Kukbuk
Kukbuk
Śledziówki Drostów (fot. Przemek Krupski)

Kultowa rzecz: śledziówki Drostów

Przez pierwsze dekady XIX wieku wykorzystywano prasowane szkło głównie po to, by imitować kryształy. Prym wiedli Szwedzi, po piętach deptali im Amerykanie i… Polacy. To właśnie my w latach 70. stworzyliśmy przedmiot, który dziś elektryzuje kolekcjonerów.

Opublikowano: 4 Lipca 2017
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 2 minuty!

Choć początkowe etapy produkcji szkła dmuchanego i prasowanego są takie same, to pomysł na wtłoczenie masy do formy był przełomowy. W ten sposób uprzemysłowiono produkcję, a szkło potaniało i można było zacząć wykorzystywać je na większą skalę. Nietrwały materiał, do tej pory dostępny jedynie dla najbogatszych, nagle stał się dobrem demokratycznym.

Katedrę Szkła powołano w tamtejszej Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych – dziś dzieła jej pierwszych absolwentów można odnaleźć w muzeach, aukcjach i najlepszych galeriach z polskim wzornictwem przemysłowym XX wieku.

Detal z śledziówki Drostów (fot. Przemek Krupski)

Nazwisko, które szczególnie elektryzuje kolekcjonerów, brzmi: Drost. Twórczość Jana Sylwestra Drosta i jego żony Eryki Trzewik-Drost wybija się jako jeden z najlepszych przykładów projektowania szkła w Polsce. Przez ponad 40 lat pracowali dla Huty Szkła Ząbkowice. Jana bardziej zajmowały kwestie techniczne, Erykę interesowała plastyczność materiału i jego możliwości zdobnicze.

Już na początku lat 70. działalność małżeństwa Drostów była znana poza granicami Polski.

W 1972 roku na zaproszenie szwedzkiego rządu Jan wyjechał na stypendium do Skandynawii – podglądał pracę tamtejszych hut szkła i poznał dzieła najlepszych skandynawskich projektantów. Jeszcze w latach 60. w centrum ich zainteresowania była metoda pracy na matrycach do prasowania szkła pozbawionych pierścienia. Ten sposób, dzięki nieregularnej krawędzi, umożliwiał formowanie organicznych kształtów o otwartej kompozycji.

Detal z naczynia śledziówka (fot. Przemek Krupski)

Po powrocie ze stypendium powstał słynny zestaw Asteroid. Do produkcji wszedł w 1975 roku i śmiało mógł rywalizować z najlepszymi światowymi projektami

Zaraz potem powstały słynne salaterki i śledziówki, których kształty projektował Jan, a wzory dekoracji na matrycach wykonywała Eryka, wykorzystując wszelkie możliwe inspiracje, jakie miała pod ręką. Tak powstały krople rosy, odcisk liścia kapusty czy kory drzewa. Z kolei dziergane na szydełkach serwetki, niegdyś powszechne w polskich domach, zainspirowały serię talerzyków deserowych Cora.

Talerze zaprojektowane przez Jana Drosta (fot. Przemek Krupski)
Reklama

Widoczne na zdjęciach śledziówki o nieregularnej krawędzi przypominają kształtem kroplę wody, a ich faktura kojarzy się z poranną rosą. Dziś ten wyjątkowo spójny projekt doceniają nie tylko specjaliści od dizajnu (podobno wzór znalazł swoje miejsce w ekspozycji nowojorskiej MoM-y), ale też smakosze, którzy wiedzą, że podaniem śledzia na „Droście” można zadać szyku.

Przemek Krupski – kulturoznawca, projektant wnętrz i założyciel krakowskiej galerii miejsce.sklep.pl, najdłużej działającego sklepu z polskim wzornictwem połowu XX wieku, miłośnik dizajnu i dobrego jedzenia, który od lat podróżuje do świecie tropem największym mistrzów sztuki, nie tylko kulinarnej.

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk