemniakami, ze szczypiorem i z crème fraîche, przyrządzona przez tutejszą obsługę, smakuje obłędnie. Obowiązkowo należy spróbować też pieczonego kalafiora z solą i tahini. 

 

 

Telaviv, przewodnik

Widok z portu Jaffa, fot. Adam Jang / Unsplash.com

Levinsky Market i Florentin  

Ulica Levinsky to zagłębie małych sklepików z przyprawami. W sklepie Tavliney Pereg (Levinsky Market 46) zawsze robię zapas przypraw, kawy i najlepszej na świecie tahini. Wszystkie zakupy bezproblemowo można przewieźć w bagażu podręcznym. O dziwo, choć w Izraelu kontrole na lotnisku są zaostrzone, tutejsze przepisy pozwalają wnieść płynne produkty na pokład. 

Na tej ulicy znajduje się także malutka Cafe Levinsky, gdzie poza kawą można napić się wody sodowej ze świeżymi owocami i ziołami. Nie znajdziecie w menu przepisu na ten napój – w szklance ląduje to, czym akurat właściciel chce się podzielić. Obok jest też kilka małych restauracyjek, nieustannie pełnych gości. Ja wybrałem Lewinsky 50, ale śmiało wchodźcie tam, gdzie wam się podoba i gdzie wypatrzycie wolny stolik. Zdajcie się na sugestie obsługi – i nie martwcie tym, że nie znajdziecie angielskiej wersji menu. 

Stąd już tylko kilka minut spacerem do zamieszkałej głównie przez artystów dzielnicy Florentin. Na ulicy, która nosi taką samą nazwę, pod numerem 5, znajdziecie humusownię Beit Lehem (Florentin 5). Choć z wyglądu niepozorna, zjecie tam jeden z najlepszych humusów. Zawsze zamawiam opcję z jajkiem na twardo, kiszonym ogórkiem oraz surową cebulą, którą przed zjedzeniem macza się w occie.  

telaviv, cafe lewvinsky

Cafe Lewvinsky

Beit Lehem, telaviv

Hummosownia Hummus Beit Lehem

 

 

Jeszcze więcej humusu

Świetną opcją na śniadanie i nie tylko jest Hummus Kaspi (Ben Yehuda 172). Mają pyszną szakszukę i oczywiście doskonały humus. Warto zamówić też burek, ciasto filo z serem, i jahnun – lekko słodkawe ciasto filo pieczone przez noc. 

Warta odwiedzenia jest dzielnica arabska – Jaffa. Fani pchlich targów i sklepów ze starociami będą zachwyceni. A po godzinach targowania się z kupcami polecam zjeść coś w Cafe Puaa (Rabbi Yohanan 8) lub w porcie Jaffa. W portowej The Old Man and the Sea (Retzif HaAliya HaShniya 101) na start dostaje się około 20 przystawek. Będą świetnym wstępem do spróbowania specjału lokalu – świeżych ryb. 

Śniadanie w Hummus Kaspi

Hummus w Beit Lehem

Więcej adresów:

  • Nununu Dirty Dining (Herzl 16)

    „Instagram friendly” kanapki w brioche, krewetki w japońskim sosie cytrynowym, wolno gotowana wołowina, ale też cheesecake. 

  • DOK (Shlomo Ibn Gabirol 8)

    Mały lokal, w którym właściciele wykorzystują świeże, lokalne składniki. Menu zmienia się sezonowo. 

  • Delicatessen (Yehuda ha-Levi 79/81)

    Delikatesy, kwiaciarnia i restauracja w jednym. Pyszne pieczywo, sałatki, konfitury i wina.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka