Kukbuk
Kukbuk
Kadr z filmu "Film balkonowy" w reżyserii Pawła Łozińskiego (fot. materiały prasowe)

Plan na weekend 23-24 kwietnia

Wolne dni spędzamy, poznając nowości ze świata kultury. Zobaczcie, które wydarzenia i premiery – literackie, muzyczne i filmowe – wybraliśmy tym razem, by skutecznie się zrelaksować.

Tekst: redakcja

Zdjęcie główne: kadr z filmu "Film blakonowy"

Opublikowano: 23 Kwietnia 2022
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 13 minut!

Wiosenny deszcz to doskonały pretekst, by zaszyć się w domu, ugotować coś pysznego i z wypełnionym smakołykami talerzem rozsiąść się na kanapie w poszukiwaniu odskoczni od codzienności. Lektura, słuchanie muzyki, seans filmowy to najprostsze i najłatwiej dostępne sposoby, by na godzinę czy dwie znaleźć się w zupełnie innym świecie i zanurzyć w krzepiących historiach.

W tym tygodniu bowiem wybraliśmy te wydarzenia kulturalne, które napełniają spokojem i przywracają nadzieję. Razem z księgarzem Carlem Kollhoffem, bohaterem książki Carstena Henna „Spacerujący z książkami”, przemierzamy uliczki małego miasteczka, by dostarczać zamówienia spragnionym nowych lektur mieszkańcom. Z Pawłem Łozińskim w „Filmie balkonowym” wyglądamy przechodniów, którzy znajdą choć chwilę, by podzielić się z nami refleksją – na błahe i wielkie tematy. W muzyczną i duchową podróż wybieramy się, słuchając albumu „Koniec z panem” Henry No Hurry, a o prostych prawdach i o tym, że świat mimo wszystko jest bezpiecznym miejscem, przypomni nam premierowy spektakl Teatru Guliwer „Pączek i Pompon wracają do domu”

Nie zapominamy też o ciele, które tym razem nowalijkami wykarmi Jagna Niedzielska podczas warsztatów kulinarnych na Farmie Bii.

W ten weekend czytamy

"Spacerujący z książkami", Carsten Henn, wyd. Marginesy (fot. materiały prasowe)

Spacerujący z książkami

Carsten Henn

wyd. Marginesy

Carl Kollhoff nie ma głowy do imion i nazwisk, chyba że chodzi o postaci z powieści. Te zapadają mu głęboko w pamięć i w chwilach, gdy musi się wychylić ze swojego samotnego świata, by wdać się w rozmowę z klientami księgarni, w której pracuje od lat, to właśnie imionami książkowych bohaterów zastępuje te właściwe. Jego dni wypełniają spacery, podczas których dostarcza zamówione książki mieszkańcom miasteczka – i właśnie podczas jednego z nich dołącza do niego Schascha, rezolutna dziewczynka, która nie do końca radzi sobie z nawiązywaniem kontaktu z rówieśnikami. W kolejnych dniach, mimo sprzeciwu Carla, mała Schascha towarzyszy mu, łamiąc wypracowaną przez lata etykietę wizyt. Zadaje szczere i nierzadko trudne pytania, zarówno Carlowi, jak i jego klientom. Kwestionuje też ich czytelnicze wybory – co, jak nietrudno się domyślić, powoduje sporo zamieszania. Ta niezwykle ciepła, niemal baśniowa opowieść traktuje o terapeutycznej roli literatury w życiu człowieka i niezwykłej wspólnocie, jaka łączy czytelników na całym świecie. Przypomina, również o ważnej roli kameralnych księgarń i pracujących w nich księgarzy, przewodników po świecie literatury, rozpalających miłość do czytania u kolejnych pokoleń. Jednak najmocniej wybrzmiewa z lektury to, że nawet najbardziej fantastyczni książkowi bohaterowie nie zastąpią relacji w świecie rzeczywistym – warto więc dbać i o rozwój czytelniczy, i o towarzystwo – a najlepiej, wzorem postaci z „Spacerującego z książkami”, łączyć jedno i drugie.

W ten weekend słuchamy

Koniec z panem, Henry No Hurry (fot. materiały prasowe)

Koniec z panem

Henry No Hurry

Henry No Hurry to jednoosobowy projekt muzyczno-podróżniczy, za którym kryje się Wawrzyniec Jan Dąbrowski. Muzyk znany z takich formacji jak Letters From Silence czy Henry David’s GUN w 2017 roku powołał do życia obwoźny zakład koncertowy, z którym odwiedza miejsca małe, kameralne, a niekiedy i trudno dostępne – jak podczas trasy obejmującej schroniska górskie. Ze swoją muzyką dotarł do Niemiec, Ukrainy, Szwajcarii, Łotwy czy Estonii, by ostatecznie zaszyć się na polskiej wsi, w Samotni na Trójstyku. To właśnie tam, podczas zimowego urlopu od koncertowania, powstawał drugi po debiutanckim „The Calving of Inner Glaciers” kameralny album „Koniec z panem” – tym razem wypełniony polskimi tekstami. Na płytę składa się 12 kompozycji, z dwoma wyjątkami w całości napisanymi, skomponowanymi i zagranymi przez Dąbrowskiego. Melodie, którym najbliżej do gatunku indie folk, mają niezwykły dar teleportowania słuchacza dokładnie do miejsca, gdzie się narodziły – małej drewnianej chatki na skraju wsi, gdzie zatrzymał się czas, w piecu powoli dogasa ogień, a podłoga skrzypi przy najmniejszym poruszeniu. Właśnie tam nocą Henry No Hurry, próbując nie wybudzić pogrążonych we śnie mieszkańców, nuci sobie cichutko zaczątki melodii i zapisuje je pośpiesznie, nim świt narzuci zupełnie inny rytm sennym, ulotnym kompozycjom i poetyckim nieoczywistym tekstom. To stąd rzuca słuchaczowi zadziorne „potrać ze mną czas”, któremu nie sposób nie ulec. Tu zarzuca sieć delikatnym intro, powoli wciągając w świat, w którym myśli oczyszczają się i przetasowują, by po kilkudziesięciu minutach odnaleźć się w medytacji na zamykającej album „Pustyni”.

W ten weekend oglądamy

"Film balkonowy", reż. Paweł Łoziński (fot. materiały prasowe)

Film balkonowy

reż. Paweł Łoziński

Przez niemal dwa i pół roku Paweł Łoziński stawał z kamerą na swoim balkonie, by z perspektywy pierwszego piętra uwieczniać przechodniów w stałym kadrze, od drzewa do drzewa. Prawie 2 tysiące osób, które w tym czasie przeszły chodnikiem przed kamienicą na Saskiej Kępie, zostało zarejestrowanych przez oko kamery, niemal nieustannie otwarte w oczekiwaniu na frapującą historię, życiową mądrość czy po prostu na zauważenie, zwykłą wymianę uprzejmości i spojrzeń. „Dzień dobry, szukam bohatera filmu”, woła z balkonu Łoziński, a kolejne osoby zdają się tej prośby nie słyszeć – przemykają czym prędzej, lekko zaniepokojone tym, że oto ktoś się im przygląda. Ale zdarzają się i tacy, którzy zaciekawieni czy też z grzeczności przystają na krótką pogawędkę z sąsiadem filmowcem. Niektórzy wracają kilkukrotnie – zwłaszcza ci, którzy na co dzień są niedostrzegani, ludzie starsi, pokiereszowani przez życie, tacy, którzy nie nadążają za dzisiejszym światem, samotni. Przechodnie, stanowiący niemal kompletny przekrój społeczny, dzielą się z Łozińskim tym, co mają – dramatami i radościami, sukcesami i porażkami, a on, zdystansowany sprzętem i odległością, górujący nad rozmówcami, nie zawsze potrafi się w tej szczerości odnaleźć. Momentami zadaje niezręczne pytania, nieporadnie próbując przedłużyć konwersację. I trudno się temu dziwić – bo jak zareagować na wyrzucone znienacka wyznanie o małżeńskiej zdradzie, śmierci wieloletniego partnera czy planach samobójczych sąsiadki. Tu trzeba po prostu słuchać lub wyłączyć kamerę i przytulić – bo przeważnie taki odruch budzą w widzu bohaterowie „Filmu balkonowego”, jak my pogubieni, jak my bojący się jutra, ale również jak my czuli, otwarci na drugiego człowieka, łaknący kontaktu, szukający kogoś, kto nas usłyszy – nawet jeśli to tylko obcy człowiek, schowany za kamerą czy ekranem telewizora.

W ten weekend odwiedzamy

"Pączek i Pompon wracają do domu", reż. Maria Wojtyszko i Jakub Krofta, Teatr Lalek Guliwer (fot. materiały prasowe)

Pączek i Pompon wracają do domu

reż. Maria Wojtyszko i Jakub Krofta

Teatr Lalek Guliwer 

„Każdy dorosły był kiedyś dzieckiem, które pierwszy raz szło po ulicy samo, pierwszy raz jechało tramwajem czy pociągiem bez opieki. Byliśmy zagubieni i bezbronni. I nawet dzisiaj czasami te uczucia do nas wracają” – tak premierowy spektakl, który od 23 kwietnia można oglądać na dużej scenie warszawskiego Teatru Lalek Guliwer, zapowiadają jego twórcy. Historię dwójki rodzeństwa, 10-letniego Pompona i 4-letniego Pączka, którzy zgubili się w drodze do domu, opowiada widzom i swojemu synowi, również przerażonemu samodzielnymi powrotami ze szkoły, dorosły już Pompon, obecnie tata, Piotr. Spektakl wyreżyserowali Maria Wojtyszko i Jakub Krofta, duet reżyserski, znany z mądrych i humorystycznych spektakli, w których sprytnie przemycane są też sprawy trudne. Nie inaczej jest tym razem – „Pączek i Pompon wracają do domu” uczy, że świat mimo wszystko jest miejscem bezpiecznym, pełnym dobrych i pomocnych ludzi. Przedstawienie przenosi widzów do końca lat 80., a klimat tamtych czasów sugestywnie współtworzą kostiumy Matyldy Kotlińskiej i muzyka Radka Łukasiewicza. Najnowszą propozycję teatralną, której KUKBUK patronuje, Guliwer kieruje do widzów powyżej piątego roku życia.

W tym tygodniu próbujemy

Warsztaty kulinarne na Farmie Bii – Jagna Niedzielska, wiosenne smaki (fot. materiały prasowe)

Wiosennych smaków na Farmie Bii 

Aby się dowiedzieć, jak w pełni wykorzystać potencjał wiosennych warzyw, w nadchodzący weekend wybierzemy się na Farmę Bii, gdzie w towarzystwie Jagny Niedzielskiej – kucharki, doradczyni kulinarnej i propagatorki idei zero waste – wybierzemy się w podróż po wiosennych smakach w roślinnym wydaniu. Z jej pomocą nauczymy się komponować zdrowe, pyszne menu i dowiemy się, jak gotować mądrze i świadomie – bez marnowania produktów. Wśród potraw, które przyrządzimy podczas najbliższych warsztatów, znajdzie się między innymi pâté z pora na wegańskiej chałce, roślinny bulion na palonych warzywach z dodatkiem dymki i pieczonego czosnku, fasolka z ziołami i wegańskim parmezanem czy obłędne pieczone jabłko z olejem dyniowym i lodami.  

Zapisz się na warsztaty gotowania na Farmie Bii >> 

Przeczytaj również:

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Plansza informacyjna PFR

Koszyk