Kukbuk
Kukbuk
Klub książkowy – czytamy kryminał "Gra luster" Andrei Camilleriego (fot. Maciek Niemojewski)

KUKBUK-owy Klub Książkowy 4 – Gra luster

Dodaj do 'Przeczytaj później'

Zamiast jesiennych widoków za oknem wybraliśmy ucieczkę na pachnącą pomarańczami Sycylię. Na przewodnika po rozkoszach tamtejszej kuchni oraz włoskim półświatku wybraliśmy niestrudzonego komisarza Montalbano.

Opublikowano: 17 Października 2019
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 6 minut!

Pożółkłe liście, spadające kasztany i coraz krótsze dni nieustannie przypominają nam o końcu roku oraz zbliżającej się nieuchronnie zimie. Jesień nastraja nas melancholijnie, zachęca do wyciszenia oraz złapania oddechu przed nadchodzącymi mroźniejszymi miesiącami. Mimo to wbrew zwyczajowi nie wybraliśmy nastrojowej książki, która prowokuje do zadumy i refleksji. Postanowiliśmy udać się we wspólną, ostatnią w tym roku, wakacyjną podróż – na Sycylię, gdzie łapaliśmy ciepłe promienie słońca, rozwiązując zagadkę z detektywem Montalbano z „Gry luster” Andrei Camilleriego.

Pierwsze spotkanie

Choć seria z komisarzem z Vigaty jest regularnie wydawana od 1994 roku, nikt z KUKBUK-owego Klubu Książkowego nie miał wcześniej okazji spotkać się z Montalbano. Niemniej nieco otyły, uwielbiający jedzenie i wspólne biesiadowanie detektyw od razu zdobył naszą sympatię. Co więcej, sposób mówienia komisarza, jego małe rytuały i zamiłowanie do porządku przywodziły nam na myśl znane jeszcze z dzieciństwa seriale o słynnych detektywach. – Gdy sobie wyobrażałam Montalbano, to myślałam o Colombo, choć sycylijski komisarz był w mojej wyobraźni mniej atrakcyjny– mówi z uśmiechem Ania, a Agata jej wtóruje i wspomina jeszcze o Herculesie Poirot. Lekko zauroczeni trochę nieporadnym włoskim bohaterem, z chęcią podążaliśmy za nim tropem kolejnych wskazówek, które krok po kroku przybliżały nas do poznania odpowiedzi na najważniejsze pytania: kim jest tajemnicza Liliana Lombardo? Kto podłożył bombę w mieście? I najważniejsze – czy detektyw odkryje mordercę, zanim ten dopadnie jego?

Chrupkie arancini z sosem pomidorowym i bazylią (fot. Maciej Niemojewski)

Na szczęście w chwilach zwątpienia, gdy nic nie wydawało się iść we właściwym kierunku, z pomocą w rozwikłaniu zagadki przychodziło komisarzowi jedzenie. Z uznaniem kiwaliśmy głowami, kiedy Montalbano wybierał kolejne dania z menu ukochanej restauracji. Dla długich kilkudaniowych posiłków detektyw był gotowy nadłożyć spory kawałek drogi, a nawet na chwilę odłożyć palące sprawy, związane z toczącym się śledztwem.

Nieskrywaną miłość detektywa do jedzenia doskonale rozumie Zuza: – Mnie również najlepiej myśli się po jedzeniu. Nie dziwi mnie, że akurat w tych momentach bohater wpadał na rozwiązanie najbardziej nurtujących go zagadek. Z kolei opis arancini przygotowanego przez gospodynię detektywa, które pachniały pomidorami i dosłownie rozpływały się w ustach, był tak sugestywny, że nie mogliśmy się oprzeć pokusie, by własnoręcznie zrobić podobne kulki. Przed wspólną dyskusją rządy w kuchni objęły Martyna i Edyta, które przygotowały ucztę w prawdziwie włoskim stylu.

Zapach i smak ryżowych kulek był taki, że każdy jadł je pogrążony w ekstazie, z półprzymkniętymi oczami i bladym uśmiechem na twarzy.

A. Camilleri, „Gra luster”, Oficyna Literacka Noir sur Blanc

Gdy na stole pojawiły się spiczaste i pulchne przysmaki, wszyscy ochoczo zabrali się do degustacji. Arancini z mozzarellą, pesto lub pikantną kiełbaską szybko znikły z talerzy. Chrupkie na zewnątrz ciasto w połączeniu z apetycznym wnętrzem, pachnącym ziołami oraz pieprzem na kilka minut pozbawiło nas chęci do rozmowy. Przez chwilę czuliśmy się jak w książce, gdzie każda ryżowa kulka była wielkości dużej pomarańczy. Dla normalnej osoby dwa takie cuda byłby już niebezpiecznie obfitą kolacją. […] Zapach i smak ryżowych kulek był taki, że każdy jadł je pogrążony w ekstazie, z półprzymkniętymi oczami i bladym uśmiechem na twarzy.

Kunszt słowa

Precyzja, z jaką Camilleri tworzy historię, przywodzi na myśl pracę wytrawnego rzemieślnika. Podobnie jak poprzednie części z serii, „Gra luster” składa się z 18 rozdziałów o niemal identycznej długości. Regularny rytm wypowiedzi łączący się z niezbyt długimi opisami sprawiły, że książkę wszyscy przeczytali niezwykle szybko i płynnie. Co więcej, język był tym, co docenił każdy z nas. – Charakterystyczny sposób wypowiedzi bohaterów, dużo indywidualnych powiedzonek od razu wyróżniały każdą z postaci. Dzięki temu zdobywały one niepowtarzalny rys– mówi Ania.

Niemniej kunszt słowa autora nie uchronił książki przed paroma mankamentami. Tym, co budziło nasz największy sprzeciw podczas lektury, były niestety kreacje kobiece. Zatroskana matka, opiekuńcza pani domu, zazdrosna narzeczona oraz femme fatale– to jedyne typy postaci, jakie autor przewidział dla swoich bohaterek, odgrywających jedynie drugo- lub trzeciorzędne role.

Arancini z pieczarkami i sosem pomidorowym (fot. Maciek Niemojewski)

Denerwowały mnie postaci kobiece. Jedna nosiła mikroskopijne ubrania, druga zrzędziła przez telefon, a trzecia służyła wyłącznie do gotowania. Wszystkim bohaterkom brakowało wyrazistych rysów oraz ciekawych kwestii. Zostały potraktowane po macoszemu i instrumentalnie– stwierdza Agata, a Zuza dodaje: – To książka o mężczyznach, w której kobiety służą wyłącznie za dekorację.

W książce brakowało nam również opisów Sycylii jako takiej. W porównaniu ze szczegółowymi opisami dań niezwykle charakterystyczna włoska wyspa, pełna niepowtarzalnego klimatu, w ogóle się nie wyróżniała. Stanowiła jedynie tło, które pojawiało się co jakiś czas między kolejnymi wersami.

– Wyspa była mało wyeksponowana, a przecież Sycylia jest niezwykle wyrazista. Zarówno pod względem kulturowym, jak i charakterologicznie. Miejsce akcji nie wpływało w żaden sposób na kreację bohaterów. Miałam nieodparte wrażenie, że wszystkie wydarzenia równie dobrze mogłyby się dziać gdziekolwiek indziej na świecie– zaznacza Zuza.

KUKBUK-owy Klub Książkowy – dyskusja o Grze luster

Ostatnia opowieść

Niemniej „Grę luster” z pewnością polecilibyśmy wielbicielom kryminałów. Choć nie jest to idealna podróż do krainy sycylijskich krajobrazów, to książkę przeczytaliśmy szybko, a przy tym z przyjemnością zatrzymywaliśmy się na dłużej przy opisach wystawnych dań i deserów, wyobrażając sobie smaki i zapachy zatrzymane na kolejnych stronach. Nieodparty urok detektywa z niewielką nadwagą w połączeniu z jego uwielbieniem dla jedzenia sprawiał, że łatwo wybaczaliśmy bohaterowi wszelkie potknięcia.

Niechętnie wracaliśmy z urokliwej Sycylii do codzienności, z tym większym smutkiem, że to ostatnia książka z serii o niestrudzonym detektywie Montalbano. Andrea Camilleri zmarł w lutym tego roku, zostawiwszy po sobie ponad 25 tomów opowieści o komisarzu z Vigaty. Jeśli chcecie się dowiedzieć, jak potoczyły się losy detektywa, pozostaje wam sięgnąć po książkę. Nie zapomnijcie tylko przygotować arancini i zaprosić znajomych – podróż na Sycylię w doborowym towarzystwie zawsze lepiej smakuje.

Jeśli macie ochotę na rozwiązanie kryminalnej zagadki, weźcie udział w naszym konkursie. Mamy dla was 2 egzemplarze „Gry luster” Andrei Camilleriego. By książka zagościła w waszej biblioteczce, wystarczy odpowiedzieć na pytanie: Jaki farsz proponujesz do swojego arancini na kulturalny wieczór ze znajomymi? Odpowiedzi wyślijcie do 31 października na adres konkurs@kukbuk.pl. Przed wzięciem udziału w konkursie zapoznajcie się z regulaminem. I pamiętajcie, że zgłoszenia niezawierające oświadczenia uczestnika o wyrażeniu zgody na przetwarzanie danych osobowych nie będą brane pod uwagę!

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka