Kukbuk
Kukbuk
Ilustracja przedstawia rodzinne zdjęcie w ramce, na zdjęciu mama, tata oraz dwójka dzieci. (il. Marcin Lewandowski)

W domu z dziećmi – czy da się pracować i nie zwariować

Komu jest teraz trudniej: dzieciom czy rodzicom? Jedni i drudzy pracują zdalnie i muszą sobie jakoś poradzić. Niekoniecznie na piątkę. Podpowiadamy jak.

Tekst: Agnieszka Berlińska

ilustracje: Marcin Lewandowski

Opublikowano: 29 Marca 2020
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 7 minut!

Przez pierwsze dni to było nawet ciekawe. Wreszcie cała rodzina w domu, nikt nigdzie się nie spieszy, atmosfera jak w długi, deszczowy weekend. Można było odkurzyć dawno nieużywane planszówki, uprażyć popcorn, rozsiąść się na kanapie. Ale rodzinny weekend jakoś nie chciał się skończyć. Pod koniec pierwszego tygodnia pojawiły się rysy na tym sielankowym obrazku, w połowie drugiego dzieci miały już duże zaległości w nauce, a my, rodzice, w pracy. Bo chociaż w sieci jest mnóstwo podpowiedzi, jak spędzić ten czas ciekawie – w wirtualnych kinach, muzeach, teatrach – nikt z nas nie wie, jak go spędzić normalnie.

1. Zaraźliwe nerwy

Wbrew pozorom sam pobyt w domu dzieci znoszą całkiem dobrze. Pod warunkiem że tak samo znoszą to rodzice. Ale do dzieci dochodzą niepokojące wiadomości – statystyki zachorowań, informacje o śmierci, a odkąd obowiązuje przymusowe siedzenie w domu, poczucie zagrożenia jeszcze wzrosło. Jak rozmawiać z dziećmi o koronawirusie? Prosto, rzeczowo i szczerze.

Dzieci na pewno będą mieć pytania. Każde potraktujmy poważnie

Bez panikowania, ale też bez bagatelizowania. Że to nic takiego, sprawy dorosłych, wszystko będzie dobrze, a ta pani w maseczce na ulicy po prostu przesadza. Warto opowiedzieć dzieciom, skąd wziął się wirus i dlaczego ma w nazwie koronę. Trzymać się faktów. Że przypomina zwykłą grypę i większość osób przechodzi ją łagodnie. Ale jest groźny dla starszych ludzi i tych, którzy mają już pewne choroby. Dlatego tak ważne jest, by zostać w domu, myć często i dokładnie ręce, nie kasłać i nie kichać na innych.

Dzieci na pewno będą mieć pytania. Każde potraktujmy poważnie. Nie żartujmy z nich, nie podważajmy.

Nakryty stół przy którym zbiera się rodzina do wspólnego posiłku (il. Marcin Lewandowski)

2. Rutyna

Wprowadźmy stałe punkty dnia, które wyznaczą codzienny rytm. Skoro chwilowo nie dyktuje go szkoła czy przedszkole ani nasze wyjście do pracy. Najprostszym i najbardziej naturalnym sposobem są posiłki. Starajmy się, w miarę możliwości, aby były regularne i o stałych porach. Wtedy łatwiej będzie ułożyć inne zajęcia. Na przykład umówmy się, że czas po śniadaniu do lunchu przeznaczamy na pracę – dzieci odrabiają lekcje, my ogarniamy mejle, prowadzimy telekonferencje, jesteśmy „w biurze”.

 

Reklama

Dzieci na pewno chętnie wezmą w tym udział. One też mają swoje ulubione potrawy, swój comfort food.

Inna sprawa, że teraz musimy dużo więcej gotować – odpadają obiady w szkolnej stołówce, kanapka kupiona w drodze do pracy. Dużym ułatwieniem będzie ułożenie listy z tygodniowym jadłospisem. Dzieci na pewno chętnie wezmą w tym udział. One też mają swoje ulubione potrawy, swój comfort food. Taka lista usprawni i robienie zakupów, i przygotowywanie posiłków.

Innym dobrym wyznacznikiem pór dnia są wyjścia z psem. Jeśli ktoś ma. Albo karmienie kotów, telefon do babci o tej samej porze, rozmowa na czacie z kolegami. Skoro rzeczywistość dookoła jest tak niepewna, wprowadźmy do niej pewne stałe elementy.  

Lista przedsawiająca plan dnia (il. Marcin Lewandowski)

3. Nowy plan lekcji

Pomóżmy dzieciom zorganizować dzień. Pomóżmy sobie. Nie ma już dzwonków na przerwę, podziału na pracę w szkole i w domu. Niektórzy wychowawcy (to wcale nie jest takie oczywiste) wysłali dzieciom wskazówki, jak sobie radzić w tych nietypowych warunkach. Jeśli się zastanowić, to również bardzo dobry plan dla nas, dorosłych. Oto ściągawka:

  • Stwórz swój plan z podziałem na godziny i konkretne czynności. Pilnuj się go.
  • Wstawaj codziennie o podobnej porze. Nie musi to być wczesna godzina.
  • Pamiętaj o przerwach. Nie muszą być takie jak w szkole, ale powinny być.
  • W czasie przerwy (jeśli to możliwe) wyjdź z pokoju. Poproś rodzica, by przewietrzył pokój.
  • Pilnuj porządku na swoim miejscu pracy.
  • Pozbądź się rozpraszaczy ze swojego miejsca pracy. Wyłącz telewizor, odłóż telefon.
  • W planie dnia uwzględnij czas na swoje pasje: rysowanie, konstruowanie z klocków, czytanie (niekoniecznie lektur), gry itp.
Ilustracja przedstawia blat kuchenny oraz równanie matematyczne dwa jajka plus jedno rozbite równa się 2 i pół jajka (il. Marcin Lewandowski)

4. Małymi krokami


Jednak nawet najlepszy plan nie gwarantuje sukcesu. Ileż to razy robiliśmy podobne listy i mimo dobrych chęci nie trzymaliśmy się planu! To jasne, że dzieci wolą się bawić, niż siedzieć nad podręcznikami. Nawet jeśli nie mogą pograć na smartfonie (bo zabraliśmy), ani oglądać telewizji (bo wyłączyliśmy), będą wynajdywać sobie przeróżne zajęcia niecierpiące zwłoki.

Pozwólmy im na to. Zwłaszcza jeśli widzimy, że mają zadane za dużo albo że samodzielna nauka to dla nich zbyt trudne wyzwanie. Tak naprawdę nic się nie stanie, jeśli nie wszystkie lekcje będą zrobione na czas. Idźmy za głosem dzieci. Jeśli widzimy, że pewne zadania wykonują chętniej niż inne, wspierajmy je w tym. Może się okazać, że ważenie mąki do naleśników czy odmierzanie mleka to sposób na powtórkę ułamków, a „Nasza planeta” na Netflixie porusza temat, o którym mówiła pani na biologii.

Chwalmy dzieci za to, co im wychodzi, nagradzajmy. A jednocześnie nie wyręczajmy ich. Chcąc nie chcąc, teraz uczą się samodzielności i odpowiedzialności. To plus wśród wielu minusów.

Reklama

Trzeba to powiedzieć jasno: nie da się pracować zdalnie, prowadzić domowej szkoły, wydawać kilku posiłków dziennie.

5. Odpuśćmy sobie

Trzeba to powiedzieć jasno: nie da się. Nie da się pracować zdalnie, prowadzić domowej szkoły, wydawać kilku posiłków dziennie. Do tego sprzątać, robić zakupy, prać, wychodzić z psem. I jeszcze znaleźć czas na zabawę. I jeszcze poćwiczyć, żeby się już tak całkiem nie zapuścić. Prawdę mówiąc, nie da się zrobić nawet połowy z tych rzeczy. A wręcz połowy połowy – przy założeniu, że dzielimy się obowiązkami z partnerem.

Musimy coś sobie odpuścić. Narastająca frustracja jest ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebujemy. Zastanówmy się, które zadania mogą być wykonane w drugiej kolejności (albo wcale), którymi obowiązkami możemy się podzielić – z dziećmi, z partnerem. Nie ma lepszego sposobu na ćwiczenie umiejętności współpracy.

Puzzle przedstawiające zdjęcie rodzinne (il. Marcin Lewandowski)

Skoro jesteśmy w domu, postarajmy się wygospodarować czas – choćby godzinę albo nawet pół – kiedy jesteśmy tylko dla nich.

6. Dobre skojarzenia


Dzieci lubią być z nami, zwłaszcza z rodzicami, którzy na co dzień dużo pracują. Skoro jesteśmy w domu, postarajmy się wygospodarować czas – choćby godzinę albo nawet pół – kiedy jesteśmy tylko dla nich. Ale to nie jest czas na odrabianie lekcji ani na inne obowiązki. Razem zdecydujcie, co chcecie robić. Dla jednych to będzie układanie puzzli, inni zabiorą się do pieczenia szarlotki, jeszcze inni obejrzą jakiś film. Tu nie chodzi o efektywność, ale o atmosferę – niech ten czas dobrze się kojarzy.

Na kanapie leży dziecko z telefonem w ręku. Zza kanapy wyskakuje pies (il. Marcin Lewandowski)

7. Samotność w wielkim mieście

Dla wielu dzieci, podobnie jak dla nas, dużym wyzwaniem jest brak kontaktu z przyjaciółmi albo po prostu z rówieśnikami. Kto by pomyślał, że przyjdzie czas, kiedy sami będziemy podsuwać dzieciom telefony i namawiać na czaty z kolegami. A może to dobry moment na wideorozmowę z ukochaną ciocią, która mieszka daleko? W końcu po to są telefony.

Dziewczynka z psem na smyczy (il. Marcin Lewandowski)

Wreszcie okaże się, że spacer z psem to nie przykry obowiązek, ale przyjemność, na którą trzeba zasłużyć!

Przymusowa izolacja może się okazać także cudownym środkiem na integrację rodzeństwa, które na co dzień prowadzi wojnę. Nie moderujmy tego, dzieci same sobie poradzą. A jeśli nie rodzeństwo, to… zwierzęta domowe. Psy i koty cudownie pomagają w rozładowywaniu negatywnych emocji i smutku. Wreszcie okaże się, że spacer z psem to nie przykry obowiązek, ale przyjemność, na którą trzeba zasłużyć!

I pamiętajmy, zawsze są jakieś plusy. Kiedy czujemy, że dochodzimy do ściany, bo wszystko nas przerasta, pomyślmy o jednej drobnej rzeczy, która się udała. Choćby to był taki drobiazg jak nierozgotowany makaron czy dobrze zaparzona kawa. Nic nie trwa wiecznie.

Przeczytaj także:

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka