Kukbuk
Kukbuk

Najlepsze filmy na lato – wakacyjne klasyki

Zrelaksują i sprawią, że nie będziecie mieli ochoty wracać do codziennych obowiązków. Oto filmy, na których obejrzenie warto poświęcić lipcowe i sierpniowe wieczory.

Tekst: Ada Michalak

Zdjęcie główne: kadr z filmu Kochankowie z księżyca

Opublikowano: 14 Lipca 2021
Ten artykuł przeczytasz w mniej niż 21 minut!

Lato to nie tylko czas wygrzewania się w słońcu, dalekich podróży i błogiego relaksu, ale także doskonały moment na nadrabianie zaległości filmowych. Jeśli wasza lista sukcesywnie rosła przez cały rok, pora nieco ją skrócić… aby zrobić miejsce kolejnym ciekawym pozycjom. My szczególnie polecamy te filmowe seanse, które przeniosą was w najpiękniejsze miejsca i pozwolą przeżyć wakacyjne przygody i romanse. Znaleźliśmy kilka perełek, które sprawią, że poczujecie prawdziwie letnią aurę. Sezon letni ma swój niepowtarzalny klimat, dlatego, jeśli znajdziecie chwilę, rozsiądźcie się wygodnie na kanapie i delektujcie się leniwą, wakacyjną atmosferą, która wprost wylewa się z ekranu. Zapiszcie się na wakacyjny kurs tańca razem z Patrickiem Swayze, przeżyjcie hiszpański romans z Javierem Bardemem i przejedźcie Rzym na skuterze razem z Audrey Hepburn. Oto filmy, które warto obejrzeć podczas najgorętszej pory roku – tym, którzy wybierają się w podróż, urozmaicą letnie eskapady, a tym, których w mieście trzymają obowiązki, uprzyjemnią skwarne dni.  

Bohaterowie filmu "Tamte dni, tamte noce" w kawiarnii (fot. kadr z filmu)

Tamte dni, tamte noce 

reż. Luca Guadagnino, 2017

Filmem „Tamte dni, tamte noce” nie sposób się nie zauroczyć. Obrazowi Guadagnina bliżej jest do sielskiego bujania w obłokach niż surowego realizmu, dlatego właśnie to jedna z pozycji, które najchętniej wybieramy w upalne dni i ciepłe letnie wieczory. Mimo idyllicznej scenerii film jest zaskakująco szczery i prawdziwy, a źródłem tej autentyczności nieoczekiwanie staje się jego poetycka forma. Niespiesznie wprowadza on w romantyczną historię, zachwycając urokiem spalonej słońcem Lombardii i klimatycznej siedemnastowiecznej willi, którą zamieszkują bohaterowie. Jest lato 1983 roku, północne Włochy. 

Dojrzały jak na swój wiek Elio (Timothée Chalamet), błyskotliwy 17-latek o amerykańsko-włoskim pochodzeniu, spędza wakacje z rodzicami, oddając się letnim przyjemnościom – komponując i grając muzykę klasyczną, czytając i flirtując ze swoją przyjaciółką, zwiedzając okolice podczas rowerowych wycieczek i celebrując niespieszne śniadania z obowiązkową szklanką soku z brzoskwini. Pewnego dnia, jak co roku, w willi pojawia się stażysta jego ojca, wybitnego profesora specjalizującego się w greko-romańskiej kulturze. Pośród skąpanych w słońcu, niesamowitych włoskich krajobrazów Elio i Oliver odkrywają uderzające do głowy piękno budzącego się pożądania, które odmieni ich życie. Luca Guadagnino zabiera nas w sensualną podróż, przedstawiając historię pięknej, choć niełatwej miłości. Gwarantujemy, że po seansie zamarzycie o spędzeniu wakacji w słonecznej Italii!

Kadr z filmu „Meduzy”

„Meduzy”

reż. Shira Geffen, Etgar Keret, 2007

Dla wielu Izraelczyków morze jest miejscem ucieczki, pocieszenia i ratunku przed rzeczywistością. Symbolem wolności, przestrzenią, gdzie można być sobą i nie przejmować się pochodzeniem czy statusem społecznym. Gdzie można, jak meduzy, dać ponieść się nurtowi. Odpowiedzialni za scenariusz i reżyserię Szira Geffen i Etgar Keret podkreślali, że naturalne było dla nich, by głównym bohaterem filmu uczynić morze. „Meduzy” składają się z przeplatających się luźno wątków, to zbiorowy portret mieszkańców Tel Awiwu. Batya po rozstaniu z narzeczonym nie potrafi znaleźć w sobie chęci do życia. Wszystko się zmienia, gdy z morza prosto w jej objęcia wychodzi tajemnicza ruda dziewczynka. Joy, emigrantka z Filipin, zostaje opiekunką opryskliwej starszej pani. Przypadkiem udaje jej się pojednać staruszkę ze skłóconą od lat córką. Keren łamie nogę podczas własnego wesela, więc nowożeńcy muszą zrezygnować z miesiąca miodowego na Karaibach i zadowolić się wakacjami w hotelu przy autostradzie w okolicach Tel Awiwu. Oszczędna forma, minimum dialogu, piękne kadry. Otwarte zakończenie filmu zostawia zarówno bohaterki, jak i widza bez odpowiedzi i pocieszenia, jednak w dobrym, choć melancholijnym nastroju.

Zwiastun filmu „Meduzy”

„Melancholia”

reż. Lars von Trier, 2011

Duszna, leniwa atmosfera niczym podczas starożytnej kanikuły to pierwszy plan pięknego filmu o końcu świata, czyli „Melancholii” Larsa von Triera. W olbrzymiej posiadłości odbywa się wystawne przyjęcie weselne Justine i Michaela. W tym samym czasie, nieustannie, do Ziemi zbliża się planeta Melancholia, która przez miliony lat skrywała się za Słońcem. Wszyscy w napięciu oczekują, czy minie Ziemię, dając niezwykły spektakl, czy uderzy w nią i spowoduje koniec świata. „Melancholia” ma w sobie niezwykły magnetyzm, jest w tym filmie coś, co nie daje spokoju. Wciąga i hipnotyzuje, jest wizualnie piękny i zachwycający, w sam raz na ostatnie upalne wieczory. Inspiracją dla sceny, w której Justine leży w strumieniu z bukietem kwiatów w ręce, jest obraz Johna Everetta Millaisa z 1852 roku pt. „Ofelia”.

Zwiastun filmu „Melancholii”

„Królowie lata”

reż. Jordan Vogt-Roberts, 2013

Chyba każdy, kiedy był dzieckiem, miewał momenty, że chciał uciec z domu. A na pewno chciał, by wakacje trwały cały czas, a beztroska letnich dni nigdy się nie kończyła. Dni, które spędza się na kąpielach w jeziorze, wędrówkach po lesie, kiedy ma się bose, brudne stopy i kiedy dorośli nie wtrącają się ze swoimi nakazami i zakazami. O tym właśnie jest ten film. Trzech nastolatków w akcie buntu postanawia wyprowadzić się do wybudowanego przez nich samych domu w lesie. Prawdopodobnie jest to lato ich życia, po którym nic już nie będzie takie jak wcześniej. Siłą tej niezależnej produkcji Jordana Vogta-Robertsa i Chrisa Galletta są młodzi ludzie wcielający się w główne role. Rozbrajająco szczerzy i bezpretensjonalni, przenoszą nas do czasów, kiedy przyjaźń i wolność były na pierwszym miejscu. Dla wszystkich, którzy chcą przeżyć wakacyjną przygodę, ale są już zbyt dojrzali, by uciekać z domu.

Zwiastun filmu „Królowie lata”

La Pedrera w filmie "Vicky Christina Barcelona" (fot. kadr z filmu)

Vicky Cristina Barcelona

reż. Woody Allen, 2008 

Obraz Woody’ego Allena jest pełen magii. Wspaniałe, nasycone kolorami zdjęcia barwnej Hiszpanii dodają charakteru wciągającej fabule i sprawiają, że nie da się oderwać wzroku od ekranu. Całość dopełnia oryginalna ścieżka dźwiękowa, rodem z iberyjskiego folkloru. Scenografia, która jest dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, powoduje, że czujemy się jak na emocjonujących wakacjach w kraju tętniącym życiem i pełnym niezwykłych ludzi. Akcja rozgrywa się jakby poza czasem, w miejscach, gdzie historia na chwilę się zatrzymała, co dodaje filmowi niesamowitego uroku. Jest upalne lato, młode Amerykanki, Vicky (Rebecca Hall) i Cristina (Scarlett Johansson), przyjeżdżają do Barcelony na długo wyczekiwane wakacje.

Inteligentna i czuła Vicky ma niedługo wyjść za mąż, a otwarta na emocjonalne i seksualne przygody Cristina jest jej zupełnym przeciwieństwem. Podczas upragnionego wypoczynku kobiety dają się wciągnąć w niekonwencjonalną romantyczną przygodę z Juanem Antonio (Javier Bardem) – charyzmatycznym malarzem, uwikłanym w burzliwą i skomplikowaną relację ze swoją byłą żoną, Marią Eleną (Penélope Cruz). „Vicky Cristina Barcelona” to film zabawny, inteligentny i ukazujący miłość we wszystkich jej odsłonach. A do tego zanurzony w soczystej zmysłowości Barcelony.   

Rzymskie wakacje

reż. William Wyler, 1953 

Młoda księżniczka Anna (Audrey Hepburn), znużona sztywną etykietą i codziennymi, nudnymi obowiązkami, wyrusza na podbój świata. Podczas wizyty dyplomatycznej we Włoszech, w nocy wymyka się z pałacu, aby zobaczyć Rzym. Na swojej drodze spotyka cynicznego dziennikarza (Gregory Peck), który przedstawia się jej jako Amerykanin i proponuje wspólne zwiedzanie miasta, mając nadzieję, że dostarczy mu to materiału do sensacyjnego artykułu o księżniczce. Jeśli jest jeszcze ktoś, kto nie widział tego uroczego klasyka, nie będziemy zdradzać, jak zakończyła się ta przygoda, ale powiemy jedno: „Rzymskie wakacje” Williama Wylera to jedna z najwdzięczniejszych komedii romantycznych w historii kina. Choć na pierwszy rzut oka fabuła może się wydawać stereotypowa, jesteśmy zdania, że po obejrzeniu całego filmu kompletnie poddacie się jego magii. 

Znakomity scenariusz, który potrafi rozśmieszyć, wzruszyć i zaskoczyć, świetna reżyseria, piękne widoki, które zabiorą was w wakacyjną podróż po Wiecznym Mieście, i oryginalne zakończenie, wymykające się schematom narzuconym gatunkowi – to wszystko znajdziecie w obrazie wyreżyserowanym w 1953 roku przez Williama Wylera. Wartości filmowi dodaje genialna gra aktorska Audrey Hepburn i Gregory’ego Pecka. Mimo że obraz ma już sporo lat, wciąż ogląda się go z wielką przyjemnością – każda scena jest przemyślana i dopracowana tak, aby podczas seansu porwać widzów w piękną, pełną humoru, emocji i uroku podróż. Naszym zdaniem to jedna z najpiękniejszych historii romantycznych, jakie pokazano na ekranie. Jeśli marzycie o wakacyjnym wypadzie do Rzymu, potraktujcie ten film jako pozycję obowiązkową na waszej liście! 

Jedz, módl się, kochaj

reż. Ryan Murphy, 2010 

Po latach rozczarowań 35-letnia Liz Gilbert (Julia Roberts), wierząc, że sensem istnienia jest coś więcej niż mąż, dom i kariera, odkrywa w sobie na nowo apetyt na życie. Podejmuje ryzyko i wyrusza w roczną podróż. Odwiedza Włochy, Indie i Bali, aby poprzez doznania smakowe, medytację i perspektywę odnalezienia prawdziwej miłości odnaleźć sens. We Włoszech poznaje sztukę przyjemności płynącą z jedzenia i przyjaźni, w Indiach udaje się do aszramu, gdzie studiuje sztukę duchowego poświęcenia, a na Bali, jako ulubienica szamana, uczy się sztuki równowagi między ziemską radością a boską transcendencją.

W tej historii nie ma żadnego pośpiechu – narracja przebiega spokojnie, płynnie ukazując widzowi życiowe rozterki i dylematy. Już sam temat jest wyjątkowo urokliwy – poszukiwanie wewnętrznej równowagi połączone z podróżą w egzotyczne zakątki świata. „Jedz, módl się, kochaj” to obraz wyjątkowo barwny i wypełniony pięknymi zdjęciami, które zmysłowo oddają klimat miejsc odwiedzanych przez bohaterkę. Dzięki filmowi Ryana Murphy’ego poznacie tajemnicze zaułki Rzymu, fascynujące hinduskie świątynie i sielskie nadmorskie ogrody Bali. Gdy się patrzy na inspirującą filmową wyprawę Julii Roberts, trudno przezwyciężyć ochotę, by samemu wyruszyć w daleką podróż. Po seansie będziecie czuć się błogo, sielankowo i beztrosko – jak w wakacje.

Kochankowie z księżyca 

reż. Wes Anderson, 2012 

Choć to historia stara jak świat i w kinie przerabia się ją do znudzenia, Wes Anderson dzięki niepodrabialnemu stylowi sprawia, że filmowy wakacyjny romans w jego wersji zachwyca. Oto para zakochanych w sobie 12-latków z problemami – Suzy Bishop, egzaltowana fanka francuskich bardów, i Sam Shakusky, aspołeczny skaut – zawiera pakt i ucieka razem, by przeżyć przygodę życia w bezkresnej głuszy lasów Nowej Anglii. Władze rozpoczynają pościg za dziećmi, podczas gdy do wyspy zbliża się gwałtowna burza. Wszystkie te wydarzenia sprawiają, że życie spokojnej lokalnej społeczności wywraca się do góry nogami. 

Dwukrotnie nominowany do Oscara, niezastąpiony Wes Anderson lekko i błyskotliwie prowadzi narrację, balansując na granicy absurdu i powagi. Nie boi się żonglować gatunkami – sprawnie zestawia humor i groteskę z grozą, wprawiając widza w zaskoczenie, ale i zachwyt. „Kochankowie z księżyca” to półtorej godziny wyśmienitej rozrywki, która zaspokoi nawet najbardziej wymagających widzów. Dzięki filmowi Andersona przypomną się wam najbardziej szalone, niewinne i urzekające historie z dzieciństwa. To rewelacyjna pozycja na wakacje – skutecznie poprawia humor i przywołuje beztroskie letnie wspomnienia z dzieciństwa.  

Utalentowany pan Ripley  

reż. Anthony Minghella, 1999 

Niemal od pierwszej minuty filmu Anthony’ego Minghelli staramy się wybrać epitet najbardziej pasujący do Toma Ripleya (Matt Damon) – niezbyt zamożnego młodego mężczyzny, który pewnego dnia otrzymuje zaskakującą propozycję. Na zlecenie bogatego przemysłowca Herberta Greenleafa (James Rebhorn), który bierze go omyłkowo za absolwenta Princeton i profesjonalnego pianistę, jedzie do Włoch, by sprowadzić stamtąd jego marnotrawnego syna Dickiego (Jude Law), prowadzącego życie playboya, trwoniącego majątek ojca. Gdy Tom zyskuje zaufanie Dickiego i jego pięknej dziewczyny Marge (Gwyneth Paltrow), momentalnie ulega fascynacji luksusowym stylem życia tej dwójki. 

Opętany pragnieniem przepychu, rozpoczyna podstępną grę pełną oszustw i kłamstw, nie cofając się przed niczym. „Utalentowany pan Ripley” oferuje nam wszystko, co powinien mieć dobry film – jest ekspresyjny, zaskakujący i niesamowicie wciągający. Urzeka wspaniałymi zdjęciami Johna Seale’a i równie mocno zachwyca rewelacyjnie dobraną obsadą. Oparty na powieści Patricii Higsmith scenariusz świetnie oddaje zależności pomiędzy bohaterami, ich uczuciami i sposobem widzenia świata, a interesująco skonstruowana intryga sprawia, że mimo powolnego rozwoju akcji seans trzyma widza w napięciu. Zagadkowość fabuły sprawi, że z niecierpliwością będziecie czekać na każdą kolejną scenę, nie tylko z powodu akcji, ale również dlatego, że intryga rozgrywa się w przepięknych włoskich plenerach.

Przed wschodem słońca

reż. Richard Linklater, 1995 

Wracając z podróży po Europie, w pociągu do Wiednia Amerykanin Jesse (Ethan Hawke) poznaje uroczą paryżankę Celine (Julie Delpy). Spontanicznie mężczyzna składa młodej studentce kuszącą propozycję – chce, aby spędziła z nim trochę czasu w Wiedniu przed jego odlotem do rodzinnego kraju. Tak zaczyna się niezwykła podróż po zakamarkach stolicy Austrii. Para trafia w osobliwe miejsca, a na swojej drodze spotyka wielu przypadkowych, interesujących ludzi. Podczas gdy Jesse i Celine rozmawiają o miłości, religii, marzeniach i samotności, stopniowo niewinny flirt przeradza się w głębokie uczucie.

Spacerując, toczą głębokie, niebanalne dyskusje i poznają swoje spojrzenie na życie, a my, świadkowie rozmów bohaterów, obserwujemy tę historię z bliska – siedzimy obok nich w pociągu, razem z nimi wysiadamy na stacji w Wiedniu, widzimy ich pierwszy pocałunek na tle diabelskiego młyna i zachodu słońca. Nietrudno byłoby zamienić tę subtelną opowieść w prosty, banalny romans. Tu jednak reżyser kurczowo trzyma się realistycznej konwencji, dzięki czemu film do końca pozostaje piękną, spokojną, powolną historią o miłości – mimo że słowo „kocham” nie pada ani razu z ust bohaterów. Film „Przed wschodem słońca” przypomni wam o tym, co niezwykle istotne podczas emocjonujących podróży i błogich chwil relaksu – ważne jest tu i teraz, każda sekunda okazuje się na wagę złota.

Zwiastun filmu „Przed północą”

„Przed północą”

reż. Richard Linklater, 2013

„Przed północą” to ostatni film z trylogii Richarda Linklatera, okrzykniętej największym romansem współczesnego kina. Jesse i Celine, po 20 latach od pierwszego spotkania, są już małżeństwem. Mają dwoje dzieci, otoczeni są przyjaciółmi, dojrzeli, a romantyczne uniesienia zastąpiła codzienność. W czasie wakacji w Grecji rozmawiają o swoim związku i problemach z nim związanych. „Przed północą” to subtelny film. Linklater przeprowadza nas przez kolejne etapy dynamiki związku: wzajemne pretensje, poczucie winy, różnice charakterów. I wbrew pozorom jest to krzepiąca droga, tym bardziej że Julie Delpy i Ethan Hawke w roli pary są niezmiennie autentyczni, uroczy i zakochani.

Dirty Dancing  

reż. Emile Ardolino, 1987 

„Dirty Dancing” to film, który funduje zadziwiającą gamę doświadczeń i zapewnia wachlarz emocji – śmiechu, wzruszenia i smutku. To historia, która poruszyła widzów na całym świecie, dzięki czemu stała się kultowa. W końcu kto nie zna ikonicznej sceny, w której bohater, grany przez Patricka Swayze, podnosi Jennifer Grey do góry w niezwykłej choreografii tanecznej? Fabuła jest dość prosta – młoda Frances, nazywana przez najbliższych Baby, wyjeżdża na wakacje z rodzicami i ze starszą siostrą. Nie jest zbyt zadowolona, całymi dniami się nudzi i stara się znaleźć jakiekolwiek interesujące zajęcie. Snując się po terenie ośrodka wczasowego, poznaje przystojnego instruktora tańca – Johnny’ego. 

Gdy okazuje się, że Jenny, jego taneczna partnerka, nie może towarzyszyć mu na zbliżającym się konkursie, Frances postanawia ją zastąpić. Po wielu przejściach dziewczyna zakochuje się w nowej pasji i orientuje się, że wspólna nauka to nie tylko konkurs, ale i narodziny prawdziwego, głębokiego uczucia. Prostota historii to właśnie największa zaleta obrazu. Do tego doskonała muzyka i świetne choreografie grupowe sprawiają, że „Dirty Dancing” to wspaniały melodramat z happy endem. Sprawdzi się zarówno, kiedy wrócicie zmęczeni słońcem z plaży, jak i wtedy, kiedy nie będzie wam dane wyjechać z miasta. My oglądaliśmy ten film setki razy, a wciąż mamy wrażenie, że nigdy nam się nie znudzi! 

Wakacje z Moniką  

reż. Ingmar Bergman, 1953 

Harry (Lars Ekborg) i Monika (Harriet Andersson) żyją w ponurej, pozbawionej perspektyw rzeczywistości. On pracuje w składzie porcelany, ona w sklepie warzywnym. Gdy latem dziewczyna traci pracę, podejmują decyzję o wyjeździe ze Sztokholmu. Ukradzioną motorówką wyruszają na szalone wakacje, w czasie których beztrosko podróżują od brzegu do brzegu, pływają, opalają się, cieszą swoim towarzystwem i snują wizje wspólnego życia. 

Bergman świetnie ukazuje zmysłowe piękno szwedzkiej przyrody, opowiadając przy tym o rodzącym się uczuciu i życiu niesplątanym sztywnymi konwenansami. Miłość pary jest jednak młodzieńczym porywem i może funkcjonować jedynie w warunkach nieskrępowanej wolności. Pierwsze wyzwania prawdziwie dorosłego życia zaczynają różnić zakochanych i prowadzą do konfliktów. Choć film jest piękny, co wrażliwszych widzów może doprowadzić do łez – opowiada o wakacyjnej miłości, po której zostają ciepłe, ale czasem bolesne wspomnienia. 

Niebiańska plaża 

reż. Danny Boyle, 2000  

Byliście kiedyś znudzeni i zmęczeni cywilizacją na tyle, aby zdecydować się zostawić wszystko i wyruszyć w świat? Tak właśnie zrobił główny bohater filmu Danny’ego Boyle’a – młody Amerykanin Richard (Leonardo DiCaprio). Na pewnej idealnej, bajkowej plaży odkrywa, że marzenia mają swoją cenę – rajskie miejsce kryje w sobie tajemnicę, za którą wielu gotowych jest zginąć. „Niebiańska plaża” to doskonałe studium zachowań ludzkich, które pokazuje, że utopia to czysta abstrakcja. Podczas seansu uświadamiamy sobie, jak łatwo człowiek może zepsuć coś, co pozornie mogłoby być edenem. Całości dopełniają piękne krajobrazy, które powodują, że można się rozpłynąć. Dziewicze plaże i krystalicznie czyste wody – któż nie chciałby spędzić na nich choć chwili? 

Mamma Mia!  

reż. Phyllida Lloyd, 2008 

Ten, kto choć raz zawojował parkiet w rytm radosnych i ponadczasowych przebojów Abby, ten zakocha się w tym filmie bez pamięci. Szwedzki zespół porwał ludzi na całym świecie, czego dowodzi ogromny sukces brodwayowskiego spektaklu „Mamma Mia!”. Popularność scenicznej wersji musicalu i dobry odbiór krytyków sprawiły, że doczekał się filmowej adaptacji. Niezależna i pewna siebie Donna (Meryl Streep) prowadzi mały hotel na idyllicznej greckiej wyspie. Samotnie wychowuje córkę Sophie (Amanda Seyfried), która jest szczęśliwie zakochana i niebawem zamierza wziąć ślub. Matka nie wie, że jej zbuntowana córka potajemnie zaprosiła na ślub trzech gości – mężczyzn, z którymi Donna miała romans 20 lat wcześniej. 

Chcąc się dowiedzieć, kto jest jej prawdziwym ojcem, Sophie poznaje przeszłość matki – a przy tym potwierdza prawdziwość przysłowia „stara miłość nie rdzewieje”. „Mamma Mia!” to wspaniała okazja, by na nowo zakochać się w wielkich przebojach Abby, takich jak „Dancing Queen”, „S.O.S.”, „Money, Money, Money” i „Take a Chance on Me”. Przygotujcie się na ponad dwie godziny wzruszeń i niesamowitych wrażeń w towarzystwie największych gwiazd kina i wyśmienitych przebojów. To film, który sprawi, że zaczniecie marzyć o szalonych greckich wakacjach. 

Szczęki  

reż. Steven Spielberg, 1975 

Fabuła tego kultowego filmu jest prosta i z pewnością większość z was dobrze ją zna. W spokojnym nadmorskim kurorcie na Amity Island dochodzi do tragedii – u wybrzeży zostają odnalezione zwłoki młodej dziewczyny. Szef policji, Martin Brody (Roy Scheider), odkrywa, że za wszystko odpowiedzialny jest olbrzymi rekin ludojad. Władze miasta, na czele z burmistrzem Vaughnem (Maurray Hamilton), w obawie przed stratą zysków nie zgadzają się na zamknięcie kąpieliska. Na konsekwencje tej decyzji nie trzeba długo czekać – wkrótce dochodzi do kolejnych ataków. Niezaprzeczalną zaletą filmu Spielberga jest niepowtarzalny klimat i ciągłe napięcie. Od kiedy rekin pojawi się pierwszy raz na ekranie, cały czas spodziewamy się kolejnych ataków. Napięcie podtrzymuje także rewelacyjna muzyka Johna Williamsa. Po skończonym seansie jedno jest pewne – podczas egzotycznych wakacji z pewnością pomyślicie trzy razy, zanim zdecydujecie się wejść do krystalicznie czystej wody! 

Ava  

reż. Léa Mysius, 2017  

„Ava” to niesztampowa opowieść o 13-letniej dziewczynie, w której dojrzewa bunt. Nastolatka spędza wakacje z matką nad Atlantykiem. Senną atmosferę przerywa niespodziewana diagnoza – jej wzrok stopniowo będzie się pogarszał, a wkrótce zupełnie przestanie widzieć. Nie mając wsparcia ze strony najbliższych, Ava zaczyna kręcić się wokół samotnego Juana. Poznany na plaży tajemniczy chłopak staje się częścią nowego świata Avy, która odważnie podąży za swoimi pragnieniami. Zanim straci wzrok, chce zobaczyć i doświadczyć jak najwięcej – to piękna metafora wkraczania w okres dojrzewania i pożegnania z wiekiem niewinności. Debiutancki film francuskiej reżyser Léi Mysius jest piękną i oryginalną opowieścią o odkrywaniu własnego ciała i seksualności, a także o obawach przed wejściem w dorosłość. Mimo że to trudny film, nie zepsuje nikomu urlopu – charakterna Ava to superbohaterka na miarę obecnych czasów a jej przygody to przykład mądrego rodzinnego kina, które doskonale się sprawdzi jako alternatywa dla klasycznych wakacyjnych blockbusterów.

Cuda 

reż. Alice Rohrwacher, 2014 

Cuda nie zawsze muszą być spektakularne – zwłaszcza kiedy kryją się w otaczającej nas naturze. Odludne miejsce, mnóstwo zieleni i farma. Rodzina nastoletniej Gelsominy zaangażowana jest w produkcję miodu. Jej najbliżsi traktują pasiekę jak rodzinną świątynię, a złoty, słodki płyn jest dla nich największym bogactwem – uronienie choćby kropli grozi wybuchem ojcowskiej furii. Gdy w upalne lato na horyzoncie pojawia się możliwość występu w telewizyjnym talent show dla lokalnych wytwórców, w którym wygraną jest pokaźna kwota, dziewczynka decyduje się działać, aby rodzina mogła wiązać koniec z końcem. Choć pomysł spotyka się z całkowitą dezaprobatą ojca, Gelsomina za wszelką cenę stara się go przekonać, że nagroda może zmienić ich życie. „Cuda” to piękny, niemal utopijny obraz o życiu na własnych warunkach, z dala od prawnych wymogów, ekonomicznych regulacji i rywalizacji dyktowanej przez sztuczny wykreowany przez media świat. Ta kameralna historia rozgrywająca się na toskańskiej wsi sprawi, że na nowo docenicie świat natury i pracę rzemieślników oraz z sentymentem wspomnicie wakacyjne wyprawy na wieś.

Lato 1993 

reż. Carla Simón, 2017 

Lato to często czas przejścia i inicjacji – a na letnie metamorfozy podatne są zwłaszcza dzieci. Po wakacjach wracają do szkoły nie tylko ciut większe i dojrzalsze, ale też bogatsze o moc doświadczeń – małych triumfów, kiedy nauczą się czegoś nowego, i małych tragedii, kiedy zdadzą sobie sprawę, że dorastanie wiąże się ze stratą. Tak właśnie staje się w przypadku sześcioletniej Fridy (Laia Artigas), dla której tytułowe lato 1993 jest szczególne. To właśnie w tym roku odchodzi jej mama, a dziewczynka spod opiekuńczych skrzydeł dziadków i cioci przenosi się na katalońską prowincję, by zamieszkać z wujostwem (David Verdaguer i Bruna Cusí) i ich czteroletnią córką Anną (Paula Robles). 

Próbując uporać się z bólem i tęsknotą, nocami modli się do matki. Za dnia usilnie stara się pozyskać uwagę i uczucie nowych rodziców i robi to na różne znane tylko dziecku sposoby. „Lato 1993” pokazuje świat dziecka wycofanego, zmuszonego do radzenia sobie z przejmującą tragedią. Film doskonale oddaje dziecięcą naturę – często okrutną, egoistyczną a jednocześnie bezbronną i zagubioną. Lepiej niż tysiąc słów tłumaczy duszące, dotykające nie tylko dzieci uczucie bycia niekochanym i samotnym, ale też zawiłe rodzinne relacje – pełne lęku, ale i miłości.

Nienasyceni 

reż. Luca Guadagnino, 2015 

Reżyser Luca Guadagnino zrealizował swój film na włoskiej wyspie Pantelleria, bo jak sam przyznaje – to raj, w którym mógłby zamieszkać sam diabeł. Wulkaniczny krajobraz stanowi doskonałe tło przewrotnej historii i targanych skrajnymi emocjami bohaterów tej opowieści. Legendarna gwiazda rocka Marianne Lane (w tej niemal niemej roli wystąpiła fenomenalna Tilda Swinton) właśnie tu odpoczywa po operacji mającej na celu uratować jej głos. Razem z ukochanym Paulem (Matthias Schoenaerts) spędzają upragniony urlop na oddalonej od świata, sąsiadującej ze słoneczną Sycylią wyspie. 

Wszystko się jednak zmieni, kiedy z wizytą pojawi się były partner Marianne – Harry (Ralph Fiennes) wraz ze swoją piękną córką Penelope (Dakota Johnson). Rajski spokój zostanie zburzony przez zmysłowe i pełne seksualności napięcie, które, tak jak każdy upalny i duszny dzień, będzie musiało się skończyć mrocznym wieczorem. „Nienasyceni” nie tylko wciągają świetną fabułą i rewelacyjną grą aktorską, ale także przykuwają uwagę pięknymi wakacyjnymi krajobrazami, dla których jesteśmy w stanie zaryzykować pobyt z tą szaloną i pełną tajemnic czwórką bohaterów.

Basen 

reż. François Ozon, 2003 

Mimo że angielska autorka kryminałów Sarah (Rampling) ma na koncie serię bestsellerów, które przyniosły jej sławę, wciąż nie zaspokoiła swoich twórczych ambicji. Jej wydawca John (Charles Dance) proponuje, aby pisarka oderwała się od codzienności i wyjechała na czas pisania kolejnej książki do jego domu w Prowansji. Posępny Londyn ustępuje wówczas miejsca ciepłym, rozświetlonym kolorom Luberon, gdzie autorka odpoczywa i pracuje nad nową powieścią. 

Spokój kobiety burzy niezapowiedziany przyjazd córki Johna, Julie (Sagnier). Zachowanie młodej kobiety i jej całkowity brak jakichkolwiek hamulców bardzo irytują Sarah, co w końcu doprowadza do wzajemnej wrogości. Im dłużej jednak pisarka obserwuje młodą kobietę, tym bardziej jest nią zafascynowana. Nie będziemy zdradzać finału fabuły, ale możemy powiedzieć jedno: Sarah, jak podczas każdego porządnego urlopu bywa, wróci z wakacji odmieniona.  

Kadr z filmu „Ostatni dzień lata” Tadeusza Konwickiego

Ostatni dzień lata

Klasyka polskiej kinematografii. Nastrojowy i delikatny debiut Tadeusza Konwickiego. W tym roku minęło 61 lat od premiery filmu, a mimo to wciąż pozostaje aktualny. Jego akcja rozgrywa się w pięknych sceneriach odludnych plaż i wydm w okolicach Szklanej Huty. Młody mężczyzna (w tej roli uroczy Jan Machulski) i dojrzała kobieta (Irena Laskowska) spotykają się na bezludnej plaży. On obserwował ją od wielu dni, ale dopiero teraz zdecydował się ją zaczepić. Ona broni się przed tą znajomością. Kiedy próba nawiązania kontaktu nie przynosi efektu, chłopak wchodzi do morza, nie umie pływać, więc zaczyna tonąć. Kobieta go ratuje, ale bariera między nimi nie znika. Samotni, naznaczeni piętnem wojny i osobistych dramatów, nie potrafią – mimo wzajemnej fascynacji – znaleźć drogi do siebie. Film Konwickiego, nakręcony za skromną sumę 10 tysięcy złotych przez pięcioosobową ekipę z udziałem jedynie dwojga aktorów (oboje zdecydowali się zagrać za darmo), był wydarzeniem bezprecedensowym w polskiej kinematografii. Produkcja cierpiała na takie niedostatki, że operator kamery sam zrobił sobie kran zdjęciowy – z wyrzuconych na brzeg przez morze drabiny i drewnianego kozła. „Ostatni dzień lata” został wysłany na Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji i zdobył tam Grand Prix w kategorii filmów krótkometrażowych.

Chcemy wiedzieć co lubisz

Wiesz, że im więcej lajkujesz, tym fajniejsze treści ci serwujemy?

W zawsze głodnym KUKBUK-u mamy niepohamowany apetyt na życie. Codziennie mieszamy w redakcyjnych garnkach. Kroimy teksty, sklejamy apetyczne wątki. Zanurzamy się w kulturze i smakujemy codzienność. Przysiądźcie się do wspólnego stołu i poczujcie, że w kolektywie siła!

Koszyk

suma:
NaN zł
Przejdź do koszyka