Kukbuk
Kukbuk

Pulpeciki z soczewicy

Dodaj do 'Przeczytaj później'

We włoskim noworocznym menu dominuje soczewica. Podobne do monet ziarenka mają dać powodzenie i bogactwo.

Specjalista w zakresie kuchni śródziemnomorskich, dziennikarz kulinarny, podróżnik, fotograf. Publikuje w magazynie Czas Wina, Kukbuk, Podróże i w Twoim Stylu. Współpracuje z portalem Wirtualna Polska.  Pisze, gotuje i karmi, prowadzi warsztaty kulinarne oraz organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne. Jego pierwsza książka „Italia do zjedzenia” została nagrodzona Nagrodą Magellana 2018 oraz nominowana do Gourmand World Cookbook Awards. Aktualnie kończy prace nad drugą książką tym razem poświęconą Portugalii i jej kuchni.

Tekst: Bartek Kieżun

Opublikowano: 11 Stycznia 2017
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 3 minuty!

Słownikowa definicja mówi, że przesąd to pozbawiona podstaw, uparcie żywiona i kompletnie niewrażliwa na argumentację wiara w istnienie związku przyczynowo-skutkowego między danymi zdarzeniami. Ulegamy przesądom wszyscy – w mniejszym lub większym stopniu, bez względu na to, jak mocno się tego wypieramy. I choć w dzisiejszym, skrajnie racjonalnym społeczeństwie brzmią one śmiesznie, czasem archaicznie, to chyba nikt z nas nie lubi, gdy czarny kot przebiega nam drogę, a latem na łące każdemu zdarza się przeczesywać trawę w poszukiwaniu szczęścia, czyli czterolistnej koniczyny.

A co zapewnia szczęście Włochom? W wierze w przesądy przoduje Neapol. Otóż na wszystko najlepszy jest czerwony róg z Neapolu. Zapewnia płodność i odpędza złe moce. Ta historia ma związek z Zeusem, co nie dziwi, przecież Neapolis było grecką kolonią. Takich rożków w Neapolu jest mnóstwo. Najładniejsze są te z korala, ale są też tańsze, z terakoty. Kształt zeusowego rożka ma peperoncino, o którym mówi się, że budzi zmysły. Zapewne dlatego w południowych dialektach włoskich peperoncino jest nazywane diavolicchio. Co ciekawe, owa diabelska proweniencja nie przeszkadza w powiązaniu tej ostrej papryczki ze szczęściem. W Neapolu uliczni handlarze oferują ceramiczne peperoncino między innymi w formie breloczków do kluczy, tak by zawsze mieć go pod ręką i być stale pod ochroną. Peperoncino, nie tylko ceramiczne, wiesza się również w oknach. Świetnie działa też czosnek. W Neapolu mówią nawet: „Chi non compra l’aglio il giorno di San Giovanni è povero tutto l’anno”. Co jest dość mocnym nakazem, by w dzień świętego Jana kupić czosnek, bo inaczej cały rok będzie naznaczony biedą.

Na powodzenie finansowe świetnie działa wino. Kiedy się rozleje, trzeba zanurzyć w nim palec i posmarować się za uchem. Przynajmniej w okolicach Wenecji.

A pech? Ten związany jest z marnotrawstwem, zwłaszcza dwóch cennych kulinarnie składników. Chodzi o sól i oliwę. Jak Italia długa i szeroka, rozsypanie soli lub rozlanie oliwy to zły znak. Jest jednak na to odtrutka. Na Sycylii mówią, że jeśli rozsypie się sól, trzeba urok odczynić i sypnąć nią za prawe i lewe ramię, koniecznie w tej kolejności – i sprawa załatwiona!

A ja proponuję dziś pulpeciki z soczewicy – na szczęście. Skoro trzeba, to trzeba!

Pulpeciki z soczewicy 20-25 sztuk

  • soczewica 200 g
  • ziemniak 3 sztuki
  • ser pecorino 50 g
  • czosnek 2 ząbki
  • ziarna kolendry 1 łyżka
  • jajko "zerówka" 2 sztuki
  • bułka tarta do panierowania
  • olej roślinny do smażenia

Ziemniaki i soczewicę gotujemy osobno w osolonej wodzie. Kiedy są miękkie, odcedzamy, wrzucamy do miski i po lekkim przestudzeniu blendujemy. Trzemy ser i dorzucamy do masy. Dodajemy posiekany czosnek i kolendrę. Dokładnie mieszamy. Lepimy pulpety, panierujemy je w rozkłóconych jajkach i bułce tartej. Smażymy na oleju na złoto!

PS 1

Bez panierki się nie da, próbowałem – rozpadają się!

PS 2

Nie można ich smażyć za długo, bo również się rozpadają!

Najlepszego w nowym roku! I lepiej nie dziękujcie! :)

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!