Kukbuk
Kukbuk

Po co korzystać z sauny? Bo to miejsce, które daje szczęście!

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Nagość, ciepło, czystość, powrót do dzieciństwa, relaks, kontakt z naturą. Jest taki kraj, gdzie mają więcej saun niż samochodów.

Tekst: Krystyna Romanowska

Zdjęcie główne: materiały prasowe

Opublikowano: 10 Grudnia 2018
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 4 minuty!

Ten kraj to Finlandia, gdzie – wiadomo – sauna jest instytucją. Chodzi się do niej całymi rodzinami, dzieje się tu wszystko.

Czysty = lepszy

Löyly to gorące pomieszczenie sauny, ale też czas, ciepło i energia, którą mamy w sobie, będąc w saunie. Nie da się porównać z niczym innym. Ulla-Maija Rouhiainen, działaczka The Finnish Sauna Society, znawczyni tematu i autorka książki o kulturze sauny, twierdzi, że tak naprawdę chodzi o kąpiel, o rytuał oczyszczania, w swojej istocie uzdrawiający i dodający energii.

Dla Finów korzystanie z sauny jest koniecznością, robią to przynajmniej dwa razy w tygodniu, z potrzeby – jak twierdzą – fizycznej, umysłowej i duchowej. Dla ciała i umysłu. Sauna to nie tylko relaks. To tradycja, której początki sięgają cztery tysiące lat wstecz. W Finlandii nie kupi się ani nie wynajmie mieszkania bez sauny. – Małe dziecko już w pierwszych latach życia jest zabierane do sauny z całą rodziną. Zwyczajowo dziadkowie robią dla niego maleńkie miotełki, vasta. Później uczą wnuki, jak przygotować własną miotełkę z brzozowych gałązek wyciętych w lesie – opowiada Ulla-Maija. Jej dziadkowie też zrobili dla niej pierwsze vasta. – Pamiętam dobrze saunę z dzieciństwa. Musieliśmy siedzieć cicho w löyly. Było ciemno i gorąco, unosił się zapach dymu i gałązek brzozy. Zimą czuło się zapach świeżego śniegu, słychać było, kiedy ktoś po nim szedł, a gdy wychodziło się z sauny, świeciły gwiazdy. Mężczyźni nosili lodowe wiadra z wodą, gorąca woda bulgotała w kotle nad ogniskiem. Czasami braliśmy trochę lodu do löyly i drażniliśmy się nawzajem, kładąc zimny kawałek na rozgrzanej skórze brata lub siostry. Starsi byli w saunie zrelaksowani, czułam, że to dla nich dobry czas, mieli przestrzeń na wspólne rozmowy. Ogromnie za tym tęsknię: spokojnymi chwilami relaksu, myciem włosów, wąchaniem szamponu, poczuciem bezpieczeństwa. Sauna to najbardziej intymne z moich wspomnień – przyznaje.

W swojej książce tłumaczy, że rytuał czystości i oczyszczania odgrywał bardzo ważną rolę w grupach społecznych, płciowych czy po prostu skupiskach ludzi. „Zawsze był postrzegany w dwóch interesujących dychotomiach: ubrany – nagi, czysty – brudny, kobieta – mężczyzna, dorosły – dziecko, śmierć – życie,     biedny – bogaty, zakazany – dozwolony, obowiązek – wolność, zmysłowość – tabu, brzydki – piękny, znajomy – nieznajomy, prawda – kłamstwo, duchowy – cielesny”, czytamy.

Kąpiel w saunie jest istotną częścią fińskiej kultury i tożsamości narodowej. Jest tylko 5,4 milionów Finów, ale 3,3 miliona saun (fot. Teodor Drobota / Unsplash.com)

Nagi = gorszy?

Gdyby w Polsce było więcej saun, pewnie żyłoby się nam znośniej. Mielibyśmy w sobie więcej „löyly” do dzielenia się z innymi. Jednak specyficzne polskie – restrykcyjne i pruderyjne – podejście do nagości chyba mocno nam w tym przeszkadza. – Jesteśmy bodaj jedynym społeczeństwem Północy, które ma takie konserwatywne podejście do nagości, zarówno własnej, jak i innych – mówi dr Tomasz Sobierajski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Skandynawowie, Rosjanie, a nawet Czesi nagość traktują ze spokojem. My na jej widok wpadamy w histerię. Myślę, że duży, negatywny wpływ na to miało i ma nadal zabobonne, katolickie wychowanie, które nagość traktuje jak grzech, niestosowność, obrazę. Takie podejście do ciała jest bardzo niezdrowe i niebezpieczne, ponieważ każda nagość traktowana jest tu seksualnie. Tymczasem w saunie, na basenie, na plaży z założenia nie jest dla ludzi seksualna. To sprawia, że jako społeczeństwo jesteśmy pruderyjni – nie dość, że ograniczamy siebie w nagości, to jeszcze wzbudzamy poczucie winy u innych, którzy z nagością nie mają problemów – tłumaczy.

Ulla-Maija Rouhiainen spotkała kiedyś Amerykankę, która powiedziała, że nie jest w stanie sobie wyobrazić, by zobaczyła swoją teściową nago. – Jako Finka szalenie się zdziwiłam, bo dla nas jest czymś normalnym, że idę do sauny, zabieram teściową, rozmawiamy o urodzie, dzieciach, ciąży, seksie – mówi autorka książki o saunie.

Publiczna sauna w Helisinkach. zaprojektowana przez pracownię architektoniczną Avanto Architects

Prawdą jest niestety to, że kobietom trudniej postrzegać swoje ciało jako obiekt nieseksualny, ponieważ przez lata były w tej sferze mocno uprzedmiotowiane. Ulla-Maija: – Nie wiem, czy rytuał sauny wpływa na to, że akceptujemy swoje ciała. Jesteśmy tak mocno poddawani presji szczupłego ciała, szczególnie młode pokolenie, że może być z tym kłopot. Ale w saunie jesteśmy po prostu szczęśliwi, bez względu na to, jak wyglądamy. 

*Fragment tekstu „Nagość w oparach”, który w całości można przeczytać w magazynie „KUKBUK Zima 2018”.

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!