Kukbuk
Kukbuk

Mrożony szampan, palone migdały i wielka sztuka. Hotel Europejski wrócił do gry

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Wpisany w krajobraz miasta, charakterystyczny punkt Krakowskiego Przedmieścia. Jako pierwszy w stolicy miał windę, zasłynął wspaniałymi balami i doskonałą kuchnią, w jego progach gościło wiele wybitnych postaci – Maria Skłodowska-Curie, Artur Rubinstein czy The Rolling Stones.

Tekst: Iza Kieszek-Wasilewska

Zdjęcie główne: Oskar Zięta (fot. materiały prasowe)

Opublikowano: 29 Października 2018
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 9 minut!

Współcześnie rapował o nim nawet Taco Hemingway. Hotel Europejski to ponad 160 lat prawie nieprzerwanej działalności, wielkie wydarzenia historyczne i prywatne historie zwykłych ludzi. To obiekt światowej klasy, jeden z najstarszych hoteli w Europie, pierwszy nowoczesny w Warszawie.

Jak rzymski pałac

Jest XIX wiek, kiedy Ferdynand Gerlach, stolarz artystyczny, kupuje pałac Ogińskich i zamienia go w zajazd. Warszawa przeżywa wtedy gwałtowny rozwój, na oczach jej mieszkańców zmienia się nie tylko miasto, ale i jego społeczeństwo. Burżuazja chętnie i dużo podróżuje, poszukując eleganckich miejsc na nocleg, posiłek i spotkania towarzyskie. Dostrzega to trzech przedsiębiorczych arystokratów: Władysław i Ksawery Pusłowscy oraz Aleksander Przeździecki. To oni rozpoczynają w 1855 roku budowę Hotelu Europejskiego. Gmach jest wznoszony etapami, według projektu jednego z najwybitniejszych architektów epoki Henryka Marconiego. On też kieruje pracami aż do swojej śmierci w 1863 roku, ale dzieło – dopiero w 1878 – kończy Marceli Berendt. Hotel zostaje otwarty 1 stycznia 1857 roku.

Trzypiętrowa budowla o zaokrąglonych narożnikach ma 240 pokoi, piękną Salę Pompejańską, opisaną między innymi w „Lalce” Bolesława Prusa, trzy apartamenty w stylu Ludwika XV ze złoconymi meblami i Ludwika XVI z biało-błękitnymi meblami Watteau, a także salon empirowy. Główne wejście usytuowane jest od Krakowskiego Przedmieścia. Elewacje budynku nawiązują do form typowych dla szesnastowiecznych pałaców rzymskich. Nowością jest działająca od 1877 roku winda hydrauliczna. Na mieście mówi się wtedy, że w budowę zainwestowano 2 miliony złotych.

„W 1899 roku jedynym hotelem warszawskim, który zasługiwał na nazwę i urządzony był z całym nowoczesnym komfortem, był Hotel Europejski”, pisała Karolina Beylin w „Warszawy dni powszednie 1800-1914”.

W hotelu ulokowane są dwie kawiarnie: Lourse i Europejska. Tę pierwszą prowadzi znakomity cukiernik Bernard Semadeni. Lourse szybko zdobywa przydomek „giełda plotek”, początkowo towarzyskich, później, im bliżej wybuchu pierwszej wojny światowej, politycznych. Włodzimierz Perzyński żartował nawet w jednym z felietonów: „cicho, bez hałasu, otworzono u Lourse’a nowe biuro parcelacyjne Europy”. Wnętrze urządzone obitymi pluszem meblami i ozdobione licznymi lustrami ma dość tradycyjny charakter.

Za projekt przebudowy hotelu odpowiedzialna jest międzynarodowej sławy pracownia architektoniczna – WWAA (fot. materiały prasowe)

U Lourse’a przesiadują przedstawiciele sfer naukowych, literackich, przemysłowych i prawniczych. Bywają tu Stanisław Kierbedź, Bolesław Prus, Władysław Reymont. Miejsce słynie z licznych specjalności: ciastka półfrancuskie, obwarzanki-ósemki, rogaliki z masą migdałową, napoleonki z ciasta francuskiego z grylażem lub wiśniową konfiturą, brioszki. I jeszcze – ażurowe sękacze, kocie języczki, petits fours, wszelkiego rodzaju pomadki.

Jak pisał Wojciech Herbaczyński w „Dawnych cukierniach i kawiarniach warszawskich”, „Smakosze wspominają też prawie ze łzą w oku bombę hrabską – kulę waniliowych lodów powleczonych mrożonym kremem i czekoladą”.

Cukiernia Lourse'a słynęła z bajecznych słodkości. Dziś można tam zjeść między innymi przepiękne pralinki (fot. materiały prasowe)

Niezapomniany smak ma też kawa czarna lub ze śmietanką, latem mazagran z lodem i kawą mrożoną.

W 1915 roku cukiernia przenosi się na drugi narożnik hotelu, u zbiegu Krakowskiego Przedmieścia i Czystej. Po I wojnie światowej zmienia się jej wystrój. To wtedy pojawiają się w kawiarni m.in. meble w stylu Ludwika XV, kryształowe żyrandole i kinkiety a na chodniku na Krakowskim Przedmieściu staje jasno oświetlona weranda, osłonięta markizą. Latem cieszy się ogromnym powodzeniem, można z niej obserwować życie ulicy, stroje kobiet, komentować przechodniów.

U Lourse’a zbiera się też redakcja „Kuriera Warszawskiego”, który ma siedzibę po drugiej stronie Krakowskiego Przedmieścia. W sklepie połączonym z cukiernią sprzedaje się między innymi pudełka z cukierkami i ciastkami.

Kawiarnia Europejska – wręcz przeciwnie – pomyślana jest na użytek hotelowych gości, ale odwiedzają ją także inni. Urządzona na początku okresu międzywojennego od strony placu Saskiego, tak jak hotel jest własnością Seweryna Czetwertyńskiego. Lokal to elegancki, sztukaterie ścienne o żółtawym odcieniu naśladują tu marmur, zielone marmurowe kolumny wspierają sufit. Na zielonym dywanie stoją meble z jasnego jesionu, pokryte pluszem. Lustra, świeczniki, stylowa porcelana dopełniają szyku. Wieczorami dyskretnie przygrywa orkiestra, latem czynna jest weranda pod pasiastą markizą. Stamtąd można podziwiać rozległy widok na plac i zieleń ogrodu Saskiego.

Nic więc dziwnego, że kawiarnia szybko zdobywa popularność. W lokalu podaje się smakołyki z własnej pracowni. Odwiedzają Europejską malarze, rzeźbiarze, muzycy, aktorzy, między innymi Ludwik Solski, architekci, dziennikarze. Jest tam stolik zwany pułkownikowskim, siadają przy nim Bolesław Wieniawa-Długoszowski, Kazimierz Świtalski, Bogusław Miedziński. Azyl znajduje tu zmęczony postępującymi problemami ze wzrokiem i finansowymi tarapatami Kazimierz Przerwa-Tetmajer. Książe Czetwertyński zapewnia mu w hotelu dożywotnie mieszkanie i daje prawo bezpłatnego korzystania z kawiarni.

Wnętrza restauracji Europejski Grill, Long Baru, Humidoru oraz cukierni Lourse Warszawa zostały zaprojektowane przez uznane hiszpańskie studio Lázaro Rosa Violán (fot. materiały prasowe)

Niech żyje bal!

Zainicjowana przez Ignacego Paderewskiego budowa hotelu Bristol, na początku XX wieku mobilizuje właścicieli Europejskiego do jego modernizacji. To wtedy instalują łazienki, wymieniają meble i dywany. Dalsze zmiany przypadają na lata 1920-1930, gdy przeniesiono reprezentacyjne wejście do skrzydła bocznego i zaakcentowano je czterokolumnowym podjazdem. Na dziedzińcu zaś urządzono restaurację z ogródkiem. Wnętrza przekształcane są według projektu znanych architektów, między innymi Czesława Przybylskiego i Antoniego Jawornickiego. Reprezentacyjny charakter jest zresztą konieczny, w hotelu mieszczą się przedstawicielstwa dyplomatyczne – poselstwa Belgii, Brazylii, Finlandii, Hiszpanii oraz Litwy.

Lata 20. i 30. to też czas, kiedy w Europejskim odbywają się bale i rauty. Kto bywał na balach? – A kto na nich nie bywał! Jeśli chodzi o warszawską śmietankę towarzyską międzywojnia, nie mogło zabraknąć nikogo. W zaproszeniu na bal czasopisma „Pani” widnieje lista ponad stu samych gospodyń i gospodarzy, z takimi nazwiskami jak Bolesław Wieniawa-Długoszowski, Jadwiga Smosarska czy Antoni Ferdynand hrabia Ossendowski. Najsłynniejsze są coroczne bale mody organizowane przez Związek Autorów Dramatycznych. Podczas nich o laur królowej balu ubiegają się liczne artystki i modelki, jak choćby Loda Halama, Ina Benita, Zula Pogorzelska, Nina Andrycz czy Maria Balcerkiewicz – opowiada Ewa Łukasik, wiceprezes Stowarzyszenia Grupa Rekonstrukcji Historycznej Bluszcz.

Na balach mody wybiera się królową i króla nie tylko ze względu na modną kreację, ale także wdzięk, z jakim tańczą. Raz królem mody wybrano Eugeniusza Bodo, innym razem Jarosława Iwaszkiewicza!

– Podczas Balu Polskiego Jedwabiu, na którym najważniejsze damy ubrane były w suknie uszyte z jedwabiu krajowego wyrobu, na scenie pojawił się w pewnym momencie wielki kokon, z którego wyłonił się „motyl” i wręczył kwiaty prezydentowej Mościckiej – mówi Łukasik.

Z wnętrz dobiegają dźwięki muzyki, w śniegu odbijają się kolorowe neony i tysiące świateł dekoracji świątecznych. Na chodnikach Nowego Światu, Marszałkowskiej, Krakowskiego Przedmieścia pomimo późnej pory spotkać można tłumy. Warszawa lat 20. wita Nowy Rok. Udział w balu sylwestrowym w Hotelu Europejskim nobilituje, choćby dlatego, że należy do najdroższych w Warszawie. Podają tu wyszukane potrawy, dziczyznę, perliczki, bażanty z kasztanami i potrawki z raków. Kolację wydaje się zwykle o północy. A tuż nad ranem, zanim jeszcze orkiestra zaczyna grać białego mazura, goście dostają filiżanki z gorącym barszczem i ciepłe przekąski, na przykład boeuf Strogonow, który jest podobno skutecznym antidotum na przepicie. Za szampana płaci się oddzielnie, pije się prawdziwe francuskie wina szampańskie: Veuve Clicquot, Cordon Rouge czy Charles Lafitte. Szampan mrozi się na igłę, czyli bardzo mocno, butelki wkłada do wysokich metalowych kubłów i obkłada lodem. Do alkoholi dają palone migdały w soli.

Hotel Europejski to ponad 160 lat prawie nieprzerwanej działalności (fot. materiały prasowe)

Wojna i po wojnie

Druga wojna światowa nie odbiera Europejskiemu klasy, utrudnia mu jednak funkcjonowanie. W okresie okupacji hotel zajmują żołnierze Wermachtu, urządzając w nim koszary. Dopiero w 1944 roku dosięga go zniszczenie. Budynek płonie, a narożnik u zbiegu Krakowskiego Przedmieścia i Ossolińskich się zawala.

Ale to nie koniec. To nowy początek. Bo zaraz po wojnie, jeszcze w gruzach, książę Stefan Czetwertyński uruchamia na powrót restaurację i rozpoczyna remont budynku. Menu jest imponujące: perliczki pieczone z kompotem z winogron, płaty cielęciny w maladze, zrazy à la Nelson. Kelnerzy w smokingach przynoszą dania na porcelanowej zastawie, doradzają wybór wyszukanych trunków. Goście siedzą przy stolikach i krzesłach wyciągniętych spod gruzu, pochodzących z przedwojennej kawiarni i restauracji Hotelu Europejskiego. Do klienteli należą przedstawiciele nowej władzy, z rzadka przedwojenni intelektualiści, ale przede wszystkim powojenna inicjatywa prywatna. To wszystko to dość niezwykły widok na tle ceglanych ścian i ruin.

Restauracja Czetwertyńskiego działa aż do 1948 roku, kiedy hotel zajmuje MON i adaptuje budynek na Akademię Wojskowo-Polityczną im. Feliksa Dzierżyńskiego. Prace odbywały się w latach 1949-1951 pod kierunkiem Bohdana Pniewskiego. Na miejscu restauracji ulokowano pokoje oficera dyżurnego i radiowęzeł, w miejscu kawiarni i baru – stołówkę, a tam gdzie kiedyś mieścił się Lourse, znalazła się świetlica. Odnowiono elewacje, ale z wnętrz zniknęły wszystkie cechy hotelu. Ostatecznie wojsko z budynku zrezygnowało, by oddać go sieci Orbis, a sam hotel ponownie został przebudowany – w latach 1957-1962 – według projektu Bohdana Kijowicza. Co ciekawe, bar szybkiej obsługi powstał z pomocą księcia Stefana Czetwertyńskiego, który pokierował ustawieniem całego zaplecza gastronomicznego.

Po obu stronach głównego wejścia do hotelu umieszczona jest instalacja neonowa symbolizująca zmieniające się na przestrzeni lat granice Polski (fot.materiały prasowe)

W dawnej cukierni Lourse znalazł się barek kawowy, a ambicją restauracji i baru była kuchnia polska. Jak na standardy PRL lokale w Europejskim były miejscami ekskluzywnymi. To pewnie dlatego zatrzymywały się tu wszelkie osobistości ze świata polityki, nauki, sztuki. Do tego grona należeli między innymi Kirk Douglas, Robert Kennedy, Krzysztof Penderecki, Bertrand Russell czy Marlena Dietrich, która w 1964 roku przyjechała do Polski na serię koncertów. Plotka głosi, że z powodu obfitej sukni i sięgającego ziemi futra, które miało 4 metry długości i 3 metry szerokości, nie mieściła się w windzie.

W Hotelu Europejskim się bywało. Był legendą, także kulinarną. Pewien serwowany tam deser uwiódł nawet członków zespołu The Rolling Stones, którzy mieszkali w Europejskim w 1967 roku. Zbigniew Korpolewski, artysta estradowy, który prowadził ich koncert, opowiadał: „Po koncercie w Kongresowej przywieziono nas konwojem milicyjnym do Hotelu Europejskiego, gdzie zjedliśmy kolację. Ogromne wrażenie zrobiły na nich lody na gorąco, popisowe danie Europejskiego. W gorącym cieście podawano lody. Jak to robili, nie wiadomo, ale było to pyszne. Mick Jagger powiedział, że po raz pierwszy jadł podobny deser”.

W recepcji SPA, warto zwrócić uwagę na mozaikę naścienną Krystyny Kozłowskiej "Porwanie Europy" (fot. materiały prasowe)

Odzyskać świetność

Hotel do prawowitych właścicieli wrócił dopiero w 2005 roku. Budynek był w opłakanym stanie i wymagał gruntownego remontu. Ukończony, pozwolił na wznowienie działalności Europejskiego, który ponownie otwarto w maju 2018 roku jako Raffles Europejski Warsaw. Za zgodą stołecznego konserwatora zabytków Europejski został nadbudowany – w miejscu strychu powstały dwie nowe kondygnacje. Wnętrza hotelu zostały wypełnione sztuką, znalazło się w nim prawie 500 prac współczesnych polskich artystów, wśród nich Tadeusza Kantora, Wilhelma Sasnala i fotografa Tadeusza Rolkego. Kolekcja powstała pod kuratelą Andy Rottenberg i Barbary Piwowarskiej i jest jedną z największych prywatnych kolekcji dostępnych publicznie.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!