Kukbuk
Kukbuk

Musisz mieć ukończone 18 lat, aby korzystać z tej treści.

Czy jesteś pełnoletni?

Jakie wino na pierwszy dzień wiosny? To już 21 marca!

Wina na wiosnę są pełne energii, a przy tym sympatyczne i nieskomplikowane. Pasują i na aperitif, i do lekkich wiosennych dań.

Dziennikarka i redaktorka związana z magazynem "Ferment. Pismo o winie". Współpracuje z portalem "Słówka. Magazyn o języku", prowadzi zajęcia na warszawskim SWPS.

Tekst: Inka Wrońska

fot. Simon Lohmann / Unsplash

Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 4 minuty!

Pierwszy dzień wiosny to nie tyle data, co nowe otwarcie. Na dworze coraz jaśniej, słońce coraz wyżej, wyższe są także temperatury – przynajmniej średnie, bo wiadomo, marzec to marzec.

Zima w tym roku była długa, ciężka, rozwlekła, jeśli więc szukamy wina na pierwszy dzień wiosny, warto żeby było z drugiego bieguna: lekkie, sympatyczne i nieskomplikowane. Niech będzie to wino, które niesie w sobie zapowiedź dobrej pogody i pierwszych spotkań z przyjaciółmi na świeżo wysprzątanym po zimie tarasie.

Aby uczcić pierwszy dzień wiosny wybieramy wino pełne energii i lekkie; cięższe, beczkowe wina białe i czerwone czy intensywne pomarańczowe zostawiamy sobie na kolejną jesień i zimę. Ducha wiosny łatwiej odnaleźć w winach przyjaznych, „pijalnych”, o wyrazistej kwasowości i niezbyt wysokim poziomie alkoholu – takich, które sprawdzą się i na aperitif, i do lekkich wiosennych dań.

fot. Sarah Stierch / Unsplash

Po pierwsze: bąbelki

Optymistyczny toast na cześć słońca najlepiej chyba wznieść winem musującym. Jeśli portfel pozwala, wybieramy szampana, jeśli nie, nadadzą się zarówno francuskie crémanty, jak i hiszpańskie cavy czy włoskie prosecco. Polecam też wina polskie, od wesołych pét-natów i win saturowanych, aż po całkiem poważne musiaki robione metodą tradycyjną. Nie wiem na razie, jaką pogodę przewidują meteorolodzy na 21 marca, ale toast za pierwszy dzień wiosny warto wznieść na zewnątrz; jeśli nie macie ogrodu ani tarasu, to choćby na balkonie.

Jeśli kupiliście truskawki – śmiało wrzućcie jedną-dwie do kieliszka z winem. Wiadomo, że na porządne, polskie, gruntowe truskawki w marcu jeszcze za wcześnie, ale truskawki i bąbelki super się łączą, więc może tego jednego dnia warto przymknąć oko. Warto pamiętać, że szampan (podobnie jak inne wina musujące) jest winem demokratycznym. Równie dobrze bawi się w towarzystwie drogich ostryg, jak i wędzonego łososia, frytek posypanych parmezanem, chipsów i słonych paluszków. Nie musicie się więc obawiać, że bąbelkowa impreza wydrenuje wam kieszeń.

fot. Siret Jaksic / Unsplash

Po drugie: lekkie wina białe

Jeśli mówiąc „wiosna” myślicie o świeżości i młodej zieleni – z łatwością znajdziecie wino, które będzie miało te atrybuty. W wielu lekkich białych winach o wysokiej kwasowości można odnaleźć charakterystyczne nuty „zielone”: świeżo skoszoną trawę, limonkę i inne cytrusy, wczesne jabłka i gruszki czy zioła prosto z ogródka. W bukiecie niektórych win, np. sauvignon blanc z Nowej Zelandii, pojawiają się wręcz zapachy zielonej papryki, młodych gałązek czy liści pomidora. Generalnie: „zielono” pachną, obok sauvignon blanc, grüner veltliner, pinot grigio, silvaner, alvarinho/albariño; także wiele rieslingów, zwłaszcza z krajów o chłodniejszym klimacie, ma takie nuty.

„Zieloność” wiosennych win nie musi być jednak rozumiana dosłownie – tu raczej chodzi o ich lekkość, młodość i świeżość, która tak dobrze podkreśla smak wiosennych dań. Podajcie je do zielonych szparagów z wody, lekkiej sałatki z sosem winegret i świeżymi ziołami, świeżego koziego sera, pieczonego kurczaka czy białej ryby skropionej cytryną. Będą pasowały do sushi, ceviche i sashimi, do risotta (al limone lub ziołowego), a także do deserów, takich jak tarta cytrynowa czy limonkowa panna cotta. Uwaga! Nawet jeśli pierwszy dzień wiosny nie będzie bardzo ciepły, pamiętajcie: białe wino podajemy schłodzone do 8-10 stopni.

fot. Paul Einerhand / Unsplash

Po trzecie: rosé

Róż jest optymistyczny. Każdy róż – od bladego jak różane płatki, przez łososiowy, aż po róż intensywny, niemal czerwony. Różowe wina stanowią pomost między porami roku: są wystarczająco lekkie, byśmy mogli poczuć pierwsze wiosenne słońce, a przy tym mają odpowiednio dużo ciała i struktury, żeby można je było podać w chłodniejszy wiosenny wieczór do całkiem konkretnego jedzenia: łososia z patelni, pieczonych warzyw, smażonych krewetek z chili, pieczonego kurczaka czy jagnięciny, kuchni śródziemnomorskiej (od pizzy i pasty po paellę) czy po prostu – do deski ulubionych wędlin. Aromaty obecne w różowych winach zwiastują ciepłą wiosnę, która nadejdzie już niedługo i przywodzą na myśl wakacje. Są w nich nuty cytrusów i melona, ale też rabarbaru, truskawek i malin, wczesnych kwaśnych wiśni, czerwonych porzeczek. Na pierwszy dzień wiosny sprawdzą się różowe wina z takich szczepów jak cinsault (odmiana obecna w większości rosé z Prowansji), monastrell/mourvèdre, syrah, grenache, tempranillo, sangiovese czy pinot noir. Nieźle smakują też apulijskie rosé zrobione z primitivo – nawet jeśli nie jesteście fanami tej odmiany, warto spróbować jej wersji w kolorze pink.

 

Interesuje Cię świat wina i innych alkoholi? Dołącz do naszego newslettera KUKBUK Spirits i regularnie otrzymuj najciekawsze wywiady, artykuły i przepisy prosto do swojej skrzynki.

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

Koszyk