Kukbuk
Kukbuk
Wypad za miasto. Wyjazd na weekend. Farma Bii (fot. Rafał Meszka)

Po co korzystać z sauny? Bo to miejsce, które daje szczęście!

Nagość, ciepło, czystość, powrót do dzieciństwa, relaks, kontakt z naturą. Jest taki kraj, gdzie mają więcej saun niż samochodów.

Tekst: Krystyna Romanowska

Zdjęcie główne: Rafał Meszka

Opublikowano: 6 Grudnia 2020
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 7 minut!

Ten kraj to Finlandia, gdzie – wiadomo – sauna jest instytucją. Chodzi się do niej całymi rodzinami, dzieje się tu wszystko. Rodzą się dzieci, umierają staruszkowie. Każde fińskie dziecko widziało swoich rodziców nago. Nikt nie wstydzi się swojego ciała, niepisany kodeks zabrania krytycznych uwag, wyśmiewania. Kiedy dziecko wchodzi w okres dojrzewania, koniec z koedukacją, korzysta z sauny razem z innymi dorosłymi tej samej płci. Matki, babcie, ciocie, dziewczyny – wszystkie kobiety są w saunie równe i tak samo ważne. Chłopcy sprawdzają swoją męskość w mierzeniu się z temperaturą (najwyższa temperatura w saunie to 90 stopni) i kąpielach w lodowatej wodzie lub tarzaniu się w śniegu. Dla nich to miejsce, w którym uczą się mówić o sobie, o kobietach i o innych męskich sprawach. Najsłynniejszy fiński prezydent i premier – Urho Kaleva Kekkonen – w saunie omawiał (i to z powodzeniem) palące i drażliwe kwestie polityczne z radzieckimi przywódcami. Niektórzy doszukują się w tym źródła błyskotliwego i długofalowego sukcesu współpracy Finlandii i Rosji.

Czysty = lepszy

Löyly to gorące pomieszczenie sauny, ale też czas, ciepło i energia, którą mamy w sobie, będąc w saunie. Nie da się porównać z niczym innym. Ulla-Maija Rouhiainen, działaczka The Finnish Sauna Society, znawczyni tematu i autorka książki o kulturze sauny, twierdzi, że tak naprawdę chodzi o kąpiel, o rytuał oczyszczania, w swojej istocie uzdrawiający i dodający energii.

Dla Finów korzystanie z sauny jest koniecznością, robią to przynajmniej dwa razy w tygodniu, z potrzeby – jak twierdzą – fizycznej, umysłowej i duchowej. Dla ciała i umysłu. Sauna to nie tylko relaks. To tradycja, której początki sięgają 4 tysiące lat wstecz. W Finlandii nie kupi się ani nie wynajmie mieszkania bez sauny. – Małe dziecko już w pierwszych latach życia jest zabierane do sauny z całą rodziną. Zwyczajowo dziadkowie robią dla niego maleńkie miotełki, vasta. Później uczą wnuki, jak przygotować własną miotełkę z brzozowych gałązek wyciętych w lesie – opowiada Ulla-Maija. Jej dziadkowie też zrobili dla niej pierwsze vasta. – Pamiętam dobrze saunę z dzieciństwa. Musieliśmy siedzieć cicho w löyly. Było ciemno i gorąco, unosił się zapach dymu i gałązek brzozy. 

Sauna, relaks za miastem. Farma Bii (fot. Rafał Meszka)

Zimą czuło się zapach świeżego śniegu, słychać było, kiedy ktoś po nim szedł, a gdy wychodziło się z sauny, świeciły gwiazdy. Mężczyźni nosili lodowe wiadra z wodą, gorąca woda bulgotała w kotle nad ogniskiem. Czasami braliśmy trochę lodu do löyly i drażniliśmy się nawzajem, kładąc zimny kawałek na rozgrzanej skórze brata lub siostry. Starsi byli w saunie zrelaksowani, czułam, że to dla nich dobry czas, mieli przestrzeń na wspólne rozmowy. Ogromnie za tym tęsknię: spokojnymi chwilami relaksu, myciem włosów, wąchaniem szamponu, poczuciem bezpieczeństwa. Sauna to najbardziej intymne z moich wspomnień – przyznaje.

W swojej książce tłumaczy, że rytuał czystości i oczyszczania odgrywał bardzo ważną rolę w grupach społecznych, płciowych czy po prostu skupiskach ludzi. „Zawsze był postrzegany w dwóch interesujących dychotomiach: ubrany – nagi, czysty – brudny, kobieta – mężczyzna, dorosły – dziecko, śmierć – życie, biedny – bogaty, zakazany – dozwolony, obowiązek – wolność, zmysłowość – tabu, brzydki – piękny, znajomy – nieznajomy, prawda – kłamstwo, duchowy – cielesny”, czytamy.

We wszystkich religiach, od starożytnego Egiptu (królowa Kleopatra kąpała się w oślim mleku, gdy niektórzy jej poddani umierali z pragnienia) po tradycję judeochrześcijańską, ludzie byli klasyfikowani jako czyści i nieczyści. Każdy chciał być czysty (lepszy), stąd ogromna popularność łaźni publicznych. Najpierw dlatego, że nie wszyscy mieli dostęp do bieżącej wody, dzisiaj dlatego, że ma to jakiś ukryty sens.

Relaks pod miastem. Wypad na weekend. Farma Bii (fot. Rafał Meszka)

Jesteśmy bodaj jedynym społeczeństwem Północy, które ma takie konserwatywne podejście do nagości, zarówno własnej, jak i innych

Kto był w termach w Budapeszcie, ten wie, że kąpiel tam wciąż ma w sobie coś ludycznego i pierwotnego. Cytowany w książce o saunach dr Wang Lisheng, 80-letni stały bywalec łaźni miejskiej w Pekinie, przyznaje, że chodzi się tam po to, żeby porozmawiać ze starymi znajomymi. Co ciekawe, łaźnie publiczne w krajach rozwijających się są świetnym miejscem, żeby edukować kobiety i dziewczynki w zakresie higieny, a także na przykład antykoncepcji.

Nagi = gorszy?

Gdyby w Polsce było więcej saun, pewnie żyłoby się nam znośniej. Mielibyśmy w sobie więcej „löyly” do dzielenia się z innymi. Jednak specyficzne polskie – restrykcyjne i pruderyjne – podejście do nagości chyba mocno nam w tym przeszkadza. – Jesteśmy bodaj jedynym społeczeństwem Północy, które ma takie konserwatywne podejście do nagości, zarówno własnej, jak i innych – mówi dr Tomasz Sobierajski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego. – Skandynawowie, Rosjanie, a nawet Czesi nagość traktują ze spokojem. My na jej widok wpadamy w histerię.

Odpoczynek, relaks, farma Bii (fot. Rafał Meszka)

Myślę, że duży, negatywny wpływ na to miało i ma nadal zabobonne, katolickie wychowanie, które nagość traktuje jak grzech, niestosowność, obrazę. Takie podejście do ciała jest bardzo niezdrowe i niebezpieczne, ponieważ każda nagość traktowana jest tu seksualnie. Tymczasem w saunie, na basenie, na plaży z założenia nie jest dla ludzi seksualna. To sprawia, że jako społeczeństwo jesteśmy pruderyjni – nie dość, że ograniczamy siebie w nagości, to jeszcze wzbudzamy poczucie winy u innych, którzy z nagością nie mają problemów – tłumaczy.

Ulla-Maija Rouhiainen spotkała kiedyś Amerykankę, która powiedziała, że nie jest w stanie sobie wyobrazić, by zobaczyła swoją teściową nago. – Jako Finka szalenie się zdziwiłam, bo dla nas jest czymś normalnym, że idę do sauny, zabieram teściową, rozmawiamy o urodzie, dzieciach, ciąży, seksie – mówi autorka książki o saunie. – Rozmawiamy o tym, oczywiście, dyskretnie, raczej podczas chłodzenia i odprężenia niż w upale. Sauna jest naturalnym miejscem do rozmawiania na te tematy. Dorastające dziewczyny! Te to dopiero prowadzą tam ciekawe dysputy! – śmieje się.

Relaks za miastem

Swoim już całkiem dorosłym życiu (miałam wtedy ponad 30 lat) dwukrotnie przeżyłam szok „nagościowy”

Wspomina też inną saunową historię, której była świadkiem. Mała dziewczynka zapytała babcię, dlaczego ma taki duży brzuch. Babcia odpowiedziała, że musiała nosić w nim czworo swoich dzieci, także mamę dziewczynki. Na to mała odpowiedziała: „W takim razie będę miała tylko dwoje dzieci”.

Szok nagościowy

Pamiętam, że w swoim już całkiem dorosłym życiu (miałam wtedy ponad 30 lat) dwukrotnie przeżyłam szok „nagościowy”. Pierwszy raz w Niemczech. Byłam z grupą świeżo poznanych znajomych, rozmawialiśmy, śmialiśmy się. Nagle padł pomysł: jedziemy nad jezioro! Nikt (oprócz mnie) nie zastanawiał się nawet nad kostiumem kąpielowym. Wysiedliśmy na brzegu, wszyscy rozebrali się do naga i wskoczyli do wody. Szok. Drugi raz był w Finlandii. Mieszkałam grzecznościowo (w ramach couchsurfingu) u miłej fińskiej pary. Pewnego wieczora zaprosili mnie do sauny.

Odpoczynek, relaks pod miastem Farma Bii (fot. Rafał Meszka)

Poszliśmy we trójkę, siedzieliśmy nago. Cieszyliśmy się „löyly”. W każdej z tych dwóch sytuacji czułam szalone zakłopotanie, chociaż nie dałam tego po sobie poznać. Robiłam dobrą minę do złej gry i zastanawiałam się, dlaczego jest we mnie tyle wstydu przed nagością. Nagość nieseksualna, jeśli nietrenowana, zawsze będzie trochę ułomna i niepewna. Po prawdzie nie ma się czego wstydzić. Zostaliśmy wychowani w kulturze rodziców zasłaniających się przed dziećmi ręcznikami.

Czy jednak jest się czego wstydzić? Wstyd jest uczuciem naturalnym. Pomaga określać własne granice. Wstyd u niektórych będzie się lokował w ciele, u innych – w emocjach. W każdej kulturze jest inaczej. Możemy natomiast wpływać na to, jak teraz postrzegamy swoje ciała. – Są ludzie, którzy cenią sobie wolność doświadczania nieseksualnej nagości z innymi.

To bywa uwarunkowane kulturowo. Nie jestem jednak pewna, czy można to wrzucić do jednego worka z akceptacją lub nieakceptacją własnego ciała. Czasem to po prostu kwestia granic intymności, które sobie wyznaczamy lub które wyznacza nam kultura. Każdy ma prawo do tego, żeby takie granice wyznaczać we własnej przestrzeni – mówi Anna Moderska, edukatorka seksualna. 

Domowy relaks. Odoczynek za miastem. Farma Bii (fot. Rafał Meszka)

– Oczywiście może mieć znaczenie, czy bywamy zawstydzani, jeśli chodzi o nasze ciała, czy nie. Ale nie musi. Można nie widzieć żadnego problemu w przebieraniu się na basenie przy innych, bo zawsze tak było i nikt się temu nie dziwił, a jednocześnie nie lubić swojej fizyczności. I można, dla odmiany, nie odkrywać ciała przy obcych, a kochać je i z przyjemnością dzielić się nim z bliską osobą – dodaje.

Prawdą jest niestety to, że kobietom trudniej postrzegać swoje ciało jako obiekt nieseksualny, ponieważ przez lata były w tej sferze mocno uprzedmiotowiane. Ulla-Maija: – Nie wiem, czy rytuał sauny wpływa na to, że akceptujemy swoje ciała. Jesteśmy tak mocno poddawani presji szczupłego ciała, szczególnie młode pokolenie, że może być z tym kłopot. Ale w saunie jesteśmy po prostu szczęśliwi, bez względu na to, jak wyglądamy.

Materiał pochodzi z magazynu KUKBUK Zima 2019. Dziękujemy Farmie Bii za udostępnienie przestrzeni do sesji zdjęciowej.

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk