Kukbuk
Kukbuk

Plan na weekend: 8-9 stycznia

Nowy rok już od pierwszych dni daje znać, że kulturalnie nie ustąpi swojemu poprzednikowi. Zobaczcie, co z obfitości styczniowych wydarzeń wybraliśmy na ten weekend!

Tekst: redakcja

Zdjęcie główne: Alina Kovalchuk / unsplash.com

Opublikowano: 7 Stycznia 2022
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 9 minut!

W najbliższy weekend wypoczywamy, szczególnie że do dyspozycji mamy aż cztery dni! A najlepszym towarzyszem relaksującego popołudnia czy wieczoru będą zdecydowanie książki, filmy i płyty. Podpowiadamy, która lektura wciągnie was bez reszty, jaka muzyka wprowadzi w błogi nastrój i który seans kinowy pozwoli przenieść się do najmilszych wspomnień z młodości. My tym razem odwiedzamy warszawską galerię Serce Człowieka i wertujemy album „Opakowania, czyli perfumowanie śledzia. O grafice, reklamie i handlu w PRL-u”. Sięgamy też po najnowszy album Nicka Cave’a i Warrena Ellisa, raczymy się seansem „Licorice Pizza”, a dosłowne kulinarne przyjemności zapewniamy sobie, piekąc galette des rois.

W ten weekend czytamy

Opakowania czyli perfumowanie śledzia. O grafice, reklamie i handlu w PRL-u

Katarzyna Jasiołek

wyd. Marginesy

Jeśli w dzieciństwie zdarzyło wam się zbierać opakowania po czekoladzie, puszki po napojach czy pudełka po kawie, z pewnością ucieszy was sentymentalna podróż, w jaką zabiera czytelników Katarzyna Jasiołek. „Opakowania, czyli perfumowanie śledzia. O grafice, reklamie i handlu w PRL-u” to książka wypełniona historiami i ilustracjami, które u niejednego czytelnika obudzą nostalgiczne wspomnienia. Dzięki lekturze odkryjecie wielu rodzimych artystów, projektujących wówczas opakowania – grafików warsztatowych, malarzy czy plakacistów, tych znanych po dziś dzień i tych, którzy wciąż nie zostali właściwie docenieni. Poznacie też tajemnice, jakie przez lata kryły się przed oczami konsumentów, jak ta, co oznaczała tajemnicza jedynka na pudełkach czy w jaki sposób pojawienie się sklepów samoobsługowych wpłynęło na wygląd opakowań, lecz przede wszystkim te historie, które były związane z procesem produkcyjnym. Bo choć kolory i niewątpliwy urok dawnych opakowań pokazują nam to lepsze oblicze PRL-u, warto sobie uświadomić, w jakich warunkach pracowali artyści i z jakimi problemami, z jakim niedostatkiem borykali się na co dzień – choćby po to, by jeszcze mocniej docenić ich talent i determinację.

W ten weekend słuchamy

La panthère des neiges

Nick Cave, Warren Ellis

Choć film, do którego powstał ten soundtrack, nieprędko trafi do polskich kin, już na podstawie samych dźwięków możemy się spodziewać dzieła kontemplującego piękno i majestat przyrody – i jak mówi Warren Ellis, jednego z najpiękniejszych filmów, przy jakich miał okazję pracować. Oto fotograf przyrodniczy Vincent Munier i pisarz Sylvain Tesson przez kilka tygodni przemierzają Wyżynę Tybetańską w poszukiwaniu żyjących tu zwierząt, w tym tytułowej, niezwykle rzadkiej i trudnej do wytropienia śnieżnej pantery. Chłód ośnieżonych szczytów, dystans, w jakim pozostaje dzika przyroda, jej samowystarczalność – ale też otwartość na człowieka, który w ten tajemniczy świat wkracza, respektując jego zasady, to wszystko wybrzmiewa również w stworzonej przez muzyków ścieżce dźwiękowej. Jeśli niecierpliwie czekacie na kolejny krążek Nicka Cave’a & The Bad Seeds, ten album będzie doskonałą alternatywą, ale warto po niego sięgnąć niezależnie od waszej dotychczasowej sympatii dla Australijczyków. To piękna, kontemplacyjna, niezwykle uduchowiona płyta, która doskonale balansuje między delikatnością a surowością, dotykając tajemnic, które celnie puentuje Cave w utworze zamykającym krążek: „Nie jesteśmy sami, to dobra wiadomość dla mojego serca”. Piękne przesłanie na początek nowego roku.

W ten weekend oglądamy

Licorice Pizza

reż. Paul Thomas Anderson

Młodość, muzyka i kalifornijskie słońce tworzą idealną scenerię opowieści o pierwszej miłości, ale jeśli za kamerą staje Paul Thomas Anderson, wiadomo, że nie będzie to typowy romans. Jeśli oglądaliście „Nić widmo” czy „Mistrza”, wiecie, że reżyser lubi wsadzić łyżkę dziegciu w, zdawałoby się, idealny obraz. Nie inaczej jest w wypadku „Licorice Pizza” – filmu, który tytułem nawiązuje do winylowego krążka i nazwy sieci sklepów płytowych. Jest początek lat 70., a dwójce głównych bohaterów, podobnie jak (jeszcze) całej Ameryce, wydaje się, że wszystko jest możliwe. On, 15-latek, marzy o karierze filmowej, ona, 25-latka, wciąż mieszka z rodzicami. To właśnie, wbrew ogranym schematom, młodszy Gary stanie się dla o dekadę starszej Alany przewodnikiem w dynamicznych, zmiennych czasach – z nim dziewczyna będzie nadrabiać szaleństwa młodości i poznawać słodko-gorzki smak nieskrępowanej wolności. Główne role grają tu debiutanci, Alana Haim, członkini słynnego zespołu Haim, i Cooper Hoffman, syn zmarłego tragicznie aktora Philipa Seymoura Hoffmana. Oboje zostali docenieni przez branżę nominacjami do Złotych Globów 2022. Za najlepszy scenariusz nominowany jest też Paul Thomas Anderson, a sam film ma szansę na statuetkę za najlepszą komedię lub musical. Rozdanie nagród już w najbliższą niedzielę!

W ten weekend odwiedzamy

Wystawę „W półśnie widzę legendy, które żyją we mnie”

Galeria Serce Człowieka

W piątkowy wieczór zaglądamy do warszawskiej galerii Serce Człowieka, prowadzonej przez Kamila Pierwszego, na wernisaż wystawy Loli Szlupowicz i Filipa Preisa „W półśnie widzę legendy, które żyją we mnie”. Tematem ekspozycji są wspomnienia – nie te świadome, które w chwilach nostalgii celebrujemy, lecz te, które tlą się gdzieś na granicy jawy i snu, by w odpowiednim momencie wynurzyć się z naszej podświadomości. Fotografie Filipa Preisa otwierają przestrzeń do dowolnej interpretacji, filtrowanej przez własne wspomnienia i emocje odbiorcy, z kolei stworzone przez Lolę Szlupowicz rzeźby wyrażają fascynację autorki freudowską koncepcją das Unheimliche – uczuciem, w którym to, co znane, w jednej chwili staje się obce. 

W ten weekend próbujemy

Galette des rois przepis

Upiec ciasto na święto Trzech Króli

Galette des rois to tradycyjny francuski placek, który wypieka się z okazji święta Objawienia Pańskiego, zwanego potocznie świętem Trzech Króli. Historyczna już receptura na ten pyszny deser składa się z pachnącego masłem, chrupkiego ciasta francuskiego i rozpływającej się w ustach masy migdałowej. Zgodnie z tradycją w każdym placku należy umieścić ziarno fasoli, a ten, kto je znajdzie, z dumą może nosić na głowie przygotowaną specjalnie na tę okazję koronę. Jeśli choć przez chwilę chcielibyście poczuć się jak monarchowie, w ten weekend koniecznie wypróbujcie nasz przepis na galette des rois.

Przeczytaj również:

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Plansza informacyjna PFR

Koszyk